*Oczami Zayna*
- Szybko wezwijcie pogotowie, przecież ona umiera. Kurde no!!!- krzyczałem, byłem zdenerwowany. To moja wina że się tu znalazła, że ten skurwysyn ją tak potraktował. Miała zapomnieć o tym wszystkim, mialo być idealnie, ale nie bo Malik kurwa zawsze musi coś zjebać. Gdybym z nią porozwamial, przeprosił. Ugh... chodze z nią 3 albo któryś dzień. Nie wybacze sobie jeśli jej cos się stanie, nawet nie chce tak myśleć.
- Zayn uspokoj się wszystko bedzie dobrze, uwierz w to. Jesteś z Tobą. - Łatwo się to mówi.
- Dziękuję wam- popatrzyłem na Liama.- Dziękuje za wszystko. - wtedy przyjechał ambulans
-Po to jesteśmy. Już są chodzmy, pojedziemy za nimi. - Pocałowałem ją w czółko, wyszedłem z piwnicy. Widziałem tylko jak oni ją odpinają od tej smyczy..bleee. I wnosili ją na noszach. On tego pożaluje, mam nadzieje że go tam w tym wiezięniu dobrze potraktują, tak jak on ją.
Dojechalismy do szpitala równo z karetką, tyllko że ona mi znikła z pola widzenia. Wszedłem z Liamem do wielkiego pomieszczenia. Doktor który ją zawiózł do sali operacyjnej, kazał poczekać, jednak nie powiedział że bedziemy musieli tak długo czekać. W tym czasie do szpitala przyjechali Harold z Manią. Nie powiem dziewczyna wyglądała okropnie, ale nie dziwie sie jej. Harry tez nie był zbyt w dobrym stanie, ale napewno w lepszym niż ona. Godzine później do nas dołączyli Maciek, Niall, Marta i Lou. Wszyscy wyglądali okropnie. Zadziwiało mnie kim jest Marta dla Maćka bo się cząsto przytulają. Ale to dobrze, dalej nie potrafie uwierzyć ze on jest bratem mojej kruszynki. Pojawił się tak z dupy.
Siedziliśmy w róznych pozycja. W jednym pomieszczeniu, czekając na lekarza, denerwowałem się wiec chodziłem od ściany do ściany. Niall siedział i płakał. Lou i Harry z Manią, trzymali się za ręce, tylko Liam nie pokazywał co odczuwa, jedna łza na jedną minute przetaczała się przez jego policzek. Niby nikt tego nie widział. Maćka i Marty nie było. Pojechali do domku po ciuchy, dla niej i dla nas. Bardzo im za to dziękuje :)
W końcu po 5 godzinach tej niby operacji, doktor do nas wyszedł. Ja się zastanawiam jak tak młodo wyglądający chłopak może być doktorem, a raczej zwyczajnym lekarzem? Szedł w naszą stronę z podniesioną głową, chciał się pokazać czy jak?
- Dzień Dobry, a może Dobry Wieczór. Jestem Zayn Malik. - podałem mu rękę.- chłopak tej dziewczyny.
- Cześć. Jestem Adam Toy. Młody prowadzący lekarz, Angeliki. - przedstawił się, tylko nie był jakoś tak smutny, czyli wszystko dobrze. I zna jej imie. No bravo !- Wyprzedzam twoje pytania. Z nią wszystko wporządku, teraz odpoczywa. Przepraszamy zę tak długo, ale dziewczyna miała dość duże obrażenia ciała, to co się stało starsznie ją połamało, i zrobiło wiele szkód... Ma także uszkodzoną cześć kobiecą, dlatego musieliśmy zawołać ginekologa. Ma 3 tygodnie odpoczywać od sportów i wszelkiego współżycia. - Boże świety, ona żyje... Moja ksiązniczka. Musze do niej iść. Już miałem iść w kierunku sali gdzie się znajdowała, kiedy przyszli brunet z Martą.
- O jesteście, operacja się już skończyła. Możemy tam chyba wejść?- stwierdziłem i skierowałem pytanie do Adama.
- Jasne wejdzcie. Ale nie wiem kiedy się obudzi. Dam jej 2 dni, jeśli się nie obudzi... to bedziemy musieli działać dalej. Ale jest silna. - Co? Dlaczego może się nie obudzić. Ja pierdziele.- No i może nie pamiętać niektórych wydarzeń, osób. Wiec mówcie do niej teraz jak śpi. - A to bardzo "dobra" wiadomość, że może mnie nie pamiętać.
*Oczami Nialla*
Ale się porobiło, nie moge bez niej żyć. Jak nie słysze jej głosu ani jej śmiechu jest mi smutno. Kocham ją jak siostre, i serio Zayn jest szczęściarzem że ją ma. Wiem że wszyscy nie radzimy sobie z tym co się stało, ale nie możemy tracić nadzieji. Przecież nie odeszła jeszcze od nas. Nadzieja umiera ostatnia. No własnie... Nie możemy się poddać. Ja i Zayn napewno tego nie zrobimy. Maciek zapewne też nie, w końcu dopiero co się dowiedzieli że są rodzeństwem. Co prawda przyszywanym ale zawsze coś. Podobnie jak ja i ona. :) Mania i Liam są najbardziej wytrzymali.
Weszliśmy tam wszyscy razem. Ja z Harrym i Mackiem poszliśmy się przebrać, bo siedzieliśmy już długo. Po nas poszedł Liam i Zayn i Lou. Ostatnie poszły dziewczyny, nie moglismy jej zosatwić samej. Bedzie cięzko, ale każdy z nas do niej bedzie gadał.
Zacząłem pierwszy.
- Siemeczka, kochana. Dawno nie gadaliśy. Brakuje nam Ciebie. Nie maam komu się pożalić, komu powiedzieć 'kocham cię siora' nie mam. Obudziła byś się co? Nudzi mi się.
- Ej a my, nam się nie mozesz wyżalić, mam focha. - odezwał się Lou. Aż się zakrztusiłem.
-Wam też. Nie fochaj się. - wstałem z krzesła i podszedłem do tego debila. On z niewadomych powodów się odsunął a ja upadłem prosto twarzą na podłoge. Wszyscy zaczeli się śmiać.
- Widzisz Angelika, co się dzieje bez ciebie. Nie gadaj że chcesz żeby cię to omineło. Bo nie chcesz kochana? - Wszyscy jeszcze raz wybuchneli śmiechem po słowach Marty. Jednak ona jest świetna. Widać że jest naszą prawdziwą przyjaciółką i że kocha Macka.
- Ej skarbie, chcesz możę już jutro stąd wyjść. My chetnie cię weźmiemy na jakieś ekstra zakupy. To coś w rodzaju odreagowania. A jak nie to... trudno, ale to nie znaczy że nie pójdziemy. - Z tłumu bez śmiania odezwała się Mania. Jedynie ona była poważna, nawet Daddy się śmiał.
- A no i nie zapomnij że musimy dokończyć butelke, ale tym razem bez żądnych nowych osób. Zgadzasz się? Nawet sie nie pytam, musisz się zgodzić. - Nie moge, nawet Harry potrafi coś powiedzieć bezsesownego. Każdy z nas coś musiał powiedzieć.
- No siostra, oczywiście nie wiem czy wiesz, ale za nie długo masz urodziny. Tata chciał nas odwiedzieć. Już wie o tym że tu jesteś, ma zamiar przyjechać przed twoim świetem na 2 dzień. Wszyscy się zgodzili, teraz ty musisz. - Wszyscy staneli jak wryci, w oku Zayna pojawiła się mała iskra. Mania przytulliła się do Harrego, a druga dziewczyna do Maćka. Ja chwyciłem Angi za jedną rekę, a Zayn za drugą. Wszyscy na nią spojrzeliśmy. Nie ruszała się, szkoda. Brakowało tylko wypowiedzi Zayna, on tylko płakał. Ale po jakimś czasie ciszy musiał to przerwać.
- Kochanie, ja wiem ze źle zrobiłem. Wiem że jesteś tu przez mnie, ale ja cię bardzo przepraszam. Nie potrafie bez Ciebie żyć. Jesteś moim powietrzem. Obudź się powiedz że mnie Kochasz, ze zostaniesz z nami na zawsze. Chce się budzić przy Tobie, chce swietować w Twoim towarzystwie i wy ich towarzystwie wszystkie świeta, choć wiem że to nie za bardzo możliwe. Chce ujrzec twój uśmiech. - Dziewczyna się poruszyła, Zayna łzy powolnie pozwalały na uwalnianie się z powiek. Moje zresztą też. Dziewczyna gładziła ręką rękę Zayna, spokojnie i powoli, wszystkim opadła szczena. Przecież to nie możliwe a jednak. Gdy mulat złapał jej rękę mocniej brunetka była bez radna, ale się odezwała.
- Przepraszam. - spojrzeliśmy na nią, nagle na monitorze pojawiła się zielona kreska, przestała oddychać. Do pomieszczenia weszli lekarze, kazali nam wyjśc. Było źle, za co ona nas przepraszała. Zayn się sprzeciwił wyjściu, wiec wynieśliśmy go razem. Potrącał co się dało, dziewczyna mocniej płakały. Maciek rzucał przekleństwami. To za szybko się zdarzyło. Lecz, za drzwi wyłoniła sie sylwetka Adama.
- Nie wiem co mam powiedzieć, ona.... ona...
niedziela, 29 marca 2015
środa, 25 marca 2015
Rozdział 27
*Oczami Angeliki*
Jestem w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Ból sprawia mi wiele nie wygody. Nie potrafie siedzieć na posladkach, bo mam poobijane z pasa. Ręka boli cholernie mocno, bo za dużo byłam nie posłuszna. Boje się.
Na przeciwko mnie są drzwi, po prawej stronie są takie różne rzeczy jak bicz, lub kajdanki. Po lewej stronie drzwi jest krzsło. Wygląda ono jak do torturowania. Powiedział mi wczoraj wieczorem że jak nie będę posłuszna wyląduje tam. W tym małym pomieszczeniu mieszczą się rzeczy o których nikt nie ma w mieszkaniu. To znaczy nikt zdrowy psychicznie. Na jednej z pułek leżą wszystkie odmiany noży. Od noża kuchennego do scyzoryka wielkich wielkości. Zdaje mi się że to piwnica.
Dzisiaj znowu pewnie przyjdzie, da mi zjeść stary chleb jak pies. Wody da mi tyle żebym nie umarła. Bo nie będzie sie miał czym bawić. Chce do Zayna, Mani, Harrego. Do wszystkich.
- Ej malutka, dalej tu jesteś. I zyjesz, myślałem że nie będę miał się czym bawić. - mówił to z taką skromnością. Myśli że jest fajny. - Popatrz się na mnie!- Tym razem krzyknął. Przestarszyłam sie, ale nie pokazywałam nigdy tego. Zresztą zawsze byłam inna, co prawda w środku zawsze się go bałam, ale potrafiłam nie źle dogryśc jeśli trzeba.
- Nie będę patrzyła na taką gównianą twarz, jeszcze oczy mi się popsują od takiego widoku. - zaśmiałam się. Jego wzrok, te oczy. Pamiętam jak byłam mała, jak mama z nim przyszli do domu po rocznicy własnego ślubu. Wtedy tata kupił mamie 50 czerwonych róż. Wtedy patrzył na mnie z litością w oczach, nigdy mnie nie kochał. Zawsze byłam dla niego uciążeniem. Gdy się pytałam czy moge iść do koleżanki, zgadzał się żebym szła na cały weekend. Dlatego gdy osiągnełam wiek kiedy zaczełam ćwiczyć taniec w Polsce. Tata był zadowolony. Nigdy też do niego nie gadałam 'TATO' tylko zwyczajny 'ON' albo 'TOM' mu to nawet pasowało, nie musiał się do mnie przyznawać.
- Ty mała suko, dzisiaj bedzie musiała mieć kare, za dużo usłyszałem o mnie żeby cię to omineło. Rozumiesz?- zapytał, ale nie chciałam odpowiadać. - Rozumiesz? Nie za pytam ponownie.
-Jasne że rozumie.
- A i jeszcze jedno. Każde twoje zddanie ma być grzeczny. I kończyć się moim imieniem. Czyli; 'jasne że rozumie, Tom'.
Dobra teraz to przesada, nie będę się tak do niego wzracać. Chuj mnie to obchodzi, zę on tak chce, a ja chce żeby mnie puścił, ale to nie koncert życzeń. Ups...
-Nie będę tak gadała. - widziałam że się wkurzył. No cóż moge powiedzieć, taka już jestem. Mała na pozór grzeczna, ale wredna jak to gadają. A ja uważam że nie jestem wredna, no ale nie podważam zdania innych osób.
- Co powiedziałaś...? A wiesz nie będę się pieprzył z taką małolatą. Wstawaj, zachwile się policzymy. - Hahaha małolata, odezwał się ten dorosły, ma 40 na karku a mózg jak 15 latek. Wstałam posłusznie, zeby on mnie nie podnosił. Za każdym razem gdy mnie dotykał mnie się wszystko przypominało, nie mogłam płakać. Nie chciałam pokazać że się go boje, on by to wykorzystał.
Podszedł do mnie z jakąś obrożą, że co kurde"?
-Ty chyba nie masz zamiaru mnie zapiąć jak psa? Chyba aż tak psychiczny nie jesteś?- zapytałam. Chciałam się obrócić, ale on pociągnął mnie za włosy i strzelił liścia. - A za co to było, Tom? - chciał to miał swoje imie na końcu zdania.
- Za nic, tak mi sie podoba cie bić. Ze aż to polubiem. - on jest naprawde psychiczny. Kurde. Związał mi ręce i nogi, Na szyje założył mi wielką kolczatke, Dokładnie zapią, żebym sie nie wydostała. Po drugiej stronie pokoju, znaczy jeśli można tak to coś nazwać, zaczepił drugą końcówkę o jakiś hak i mocno związał. -Od teraz bedzie moim pieskiem Tylko nie będę cię wyprowadzał. Masz tam łazienkę.- pokazał na pomieszczenie obok. - Ta smycz jest na tyle długa że tam możesz swobodnie iśc, ale pamiętaj nie masz jak się wydostac stąd.- Japierdziele. Myślałam że jak mnie gwałcił to był nie obliczalny, ale teraz jeszcze bardziej mnie przeraża.
Nie odzywałam się, tylko jak smutny piesek połozyłam się na koc. Powoli zamykały mi się powieki, i już po chwili usnełam. Nawet nie wiem kiedy.
*Oczami Harrego*
Zayn chodzi po całym pokoju w kółko, od 2 dni nic nie jad. Na całe dnie znika z Liamem i szukaja jej. Mania płacze po kątach. Niall dzwoni do niej i mysli i ma nadzieje że odbierze i powie że jest dobrze. Lou i Maciek siedzą i wpatrują się w ekran telewizora, choć jest wyłączona. Marta cały czas pociesza Maćka i się do niego przytula. Na szczęście nie ma z nami tej... 'przyjaciółki Nialla'. On ją znienawidził choć dalej cierpi po jej zachowaniu. Policja cały czas szuka, powiadamiają nas o każdym kolejnym czymś co znaleźli lub ktoś coś widział. Okazało się że jest nie daleko tego klubu gdzie spędzila noc Angelika z Maćkiem. Przeszukują wszystkie piwnice.
- Harry dzwonią znowu. Obierzesz nie mam siły już z nimi rozmawiać. - powiedział Niall, serio nie wyglądał dobrze.
- Jasne.
-Dzien Dobry to znowu my, ale tym razem ją namierzylismy. Jest w jednym z opuszczonych domków, własnie pod nim stoimi. - w tym momecie podał adres. Byłem ucieszony.
- Dobrze zachwile będziemy. Dozobaczenia. - wszyscy na mnie sie spojrzeli, ja uśmiechnięty od ucha do ucha, podałem im kartkę. Wziąłem kluczyki i rzuciłem je Liamowi, on posłusznie je wziął i już wszyscy bylismy w drodze. Żaden z nas nie wyglądał dobrze.
Dotarlismy do miejsca, stały tam przy najmniej 3 radiowozy, i my. Policja powoli wchodziła do opuszonego domku, nagle usłyszeliśmy krzyki. Krzyki o pomoc, Potem szybko ucichły, Malik jak oparzony szedł a raczej biegł za policjantem. Drzwi zostały wywarzone a tam ujrzelismy...
*Oczami Angeliki*
Wołałam o pomoc, modliłam się żeby ktoś przyszedl byle nie on, jednak tak się nie stało. Do piwnicy przyszedł Tom, i zaczął się do mnie dobierać. Był naćpany, za kazdym razem gdy wracał naćpany dobierał sie do mnie. Krzyczałam i wyrywałam się, ale gdy wypowiedziałam ostatnie 'pomocy' meżczyzna się odsunął i wziął z jednej z pułek malutki scyzoryk, zaczełam się wiercić by nic mi sie nie stało. Krzyczałam coraz głośniej, kiedy do pomieszczenia wpadła policja, ale już byo za późno, rzucił we mnie scyzorykiem, który trafił mi w nadgarstek. Nie wbił się zbyt mocno, ale przez wczesniejsze niewygojone rany, cholernie to bolało. Czułam jak opadam na ziemi, widziałam tylko w wejściu rozmazany obraz Malika i Harolda. Zobaczyli mnie w stanie, którym nie powinni, a dokładniej przyczepionej na smyczy jak niebezpieczny pies, w bluzce która zakrywała mi częsci intymne i nic wiecej, cała rozmazana, nie chciałam aby oni mnie zapamiętali tak na zawsze do kresu swoich dni. Słyszałam ciche wołanie żebym nie umierała i mokre krople na moim ramieniu, po czym odpłynełam.
-----------------------------------
Siemka. Jak wam się podoba, szkoda że nikt nie komentuje/? Powodzenia jutro w szkole, i miełego spania. Egzotyczno- erotycznych :))
Jestem w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Ból sprawia mi wiele nie wygody. Nie potrafie siedzieć na posladkach, bo mam poobijane z pasa. Ręka boli cholernie mocno, bo za dużo byłam nie posłuszna. Boje się.
Na przeciwko mnie są drzwi, po prawej stronie są takie różne rzeczy jak bicz, lub kajdanki. Po lewej stronie drzwi jest krzsło. Wygląda ono jak do torturowania. Powiedział mi wczoraj wieczorem że jak nie będę posłuszna wyląduje tam. W tym małym pomieszczeniu mieszczą się rzeczy o których nikt nie ma w mieszkaniu. To znaczy nikt zdrowy psychicznie. Na jednej z pułek leżą wszystkie odmiany noży. Od noża kuchennego do scyzoryka wielkich wielkości. Zdaje mi się że to piwnica.
Dzisiaj znowu pewnie przyjdzie, da mi zjeść stary chleb jak pies. Wody da mi tyle żebym nie umarła. Bo nie będzie sie miał czym bawić. Chce do Zayna, Mani, Harrego. Do wszystkich.
- Ej malutka, dalej tu jesteś. I zyjesz, myślałem że nie będę miał się czym bawić. - mówił to z taką skromnością. Myśli że jest fajny. - Popatrz się na mnie!- Tym razem krzyknął. Przestarszyłam sie, ale nie pokazywałam nigdy tego. Zresztą zawsze byłam inna, co prawda w środku zawsze się go bałam, ale potrafiłam nie źle dogryśc jeśli trzeba.
- Nie będę patrzyła na taką gównianą twarz, jeszcze oczy mi się popsują od takiego widoku. - zaśmiałam się. Jego wzrok, te oczy. Pamiętam jak byłam mała, jak mama z nim przyszli do domu po rocznicy własnego ślubu. Wtedy tata kupił mamie 50 czerwonych róż. Wtedy patrzył na mnie z litością w oczach, nigdy mnie nie kochał. Zawsze byłam dla niego uciążeniem. Gdy się pytałam czy moge iść do koleżanki, zgadzał się żebym szła na cały weekend. Dlatego gdy osiągnełam wiek kiedy zaczełam ćwiczyć taniec w Polsce. Tata był zadowolony. Nigdy też do niego nie gadałam 'TATO' tylko zwyczajny 'ON' albo 'TOM' mu to nawet pasowało, nie musiał się do mnie przyznawać.
- Ty mała suko, dzisiaj bedzie musiała mieć kare, za dużo usłyszałem o mnie żeby cię to omineło. Rozumiesz?- zapytał, ale nie chciałam odpowiadać. - Rozumiesz? Nie za pytam ponownie.
-Jasne że rozumie.
- A i jeszcze jedno. Każde twoje zddanie ma być grzeczny. I kończyć się moim imieniem. Czyli; 'jasne że rozumie, Tom'.
Dobra teraz to przesada, nie będę się tak do niego wzracać. Chuj mnie to obchodzi, zę on tak chce, a ja chce żeby mnie puścił, ale to nie koncert życzeń. Ups...
-Nie będę tak gadała. - widziałam że się wkurzył. No cóż moge powiedzieć, taka już jestem. Mała na pozór grzeczna, ale wredna jak to gadają. A ja uważam że nie jestem wredna, no ale nie podważam zdania innych osób.
- Co powiedziałaś...? A wiesz nie będę się pieprzył z taką małolatą. Wstawaj, zachwile się policzymy. - Hahaha małolata, odezwał się ten dorosły, ma 40 na karku a mózg jak 15 latek. Wstałam posłusznie, zeby on mnie nie podnosił. Za każdym razem gdy mnie dotykał mnie się wszystko przypominało, nie mogłam płakać. Nie chciałam pokazać że się go boje, on by to wykorzystał.
Podszedł do mnie z jakąś obrożą, że co kurde"?
-Ty chyba nie masz zamiaru mnie zapiąć jak psa? Chyba aż tak psychiczny nie jesteś?- zapytałam. Chciałam się obrócić, ale on pociągnął mnie za włosy i strzelił liścia. - A za co to było, Tom? - chciał to miał swoje imie na końcu zdania.
- Za nic, tak mi sie podoba cie bić. Ze aż to polubiem. - on jest naprawde psychiczny. Kurde. Związał mi ręce i nogi, Na szyje założył mi wielką kolczatke, Dokładnie zapią, żebym sie nie wydostała. Po drugiej stronie pokoju, znaczy jeśli można tak to coś nazwać, zaczepił drugą końcówkę o jakiś hak i mocno związał. -Od teraz bedzie moim pieskiem Tylko nie będę cię wyprowadzał. Masz tam łazienkę.- pokazał na pomieszczenie obok. - Ta smycz jest na tyle długa że tam możesz swobodnie iśc, ale pamiętaj nie masz jak się wydostac stąd.- Japierdziele. Myślałam że jak mnie gwałcił to był nie obliczalny, ale teraz jeszcze bardziej mnie przeraża.
Nie odzywałam się, tylko jak smutny piesek połozyłam się na koc. Powoli zamykały mi się powieki, i już po chwili usnełam. Nawet nie wiem kiedy.
*Oczami Harrego*
Zayn chodzi po całym pokoju w kółko, od 2 dni nic nie jad. Na całe dnie znika z Liamem i szukaja jej. Mania płacze po kątach. Niall dzwoni do niej i mysli i ma nadzieje że odbierze i powie że jest dobrze. Lou i Maciek siedzą i wpatrują się w ekran telewizora, choć jest wyłączona. Marta cały czas pociesza Maćka i się do niego przytula. Na szczęście nie ma z nami tej... 'przyjaciółki Nialla'. On ją znienawidził choć dalej cierpi po jej zachowaniu. Policja cały czas szuka, powiadamiają nas o każdym kolejnym czymś co znaleźli lub ktoś coś widział. Okazało się że jest nie daleko tego klubu gdzie spędzila noc Angelika z Maćkiem. Przeszukują wszystkie piwnice.
- Harry dzwonią znowu. Obierzesz nie mam siły już z nimi rozmawiać. - powiedział Niall, serio nie wyglądał dobrze.
- Jasne.
-Dzien Dobry to znowu my, ale tym razem ją namierzylismy. Jest w jednym z opuszczonych domków, własnie pod nim stoimi. - w tym momecie podał adres. Byłem ucieszony.
- Dobrze zachwile będziemy. Dozobaczenia. - wszyscy na mnie sie spojrzeli, ja uśmiechnięty od ucha do ucha, podałem im kartkę. Wziąłem kluczyki i rzuciłem je Liamowi, on posłusznie je wziął i już wszyscy bylismy w drodze. Żaden z nas nie wyglądał dobrze.
Dotarlismy do miejsca, stały tam przy najmniej 3 radiowozy, i my. Policja powoli wchodziła do opuszonego domku, nagle usłyszeliśmy krzyki. Krzyki o pomoc, Potem szybko ucichły, Malik jak oparzony szedł a raczej biegł za policjantem. Drzwi zostały wywarzone a tam ujrzelismy...
*Oczami Angeliki*
Wołałam o pomoc, modliłam się żeby ktoś przyszedl byle nie on, jednak tak się nie stało. Do piwnicy przyszedł Tom, i zaczął się do mnie dobierać. Był naćpany, za kazdym razem gdy wracał naćpany dobierał sie do mnie. Krzyczałam i wyrywałam się, ale gdy wypowiedziałam ostatnie 'pomocy' meżczyzna się odsunął i wziął z jednej z pułek malutki scyzoryk, zaczełam się wiercić by nic mi sie nie stało. Krzyczałam coraz głośniej, kiedy do pomieszczenia wpadła policja, ale już byo za późno, rzucił we mnie scyzorykiem, który trafił mi w nadgarstek. Nie wbił się zbyt mocno, ale przez wczesniejsze niewygojone rany, cholernie to bolało. Czułam jak opadam na ziemi, widziałam tylko w wejściu rozmazany obraz Malika i Harolda. Zobaczyli mnie w stanie, którym nie powinni, a dokładniej przyczepionej na smyczy jak niebezpieczny pies, w bluzce która zakrywała mi częsci intymne i nic wiecej, cała rozmazana, nie chciałam aby oni mnie zapamiętali tak na zawsze do kresu swoich dni. Słyszałam ciche wołanie żebym nie umierała i mokre krople na moim ramieniu, po czym odpłynełam.
-----------------------------------
Siemka. Jak wam się podoba, szkoda że nikt nie komentuje/? Powodzenia jutro w szkole, i miełego spania. Egzotyczno- erotycznych :))
poniedziałek, 23 marca 2015
Rozdział 26 Nie ma jej, nie odzywa się. On wrócił. On coś jej zrobił
Wczoraj bawiłam się świetnie. Pomimo tej świruski co ukradla mi faceta. Dzisiaj w nocy spałam sama, znaczy sama w pokoju. Zayna nie było. Mało mnie obchodziło gdzie się znajduje. Może sie okazać ze zapomniał o mnie i mizia się z swoja nową laską. Od poczatku wiedziałam że z nią jest coś nie tak. Znałam ją wcześniej, ale tylko z widzenia. Po szkole chodziły plotki ze ukradłam jej chłopaka, ale to nie moja wina. Pokochał mnie, a potem... zerwał bo się 'unikaliśmy'. Teraz chciała się odegrać. Udało sie jej.
Wstałam z łóżka z wielkim kacem. Nie pamiętam z wieczoru nic. Tylko że podrywali mnie jakiś przystojniak, który był ochydny bo proponował mi seks. Na szczęscie był koło mnie Maciek. Dobrze że mnie pilnował, bo byłam tak urządzona że gdyby coś się stało. Zapewne bym była w ciąży z tym kimś. Zeszłam na dół i zastałam Harrego z Mańką, od razu do mnie podbiegli.
- Angelika, nawet nie wiesz jak się martwilismy. Nie rób tak wiecej. - gdyby wiedzieli że bedę s=tak robić. Musze się na czym odereagować. Niestety wracają stare nawyki picia alkoholu, ale to nie moja wina że mam nie szczęście do życia. Dzisiaj nie ide do klubu, kupiłam sobie zapas i pójde na most. Jest nie daleko czarne wioski.
- Dzisiaj wychodze, nie dzwońcie. NIe szukajcie mnie. - Harry spojrzał na mnie.
- Gdzie idziesz? On nie chciał. Eli to ona jest winna sama się przyznała. Gdybyś widziała Zayna. On cię kocha. - jak by mnie kochał to by nie wybierał Eli, i Marty. Tylko Mańki. Chyba że bał się o Harrego i jego związek. Nie wiem co sobie o tym myśleć. Dlatego w samotności, nie poprawka z alkoholem przemyśle sobie to.
- Ide gdzieś. Wszystko to musze sobie przemyśleć. W ogóle gdzie on jest?- zapytalam bo duchem sie o niego boje.
- Poszedł spać do domku Maćka. - oboże oby się nie pozabijali.
Nie odpowiedziałam. Wziełam sobie zrobione podczas rozmowy kanapki i z smutkiem na twarzy pobiegłam na góre. W pokoju weszłam pod prysznic, a potem ubrałam jeansowy strój, zrobiłam lekki makijaż i powróciłam do zjedzenia kanapek. Po wmuceniu, do małej torebki wziełam dwie 07 i wyszłam z pokoju. Na szczeście na dole nikogo nie było. Zosatwiłam kartke na stole, wylączylam telefon. I wyszłam.
Szłam z około 20 minut, dotarłam na opuszczony most, rozsiadłam się na wczesniej rozłożonym kocu, wyciągnełam czekolade i napoje wszelkiego rodzaju. Wypiłam jedną szklankę i zaczełam płakać i popijać jakimś spirytusem. Potem z nerwów puściłam sobie muzyke, rózne piosenki leciały. Pierwsza Part of Me. Taczyłam to co chciałam. Nie zważałam ze to nie pasowało do tej piosenki. Następnie puściłam sobie Toca Toca, zaczełam podśpiewywać sobie, nudy nudami, ale musiałam sie na czymś wyżyć. A to najlepsze co mogło być. No oprócz żyletki, ale obiecałam sobie że przestane. Potem puszczałam sobie nagłupsze piosenki. No cóz, ale udało mi się. Zapomniałam o wszystkim. Gdy wróciłam na koc, zobaczyłam 8 nie odebranych połączeń od Nialla. 3 od Mani, 5 od Harrego. 11 od Zayna. I 5 sms.
1 sms.
Od Mania:
Mam nadzieje że nic się nie stało. Bardzo cię kochamy wracaj do domu. Zayn poszedł cie szukać wraz z Nialle i Maćkiem. Bardzo się o Ciebie boją. Nigdy nie wiadomo co zrobiłaś. Prosze cię wróć, albo daj znak zycia.
Szybko odpisałam, nie chciałam aby mnie szukali, ale tez nie miałam pojecia że wszyscy się tak zamartwiają o mnie. Dla świetego spokoju odpisałam
Do Mania:
Nic mi nie jest, mieliście mnie nie szukać. Za szybko nie wróce, bo nie mam czym to 20 min drogi od domków. jestem pod wpywem wielkiego alkoholu, Ja was też kocham. Powiedz Zaynowi, ze bardzo mocno go kocham, ale zabolało mnie to co się zdarzyło. Nie chce żebyście przez ze mnie cierpieli. On powrócił.
Tak on wrócił, wczoraj na imprezie go spotkałam. Powiedział że łatwo od niego nie odejde. Boje się, ale groził mi że jak znajdzie mnie to zabije, a jeśli nie mnie to moich przyjaciół. Może lepiej gdybym z sobą skonczyła? Nie mógł by mnie zabić, i nikogo za mnie.
2 sms
Od Nialla:
Mała bardzo sie o Ciebie martwimy. Wracaj szybko. Twój braciszek Niall. <3
Jesku co ja z ludźmi robie że się tak o mnie troszczą, a ja byłam taka nie miła dla nich. Szybko odpisałam, choć wiedziałam że Mańka pokaże wszystkim sms mojego do niej.
Do Niall:
Żyje, niestety i na szczescie. Kocham was mocno.
Odpisałam na sms po czym otwarłam nową butelkę. Po godzinie byłam już nieświadoma tego co robie. Wstałam z koca. I zostawiając wszystkie śmeici wziełam torebke i poszłam w chyba strone domu. Szłam i szłam i szłam. Ktos mnie zaczepił. Wziął na ręce i tyle pamiętam
Obudziłam się w jakiejś piwnicy?! O żal. Z wczoraj nic nie pamiętam, jestem osłabiona i na wielkim kacu. Krzycze pomocy nikt mnie nie słyszy. Telefon w torebce, torebka za daleko mnie żebym była wstanie się ruszyć. Sprawcy nie ma. Siedze w zimne, trzesę się jak osika, jest zimno. Nic nie jadłam od wczorajszej czekolady. Znaczy dla mnie to nawet lepiej nie zgrubne, ale nie mam wody. Może jest, ale kapiąca z ściany. Aż tak mnie nie powaliło żebym to wypiła. W jednym mencie wstałam a zachwile znów lezałam. Poszedł do mnie jakiś meżczyzna. Głos mi bardzo dobrze znany. To on, to moj były ojciec. Znów zaczynam krzczeć, ale nikt mnie nie słyszy. Po chwili podchodzi do mnie i obmacuje, wszystko mi się przypomina. Zaczynam krzyczeć. Dławie się własnymi łzami. On nie reaguje. Próbuje sie do mnie dobierac. Nie daje się. On dalej próbuje ale na marne. Jest w stanie mnie przelecieć jak śpie. zostawił mnie, odszedł. Nareszcie spokój, Lecz po chwili przychodzi z nożem i pasem. Przeszywa mnie wewnetrzny ból. Fizyczny i psychiczny. Nikt mnie nie szuka. Bo nakazałam im mnie nie szukac, teraz żałuje.
Leże na ziemi z przeciętą wargą. Z odciskami jego rąk na nagarstach. Z odbitym pasem na plecach. W swojej własnej krwi. Nie mam siły krzyczec. Nie mam czym płakać. Nie jestem w stanie się ruszyć.
Odnajduje swój telefon. Dzwonie do Zayna. Odbiera. Mówie bardzo cicho. Ale nie udaje się mi nic powiedziec gdyż on znow się pojawia. Krzyknełam szybko do telefonu pomocy. Zayn usyszał. Mężczyzna próbuje mi wziąść telefon. Znów sie nie daje. Znów mnie uderza. Boli tak bardzo mocno. Telefonu juz nie mam. Został rzucony gdzieś w kąt. Na szczeście włączony i żywy.
-Zayn jak ja cię kocham. - mówie sobie po cichutku aby ten gnój nie usłyszał. Chce się obudzić. Chce byc przy nim. Przy Maliku, nie przy Tomie. Tak bardzo się go boje. Boje się mu co kolwiek powiedzieć. Nie mam sił na nic. Mdleje. Słysze...
- No teraz mam ciebie dla siebie już się nie wydostaniesz kochana. - jedna łza wypływa z powieki. Przeszywa mnie ból wewnetrzny fizyczny. Zostałam zgwałcona po raz kolejny. Nic nie słysze. Jestem w ciemnym pomieszczeniu. Ktos mnie dotyka, a po chwili już nic nie czuje.
*Oczami Zayna*
- Coś jej jest. Słyszałem tylko wołanie o pomoc. Potem krzyk i juz nic. Musimy ją poszukać. - Krzyczałem na nich, wiedziałem że nie mam szans. Musiałem im o tym powiedzieć, Mania płakała Harry ją przytulał. Niall chodził z pokoju do pokoju. Maciek i ja a szkoda gadac. Liam i Lou obdzwaniają wszystkie najbliższe okolice. Dzwonilismy na policje. Stwierdzili że ją poszukają. Liam wysłał im jej zdjecie. Wiem ze była w jakiejś piwnicy było to słychac. Ja sie o nią tak bardzo boje. Kocham ją. Nie poddam się. Tak na prawde to przez mnie ona teraz cierpi, to przez tą pizde Eli. Nigdy jej nie wybacze. Nigdy.
- Dobra,musimy sie oponowac. Bardzo ją wszyscy kochamy. A wiec no idziemy ją szukać. A Harry i Mańka zosatjecie gdyby wróciła. Trzymajcie się. - Powiedział Lou po czym razem wyszlismy. Podzieliliśmy sie na ulice. Wydzwaniałem do niej ciągle, miałem nadzieje że żyje. Nadzieje umiera ostatnia.
--------------------------------------------------------
KOcham was. Specjalnie dla Poli napisałam dzisiaj... Nie wiem czy wam się podoba. Wszystkie piosenki które są w rozdziale. własnie ich dzisiaj słuchała. Ale też :
I wiele innych. Miłęgo spanka. Jutro na kolorowo do szkoły :)))
Troche za dużo się dzieje.
niedziela, 22 marca 2015
Rozdział 25
*Oczami Liam'a* Wstęp
Taka mała kruszyna tyle przeszła. Nie moge uwierzyć w to co się stało w jej życiu. Postrzegałem ją jako wredną żmije na początku, dlatego nie za bardzo ją polubiłem. Nie to co Zayn, on to... hah na samą myśl się śmieje. Serio. Jak poznał Strow to o niej opowiadał. Był szczęsliwy. Było w jego oczach widać takie małe białe iskierki. A teraz zrobił się strasznie zazdrosny, ale on tak zawsze miał. Gdy chodził z Meli ( taka dziewczyna z dzieciństwa) ona oczekiwała od niego wszystkiego, czyli kup mi to, i to. I kochała go za to że był przystojniak z niego. Gdy nas poznał dalej byli razem. Zostalismy wszyscy przyjaciółmi, ale Meli wydawała się inna niż my. Gdy zbliżał się do niej Harry ona stawała się miekka, nie dogadywała. Potem została adoratorką Hazzy. Mulat sie o tym dowiedział, i było po sprawie zerwał z nią. Ona stwierdziła że nie zrobiła niczego złego. Po roku czasu znó byli razem, tym razem brunetka się zmieniła, była bardzo stanowcza i brutalna. Zmieniła Malika w 'potwora' zaczął przez nią pić, palić. Nie wracał na noc do domu. Ich związek był taki jak by bez obowiązków z strony Melisy, bo ona zdradzała chłopaka po kontach, ale on nic o tym nie wiedział. Oczywiście stało sie na nasze szczęście że się dowiedział znów. Popadł w depreche, zamknął sie w sobie. A teraz? Teraz uśmiecha się ciągle, czasami chodzi przygnębiony jak kręci się jakiś chłopak koło jego dziewczyny, ale najcześciej pogada z nią, Angi mu uświadomi ze tylko go kocha, mam nadzieje że to prawda :) i się godzą.
A teraz kążdy z nas kocha jak siostre. Ufamy jej że nie zrobi nic Zaynowi, nawet chyba by nie była by wstanie. Po za tym są bardzo zgraną parą.
Norma
Wstałem rano byłem starsznie zmęczony. Nie wiem co było wczoraj, wiem że Angelika nam opowiadała o tym skurwysynie, potem Zayn i ona poszli na góre, my zebralismy się do własnyh domków. Bo Zayn i dziewczyna znó zaczynali być ochydni. Harry i Mańka tylko oszli do swojej sypialni. No i chyba tyle tylko pamiętam. Nawet nie wiem dlaczego tak się stało że ona nam o tym powiedziała... Napewno było to dla niej trudne, ale jestem wdzięczny ze nas powiadomiła o tym, staraliśmy się aby ją zrozumieć, choć nie powiem ale było trudno. Jesteśmy taki samymi ludzmi jak każdy inny, ale ona ma coś w sobie. Coś co przyciąga nieogarniętego Malika do porządku, coś co wszystkich stawia na nogi gdy jesteśmy smutni.
Wstałem z wspaniałego łóżka, podeszłem do szafy i wybrałem sobie dobry zestaw na dzisiejszą pogode. Po odświerzeniu sie skierowałem sie w strone kuchni. Tam na mnie czekało już pyszne sniadanie, zrobione zapewne przez Nialla, ale problem że go tu nie ma.
Nagle zjawił sie koło mnie zaspany Tomilson, siadł na krzesło i zaczął pałaszować swoje kanapki. Ja wstąpiłem w ślady chłopaka.
-Smacznego Lou.
-Dzieki daddy.- uśmiechnął sie po czym znów wsuwał swoje kanapki. Ni stąd, ni zowąd pojawił się na przeciwko nas gotowy, czysty i ubrany Niall. W prawej ręce trzymał telefon, a w drugiej wolnej ręce trzymał list.
- Co tam masz?- zaciekawiony spytałem.
-List, był w naszej skrzynce. Do mnie. - do niego? Jestem ciekawy co się stalo.
-Czytałeś? - nagle wyrwał się Lou.
- Nie, chciałemgo otworzyc przy wszystkich.- nachwile sie zatrzymał, tak jak bym sie wachał że powie coś nie teges. - Przy dzisiejszym ognisku.
- No to co? Idziemy obudzić spiochów. Zaprosimy brata Angeliki i nie dawno poznaną koleżanka Nialla.
- No to ja pójdę ją obudzić. Bo też ma tutaj śniadanie. - chłopak nie czekając na naszą odpowiedz pobiegł ją obudzić. Bardzo miła dziewczyna, choc byla zła że zapomnielismy o niej wczoraj, to sama do nas dojechała. Najczulej przywitała się z Horanem i Harrym. A Mańka była starsznie zła że się lepi do niego. Ale to chyba tak zawsze jest w związkach. Bardziej mnie ciekawi co czuje do oby dwóch chłopaków?
Gdy Lou się ogarnął, zeszła do nas gotowa Eli. Szczerze nie podobało mi sie jak wygląda. Góra tapety na twarzy. Strój jak u dziwki. Wow nie spodziewałem się tego po sobie. I tak starsznie lepi sie do Nialla. Czy to odpowiednia dziewczyna dla delikatnego Nialla? O to jest pytanie. Wszyscy zwarci i gotowi, poszliśmy do małego budynku obok. Weszliśmy bez pytania i zobaczyliśmy... siedzacych sobie przed telewizorem. Przysiedliśmy się do nich bez zadnego przywitania. Nic, ale długo ta cisza nie trwała.
- No to jak jesteśmy wszyscy razem to zagrajmy w butelke. - zaproponował Harry, no tak on zawsze musi mieć cos do robienia na nudy.
*Oczami Mańki*
Zaczeliśmy hrac w butelkę, tak miałam ochotę na tę gre, bo dawno nie grałam. I na szczęście mój kochany Haroldzik potrafi mi czytać w myślach. Siedliśmy w kółku pokolei. Ja i Harry. Obok chłopaka Niall z Eli. Obok nich Lou i Liam. A za nimi Malik z dziewczyną ubraną jakoś nie podobnie do jej psychiki. Zaczął kręcić Harry, wypadło na Angelike. Ta ucieszona jak zawsze wyprzedzała pytanie.
- Zadanie. - szczerzyła się, jak by naćpana. Serio, spoglądałam na nią kątem oka i zachowywała się inaczej.
- Zatańcz jakiś taniec , w około nas. - what? Kopłam Hazusia, a on zamiast zareagowac. Pocałował mnie w policzek. Usmiechnełam się, ale co to za zadanie. Dziewczyna nic nie mówiąc włączyła sobie piosenkę. I zaczeła tańczyć. Dzięki temu ze wspaniałe miała ciało. I potrafiła to robić i kochała. Tańczyła wspaniale. Robiła rózne dzikie ruchy. Czaasami w ogóle nie związane z melodią, ale i tak wszyscy jej bili brava gdy skończyła.
- Wow, to było cos skarbie. - odezwał się Zayn. Tak to było WOW.
Taraz kreci Angelika, trzymała nas ta buteka w nie pewności gdy sie zatrzymała i padło na Nialla. Każdy wiedział ze Angelika nie polubiła Eli i wiedziała rzecz o której wiedziałam tylko ja ona i ta dziewczyna. KOCHA NIALLA. Ale my uważamy że to nie jest dziewczyna na takiego słodkiego blondaska. Jest zbyt... no nie ma na nią słowa. Ubiera się jak, jak dziwka. Tak też się zachowuje. Najpierw lepi sie do MOJEGO chłopaka, potem do Zayna, a teraz do Nialla. On nie świadomy tego że ona mu zniszczy życie, przytula sie z nią.
W tym momecie do mieszkania Harry wpuscił Maćka i jakąs dziewczynę. To chyba była Marta, nasza sąsiadka z prawego domku. A to nawet dobrze. Eli i Angi zmierzyły ją wzrokiem gdy ta tylko powiedziaa kórtkie cześć i przysiadła sie do nas. Miała chyba swój własny styl uliczny. Nawet fajnie,ale nie w moim typie. Maciek przywitał się buziakiem z Angelika, i zywkłym cześc z resztą. Zayn nie był zadowolony że jest z nami. To jest dziwne, bo skoro Maciek i dziewczyna to rodzeństwo to Zayn nie ma co się bać, chyba że ten chłopak kręci. Ale wątpie. Miał papiery.
- No to Niall, pocałuj namiętnie Marte. - chłopak się skrzywił, a dziewczyna nie śmiało uśmiechneła. Angelika ryła się gdzieś za siebie. Ja zresztą tez.
Blondas podszedł do dziewczyna, złapał ją za ramie i zaczeli 'bitwe' jak to nazywała Angelika. Całowali się z chyba 3 minuty. Eli mina mnie zadzwiała. Nie wyrażała szczęscia, tylko złość i smutek. Może jeszcze zazdrosć. Ale niech jej tak bedzie. Nie może mieć wszystkiego co chce. Oderwali się od siebie, po czym tak sobie Nialler zakrecił. Wypadło na Zayna.
-Malik, Malik, Malik. - zaczął Nial jak jakiś diler.- wybierz sobie dziewczyne, a masz je 4 znaczy 3 Nie możesz wybrać swojej dziewczyny. Albo zatańczysz z nią jakiś taniec, albo bedziecie sie całowali przez najbliższe 5 min. Podkreślam namiętnie. Taniec musi byc obowiązkowo przynajmniej troche zboczony, czyli ty ją 'macasz' a ona... to już ona bedzie wiedziała co ma robić. - Horan spojrzał na Zayna. Ten nie odpowiadał. Angelika była. Szczerze nie wiem jaka była w tym momencie. Pewnie w chuj zazdrosna. Jak Zayn wybierze mnie to nie bedzie miała mu tego za złe. Może Harry, ale bedzie wiedział wszystko, dlaczego Malik wybiera mnie a nie np Eli. Z wiadomych powodów, ale jeśli on wybierze Marte albo Elisabeht, to nie chce widzieć miny lub szybkiego wyjścia jego dziewczyny. Może taniec nie bedzie aż taki zły, ale najgorsze jest to że to dziewczyna wybiera. Może też się nie zgodzić.
- No to kogo wybierasz? - Niall dalej dociekał.
- Wybieram Marte. - chłopak się zawachał.
- Ale ja nie chce!- krzykła dziewczyna. No to mamy problem. Myślałam że chłopak podejdzie do mnie, ale wybrał blondynkę z naprzeciwka. Chyba spojrzał w oczy Stylesa. Kurwa... to się źle skończy.
- Ja wybieram przystojniakowi... Pocałunek. - pizda szeroko się uśmiechneła. Przywarła ciałem do Malika i się zaczeło. Angelika nie była zadowolona, ale gdy Zayn zaczął ją obmacywać po tyłku dziewczyna sie wściekła. Myślałam że jebnie wszystkim i wyjdzie, ale ona tylko złapała mnie za rękę. Mineło 5 minut i Niall ostatecznie powiedział STOP, ale to nic. Oni dalej się cąłowali. Tylko już na kanapie, przy nas. Wtedy było za wiele. Angi po cichu się wydostała z kółka i uciekła do sypialni, słyszałam tylko ciche zamykanie drzwi kluczem. Wiedziałam że się popłacze, albo się ubierze i wyjdzie, wiec nie szła do niej. Po kilku minutach w korytarzu stała łądnie wyszykowana dziewczyna. Miała ostry makijaż i bardzo krótką sukienkę, widziałam jak Lou się na nią gapi. Ona nic nie gadając wyszła. Wiedziałam ze sie tak stanie, poszła na impreze. Zawsze tak robiła. Najgorsze jest to że Zayn z Eli przenieśli się gdzieś indziej. Niall próbował ich od siebie oderwac, ale oni dalej nic. Tak jak by Zayn zapomniał. Nagle chłopak się od niej oderwał. Odepchnął ją od siebie. Krzycząc
-Co ty zrobiłas, próbowałem sie odepchnąć, ale ty nic. Jesteś jakaś psychiczna. - chłopak nie zwarzając na nic i nikogo poszedł na góre. Eli patrzyła się na niego z zadziornym uśmieszkiem.
-Widziałaś co zrobiłaś. Angelika wyszła. - wkurzyłam się, ale nie miałam zamiaru jej pobić, ale tez nie wiedziałam co powiedzieć.
- Wiem, specjalnie to zrobiłam. Mi się podoba Zayn. A jej nie lubie, od samego poczatku. Wiec mała zemsta za to że odebrała mi chłopaka kiedyś, teraz ja jej odbiore. - Co kurwa, one się znały? Nie możliwe.
- Znałaś ją wczesniej?- pokiwała na znak że tak. O nie
- Chodziła ze mną do szkoły.
Wszyscy na tą sytuacje patrzyli spode byka.
-Gdzie ona wyszła?- zapytał nagle Lou.- Wyglądała bosko, ale tak jakoś nie Angelikowo. - niestety miał racje.
- Na impreze, odreagować się. Ubiera się tak gdy jest zdenerwowana. A i fajnie że Zayn nie skapł się że ona wyszła. To sie porobiło. - gdy to powiedziałam do salonu przyszedł zdenerwowany Malik. Ups...
- Gdzie kurwa ona jest ? - NIkt nie odpowiadał. - Gdzie? Czy ona...nie dobra.
- Ona wyszła na impreze. Zawsze sie tak zachowuje gdy jest nie źle wkurzony. Wtedy zauważylismy że nie ma z nami Maćka, miałam nadzieje że poszedł z nią, żeby nie zrobiła zni głupiego. Nagle dostalam sms.
Od Maciek;
Nic jej nie jest, starsznie szybko się spiła. Stwierdziła że Zayn zachował sie jak dupek. To troche prawdy, ale zapewne to Eli go trzymała. No ale nie odwróce tego. Próbowałem już. Ciągle robi zdjęcia, wiec na Twitterze zachwile zobaczycie jak sie bawi.
Powiadomiłam wszystkich o jego sms. Zayn cicho podziękował Maćkowi że tam z nią jest.
- Japierdziele, cos ty zrobiła. Zniszczyłaś mój związek. Idz się lecz!!-Zayn dalej krzyczał.
Do Maciek:
Zayn jest wkurwiony na Eli, Tb bardzo dziękuje że jesteś z nią tam. Bardzo ją kocha. Przyjdzcie szybko.
*Oczami Angelika*
Bawiłam sie świetnie. Dodawała ciągle zdjecia z jakimiś typkami. Chciałam aby Zayn poczuł sie tak samo jak ja.

Potem wróciłam do domu i nie wiem co sie działo :)
Taka mała kruszyna tyle przeszła. Nie moge uwierzyć w to co się stało w jej życiu. Postrzegałem ją jako wredną żmije na początku, dlatego nie za bardzo ją polubiłem. Nie to co Zayn, on to... hah na samą myśl się śmieje. Serio. Jak poznał Strow to o niej opowiadał. Był szczęsliwy. Było w jego oczach widać takie małe białe iskierki. A teraz zrobił się strasznie zazdrosny, ale on tak zawsze miał. Gdy chodził z Meli ( taka dziewczyna z dzieciństwa) ona oczekiwała od niego wszystkiego, czyli kup mi to, i to. I kochała go za to że był przystojniak z niego. Gdy nas poznał dalej byli razem. Zostalismy wszyscy przyjaciółmi, ale Meli wydawała się inna niż my. Gdy zbliżał się do niej Harry ona stawała się miekka, nie dogadywała. Potem została adoratorką Hazzy. Mulat sie o tym dowiedział, i było po sprawie zerwał z nią. Ona stwierdziła że nie zrobiła niczego złego. Po roku czasu znó byli razem, tym razem brunetka się zmieniła, była bardzo stanowcza i brutalna. Zmieniła Malika w 'potwora' zaczął przez nią pić, palić. Nie wracał na noc do domu. Ich związek był taki jak by bez obowiązków z strony Melisy, bo ona zdradzała chłopaka po kontach, ale on nic o tym nie wiedział. Oczywiście stało sie na nasze szczęście że się dowiedział znów. Popadł w depreche, zamknął sie w sobie. A teraz? Teraz uśmiecha się ciągle, czasami chodzi przygnębiony jak kręci się jakiś chłopak koło jego dziewczyny, ale najcześciej pogada z nią, Angi mu uświadomi ze tylko go kocha, mam nadzieje że to prawda :) i się godzą.
A teraz kążdy z nas kocha jak siostre. Ufamy jej że nie zrobi nic Zaynowi, nawet chyba by nie była by wstanie. Po za tym są bardzo zgraną parą.
Norma
Wstałem rano byłem starsznie zmęczony. Nie wiem co było wczoraj, wiem że Angelika nam opowiadała o tym skurwysynie, potem Zayn i ona poszli na góre, my zebralismy się do własnyh domków. Bo Zayn i dziewczyna znó zaczynali być ochydni. Harry i Mańka tylko oszli do swojej sypialni. No i chyba tyle tylko pamiętam. Nawet nie wiem dlaczego tak się stało że ona nam o tym powiedziała... Napewno było to dla niej trudne, ale jestem wdzięczny ze nas powiadomiła o tym, staraliśmy się aby ją zrozumieć, choć nie powiem ale było trudno. Jesteśmy taki samymi ludzmi jak każdy inny, ale ona ma coś w sobie. Coś co przyciąga nieogarniętego Malika do porządku, coś co wszystkich stawia na nogi gdy jesteśmy smutni.
Wstałem z wspaniałego łóżka, podeszłem do szafy i wybrałem sobie dobry zestaw na dzisiejszą pogode. Po odświerzeniu sie skierowałem sie w strone kuchni. Tam na mnie czekało już pyszne sniadanie, zrobione zapewne przez Nialla, ale problem że go tu nie ma.
Nagle zjawił sie koło mnie zaspany Tomilson, siadł na krzesło i zaczął pałaszować swoje kanapki. Ja wstąpiłem w ślady chłopaka.
-Smacznego Lou.
-Dzieki daddy.- uśmiechnął sie po czym znów wsuwał swoje kanapki. Ni stąd, ni zowąd pojawił się na przeciwko nas gotowy, czysty i ubrany Niall. W prawej ręce trzymał telefon, a w drugiej wolnej ręce trzymał list.
- Co tam masz?- zaciekawiony spytałem.
-List, był w naszej skrzynce. Do mnie. - do niego? Jestem ciekawy co się stalo.
-Czytałeś? - nagle wyrwał się Lou.
- Nie, chciałemgo otworzyc przy wszystkich.- nachwile sie zatrzymał, tak jak bym sie wachał że powie coś nie teges. - Przy dzisiejszym ognisku.
- No to co? Idziemy obudzić spiochów. Zaprosimy brata Angeliki i nie dawno poznaną koleżanka Nialla.
- No to ja pójdę ją obudzić. Bo też ma tutaj śniadanie. - chłopak nie czekając na naszą odpowiedz pobiegł ją obudzić. Bardzo miła dziewczyna, choc byla zła że zapomnielismy o niej wczoraj, to sama do nas dojechała. Najczulej przywitała się z Horanem i Harrym. A Mańka była starsznie zła że się lepi do niego. Ale to chyba tak zawsze jest w związkach. Bardziej mnie ciekawi co czuje do oby dwóch chłopaków?
Gdy Lou się ogarnął, zeszła do nas gotowa Eli. Szczerze nie podobało mi sie jak wygląda. Góra tapety na twarzy. Strój jak u dziwki. Wow nie spodziewałem się tego po sobie. I tak starsznie lepi sie do Nialla. Czy to odpowiednia dziewczyna dla delikatnego Nialla? O to jest pytanie. Wszyscy zwarci i gotowi, poszliśmy do małego budynku obok. Weszliśmy bez pytania i zobaczyliśmy... siedzacych sobie przed telewizorem. Przysiedliśmy się do nich bez zadnego przywitania. Nic, ale długo ta cisza nie trwała.
- No to jak jesteśmy wszyscy razem to zagrajmy w butelke. - zaproponował Harry, no tak on zawsze musi mieć cos do robienia na nudy.
*Oczami Mańki*
Zaczeliśmy hrac w butelkę, tak miałam ochotę na tę gre, bo dawno nie grałam. I na szczęście mój kochany Haroldzik potrafi mi czytać w myślach. Siedliśmy w kółku pokolei. Ja i Harry. Obok chłopaka Niall z Eli. Obok nich Lou i Liam. A za nimi Malik z dziewczyną ubraną jakoś nie podobnie do jej psychiki. Zaczął kręcić Harry, wypadło na Angelike. Ta ucieszona jak zawsze wyprzedzała pytanie.
- Zadanie. - szczerzyła się, jak by naćpana. Serio, spoglądałam na nią kątem oka i zachowywała się inaczej.
- Zatańcz jakiś taniec , w około nas. - what? Kopłam Hazusia, a on zamiast zareagowac. Pocałował mnie w policzek. Usmiechnełam się, ale co to za zadanie. Dziewczyna nic nie mówiąc włączyła sobie piosenkę. I zaczeła tańczyć. Dzięki temu ze wspaniałe miała ciało. I potrafiła to robić i kochała. Tańczyła wspaniale. Robiła rózne dzikie ruchy. Czaasami w ogóle nie związane z melodią, ale i tak wszyscy jej bili brava gdy skończyła.
- Wow, to było cos skarbie. - odezwał się Zayn. Tak to było WOW.
Taraz kreci Angelika, trzymała nas ta buteka w nie pewności gdy sie zatrzymała i padło na Nialla. Każdy wiedział ze Angelika nie polubiła Eli i wiedziała rzecz o której wiedziałam tylko ja ona i ta dziewczyna. KOCHA NIALLA. Ale my uważamy że to nie jest dziewczyna na takiego słodkiego blondaska. Jest zbyt... no nie ma na nią słowa. Ubiera się jak, jak dziwka. Tak też się zachowuje. Najpierw lepi sie do MOJEGO chłopaka, potem do Zayna, a teraz do Nialla. On nie świadomy tego że ona mu zniszczy życie, przytula sie z nią.
W tym momecie do mieszkania Harry wpuscił Maćka i jakąs dziewczynę. To chyba była Marta, nasza sąsiadka z prawego domku. A to nawet dobrze. Eli i Angi zmierzyły ją wzrokiem gdy ta tylko powiedziaa kórtkie cześć i przysiadła sie do nas. Miała chyba swój własny styl uliczny. Nawet fajnie,ale nie w moim typie. Maciek przywitał się buziakiem z Angelika, i zywkłym cześc z resztą. Zayn nie był zadowolony że jest z nami. To jest dziwne, bo skoro Maciek i dziewczyna to rodzeństwo to Zayn nie ma co się bać, chyba że ten chłopak kręci. Ale wątpie. Miał papiery.
- No to Niall, pocałuj namiętnie Marte. - chłopak się skrzywił, a dziewczyna nie śmiało uśmiechneła. Angelika ryła się gdzieś za siebie. Ja zresztą tez.
Blondas podszedł do dziewczyna, złapał ją za ramie i zaczeli 'bitwe' jak to nazywała Angelika. Całowali się z chyba 3 minuty. Eli mina mnie zadzwiała. Nie wyrażała szczęscia, tylko złość i smutek. Może jeszcze zazdrosć. Ale niech jej tak bedzie. Nie może mieć wszystkiego co chce. Oderwali się od siebie, po czym tak sobie Nialler zakrecił. Wypadło na Zayna.
-Malik, Malik, Malik. - zaczął Nial jak jakiś diler.- wybierz sobie dziewczyne, a masz je 4 znaczy 3 Nie możesz wybrać swojej dziewczyny. Albo zatańczysz z nią jakiś taniec, albo bedziecie sie całowali przez najbliższe 5 min. Podkreślam namiętnie. Taniec musi byc obowiązkowo przynajmniej troche zboczony, czyli ty ją 'macasz' a ona... to już ona bedzie wiedziała co ma robić. - Horan spojrzał na Zayna. Ten nie odpowiadał. Angelika była. Szczerze nie wiem jaka była w tym momencie. Pewnie w chuj zazdrosna. Jak Zayn wybierze mnie to nie bedzie miała mu tego za złe. Może Harry, ale bedzie wiedział wszystko, dlaczego Malik wybiera mnie a nie np Eli. Z wiadomych powodów, ale jeśli on wybierze Marte albo Elisabeht, to nie chce widzieć miny lub szybkiego wyjścia jego dziewczyny. Może taniec nie bedzie aż taki zły, ale najgorsze jest to że to dziewczyna wybiera. Może też się nie zgodzić.
- No to kogo wybierasz? - Niall dalej dociekał.
- Wybieram Marte. - chłopak się zawachał.
- Ale ja nie chce!- krzykła dziewczyna. No to mamy problem. Myślałam że chłopak podejdzie do mnie, ale wybrał blondynkę z naprzeciwka. Chyba spojrzał w oczy Stylesa. Kurwa... to się źle skończy.
- Ja wybieram przystojniakowi... Pocałunek. - pizda szeroko się uśmiechneła. Przywarła ciałem do Malika i się zaczeło. Angelika nie była zadowolona, ale gdy Zayn zaczął ją obmacywać po tyłku dziewczyna sie wściekła. Myślałam że jebnie wszystkim i wyjdzie, ale ona tylko złapała mnie za rękę. Mineło 5 minut i Niall ostatecznie powiedział STOP, ale to nic. Oni dalej się cąłowali. Tylko już na kanapie, przy nas. Wtedy było za wiele. Angi po cichu się wydostała z kółka i uciekła do sypialni, słyszałam tylko ciche zamykanie drzwi kluczem. Wiedziałam że się popłacze, albo się ubierze i wyjdzie, wiec nie szła do niej. Po kilku minutach w korytarzu stała łądnie wyszykowana dziewczyna. Miała ostry makijaż i bardzo krótką sukienkę, widziałam jak Lou się na nią gapi. Ona nic nie gadając wyszła. Wiedziałam ze sie tak stanie, poszła na impreze. Zawsze tak robiła. Najgorsze jest to że Zayn z Eli przenieśli się gdzieś indziej. Niall próbował ich od siebie oderwac, ale oni dalej nic. Tak jak by Zayn zapomniał. Nagle chłopak się od niej oderwał. Odepchnął ją od siebie. Krzycząc
-Co ty zrobiłas, próbowałem sie odepchnąć, ale ty nic. Jesteś jakaś psychiczna. - chłopak nie zwarzając na nic i nikogo poszedł na góre. Eli patrzyła się na niego z zadziornym uśmieszkiem.
-Widziałaś co zrobiłaś. Angelika wyszła. - wkurzyłam się, ale nie miałam zamiaru jej pobić, ale tez nie wiedziałam co powiedzieć.
- Wiem, specjalnie to zrobiłam. Mi się podoba Zayn. A jej nie lubie, od samego poczatku. Wiec mała zemsta za to że odebrała mi chłopaka kiedyś, teraz ja jej odbiore. - Co kurwa, one się znały? Nie możliwe.
- Znałaś ją wczesniej?- pokiwała na znak że tak. O nie
- Chodziła ze mną do szkoły.
Wszyscy na tą sytuacje patrzyli spode byka.
-Gdzie ona wyszła?- zapytał nagle Lou.- Wyglądała bosko, ale tak jakoś nie Angelikowo. - niestety miał racje.
- Na impreze, odreagować się. Ubiera się tak gdy jest zdenerwowana. A i fajnie że Zayn nie skapł się że ona wyszła. To sie porobiło. - gdy to powiedziałam do salonu przyszedł zdenerwowany Malik. Ups...
- Gdzie kurwa ona jest ? - NIkt nie odpowiadał. - Gdzie? Czy ona...nie dobra.
- Ona wyszła na impreze. Zawsze sie tak zachowuje gdy jest nie źle wkurzony. Wtedy zauważylismy że nie ma z nami Maćka, miałam nadzieje że poszedł z nią, żeby nie zrobiła zni głupiego. Nagle dostalam sms.
Od Maciek;
Nic jej nie jest, starsznie szybko się spiła. Stwierdziła że Zayn zachował sie jak dupek. To troche prawdy, ale zapewne to Eli go trzymała. No ale nie odwróce tego. Próbowałem już. Ciągle robi zdjęcia, wiec na Twitterze zachwile zobaczycie jak sie bawi.
Powiadomiłam wszystkich o jego sms. Zayn cicho podziękował Maćkowi że tam z nią jest.
- Japierdziele, cos ty zrobiła. Zniszczyłaś mój związek. Idz się lecz!!-Zayn dalej krzyczał.
Do Maciek:
Zayn jest wkurwiony na Eli, Tb bardzo dziękuje że jesteś z nią tam. Bardzo ją kocha. Przyjdzcie szybko.
*Oczami Angelika*
Bawiłam sie świetnie. Dodawała ciągle zdjecia z jakimiś typkami. Chciałam aby Zayn poczuł sie tak samo jak ja.

Potem wróciłam do domu i nie wiem co sie działo :)
piątek, 20 marca 2015
24 Rozdział :))) I wszystko się wyjaśni
Osoba, która przeszkodziła nam w zabawie odeszła. A my powróciliśmy do wczesniejszej czynności. Tylko że tym razem to siedzieliśmy na przeciwko siebie. Dziewczyna głaskała moją rekę, a ja patrzyłem głeboko w jej piękne oczy. No to mamy 2h w samotności, oby nikt nam nie przeszkadzał, bo zabije...
-Czy ty wiesz jaka jesteś piękna? - zapytałem i złożyłem lekki pocałunek na jej lewym policzku. Dziewczyna odwzajemniła pocałunek nie pogłebiając go. Usmiechnołem się. Wiem że mnie kocha.
- A wiesz że jesteś moim przystojniakiem?- hahahha
-Tak wiem kochanie, ale ty musisz być moją pieknisią.- lol pięknisia co to za słowo. Takie na poczekanie.
*Oczami Angeliki*
Siedzieliśmy na przeciwko siebie, uwielbiałam jak patrzy na moje oczy z taką iskierką. Słodzilismy sobie nawzajem i oczywiście ktos musiał to przerwac. Nie mineło nawet 5 minut żeby mogli już wszyscy wrócic z sklepu. Ktos na początku dzwonił na dzwonek w drzwiach, a potem pukał. Stwierdziłam że jak ktoś z naszej paczki to sobie otworzy, ale pukanie się nasilało. Wkurzony Zayn wyszedł z pokoju. Ręce miał zacisniete w pięść. Oj musze za nim iśc. Gdy byłam w połowie drogi usłyszałam 2 męskie głosy, zatrzymałam się i zauwazyłam Malika z Maćkiem.
- I znów zaszczycasz nas swoją osobą tutaj? Po jakiego przyszłeś? - zapytał nie mile Zayn. Wiedziałam od początku ich znajomości ze sie nie polubią. Maciek z tego co wiem nie za bardzo lubi takiego typu chopaków, choć sam taki jest, ale ok. A Zayn, on jest poprostu zazdrosny.
- Przeszedłem się zapytać czy Angi by nie wyszła ze mną na spacer?. Ale widze że ma gościa, to już zmykam. - Ups chyba nie musiał sie tłumaczyć. Wtedy zeszłam z schodów by nie doszło do żadnego niczego. - Cześć chłopcy. - Musiałam jakoś zacząć. Zayn zamiast odpowiedzieć mocno się do mnie przytulił. A chłopak chyba też miał zamiar, ale posłałam mu porozumiewające spojrzenie.
- Przepraszam Cię, ale raczej to nie wypali. Może jutro rano?- Zayn był zszokowany moją propozycją, i obrazony odszedł od drzwi i wygodnie położył nie na łóżku w pokoju gościnnym.
-No, ok. Ale musze ci coś powiedzieć. Możesz wyjśc pogadać. Tu na ławkę?- Oooo... Co tu sie dzieje
- No jasne. - powiedziałam do chłopaka. - Zayn zachwile wracam! - krzyknełam do nadąsanego chłopaka.
*Oczami Maćka*
No znamy się dość krótko, i zapewne nie uwierzy mi że jestem jej bratem. A dla jej ochrony mam nadzieje tylko że ten frajer nie jest jej chłopakiem. No i musze jej tez powiedziec, a co najważniejsze. Że jest moją przyrodnią siostrą, mam jej zdjecie, i taki papierek gdzie pisze że jej mama i moja mama to te same osoby. Tylko że jeżeli nie uwierzy w te papiery i w zdjecie swoje i mamy...
- To o czym chciałeś pogadać? - dziewczyna słodko sie zapytała. Lol
- Po pierwsze. Mam dla ciebie to- podałem jej papier i zdjecia. Dziewczyna patrzyła na zdjecia z zaskoczeniem w oczach.
- Ale, ale... Dlaczego tu pisze że jesteś moim bratem. Co kurde, nie wierze w to...! - nie wiedziałem czy to krzyk przez łzy, czy tez coś innego.
Przytuliem ją mocno do mnie, a ona odwzajemniła.
- Tak mała, to jest prawda... no może nie dostaniemy potwierdzenia mamy, ale możesz dostac potwierdzenie mojego taty. Mirka, znaczy matka powiedziała że jeżeli jej sie coś stanie, a na twoim tacie nie masz co polegać. Bo wiem jaki był dla Ciebie. I co ci robił.- wtedy po tych słowach dziewczyna zaczeła sie mocniej przytulac do mnie..- że moj tata jest twoim tatą, zawsze gdy tylko bedziesz go potrzebowała. Gdy tylko przeniosłaś sie do Mańki ona mnie o tym poinformowała. Nie wiesz ile ja lat cię szukałem. Kocham Cię siorka.
Wtedy do ogródka przyszedł zirytowany chłopak. Już miał mi przywalić kiedy dziewczyna przytuliła go od tyłu i pocałowała w kark. Chłopak się rozluźnił, ale dalej miał mine i oczy pełne gniewu.
- Co ty do cholery jasne robisz? Podrywasz ją? - był zły, nie lubiłem go i mam nadzieje że on mnie też nie.
- Ale Zayn, to nie tak. - dziewczyna dalej broniła mnie i siebie.
- Nie, to jak no. Widziałem to jak się lepił do ciebie, Gdy cię on przytulił... Na dzisiaj już za dużo sobie pozwalasz, nie sądzisz? - Teraz to w ogóle się wkurzył. Upss...
- Dobra Maciek, jutro rano pogadamy. Przyjde razem z Zaynem żeby mu wszystko wyjaśnic, ale nie sądze żeby wam wszystko opowiedzieć o... o wiesz kim. - podeszła do mnie, cmokneła mnie w policzek i odeszła z rozdraznionym brunetem. Złapała go za ręke, i znikneli za framuga drzwi. Boże co za AGRESOR.
*Oczami Zayna*
On ją podrywał. Kurde wiem że ona ma prawo mieć przyjaciół, ale on ją przytulał jak ja nigdy. Po za tym nie widziałem co się działo wcześniej. I dlaczego ona odwzajemniła ten pieprzony przytulas. Kurde, dziewczyna pożegnała się jeszcze buziakiem. No jak by to robiła z którym z nas. Np Harry, czy Niall to był bym zazdrosny, ale nie aż tak. I o co chodzi z tym "(..) wiesz o kim"? Nie ogarniam.Weszlismy do mieszkania, dziewczyna pobiegła do kuchni, ja siadłem na łóżko w pokoju gościnnym na parterze koło kuchni. Był bardzo ponury, ale w takim zawsze można sobie przemyśleć. Musiałem wszystko sobie przemyśleć. Może jestem zbyt bardzo zazdrosny, ale ja ją kocham choć bardzo mało o niej nie wiem. Ale może się otworzy do mnie, nie będę ją zmuszał. Bo przeszłość to miała ciężką, wiem bo powiedziała mi Mania, ale tylko to. Nie dała z siebie wyciągnąć wiecej.
- Zayn...?- dziewczyna cicho powiedziała, gdy zobaczyłem ją w pokoju. - Zayn.- Spojrzałem na nią, była smutna. - Co?!- troche za mocno zareagowałem, ale nie potrafie sobie tego utrwalić ze się tak przytulali jak my nigdy, ile w tym było miłości. Po dziewczynie policzku spłyneła łza. Miałem wstawać, ale dziewczyna opusciła pokój z krótkim "przepraszam". Wiedziałem że jej wybacze, nawet już to zrobiłem. Ale przez moją głupote dziewczyna pobiegła do pokoju. Wstałem i pobiegłem za nią, ale już za późno, moja miss weszła do pomieszczenia, zatrzaskując drzwi, usłyszałem tylko zamek przekręcany. O nie!! Nie pozwole sobie na to by ona płakała za mają zazdrość. A w gorszym wypadku sobie coś zrobiła.
- Angi, przepraszam otwórz. Nie chciałem tak zareagować. Angi. Kocham cię słyszysz... Napewno słyszysz!!!- krzyczałem aby dobrze mnie usłyszała. Byłem blisko wywarzenia drzwi, ale ktoś wszedł do domu. - Jesteśmy!- krzykneli wspólnie, jak dobrze. Może mi ktoś pomoże.
- Mania! Szybko chodź.- nie mineło ani chwila a dziewczyna pojawiłą się wraz z Harrym.
- Gdzie jest Angi, dlaczego siedzisz tutaj sam? Co się stało?- dziewczyna nie krzyczała, ale słyszałem w jej głosie smutek i złośc. Złość na mnie.
- Jest tam, zamkneła się, bo zbyt pochopnie zareagowałem. Byłem zazdrosny o tego pieprzonego Maćka. On ją przytulał jak ja ją nigdy, ona odwzajemniała. I pocałowała go w policzek. Chciałem sobie wszystko przemyśleć, ale dziewczyna była ze mną i ja lekko na nią krzykłem "CO?" wybiegła z płaczem do pokoju, i nie otwiera. Mówie do niej, ale i tak nie otworzy. - łza po łzie sączyły się mi z powiek. Tak nie wytrzymałem. Pokazałem że mam emocje, ale wiem że żle zrobiłem. Nie otworzy mi tak łatwo. Chce tylko prawdy. Co się stało tam?
Dziewczyny sie jakoś zgrały, ani Mańka ani Angi sie nie odezwały.
- Angeliko otwórz to ja Mania. - dziewczyna wpuściła tylko ją. Na mnie spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem, ale gdy zauważyła łzy zbladła.
Usłyszałem tylko rozmowe dziewczyn.
*Rozmowa*
- Bo wiesz Maciek jest... jest moim bratem. Przyrodnim, ale mam dowody rozumiesz?- powiedziała Angelika. Mania nie dowierzała.
- Ale skąd co jak gdzie?- Angelika pokazała jej papier i zdjęcia. Szok, tak żeczywiście to był szok. - Ale się przytulaliście, a Zayn wie?
- Nie nie wie, ale pewnie teraz słysszy i nie wierzy. Nie chcialam żeby tak wyszło, wszystko potoczyło się tak szybko, to Maciek mnie przytulił. Cholernie tego potrzebowałam. Zayn był daleko, i tak jest fochniety na mnie, ale nie musiał tak reagować. Chciałam mu wszystko powiedzieć i przeprosić. Wiesz że nie lubie jak ktoś na mnie krzyczy, przypomina mi sie on. - w oku Angi pojawiła się kolejna łza. Obie dziewczyny sie przytuliły. Mania ochłoneła.
- Otwórz mu drzwi, porozmawiajcie, Powiedz mu o...- przełkneła sline- o ojcu, wkońcu i tak by musiał się dowiedzieć. Chcesz to najlepiej idzcie do salonu, niech wszyscy wiedzą, tak będzie lepiej. - jeszcze raz się przytuliły.
*ZAYN*
OMG, OMG to co usłyszałem. To jest szok, ale chyba i Mania i dziewczyna zareagoway tak samo. Wyszły z pokoju, i moja wariatka do mnie podeszła.
-Przepraszam, że nie pozwolilem ci wyjaśnić niczego. Kocham cię, i nie chce cię stracić. Kocham cię rozumiesz? - dziewczyna nie odpowiadając lekko dotkneła swoimi ustami moje. POgodzeni po 'kłótni' zeszlismy na dół. Tam plany były do opowiedzienia histori.
-Czy ty wiesz jaka jesteś piękna? - zapytałem i złożyłem lekki pocałunek na jej lewym policzku. Dziewczyna odwzajemniła pocałunek nie pogłebiając go. Usmiechnołem się. Wiem że mnie kocha.
- A wiesz że jesteś moim przystojniakiem?- hahahha
-Tak wiem kochanie, ale ty musisz być moją pieknisią.- lol pięknisia co to za słowo. Takie na poczekanie.
*Oczami Angeliki*
Siedzieliśmy na przeciwko siebie, uwielbiałam jak patrzy na moje oczy z taką iskierką. Słodzilismy sobie nawzajem i oczywiście ktos musiał to przerwac. Nie mineło nawet 5 minut żeby mogli już wszyscy wrócic z sklepu. Ktos na początku dzwonił na dzwonek w drzwiach, a potem pukał. Stwierdziłam że jak ktoś z naszej paczki to sobie otworzy, ale pukanie się nasilało. Wkurzony Zayn wyszedł z pokoju. Ręce miał zacisniete w pięść. Oj musze za nim iśc. Gdy byłam w połowie drogi usłyszałam 2 męskie głosy, zatrzymałam się i zauwazyłam Malika z Maćkiem.
- I znów zaszczycasz nas swoją osobą tutaj? Po jakiego przyszłeś? - zapytał nie mile Zayn. Wiedziałam od początku ich znajomości ze sie nie polubią. Maciek z tego co wiem nie za bardzo lubi takiego typu chopaków, choć sam taki jest, ale ok. A Zayn, on jest poprostu zazdrosny.
- Przeszedłem się zapytać czy Angi by nie wyszła ze mną na spacer?. Ale widze że ma gościa, to już zmykam. - Ups chyba nie musiał sie tłumaczyć. Wtedy zeszłam z schodów by nie doszło do żadnego niczego. - Cześć chłopcy. - Musiałam jakoś zacząć. Zayn zamiast odpowiedzieć mocno się do mnie przytulił. A chłopak chyba też miał zamiar, ale posłałam mu porozumiewające spojrzenie.
- Przepraszam Cię, ale raczej to nie wypali. Może jutro rano?- Zayn był zszokowany moją propozycją, i obrazony odszedł od drzwi i wygodnie położył nie na łóżku w pokoju gościnnym.
-No, ok. Ale musze ci coś powiedzieć. Możesz wyjśc pogadać. Tu na ławkę?- Oooo... Co tu sie dzieje
- No jasne. - powiedziałam do chłopaka. - Zayn zachwile wracam! - krzyknełam do nadąsanego chłopaka.
*Oczami Maćka*
No znamy się dość krótko, i zapewne nie uwierzy mi że jestem jej bratem. A dla jej ochrony mam nadzieje tylko że ten frajer nie jest jej chłopakiem. No i musze jej tez powiedziec, a co najważniejsze. Że jest moją przyrodnią siostrą, mam jej zdjecie, i taki papierek gdzie pisze że jej mama i moja mama to te same osoby. Tylko że jeżeli nie uwierzy w te papiery i w zdjecie swoje i mamy...
- To o czym chciałeś pogadać? - dziewczyna słodko sie zapytała. Lol
- Po pierwsze. Mam dla ciebie to- podałem jej papier i zdjecia. Dziewczyna patrzyła na zdjecia z zaskoczeniem w oczach.
- Ale, ale... Dlaczego tu pisze że jesteś moim bratem. Co kurde, nie wierze w to...! - nie wiedziałem czy to krzyk przez łzy, czy tez coś innego.
Przytuliem ją mocno do mnie, a ona odwzajemniła.
- Tak mała, to jest prawda... no może nie dostaniemy potwierdzenia mamy, ale możesz dostac potwierdzenie mojego taty. Mirka, znaczy matka powiedziała że jeżeli jej sie coś stanie, a na twoim tacie nie masz co polegać. Bo wiem jaki był dla Ciebie. I co ci robił.- wtedy po tych słowach dziewczyna zaczeła sie mocniej przytulac do mnie..- że moj tata jest twoim tatą, zawsze gdy tylko bedziesz go potrzebowała. Gdy tylko przeniosłaś sie do Mańki ona mnie o tym poinformowała. Nie wiesz ile ja lat cię szukałem. Kocham Cię siorka.
Wtedy do ogródka przyszedł zirytowany chłopak. Już miał mi przywalić kiedy dziewczyna przytuliła go od tyłu i pocałowała w kark. Chłopak się rozluźnił, ale dalej miał mine i oczy pełne gniewu.
- Co ty do cholery jasne robisz? Podrywasz ją? - był zły, nie lubiłem go i mam nadzieje że on mnie też nie.
- Ale Zayn, to nie tak. - dziewczyna dalej broniła mnie i siebie.
- Nie, to jak no. Widziałem to jak się lepił do ciebie, Gdy cię on przytulił... Na dzisiaj już za dużo sobie pozwalasz, nie sądzisz? - Teraz to w ogóle się wkurzył. Upss...
- Dobra Maciek, jutro rano pogadamy. Przyjde razem z Zaynem żeby mu wszystko wyjaśnic, ale nie sądze żeby wam wszystko opowiedzieć o... o wiesz kim. - podeszła do mnie, cmokneła mnie w policzek i odeszła z rozdraznionym brunetem. Złapała go za ręke, i znikneli za framuga drzwi. Boże co za AGRESOR.
*Oczami Zayna*
On ją podrywał. Kurde wiem że ona ma prawo mieć przyjaciół, ale on ją przytulał jak ja nigdy. Po za tym nie widziałem co się działo wcześniej. I dlaczego ona odwzajemniła ten pieprzony przytulas. Kurde, dziewczyna pożegnała się jeszcze buziakiem. No jak by to robiła z którym z nas. Np Harry, czy Niall to był bym zazdrosny, ale nie aż tak. I o co chodzi z tym "(..) wiesz o kim"? Nie ogarniam.Weszlismy do mieszkania, dziewczyna pobiegła do kuchni, ja siadłem na łóżko w pokoju gościnnym na parterze koło kuchni. Był bardzo ponury, ale w takim zawsze można sobie przemyśleć. Musiałem wszystko sobie przemyśleć. Może jestem zbyt bardzo zazdrosny, ale ja ją kocham choć bardzo mało o niej nie wiem. Ale może się otworzy do mnie, nie będę ją zmuszał. Bo przeszłość to miała ciężką, wiem bo powiedziała mi Mania, ale tylko to. Nie dała z siebie wyciągnąć wiecej.
- Zayn...?- dziewczyna cicho powiedziała, gdy zobaczyłem ją w pokoju. - Zayn.- Spojrzałem na nią, była smutna. - Co?!- troche za mocno zareagowałem, ale nie potrafie sobie tego utrwalić ze się tak przytulali jak my nigdy, ile w tym było miłości. Po dziewczynie policzku spłyneła łza. Miałem wstawać, ale dziewczyna opusciła pokój z krótkim "przepraszam". Wiedziałem że jej wybacze, nawet już to zrobiłem. Ale przez moją głupote dziewczyna pobiegła do pokoju. Wstałem i pobiegłem za nią, ale już za późno, moja miss weszła do pomieszczenia, zatrzaskując drzwi, usłyszałem tylko zamek przekręcany. O nie!! Nie pozwole sobie na to by ona płakała za mają zazdrość. A w gorszym wypadku sobie coś zrobiła.
- Angi, przepraszam otwórz. Nie chciałem tak zareagować. Angi. Kocham cię słyszysz... Napewno słyszysz!!!- krzyczałem aby dobrze mnie usłyszała. Byłem blisko wywarzenia drzwi, ale ktoś wszedł do domu. - Jesteśmy!- krzykneli wspólnie, jak dobrze. Może mi ktoś pomoże.
- Mania! Szybko chodź.- nie mineło ani chwila a dziewczyna pojawiłą się wraz z Harrym.
- Gdzie jest Angi, dlaczego siedzisz tutaj sam? Co się stało?- dziewczyna nie krzyczała, ale słyszałem w jej głosie smutek i złośc. Złość na mnie.
- Jest tam, zamkneła się, bo zbyt pochopnie zareagowałem. Byłem zazdrosny o tego pieprzonego Maćka. On ją przytulał jak ja ją nigdy, ona odwzajemniała. I pocałowała go w policzek. Chciałem sobie wszystko przemyśleć, ale dziewczyna była ze mną i ja lekko na nią krzykłem "CO?" wybiegła z płaczem do pokoju, i nie otwiera. Mówie do niej, ale i tak nie otworzy. - łza po łzie sączyły się mi z powiek. Tak nie wytrzymałem. Pokazałem że mam emocje, ale wiem że żle zrobiłem. Nie otworzy mi tak łatwo. Chce tylko prawdy. Co się stało tam?
Dziewczyny sie jakoś zgrały, ani Mańka ani Angi sie nie odezwały.
- Angeliko otwórz to ja Mania. - dziewczyna wpuściła tylko ją. Na mnie spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem, ale gdy zauważyła łzy zbladła.
Usłyszałem tylko rozmowe dziewczyn.
*Rozmowa*
- Bo wiesz Maciek jest... jest moim bratem. Przyrodnim, ale mam dowody rozumiesz?- powiedziała Angelika. Mania nie dowierzała.
- Ale skąd co jak gdzie?- Angelika pokazała jej papier i zdjęcia. Szok, tak żeczywiście to był szok. - Ale się przytulaliście, a Zayn wie?
- Nie nie wie, ale pewnie teraz słysszy i nie wierzy. Nie chcialam żeby tak wyszło, wszystko potoczyło się tak szybko, to Maciek mnie przytulił. Cholernie tego potrzebowałam. Zayn był daleko, i tak jest fochniety na mnie, ale nie musiał tak reagować. Chciałam mu wszystko powiedzieć i przeprosić. Wiesz że nie lubie jak ktoś na mnie krzyczy, przypomina mi sie on. - w oku Angi pojawiła się kolejna łza. Obie dziewczyny sie przytuliły. Mania ochłoneła.
- Otwórz mu drzwi, porozmawiajcie, Powiedz mu o...- przełkneła sline- o ojcu, wkońcu i tak by musiał się dowiedzieć. Chcesz to najlepiej idzcie do salonu, niech wszyscy wiedzą, tak będzie lepiej. - jeszcze raz się przytuliły.
*ZAYN*
OMG, OMG to co usłyszałem. To jest szok, ale chyba i Mania i dziewczyna zareagoway tak samo. Wyszły z pokoju, i moja wariatka do mnie podeszła.
-Przepraszam, że nie pozwolilem ci wyjaśnić niczego. Kocham cię, i nie chce cię stracić. Kocham cię rozumiesz? - dziewczyna nie odpowiadając lekko dotkneła swoimi ustami moje. POgodzeni po 'kłótni' zeszlismy na dół. Tam plany były do opowiedzienia histori.
Opowiadała nam to i każdemu z nas było smutna, Niall płakał tak jak i dziewczyny.
- (...) POtrafił przychodzic po 3 dniach do domu i się nad demną znecał. Dotykał, całował. Czasami tylko tyle, ale najczęściej mnie popraostu gwałcił.- powiedziała bez zastanowienia. Łza spłyneła po jej policzku, zmazałem ją, a ona wróciła do opowiadania. - Gdy się sprzeciwiałam dostawałam w twarz. Raz dostałam tak w brzuch że nie przez tydzień mnie bolał. Poetem było coraz gorzej, albo i nawet lepiej. Sama nie wiem. GO nie było w domu przez tydzień, Ja się załamałam, miałam bulimię i anoreksję. Nie wychodziłam z domu, uważałam że jestem dalej gruba, Potem zaczełam się okaleczac. Nie chciałam żyć. Dzień był zawsze taki sam. Wstawałam go nie było. Nie jadła nic, może czasami jabułko. Koło 14 przychodził zrobic zemną co chciał, jak się wierzgałam dostawałam. Po godzinie męczenia się, wychodził. Szłam spać i taka rutyna codziennie. - wszyscy płakali. Dziewczyna nie radziła sobie, widziałem to. - Potem on gdzieś zniknął na miesiąc, znalazła mnie jakaś pani. Byłam na policji, potem przeprowadziłam się do Lisy. Mieszkałyśmy razem dość długo, potem sprawy się skomplikowały i jestem z wami. Miałam po drodze chłopaka, ale on też nalezy do przeszłości. - skonczyła, przytuliła się do mnie. Wszyscy siedzieli bez ruchu i nie wiedzieli co powiedzieć. Nagle wszyscy wstali z miejsca, i zrobiliśmy wspólnego długiego miśka. To było przezycie. I że ten dupek to jej brat? I tak go nie lubie. Ale będę musiał akceptowac. Niestety. Ale teraz jest najważniejsze że wszyscy są już cali. Prawda że będe musiał ją chronic, nie wiem czy nie wróci, ale na pewno nie pozwole sie jej znow ciąć. Pocałowałem ją namiętnie. Razem w pocałunku poszliśmy do pokoju. Tam wszystko potoczyło się dość Hazzowo. Każdy wie że 69 tez było.
---------------------------------------------------
Nie wiem czemu, ale łez nie ukrywałam. Ale koniec mi sie najbardziej podobał.
Kocham was
środa, 18 marca 2015
Rozdział 23 :D
*Oczami Angeliki*
Gdyby nie te spojrzenia wszyscy by byli szczęśliwi. Ale Zayn tego nie rozumi, że ja i Niall znamy się 3 może 4 dni. I jesteśmy jak rodzeństwo. Ale nie on musi postawić na swoim.
Zeszłam z kolan Liama i podeszła do roześmianego Zayna. Przytuliłm się mocno do niego. Zayn nie reagował. Więc, klepałam go po ramieniu, ale on musiał walczyć z emocjami z Niallem. Nie to przesada. Odeszłam od Zayna, popatrzyłam na nich i wyszłam z pokoju. Podążyłam za loczkiem, który szedł do kuchni.
- Piękna, gdzie idziesz? - Że co 'piękna' czy on cos brał. Może powie jeszcze chuda, japierdziele ale zjeb.
- Ej czy ty coś brałeś? Hah Harold zaskakujesz mnie...- uśmiechnął się i nic nie mówiąc wziął mnie za nogi i przerzucił przez ramie. Serio on coś brał.
-Zayn ratuj, on mnie porywa. Mania!!! Litości... Harry ty głupku..!!!!- krzyczałam, ale nikt nie raczył się odezwać, a choćby obronić. Dzięki. zielonooki odstawił mnie na ziemie, po czym mocno przytulił.
- Wiesz jak ja cię KOCHAM...?- jeskus maryskus. Co tu sie dziecie, Czemu krzyczy?
-Nie krzycz.
-Przepraszam, ale chce żeby Zayn i Mania byli wiesz zazdrośni. To dobra zabawa...- tym razem szeptem się odezwał. NIe mam nic do tego, ale no dziwna ta zabawa. Odeszłam od loczka ale nie daleko. Loczek swoje wielkie ramiona przełożył na moją talię... To takie słodkie. Szkoda że to nie Zayn.
Odwróciłam się do niego twarzą i złożyłam soczystego buziaka na jego policzku, wtedy do kuchni weszli spóźnieni przyjaciele. Zayn oczywiście nie zajarzył zabawy i podszedł do Harrego, złapał go za koszule i chciał uderzyć. Mania w pore zareagowała i złoczyła usta w szczelnym pocałunku. Podeszłam do zdenerowanego chłopaka. On mnie znów zignorował i odszedł. Tak poprostu. Mania wiedziała od samego początku ze to zabawa. I chodziło żeby ich wkurzyć. Mieliśmy zrobić małe przedstawienie. Ale Zayn dzisiaj już za dużo emocji przeszedł. Nie przejmując się nim zasiadłam koło Louisa. Harry z Mańką dosiedli sie do nas tak jak i Liam. Tylko Zayn był zbyt zdenerwowany sytuacją i nie przyszedł.
Po kilku godzinach oglądając filmy odpłynełam. Nie wiem co potem ze mną się działo.
*Oczami Zayna*
Dla mnie to nie była zabawa, wszyscy w tym domu podrywają mi dziewczyne, nawet zajęty loczek. Rozpierdoli mnie od środka, a ona go jeszcze pocałowała. To ja miałem byc na jej miejscu.
Dobra Zayn opanuj się, o mało nie pobiłes swojego przyjaciela, dziewczyne masz dopiero od 2h. Jestem zbyt nerowy, ale to przez nikotyne, którą ograniczam. Ale w takich sytuacjach nie potrafie się odzwyczaić.
Siedziałem na balkonie chwile, gdy z dołu do góry przyleciał zdyszany Liam. A za nim Niall... zgadnijcie z kim?... z moją dziewczyną na rękach. Gdy ich zobaczyłem, jak ona go obejmowała to sie we mnie grzało, ale gdy Niall złożył ją na łóżku i pożegnał się zobaczyłem że śpi, czyli nie jest świadoma tego co robi. Tak słodko wyglądała. Na szczeście była już przy mnie. Złożyłem pocałunek na jej czole i podreptałem pod prysznic, gdy przyszedłem dziewczyna nie spała. Fakt że byłem w samych bokserkach się jej podobał... na 100% widziałem to. Hah jaki ja skromny. Dziewczyna wstała z łóżka i podeszła do mnie. Pocałowała mnie w klatke piersiową, po czym lewą rękę połozyła na moim ramieniu.
- Wiesz żę cię kocham, i nie wiem dlaczego się tak denerwujesz.- dziewczyna dalej drążyła temat.
- Ale jestem wkurzony że wszyscy cię podrywają. - przyłożyłem moą rękę na jej policzek i złożyłem na jej ustach lekki pocałunek. Dziewczyna oczywiście oddawała,położyliśmy się na łóżku.
-Dobra ja ide spać. Dobranoc. - lekko się uśmiechneła. Przytuliła sie do mojego torsu, i odpłyneła.
*Rano*
Obudziłem się gdy dziewczyny nie było obok. Spojrzałem na zegarek. 9;46, serio tak wcześnie. No nic. Poszedłem do lazienki po spodnie. Zostałem bez koszuli nie chciało mi sie szukać. Zszedłem na dół zobaczyem rozmawiającą pare, i Nialla z moją dziewczyną. Gdy mnie zobaczyła uśmiechneła się i wpadła w moje ramiona.
-Dzień Dobry. Obudziłem się bez ciebie...gdzie byłaś?- byłem pewny że wstałam bo nie mogłam spać,ale nie.
- Wstałam bardzo wcześnie. Zeszłam na dół i Harry wstał. No to stwierdziłam że mam z kim gadać, doszła do nas potem Mania i Niall. Zjedliśmy sniadanie. I byliśmy na zakupach. Niall i Harry podjechali do siebie po pare rzeczy. Wzieli wam też, bo jedziemy jutro na wakacje nad jezioro do domku Mańki. Wiec tydzień razem nam dobrze zrobi. Jedziemy tylko ty ja, Mania z Harrym i Niall. Liam i Lou. I jeszcze taka koleżanka dziewczyny..- wskazała na Manie i dalej konczyła swój monolog. - i Krambl z 2 kolegami.- boże kolejny chłopak. Nie kolejni chłopcy.
- A jak my się wszyscy zmieścimy? - byłem zaciekawiony, bo przecież ile taki domek może mieć miejsca? LoL.
-Norma. Są tam domki takie po trzy osobowe, wszystko jest moje. Dostałam w spadku od rodziców...- dziewczyna posmutniała. Nagle na jej policzku pokazała się łza, Harry ją otarł i szczelnym uściskiem przytulił dziewczyne. Tak jak by się bał że mu ucieknie.
Czyli my będziemy mogli mieć własny domek skoro tak jest. Dobre.
-A ja z pokojami? - nikt się nie odezwał. Dziwne.
- No wiesz Angelika już dzisiaj tam jedzie ze mną, a wy tam dojedziecie. Harry wie gdzie. Musimy ogarnąc wszystko. Pooglądac domki. A potem się zasanowimy kto z kim i w jakim domku. - Co? Ja mam ja puścić bez mnie. Nie ma mowy. Bedę tęsknił.
Nie odezwałem się już, moją brunetka złapała moją rękę, pociągneła mnie na piętro. Weszliśmy do pokoju. Rzuciła się na łóżko. Leżała na brzuchu, wyglądała tak słodko. Mógłbym sie na nią rzucic, i te spodenki. Kur*a nie moge, nie wiem czy już to robiła i czy chce ten teges. Nagle wstała, podeszła do szafy, wyciągneła z niej sukienko- spódniczke, nie wiem jak to nazwać. Poszła do łazienki się ubrać. I zachwile już stała koło mnie, jak ja ją kocham ♥
Pożegnalismy się, Harry i Mania żegnali się ponad 20 min. Wszyscy za ten czas pożegnali się z Angeliką. No i robili słodkie 'awww' lub 'ooo'. To było mega śmieszne. Gdy już skończyli się obciskiwać dziewczyna wyszły. Nie miałem pojęcia jak ja wytrzymie bez nich. A tym bardziej bez mojej wariatki...
*Oczami Mani*
Przyjechałyśmy na miejsce.., Gdy dostrzegłyśmy każdy zakątek pola, na którym stały domki.. Dziewczyna szeroko otworzyła jadaczkę, szybko wyjełam komórkę z torebki i zrobiłam zdjęcie. Na szczęście miałam net, fotkę wstawiłam na instagrama i dodatkowo podpisałam ' z @zajęta_kochanie #aż#szczena#opadła#z#wrażenia#kocham'. Gdy zoriętowała sie było już zapóźno.
-Upsi...- wyszczerzyłam się jak szalona. Moja kochana siksa z miną smutnego szczeniaka zaczeła mnie gonić. Po 3 kółku w okół pola, odłozyłam torębkę i zasiadłam wygodnie na krześle. Po chwili i ona zrobiła to samo. Byłam wykończona.
- Kiedyś się zemszczę nie myśl sobie. - bo się jej boje.
Dobra gdy już chwile odpoczełyśmy i zakomunikowałysmy wszystkim że żyjemy, weszłyśmy do jednego z domku. Był w dobrym nawet stanie. Angelika pobiegła na góre pooglądac pokoje, w jednym nawet się ulokowała i postanowiła że to będzie pokój jej i Zayna. Wszystkie domki, ktore oglądnełyśmy była 2 pokojowe z salonem, kuchnią, łazienką. W każdym górnym pokoju było wielkie łóżko, dwie szafki lub wiecej. I balkon. Mieliśmy do wybory 3 'apartamentowce'. Reszta była wynajęta przez innych wczasowiczów. Pewnie nie zdajecie sobie sprawy, ale mam brata, który jest dość starszy od mnie. I jest włascicielem tego czegoś. Mam nadzieje, że inni lokatorzy są tak samo młodzi i szaleńczy jak my.
Mineły 5h od kąd tu jesteśmy. Wyczysciłyśy wszystkie domki. Teraz zostały nam tylko baseny do posprzatania i wypełnienia. Ale to chyba już nie dzisiaj.
- To co noc filmowa, czy miasto?- puściłam jej oczko.
- Raczej miasto, a potem noc filmowa. Nie mamy nic w lodówce. - dziewczyna nie chętnie odpowiedziała na to pytanie. Miasto nie było tak daleko, no i na sto procent to nie było miasto takie jak w Londynie koło Big Bena... Z tym trzeba się liczyć.
Wsiadłyśmy do auta, tym razem prowadziła towarzyszka. Nawet mnie nie zabiła, szczerze mówiąc ona nie jest dobra w te klocki, z tego co wiem zawsze wolała motocykle, i wie o nich wszystko. Po pewnym czasie jazdy byłyśmy na miejscu, pobiegłyśmy do jakiegoś supermarketu i wypełniłyśmy wuzek jedzeniem, oczywiście nie zabrakło alkoholu, bo Angelika musiała włozyć do wózka prawie 2/4 wódki. No tak ona to lubi, przynajmniej jest tak od jakiegoś czasu. Najgorsze jest to że zaczeła palić, ale nie pokazuje tego tak. Od czasu do czasu, widze ją z papierosem w ręku na balkonie, mam dobry zasięg do tego.
A tak wracając szybkim krokiem wyszłyśmy z sklepu, po upływie 20 min byłyśmy już w domku.
*Oczami Zayna*
Bez dziewczyn to nie to samo. Po ich wyjściu, my też się zebraliśmy do własnego domu. Każdy z nas musiał sie spakować. I a i jeszcze musimy podjechać po jakieś zakupy, bo pewnie dziewczyny pomyślą o sobie, ale o nas nie... Eh.
Harry chodzi jakiś smutny, cały czas pisze z Mańką sms, nie odrywa się od komórki. Tak samo jak Lou, on i jego telefon z kimś pisze i podejrzewam że to jakaś dziewczyna. Nigdy go nie widziałem tak usmiechającego się do telefonu. No no zobaczymy. Ja.. ja nie pisze z Angeliką. Nie będę jej przeszkadzać. Napewno teraz czyszczą coś. A telefon lezy gdzieś daleko. Liam, i Niall gdzieś wyparowali. Nie ma ich od samego wyjazdu. Nie wiem.
Ostatnio dowiedziałem sie że jedziemy akórat na taki termin bo 11 lipca moja dziewczyna ma urodziny. A najgorsze jest to że nie wiem co jej kupić. Chyba żaden z nas nie wie. Znamy ją 3 dni może 4. Jest to naprawde wspaniała dziewczyna. Nie wiem co we mnie widzi, ale wiem że ją kocham.
*3h później*
Jesteśmy już wszyscy spakowani. Chcemy zrobić dziewczynom niespodzianke i wyjechać juz dzisiaj. Mieliśmy być na jutro, ale no Harry ciągle zrzędzi że nie ma sie do kogo przytulać, Lou mówi że już mozemy jechac, ale musimy podjechać po Eli, szczerze nie wiem kto to. Ale podobno gorąca laska. Tak gada Lou, ale to jest Tomilson tego nie ogarniesz.
Gdy zszedłem z torbą w korytarzu stali blondas, loczek, Lou, Liam wyszedłem pierwszy a za mną cała zgrali małp, Dady zamknął mieszkanie i wszyscy wsiedliśmy do wozu. Kupiłem sobie fajne, nie drogie auto. W ogóle z całej naszej piątki tylko ja Liam mamy pojazd.
*Na miejscu*
Wysiedliśmy z samochodu i zobaczyłyśmy opalające się dziewczyny, gdy wszedłem na posesje wyszła dziewczyna Stylesa ( oczywiście bez butów, tego na telefon same ubranie) o mało nie upuściła tego co miała w rękach. Przybiegła się przywitać. Poinformowała mnie że Angelika, jest w domku nr 3 u Maćka naszego sąsiada. Zaniepokoiłem się. Podeszłem pod drzwi, i usłyszałem śmiech. Chyba dziewczyny. Zapukałem na drzwi, i otworzył mi wysoki blondyn o brązowych oczach.
-Cześć, jest u Ciebie...- nie dokończyłem, znalazła sie moja zguba :*. Przybiegła do mnie w trybie natychmiastowym, pocałowała mnie przy chłopaku, a on tylko zmierzył ją wzrokiem. No faktycznie wyglądała niesamowicie. Ale to ja powinienem się patrzeć na nią tak. Dziewczyna odlepiła sie od mnie, i raczyła nas sobie przedstawić, nie chętnie podałem mu rękę. Po chwili chłopak zaprosił mnie do środka, ale odmówiłem i wyszedłem. Zachwile do mnie przybiegła Angelika.
-Ej coś się stało? - była słodka jak się o mnie martwiła.
- Nie, tylko ja cię zostawiam na jeden dzień,a już są koło ciebie chłopcy. - tak rzeczywiście przyznałem sie że jestem zazdrosny, ale ona jest taka piękna. że oh.
- Skarbie, posłuchaj, przyszłam ja do niego bo chciałam pożyczyć cukier. Wy mieliście jutro przyjechać, wiec stwierdziłam że poznam kogoś też. Nie sądziłam że akórat to będzie chłopak. - teraz to było dzikie, czyli się nie cieszy że przyjechałem. No to fajnie.
- Aha, czyli nie cieszysz się że przyjechałem? - odszedłem od niej. Dziewczyna zatrzymała mnie przy samych drzwiach.
-Nie nie ciesze się...- dobra mam dość. - Bo się bardzo ciesze, a ty się denerwujesz. Prosze cię przestań, robisz się spychicznie zazdrosny. - dała mi soczystego buziaka w usta i pobiegła w głąb domku. Zaprosiła mnie reką, abym szedł za nią. Gdy bylismy na piętrze dziewczyna weszła do wielkiej sypialni, była cudowna... gdy znalazłem się w środku rzuciliśmy się na łóżko. Ona siadła na mnie okrakiem i zaczeła składać lekkie pocałunki na moich ustach. NIe powiem podobało mi sie to. Niestety zawsze ktoś ma dobre wyczucie. Ale tym razem zapukał.
-Co jest kurde?- zapytałem... nawet prywatności nie ma.
- Jedziemy na zakupy, idziecie z nami? - Czyżby Niall?
- Nie my zostajemy.- uśmiechnołem sie szyderczo i spojrzałem na dziewczyne.
- Oki, bawcie się dobrze. Wrócimy za około 2h.- nikt z nas nie odpowiedział.
*Rano*
Obudziłem się gdy dziewczyny nie było obok. Spojrzałem na zegarek. 9;46, serio tak wcześnie. No nic. Poszedłem do lazienki po spodnie. Zostałem bez koszuli nie chciało mi sie szukać. Zszedłem na dół zobaczyem rozmawiającą pare, i Nialla z moją dziewczyną. Gdy mnie zobaczyła uśmiechneła się i wpadła w moje ramiona.
-Dzień Dobry. Obudziłem się bez ciebie...gdzie byłaś?- byłem pewny że wstałam bo nie mogłam spać,ale nie.
- Wstałam bardzo wcześnie. Zeszłam na dół i Harry wstał. No to stwierdziłam że mam z kim gadać, doszła do nas potem Mania i Niall. Zjedliśmy sniadanie. I byliśmy na zakupach. Niall i Harry podjechali do siebie po pare rzeczy. Wzieli wam też, bo jedziemy jutro na wakacje nad jezioro do domku Mańki. Wiec tydzień razem nam dobrze zrobi. Jedziemy tylko ty ja, Mania z Harrym i Niall. Liam i Lou. I jeszcze taka koleżanka dziewczyny..- wskazała na Manie i dalej konczyła swój monolog. - i Krambl z 2 kolegami.- boże kolejny chłopak. Nie kolejni chłopcy.
- A jak my się wszyscy zmieścimy? - byłem zaciekawiony, bo przecież ile taki domek może mieć miejsca? LoL.
-Norma. Są tam domki takie po trzy osobowe, wszystko jest moje. Dostałam w spadku od rodziców...- dziewczyna posmutniała. Nagle na jej policzku pokazała się łza, Harry ją otarł i szczelnym uściskiem przytulił dziewczyne. Tak jak by się bał że mu ucieknie.
Czyli my będziemy mogli mieć własny domek skoro tak jest. Dobre.
-A ja z pokojami? - nikt się nie odezwał. Dziwne.
- No wiesz Angelika już dzisiaj tam jedzie ze mną, a wy tam dojedziecie. Harry wie gdzie. Musimy ogarnąc wszystko. Pooglądac domki. A potem się zasanowimy kto z kim i w jakim domku. - Co? Ja mam ja puścić bez mnie. Nie ma mowy. Bedę tęsknił.
Nie odezwałem się już, moją brunetka złapała moją rękę, pociągneła mnie na piętro. Weszliśmy do pokoju. Rzuciła się na łóżko. Leżała na brzuchu, wyglądała tak słodko. Mógłbym sie na nią rzucic, i te spodenki. Kur*a nie moge, nie wiem czy już to robiła i czy chce ten teges. Nagle wstała, podeszła do szafy, wyciągneła z niej sukienko- spódniczke, nie wiem jak to nazwać. Poszła do łazienki się ubrać. I zachwile już stała koło mnie, jak ja ją kocham ♥
Pożegnalismy się, Harry i Mania żegnali się ponad 20 min. Wszyscy za ten czas pożegnali się z Angeliką. No i robili słodkie 'awww' lub 'ooo'. To było mega śmieszne. Gdy już skończyli się obciskiwać dziewczyna wyszły. Nie miałem pojęcia jak ja wytrzymie bez nich. A tym bardziej bez mojej wariatki...
*Oczami Mani*
Przyjechałyśmy na miejsce.., Gdy dostrzegłyśmy każdy zakątek pola, na którym stały domki.. Dziewczyna szeroko otworzyła jadaczkę, szybko wyjełam komórkę z torebki i zrobiłam zdjęcie. Na szczęście miałam net, fotkę wstawiłam na instagrama i dodatkowo podpisałam ' z @zajęta_kochanie #aż#szczena#opadła#z#wrażenia#kocham'. Gdy zoriętowała sie było już zapóźno.
-Upsi...- wyszczerzyłam się jak szalona. Moja kochana siksa z miną smutnego szczeniaka zaczeła mnie gonić. Po 3 kółku w okół pola, odłozyłam torębkę i zasiadłam wygodnie na krześle. Po chwili i ona zrobiła to samo. Byłam wykończona.
- Kiedyś się zemszczę nie myśl sobie. - bo się jej boje.
Dobra gdy już chwile odpoczełyśmy i zakomunikowałysmy wszystkim że żyjemy, weszłyśmy do jednego z domku. Był w dobrym nawet stanie. Angelika pobiegła na góre pooglądac pokoje, w jednym nawet się ulokowała i postanowiła że to będzie pokój jej i Zayna. Wszystkie domki, ktore oglądnełyśmy była 2 pokojowe z salonem, kuchnią, łazienką. W każdym górnym pokoju było wielkie łóżko, dwie szafki lub wiecej. I balkon. Mieliśmy do wybory 3 'apartamentowce'. Reszta była wynajęta przez innych wczasowiczów. Pewnie nie zdajecie sobie sprawy, ale mam brata, który jest dość starszy od mnie. I jest włascicielem tego czegoś. Mam nadzieje, że inni lokatorzy są tak samo młodzi i szaleńczy jak my.
Mineły 5h od kąd tu jesteśmy. Wyczysciłyśy wszystkie domki. Teraz zostały nam tylko baseny do posprzatania i wypełnienia. Ale to chyba już nie dzisiaj.
- To co noc filmowa, czy miasto?- puściłam jej oczko.
- Raczej miasto, a potem noc filmowa. Nie mamy nic w lodówce. - dziewczyna nie chętnie odpowiedziała na to pytanie. Miasto nie było tak daleko, no i na sto procent to nie było miasto takie jak w Londynie koło Big Bena... Z tym trzeba się liczyć.
Wsiadłyśmy do auta, tym razem prowadziła towarzyszka. Nawet mnie nie zabiła, szczerze mówiąc ona nie jest dobra w te klocki, z tego co wiem zawsze wolała motocykle, i wie o nich wszystko. Po pewnym czasie jazdy byłyśmy na miejscu, pobiegłyśmy do jakiegoś supermarketu i wypełniłyśmy wuzek jedzeniem, oczywiście nie zabrakło alkoholu, bo Angelika musiała włozyć do wózka prawie 2/4 wódki. No tak ona to lubi, przynajmniej jest tak od jakiegoś czasu. Najgorsze jest to że zaczeła palić, ale nie pokazuje tego tak. Od czasu do czasu, widze ją z papierosem w ręku na balkonie, mam dobry zasięg do tego.
A tak wracając szybkim krokiem wyszłyśmy z sklepu, po upływie 20 min byłyśmy już w domku.
*Oczami Zayna*
Bez dziewczyn to nie to samo. Po ich wyjściu, my też się zebraliśmy do własnego domu. Każdy z nas musiał sie spakować. I a i jeszcze musimy podjechać po jakieś zakupy, bo pewnie dziewczyny pomyślą o sobie, ale o nas nie... Eh.
Harry chodzi jakiś smutny, cały czas pisze z Mańką sms, nie odrywa się od komórki. Tak samo jak Lou, on i jego telefon z kimś pisze i podejrzewam że to jakaś dziewczyna. Nigdy go nie widziałem tak usmiechającego się do telefonu. No no zobaczymy. Ja.. ja nie pisze z Angeliką. Nie będę jej przeszkadzać. Napewno teraz czyszczą coś. A telefon lezy gdzieś daleko. Liam, i Niall gdzieś wyparowali. Nie ma ich od samego wyjazdu. Nie wiem.
Ostatnio dowiedziałem sie że jedziemy akórat na taki termin bo 11 lipca moja dziewczyna ma urodziny. A najgorsze jest to że nie wiem co jej kupić. Chyba żaden z nas nie wie. Znamy ją 3 dni może 4. Jest to naprawde wspaniała dziewczyna. Nie wiem co we mnie widzi, ale wiem że ją kocham.
*3h później*
Jesteśmy już wszyscy spakowani. Chcemy zrobić dziewczynom niespodzianke i wyjechać juz dzisiaj. Mieliśmy być na jutro, ale no Harry ciągle zrzędzi że nie ma sie do kogo przytulać, Lou mówi że już mozemy jechac, ale musimy podjechać po Eli, szczerze nie wiem kto to. Ale podobno gorąca laska. Tak gada Lou, ale to jest Tomilson tego nie ogarniesz.
Gdy zszedłem z torbą w korytarzu stali blondas, loczek, Lou, Liam wyszedłem pierwszy a za mną cała zgrali małp, Dady zamknął mieszkanie i wszyscy wsiedliśmy do wozu. Kupiłem sobie fajne, nie drogie auto. W ogóle z całej naszej piątki tylko ja Liam mamy pojazd.
*Na miejscu*
Wysiedliśmy z samochodu i zobaczyłyśmy opalające się dziewczyny, gdy wszedłem na posesje wyszła dziewczyna Stylesa ( oczywiście bez butów, tego na telefon same ubranie) o mało nie upuściła tego co miała w rękach. Przybiegła się przywitać. Poinformowała mnie że Angelika, jest w domku nr 3 u Maćka naszego sąsiada. Zaniepokoiłem się. Podeszłem pod drzwi, i usłyszałem śmiech. Chyba dziewczyny. Zapukałem na drzwi, i otworzył mi wysoki blondyn o brązowych oczach.
-Cześć, jest u Ciebie...- nie dokończyłem, znalazła sie moja zguba :*. Przybiegła do mnie w trybie natychmiastowym, pocałowała mnie przy chłopaku, a on tylko zmierzył ją wzrokiem. No faktycznie wyglądała niesamowicie. Ale to ja powinienem się patrzeć na nią tak. Dziewczyna odlepiła sie od mnie, i raczyła nas sobie przedstawić, nie chętnie podałem mu rękę. Po chwili chłopak zaprosił mnie do środka, ale odmówiłem i wyszedłem. Zachwile do mnie przybiegła Angelika.
-Ej coś się stało? - była słodka jak się o mnie martwiła.
- Nie, tylko ja cię zostawiam na jeden dzień,a już są koło ciebie chłopcy. - tak rzeczywiście przyznałem sie że jestem zazdrosny, ale ona jest taka piękna. że oh.
- Skarbie, posłuchaj, przyszłam ja do niego bo chciałam pożyczyć cukier. Wy mieliście jutro przyjechać, wiec stwierdziłam że poznam kogoś też. Nie sądziłam że akórat to będzie chłopak. - teraz to było dzikie, czyli się nie cieszy że przyjechałem. No to fajnie.
- Aha, czyli nie cieszysz się że przyjechałem? - odszedłem od niej. Dziewczyna zatrzymała mnie przy samych drzwiach.
-Nie nie ciesze się...- dobra mam dość. - Bo się bardzo ciesze, a ty się denerwujesz. Prosze cię przestań, robisz się spychicznie zazdrosny. - dała mi soczystego buziaka w usta i pobiegła w głąb domku. Zaprosiła mnie reką, abym szedł za nią. Gdy bylismy na piętrze dziewczyna weszła do wielkiej sypialni, była cudowna... gdy znalazłem się w środku rzuciliśmy się na łóżko. Ona siadła na mnie okrakiem i zaczeła składać lekkie pocałunki na moich ustach. NIe powiem podobało mi sie to. Niestety zawsze ktoś ma dobre wyczucie. Ale tym razem zapukał.
-Co jest kurde?- zapytałem... nawet prywatności nie ma.
- Jedziemy na zakupy, idziecie z nami? - Czyżby Niall?
- Nie my zostajemy.- uśmiechnołem sie szyderczo i spojrzałem na dziewczyne.
- Oki, bawcie się dobrze. Wrócimy za około 2h.- nikt z nas nie odpowiedział.
poniedziałek, 16 marca 2015
22 rozdział Oni tak zawsze?
*Oczami Nialla*
Stałem przed pokojem Harrego, bo chciałem pożyczyć suszarkę do włosów. Znaczy miał mi oddać, bo on miał moją. Niestety nie chciałem przeszkadzać zakochanej parze w mizianiu się. Wiec stwierdziłem że odejde i pożycze od Angeliki. Wtedy Harry, wyszedł z pokoju wraz z Lisą, ona się tylko na mnie krzywo popatrzyła a ja z bananem na ustach spojrzałem na Harolda.
- Przeszedłem pożyczyć znaczy wziąść moją suszarkę, ale nie chciałem psuć atmosfery. - powiedziałem, a Loczek zaczął sie śmiać. O co mu chodzi? Zostawie ten temat na kiedy indziej.
- Twoja suszarka jest u Angeliki. Pożyczyłem jej jak przyszła. - dalej sie śmiał. Ale przynajmniej ciszej niż wcześniej.
Wolnym krokiem szedłem w strone pokoju dziewczyny, nic nie usłyszałem wiec bez pukania otwarłem drzwi, na łózku leżała Angelika a na niej Zayn. To dziwnie wyglądało. Tym bardziej że nie chodzą, a się... całują? Lol. Drzwi się uchyliły mocniej i zobaczył mnie Zayn.
-Kurwa ty to masz wyczucie.- chyba się zdenerwował. Zszedł z dziewczyny i usiadł obok.
-Ok, nie chciałem przeszkadzać, ale Styles powiedział że masz moją suszarke?- pokierowałem pytanie do brunetki.
-Oh, tak. Zayn nie denerwuj się. -jedyna która się nie denerwuje, ani nie śmieje z mnie. Kocham ją jak siostre, ale serio. Darze ją uczuciem jak do siostry, dlatego pomagam jej. A Zayn ją kocha, ale jako dziewczyne. Nie mam zamiaru wchodzić w ich sytuacje. Widć też że ona jest w takiej sytuacji jak on.
- Ale on ma wyczucie. Zawsze musisz wchodzić bez pukania!- Krzyczał nie wiem dlaczego. Trudno. Ogólnie ostatnio się zmienił. Czyżby on sądzi, że podrywam Angelike, hahaha to śmieszne.
W tym momencie do pokoju wbiegł Liam z Louisem, a za nimi Harry, z dziewczyną.
-Co tu się dzieje, słychac krzyki na samym dole?- no tak miał racje. Zayn przesadza.
- Nic sie niedzieje, Niall przyszedł po suszarkę, wszedl bez pukania. Ale ja mu na to pozwalam. Jak wam wszystkim. A my rozmawialiśmy z Zaynem. I on się troche wkurzył. Ale nie musi krzyczeć. - dziewczyna zaczeła mnie bronić, a wkurzony Malik wyszedł z pokoju kierując się do swojego. Trzasnął drzwiami i już go nie było. Wszscy się na mnie spojrzeli. Podziękowałem za suszarke. Dziewczyna dała mi buziaka w policzek i odszedłem.
*Oczami Zayna*
Ona go broni, no wcale nic nie zrobił. Nie, tylko mnie wkurzył kolejny raz. Jeszcze go pocałowała w policzek. Może by tak od razu w usta. Przy wszystkich. Nie zostawie tego tak, ale nie moge patrzeć na niego. On mi ją próbuje odebrać. Wszscy zebrani w pokoju dziewczyny, dostali buziaka w policzek, oprócz Stylesa i Mani. Wszscy inni się uspokoili i pognali na dół. Mania chwile rozmawiała z dziewczyną i chłopakiem, ale potem sie pożegnali, i parka poszła przytulając się do pokoju. Wszystko widziałem przez szparke z klucza. Dziewczyna nic nie robiąc sobie z tego że nikogo nie ma zamkneła drzwi. Położyłem się na łóżku. Po chwili usłyszałem cichutkie pukanie do drzwi.
-Jeśli to ty Niall możesz sobie iść. Tak samo jak jestes jakim kolwiek innym chłopakiem. - powiedziałem. Pukanie ucichło, klamka się ugieła.
- Mieliście nie wchodzić. - jednak to nie był żaden z chłopaków. To była moja chyba przyszła dziewczyna. Patrzyła na mnie pytająco, ja kiwnołem głową ona zamkneła drzwi, i przyszła do mnie. Mocno mnie przytuliła.
-Przepraszam. - nie miałem pojecia czemu tak zareagowałem.
-Powiedz czemu ty tak starsznie się zachwujesz w stosunku Nialla? Przecież wszedł bo mu powiedziałam że bez pukania mozę wejść. Skąd miał wiedzieć że jesteś u mnie...- dziewczyna się niby tłumaczyła niby go broniła, i pytała. Wkurza mnie dalej że go broni, ale cuż musze to jakoś ominąć.
-Wiesz już że cię kocham. A on próbuje mi ciebie odebrać. Po za tym wszyscy go bronią, i ty też. - powiedziałem samą prawdę. Nie potrafie kłamać.
- Nie wiem czy jesteśmy razem czy nie, ale jeżeli tak a nawet jeśli nie. Nialla traktuje jak brata i nic wiecej. Tak samo jak Lou, Harrego do niego nie sie zbliżam bo Mańka mnie zabije, i Liama. A ty jesteś dla mnie ważny. I uwierz mi nie próbuje Tobie ukraśc mnie. A bronie go, bo nic nie zrobił. A ty za szybko się denerwujesz. - Ufff. Traktuje go jak brata tak jak wszystkich. Jak dobrze takie cos usłyszeć. Ale to nie znaczy że na Nialla jestem zły. I nie odpuszcze.
*Oczami Angeliki*
Jak ja go kocham, ale chyba będzie trzeba pomyślec nad zazdrością, bo boje sie że jak ktos mnie dotknie on go zabije :)
-Wiesz co?- zapytał mnie Malik, po czym usiadł na mnie okrakiem. Patrząc w moje oczy, raz lekko mnie pocałował. I znów się odczepił. Jestem przy nim szczęśliwa, to napewno wiem.
-A powinnam wiedzieć? - uśmiechnął się i znów wpił się we mnie. - Kocham cię. Zostaniesz moja?- przerwał pocałunek. Nie odpowiedziałam. Słona ciecz znów pokazała swoje oznaki w prawym oku. Pocałowałam go, a on oddał. Przytulalismy i całowaliśmy z 2 godziny.
- Od dzisiaj jesteś moja, i wszscy to będą wiedzieli.- zrobił mi malinkę, no super. W takim miejscu że nie da się tego zakryć.
-Głupi jesteś? Tego się nie da zakryć. Na ręce serio?- zaśmiałam się. On posmutniał i udając że się obraził zszedł ze mnie i siadł obok.
- Nie jestem głupi, nie chce by to zostało zakryte. - złozył ręce w kształcie krzyża i położył pod klatką piersiową. Odwrócił sie do mnie tyłe. Ojej tak słodko się fochał :D
- Oj, przepraszam. Już ide do siebie. Nie przeszkadzam Ci.- musiałam jakoś zareagować. Niestety on nie ragował. Wstałam z łozka i obeszłam sie. Usiadłam mu na kolana, a moje nogi dałam za nim na łózku. Przytuliłam go mocno. Po czym po raz setny pocałowałam. Usmiechnął sie do mnie. Oplótł swoje rece wokół mojego ciała. Ja nastomiast popchnełam go tak by plecami opadł na łózku. Poocałowałam go namiętnie. Przytuliłam jeszcze raz. On złozył soczystego całusa na moim czole po czym szybkim ruchem z niego wstałam i uciekłam w strone drzwi. Wyszłam i pobiegłam na dół. Oczywiście ze mnie jest taka nie zdara, ze na schodach,a praktycznie na ostatnim schodzie wpadłam na Nialla, razem upadlismy na ziemie. Blondas zaczął się śmiać, a ja razem z nim. Niestety zapomniałam że Malik biegnie za mną. Znów zacznie się 'kłotnia'. Dalej leżelismy z Niallem na sobie znaczy ja na nim i śmialismy się. Chwile później pojawił się nad nami Zayn. Podał mi rękę. Wstałam. Ja podałam rękę Niallowi,ale nie skorzystał. Sam wstał po czym dostalam kuksańca w bok i odszedł. Uśmiechem go odprowadziłam na samą góre. Mój kochany brunet znowu się denerwuje.
- Zayn!. -Krzykłam.
-Co?- zapytał ale jakoś nie mile. Nie wiem znowu o co mu chodzi. Chciałam się odwrócić, ale on odszedł.
-Idź do salonu do nich wszystkich, zachwile wracam. - jeszcze raz do mnie podszeł i pocałował w czoło.
Ja bez zastanowienia poszłam do salonu. Wszscy siedzieli tam. Grali w butelke? z alkoholem? No tak czego ja bym sie mogła spodziewać. Nudne wieczory z chłopakami, którzy nie mieszkąją z nami, a wciąż są tutaj. Dosiadłam się do nich i kręcił Liam. Wypadło na mnie, no nie wierze...
- Pytanie.- Znów wyprzedziłam pytającego.
- Czy ty i Zayn jesteście razem?- zapytał, a ja mu pokazałam rekę. Chłopak porozumiewawczo się uśmiechnął. Nikt nie wiedział o chodzi.
- Tak chodze z tym przystojnym Zaynem Malikiem!!!! - krzyknełam. By wszscy w całym domu to wiedzieli. Zaraz po wypowiedzeniu słow Mani.
-Wow. - przybiegł do mnie Zayn. Wpił sie w moje usta, a pozostała reszta krzyczała tylko 'GOŻKO' albo 'SŁODKO' po chwili dołączyli do nas Mania i Harry. W chwili gdy sie oderwałam od MOJEGO chłopaka do salonu wszedł Niall, przyszedł się przywitać do wszystkich. Do mnie się mocno przytulił i powiedział;
- No siostra, ale się dorobiłaś. hahahhaha Szczęscia. - jak ja go kocham, ale jak brata.
-Tak bracie... Dziena. - dalej żartowalismy. Nagle Harry, popchnął mnie że upadłam na kolana Liama, ten teatralnie przekręcił oczami.
- Och Julio, czyli nadal mnie kochasz? Bo ja cię bardzo. Siostro!!- Jaki z niego żartowniś hahah
-Romeo, niestety nie kocham ciebie. Znalazłam sobie kogoś innego. - wszscy sie zaczeli śmiać kiedy Liam zaczął szlochać. POdeszłam do niego i uścisnełam, chłopak przestał.
Nagle Mania zapytała;
-Oni tak zawsze? -nikt nie odpowiadał, Niall patrzył na to wszystko z usmiechem, a Zayn podobnie, gdyby nie te złowrogie spojrzenia na blondyn. Eh...
Stałem przed pokojem Harrego, bo chciałem pożyczyć suszarkę do włosów. Znaczy miał mi oddać, bo on miał moją. Niestety nie chciałem przeszkadzać zakochanej parze w mizianiu się. Wiec stwierdziłem że odejde i pożycze od Angeliki. Wtedy Harry, wyszedł z pokoju wraz z Lisą, ona się tylko na mnie krzywo popatrzyła a ja z bananem na ustach spojrzałem na Harolda.
- Przeszedłem pożyczyć znaczy wziąść moją suszarkę, ale nie chciałem psuć atmosfery. - powiedziałem, a Loczek zaczął sie śmiać. O co mu chodzi? Zostawie ten temat na kiedy indziej.
- Twoja suszarka jest u Angeliki. Pożyczyłem jej jak przyszła. - dalej sie śmiał. Ale przynajmniej ciszej niż wcześniej.
Wolnym krokiem szedłem w strone pokoju dziewczyny, nic nie usłyszałem wiec bez pukania otwarłem drzwi, na łózku leżała Angelika a na niej Zayn. To dziwnie wyglądało. Tym bardziej że nie chodzą, a się... całują? Lol. Drzwi się uchyliły mocniej i zobaczył mnie Zayn.
-Kurwa ty to masz wyczucie.- chyba się zdenerwował. Zszedł z dziewczyny i usiadł obok.
-Ok, nie chciałem przeszkadzać, ale Styles powiedział że masz moją suszarke?- pokierowałem pytanie do brunetki.
-Oh, tak. Zayn nie denerwuj się. -jedyna która się nie denerwuje, ani nie śmieje z mnie. Kocham ją jak siostre, ale serio. Darze ją uczuciem jak do siostry, dlatego pomagam jej. A Zayn ją kocha, ale jako dziewczyne. Nie mam zamiaru wchodzić w ich sytuacje. Widć też że ona jest w takiej sytuacji jak on.
- Ale on ma wyczucie. Zawsze musisz wchodzić bez pukania!- Krzyczał nie wiem dlaczego. Trudno. Ogólnie ostatnio się zmienił. Czyżby on sądzi, że podrywam Angelike, hahaha to śmieszne.
W tym momencie do pokoju wbiegł Liam z Louisem, a za nimi Harry, z dziewczyną.
-Co tu się dzieje, słychac krzyki na samym dole?- no tak miał racje. Zayn przesadza.
- Nic sie niedzieje, Niall przyszedł po suszarkę, wszedl bez pukania. Ale ja mu na to pozwalam. Jak wam wszystkim. A my rozmawialiśmy z Zaynem. I on się troche wkurzył. Ale nie musi krzyczeć. - dziewczyna zaczeła mnie bronić, a wkurzony Malik wyszedł z pokoju kierując się do swojego. Trzasnął drzwiami i już go nie było. Wszscy się na mnie spojrzeli. Podziękowałem za suszarke. Dziewczyna dała mi buziaka w policzek i odszedłem.
*Oczami Zayna*
Ona go broni, no wcale nic nie zrobił. Nie, tylko mnie wkurzył kolejny raz. Jeszcze go pocałowała w policzek. Może by tak od razu w usta. Przy wszystkich. Nie zostawie tego tak, ale nie moge patrzeć na niego. On mi ją próbuje odebrać. Wszscy zebrani w pokoju dziewczyny, dostali buziaka w policzek, oprócz Stylesa i Mani. Wszscy inni się uspokoili i pognali na dół. Mania chwile rozmawiała z dziewczyną i chłopakiem, ale potem sie pożegnali, i parka poszła przytulając się do pokoju. Wszystko widziałem przez szparke z klucza. Dziewczyna nic nie robiąc sobie z tego że nikogo nie ma zamkneła drzwi. Położyłem się na łóżku. Po chwili usłyszałem cichutkie pukanie do drzwi.
-Jeśli to ty Niall możesz sobie iść. Tak samo jak jestes jakim kolwiek innym chłopakiem. - powiedziałem. Pukanie ucichło, klamka się ugieła.
- Mieliście nie wchodzić. - jednak to nie był żaden z chłopaków. To była moja chyba przyszła dziewczyna. Patrzyła na mnie pytająco, ja kiwnołem głową ona zamkneła drzwi, i przyszła do mnie. Mocno mnie przytuliła.
-Przepraszam. - nie miałem pojecia czemu tak zareagowałem.
-Powiedz czemu ty tak starsznie się zachwujesz w stosunku Nialla? Przecież wszedł bo mu powiedziałam że bez pukania mozę wejść. Skąd miał wiedzieć że jesteś u mnie...- dziewczyna się niby tłumaczyła niby go broniła, i pytała. Wkurza mnie dalej że go broni, ale cuż musze to jakoś ominąć.
-Wiesz już że cię kocham. A on próbuje mi ciebie odebrać. Po za tym wszyscy go bronią, i ty też. - powiedziałem samą prawdę. Nie potrafie kłamać.
- Nie wiem czy jesteśmy razem czy nie, ale jeżeli tak a nawet jeśli nie. Nialla traktuje jak brata i nic wiecej. Tak samo jak Lou, Harrego do niego nie sie zbliżam bo Mańka mnie zabije, i Liama. A ty jesteś dla mnie ważny. I uwierz mi nie próbuje Tobie ukraśc mnie. A bronie go, bo nic nie zrobił. A ty za szybko się denerwujesz. - Ufff. Traktuje go jak brata tak jak wszystkich. Jak dobrze takie cos usłyszeć. Ale to nie znaczy że na Nialla jestem zły. I nie odpuszcze.
*Oczami Angeliki*
Jak ja go kocham, ale chyba będzie trzeba pomyślec nad zazdrością, bo boje sie że jak ktos mnie dotknie on go zabije :)
-Wiesz co?- zapytał mnie Malik, po czym usiadł na mnie okrakiem. Patrząc w moje oczy, raz lekko mnie pocałował. I znów się odczepił. Jestem przy nim szczęśliwa, to napewno wiem.
-A powinnam wiedzieć? - uśmiechnął się i znów wpił się we mnie. - Kocham cię. Zostaniesz moja?- przerwał pocałunek. Nie odpowiedziałam. Słona ciecz znów pokazała swoje oznaki w prawym oku. Pocałowałam go, a on oddał. Przytulalismy i całowaliśmy z 2 godziny.
- Od dzisiaj jesteś moja, i wszscy to będą wiedzieli.- zrobił mi malinkę, no super. W takim miejscu że nie da się tego zakryć.
-Głupi jesteś? Tego się nie da zakryć. Na ręce serio?- zaśmiałam się. On posmutniał i udając że się obraził zszedł ze mnie i siadł obok.
- Nie jestem głupi, nie chce by to zostało zakryte. - złozył ręce w kształcie krzyża i położył pod klatką piersiową. Odwrócił sie do mnie tyłe. Ojej tak słodko się fochał :D
- Oj, przepraszam. Już ide do siebie. Nie przeszkadzam Ci.- musiałam jakoś zareagować. Niestety on nie ragował. Wstałam z łozka i obeszłam sie. Usiadłam mu na kolana, a moje nogi dałam za nim na łózku. Przytuliłam go mocno. Po czym po raz setny pocałowałam. Usmiechnął sie do mnie. Oplótł swoje rece wokół mojego ciała. Ja nastomiast popchnełam go tak by plecami opadł na łózku. Poocałowałam go namiętnie. Przytuliłam jeszcze raz. On złozył soczystego całusa na moim czole po czym szybkim ruchem z niego wstałam i uciekłam w strone drzwi. Wyszłam i pobiegłam na dół. Oczywiście ze mnie jest taka nie zdara, ze na schodach,a praktycznie na ostatnim schodzie wpadłam na Nialla, razem upadlismy na ziemie. Blondas zaczął się śmiać, a ja razem z nim. Niestety zapomniałam że Malik biegnie za mną. Znów zacznie się 'kłotnia'. Dalej leżelismy z Niallem na sobie znaczy ja na nim i śmialismy się. Chwile później pojawił się nad nami Zayn. Podał mi rękę. Wstałam. Ja podałam rękę Niallowi,ale nie skorzystał. Sam wstał po czym dostalam kuksańca w bok i odszedł. Uśmiechem go odprowadziłam na samą góre. Mój kochany brunet znowu się denerwuje.
- Zayn!. -Krzykłam.
-Co?- zapytał ale jakoś nie mile. Nie wiem znowu o co mu chodzi. Chciałam się odwrócić, ale on odszedł.
-Idź do salonu do nich wszystkich, zachwile wracam. - jeszcze raz do mnie podszeł i pocałował w czoło.
Ja bez zastanowienia poszłam do salonu. Wszscy siedzieli tam. Grali w butelke? z alkoholem? No tak czego ja bym sie mogła spodziewać. Nudne wieczory z chłopakami, którzy nie mieszkąją z nami, a wciąż są tutaj. Dosiadłam się do nich i kręcił Liam. Wypadło na mnie, no nie wierze...
- Pytanie.- Znów wyprzedziłam pytającego.
- Czy ty i Zayn jesteście razem?- zapytał, a ja mu pokazałam rekę. Chłopak porozumiewawczo się uśmiechnął. Nikt nie wiedział o chodzi.
- Tak chodze z tym przystojnym Zaynem Malikiem!!!! - krzyknełam. By wszscy w całym domu to wiedzieli. Zaraz po wypowiedzeniu słow Mani.
-Wow. - przybiegł do mnie Zayn. Wpił sie w moje usta, a pozostała reszta krzyczała tylko 'GOŻKO' albo 'SŁODKO' po chwili dołączyli do nas Mania i Harry. W chwili gdy sie oderwałam od MOJEGO chłopaka do salonu wszedł Niall, przyszedł się przywitać do wszystkich. Do mnie się mocno przytulił i powiedział;
- No siostra, ale się dorobiłaś. hahahhaha Szczęscia. - jak ja go kocham, ale jak brata.
-Tak bracie... Dziena. - dalej żartowalismy. Nagle Harry, popchnął mnie że upadłam na kolana Liama, ten teatralnie przekręcił oczami.
- Och Julio, czyli nadal mnie kochasz? Bo ja cię bardzo. Siostro!!- Jaki z niego żartowniś hahah
-Romeo, niestety nie kocham ciebie. Znalazłam sobie kogoś innego. - wszscy sie zaczeli śmiać kiedy Liam zaczął szlochać. POdeszłam do niego i uścisnełam, chłopak przestał.
Nagle Mania zapytała;
-Oni tak zawsze? -nikt nie odpowiadał, Niall patrzył na to wszystko z usmiechem, a Zayn podobnie, gdyby nie te złowrogie spojrzenia na blondyn. Eh...
niedziela, 15 marca 2015
Rozdział 21
*Oczami Angeliki*
Obudziłam się w białym pomieszczeniu z dwama łóżkami, koło mnie leżała mała blondyneczka, i chyba słuchała muzyki. Po drogiej stronie stał wielki fotel, a znaczy sofa, na której siedział Niall, Zayn i Louis. Tak smacznie spali... Patrzyłam na wszystko z rozmazanym obrazem, gdy miałam ochote wstać ból głowy mi nie pozwalał. Do tego strasznie bolał mnie brzuch. Pamiętam że biłam się z tą szmatą, a potem ciemność. Zayn nie powinnien teraz przy niej być? Skoro się całowali, może coś to znaczy? Nie wiem sama.
Ułożyłam się spowrotem do takiej smej postaci jak byłam, i z lekkim uśmiechem patrzyłam na moich przyjaciół. NIe chcąco mi się psikło. Wsmarkałam nosa po czym obudził sie Zayn. Jego włosy były w nieładzie, ale nie mówiłam mu tego bo by mnie zostawił i poszedł do lustra. Po Zaynie obudziła się reszta. Nikt nie wiedział co się dzieje, chwile się przypatrywałam Niallowi. Uśmiechał się do mnie swoim bardzo szczerym usmiechem. Na prawde bardzo słodki z niego chłopak :))
-Cześć, wreszcie wstaliście. - śmiechnełam się jeszcze raz lekko.
-Mogłaś nas obudzić. Czekaliśmy wczoraj aż się obudzisz, ale nie zrobiłaś tego dlatego przysneliśmy.- oj nie musza mi się tłumaczyć.
-Nie mogłam was obudzić, bo tak słodka się do siebie przytulaliście. O jej. Dziękuję że przy mnie byliście. Kocham was.- Każdy z nich do mnie się przysunął i przytulił... oprócz Zayna. Ten mnie pocałował w czoło i wyszedł. - A temu co? - zapytałam
- Bo wiesz... no tem. Wczoraj widziałaś jak się całowali, ale to nie miało nic znaczyć. I on myśli że jesteś na niiego zła. - oboże, tak jestem zła, ale nie sądziłam że Zayn tego nie chciał. Przepraszam ze tak myślisz, przepraszam.
- Oboże, no ok. Wściekłam się, ale to jego życie. A skoro to nic nie było. To jest ok. Jedynie co zabolało to to że ona jest moją byłą przyjaciółką i on o tym dobrze wie.- Posmutniałam. Słona ciecz spłyneła mi do oczu. Ale nie spłyneły po policzku. Ufff na szczęście.- Gdzie są zakochańcy i Liam? - dziwnie to brzmi hahaha :)
- No Mania już w domu, bo nic się jej nie stało, a Harry z nią. A Liam poszedł 30 min po coś do jedzienia. - to dobrze że w domu, ale dlaczego mnie zatrzymali. Przecież się już obudziłam... Eh...
-A ja dlaczego tu leże?
- Bo się nie obudziłaś, po za tym badali Cię i wkryli dużo substancji odchudzających. I zrobili ci płukanie żołądka... czy masz nam coś do powiedzenia?- zapytali mnie, a ja... ja bałam się im powiedzieć że biore t od jakiegoś tygodnia. Przez to moge funkcjonować normalnie, nie mysleć o przeszłości i o tym co sie dzieje nie tak teraz. Po za tym waże 66 kg, a moim zdaniem powinnam ważyć przynajmniej 60 kg. No ale pewnie po tym płukaniu waże mniej. I będę sie trzymała wagi 60-55 kg. - Bo wiecie... opowiem wam w domu. I tak biore takie cos, ale odstawie. Przepraszam zawiodłam Was.
Słodki blondyn wstał i przytulił mnie mocno do swojego torsu. Szepcząc powiedzia że będzie dobrze. Odkleiłam sie od niego. I miałam wstać, ale aparatura i wszystkie urządzenia przyklejone do mnie nie umożliwiały mi tego. Wtedy do sali wszedł doktor, dziewczynka odłożyła słuchawki i chwile wpatrywała się w strone okna.
- Dzień Dobry dziewczyny, chłopcy! Przyszedłem powiedzieć że wszytsko już jest wporządku. Pani- skierował palec na mnie.- Ma sie zakaz odchudzania. Teraz waży pani 55 kg. To i tak dobrze. Bo z tego co wyczytaliśmy wazyła.- STOP!!- krzyknełam- Niech pan nie mówi, dobrze wiem ile ważyłam
-No a wiec. Jest pani wolna. Prosze to jest wypis. I zycze zdrowia. - podał mi karteczkę i odpiął od aparatury. Wziełam rzeczy i pobiegłam na korytarz. Doktor jeszcze coś gadał dodziewczynki.
Na korytarzu nikogo zbyt ważnego nie było. Pobiegłam w strony windy kiedy, zapomniałam jak się chodzi i upadłam. Ugh... Wszyscy w około mnie sie zebrali.
- Angelika!!!- chyb mówił do mnie Niall.
-Tak to ja. -cicho odpowiedziałam.
-Idziemy zbieraj się. - spojrzałam na niego przepraszająco. Chyba zrozumiał że nie potrafie wstać. Wziął mnie na barana, a ja znów mu podziękowałam. Razem w trójkę wyszliśmy z budynku. Niall trzymał mnie, a Lou niósł moja torbę. Podeszliśmy do auta gdzie siedziaał Zayn, złowrogo popatrzył się na Niall'a który wsadził mnie do auta, i siadł koło mnie. Lou zaś zasiadł się koło bruneta.
*Oczami Zayna*
Byłem wsciekły na siebie, na Lise, na Horana. Na wszystkich. Czuje się jakby przez ten durny pocałunek i przez to co się stało wczoraj Angelika sie oddaliła od mnie. A przecież wszystko było dobrze. Ja zawsze potrafie cos spieprzyć.
Niall ciągle sie uśmiechał w strone dziewczyny, ona to nieby ingnorowała, ale na jej trzwy tez bylo widac rumieńce. Nagle blondyn połozył rękę na jej udzie, no kurw..de.
-Niall, mogłbyś zostawić ją w spokoju, nie widzisz że dziewczyna jest zdenerwowana tą sytuacją?
Tak byłem zły na niego Tym bardziej że wiedział że mi się podoba.
-Malik, spoko. Ja tylko połozyłem rękę niewogodnie mi. - Niall był troche zdenerowowant i chyba sie nie skapł dlaczego się tak zachowuje.
-Nie gadaj do mnie po nazwisku. Horan.- krzykłem. Dziewczyna popatrzyła na mnie po czym przytuliła sie do blondasa. Co za ciul.
-Zay uspokój się, on nic mi nie zrobi. Jak będziemy przyjdź do mnie do pokoju. Musimy pogadać. - przytaknołem głowa na znak że się zgadzam. Zauwazyłem że własnie się zatrzymaliśmy. Horan wysiadł z auta jako pierwszy i pomógł wydostać sie też Angelice. Ona podziękowała mu za pomoc buziakiem w policzek. Odszedł od niej. Nareszcie.
-Angi, idziemy? Zmarzniesz.- zapytałem nie pewnie. Dziewczyna nic sobie z tego nie zrobiła, tylko swobodnie weszła do mieszkania. Ja szczelnie zakluczyłem samochód i poszedłem w jej ślady.
Dziewczyny nie było w salonie... Wdreptalem po schodach sie i szybko popendzilem do jej pokoju. Nie pukając wszedłem do pomieszczeniu. Brunetko/blondynka siedziała na łóżku z butelką wina, znaczy już pustą. Siedziała i płakała. Po cichu podeszłem do niej i przytuliłem. Nie odsneła się.
- Ej księżniczko co się stało?
-Zayn ja się zakochałam. I boje się że to zniszczy moją przyjaźń z nim. Boje się tak cholernie...- zakochała się, i jeszcze się z nim przyjaźni, jestem ciekaw kto jest na jego miejscu.
-Kto jest tym szczęściarzem. Uwierz mi. Powiedz mu to, jeżeli cię kocha to zrozumi. Przemyslicie tą sytuacje razem i zobaczysz będzie dobrze. - Skończyłem mój bardzo krótki monolog i przytuliłem ja do swojego torsu. Uśmiechneła się znowu. Odstawiła butelkę. Powiedziała, że nie piła. Tylko wylaa wszystko za okno. Nawet dobrze.
- No to jeżeli mam mu wszystko powiedzieć. To paczekaj tu, ale serio zostań. - aha czyli to nie ja. Pewnie teraz pójdzie do niego rzuci mu się w ramiona i powie że go kocha. Chciałem wstać, ale dziewczyna wtedy wróciła z łazienki. Makijaż który przed tem był zniczony teraz był usunięty. Dziewczyna podeszła do mnie i tak bez niczego wpiła się w moje usta. Odwzajemniłem to... ale bałem sie że ten chłopak. Nie to jest dziwne.
-A ten chłopak, to ten. Wątpie żeby był zadowolony że mnie całujesz. - ona się głupawo uśmiechneła. Tylko tyle?
- Malik, czy ty jesteś głupi czy udajesz? - yyyy teraz to już w ogóle jest dziwna sytuacja. Chyba jestem głupi.
- Jestem głupi. Jak najbardziej. Dobra ja się zbieram. Szcześcia z tym chłopakiem.
*Oczami Angeliki*
Czy on jest głupi. Dalej nie wie że to o niego chodzi. Na początku będzie okrutnie. Boje się znowu zakochać. Tym bardziej w nim. On jest inny.
- Malik Zayn, głupek, debil. Ale od dzisiaj moj. Tak to ty jestes tym chłopakiem. Nawet nie wiesz jak bała Ci się to powiedzieć. Kocham Cię tak bardzo. Chodź znamy sie krotko. - wszystko co miałam to powiedzialam. Chłopak był zaskoczony. Jego czekoladowe teczówki sie świecily. Czy mam sie bac? Moze chlopak ma dziewczyne? Moze ta dziewczyna to Lisa? Kurwa... Angelika.
- Ja... ja nie wiem co powiedziec. Zaskoczylaś mnie. - No tak moglam sie tego spodziewac, nich do mnir nie czuje. I to wszystko co robił to byly zwyczajne zaloty by poprawic sobie chumor.
- Nic nie mów. Nic do mnie nie czujesz, pewnie masz inną. A te wszystkie zaloty nic nie znaczyly. Wiedzialam ze tak bedzie, ja nie mam prawa byc szczesliwa. Nie wien po co żyje. Eh...
- Nie nigdy tak nie mow. Znaczysz dla nas wszystkich duzo. Tym bardziej dla mniE. Ja ciebie tez kocham. Ale myslalem ze po tym co zaszzlo to moge zapomniec. Przepraszam jesli czasami jestem dla ciebie nie mily. Ale jak dzis w samochodzie Niall dotknął ciebie, znaczy twoje udo. To chcialem byc na jego miejscu. Wszyscy wiedzieli ze mi sie podobasz.- Zatkało mnie, ale serio... To szok. Chcialam wyjsc na balkon, zapalic. I wszystko sobie przemyśleć, ale chlopak był coraz blizej. Juz mialo sie to zdarzyc, ale ktos tu ma fajne wyczucie czasu.
-Kurwa. Ty to masz wyczuciE- wściekł sie Zayn.
-----------
Siemeczka. Nudny, ale kolejny. Sory za bledy ale pisze na telefonie. Jestem chora wiec postanowilam ze dzisiaj dodam nudny a potem bd lepszy. Jesli kto kolwiek go czyta prosze o komentarze
Wasz AgA
Obudziłam się w białym pomieszczeniu z dwama łóżkami, koło mnie leżała mała blondyneczka, i chyba słuchała muzyki. Po drogiej stronie stał wielki fotel, a znaczy sofa, na której siedział Niall, Zayn i Louis. Tak smacznie spali... Patrzyłam na wszystko z rozmazanym obrazem, gdy miałam ochote wstać ból głowy mi nie pozwalał. Do tego strasznie bolał mnie brzuch. Pamiętam że biłam się z tą szmatą, a potem ciemność. Zayn nie powinnien teraz przy niej być? Skoro się całowali, może coś to znaczy? Nie wiem sama.
Ułożyłam się spowrotem do takiej smej postaci jak byłam, i z lekkim uśmiechem patrzyłam na moich przyjaciół. NIe chcąco mi się psikło. Wsmarkałam nosa po czym obudził sie Zayn. Jego włosy były w nieładzie, ale nie mówiłam mu tego bo by mnie zostawił i poszedł do lustra. Po Zaynie obudziła się reszta. Nikt nie wiedział co się dzieje, chwile się przypatrywałam Niallowi. Uśmiechał się do mnie swoim bardzo szczerym usmiechem. Na prawde bardzo słodki z niego chłopak :))
-Cześć, wreszcie wstaliście. - śmiechnełam się jeszcze raz lekko.
-Mogłaś nas obudzić. Czekaliśmy wczoraj aż się obudzisz, ale nie zrobiłaś tego dlatego przysneliśmy.- oj nie musza mi się tłumaczyć.
-Nie mogłam was obudzić, bo tak słodka się do siebie przytulaliście. O jej. Dziękuję że przy mnie byliście. Kocham was.- Każdy z nich do mnie się przysunął i przytulił... oprócz Zayna. Ten mnie pocałował w czoło i wyszedł. - A temu co? - zapytałam
- Bo wiesz... no tem. Wczoraj widziałaś jak się całowali, ale to nie miało nic znaczyć. I on myśli że jesteś na niiego zła. - oboże, tak jestem zła, ale nie sądziłam że Zayn tego nie chciał. Przepraszam ze tak myślisz, przepraszam.
- Oboże, no ok. Wściekłam się, ale to jego życie. A skoro to nic nie było. To jest ok. Jedynie co zabolało to to że ona jest moją byłą przyjaciółką i on o tym dobrze wie.- Posmutniałam. Słona ciecz spłyneła mi do oczu. Ale nie spłyneły po policzku. Ufff na szczęście.- Gdzie są zakochańcy i Liam? - dziwnie to brzmi hahaha :)
- No Mania już w domu, bo nic się jej nie stało, a Harry z nią. A Liam poszedł 30 min po coś do jedzienia. - to dobrze że w domu, ale dlaczego mnie zatrzymali. Przecież się już obudziłam... Eh...
-A ja dlaczego tu leże?
- Bo się nie obudziłaś, po za tym badali Cię i wkryli dużo substancji odchudzających. I zrobili ci płukanie żołądka... czy masz nam coś do powiedzenia?- zapytali mnie, a ja... ja bałam się im powiedzieć że biore t od jakiegoś tygodnia. Przez to moge funkcjonować normalnie, nie mysleć o przeszłości i o tym co sie dzieje nie tak teraz. Po za tym waże 66 kg, a moim zdaniem powinnam ważyć przynajmniej 60 kg. No ale pewnie po tym płukaniu waże mniej. I będę sie trzymała wagi 60-55 kg. - Bo wiecie... opowiem wam w domu. I tak biore takie cos, ale odstawie. Przepraszam zawiodłam Was.
Słodki blondyn wstał i przytulił mnie mocno do swojego torsu. Szepcząc powiedzia że będzie dobrze. Odkleiłam sie od niego. I miałam wstać, ale aparatura i wszystkie urządzenia przyklejone do mnie nie umożliwiały mi tego. Wtedy do sali wszedł doktor, dziewczynka odłożyła słuchawki i chwile wpatrywała się w strone okna.
- Dzień Dobry dziewczyny, chłopcy! Przyszedłem powiedzieć że wszytsko już jest wporządku. Pani- skierował palec na mnie.- Ma sie zakaz odchudzania. Teraz waży pani 55 kg. To i tak dobrze. Bo z tego co wyczytaliśmy wazyła.- STOP!!- krzyknełam- Niech pan nie mówi, dobrze wiem ile ważyłam
-No a wiec. Jest pani wolna. Prosze to jest wypis. I zycze zdrowia. - podał mi karteczkę i odpiął od aparatury. Wziełam rzeczy i pobiegłam na korytarz. Doktor jeszcze coś gadał dodziewczynki.
Na korytarzu nikogo zbyt ważnego nie było. Pobiegłam w strony windy kiedy, zapomniałam jak się chodzi i upadłam. Ugh... Wszyscy w około mnie sie zebrali.
- Angelika!!!- chyb mówił do mnie Niall.
-Tak to ja. -cicho odpowiedziałam.
-Idziemy zbieraj się. - spojrzałam na niego przepraszająco. Chyba zrozumiał że nie potrafie wstać. Wziął mnie na barana, a ja znów mu podziękowałam. Razem w trójkę wyszliśmy z budynku. Niall trzymał mnie, a Lou niósł moja torbę. Podeszliśmy do auta gdzie siedziaał Zayn, złowrogo popatrzył się na Niall'a który wsadził mnie do auta, i siadł koło mnie. Lou zaś zasiadł się koło bruneta.
*Oczami Zayna*
Byłem wsciekły na siebie, na Lise, na Horana. Na wszystkich. Czuje się jakby przez ten durny pocałunek i przez to co się stało wczoraj Angelika sie oddaliła od mnie. A przecież wszystko było dobrze. Ja zawsze potrafie cos spieprzyć.
Niall ciągle sie uśmiechał w strone dziewczyny, ona to nieby ingnorowała, ale na jej trzwy tez bylo widac rumieńce. Nagle blondyn połozył rękę na jej udzie, no kurw..de.
-Niall, mogłbyś zostawić ją w spokoju, nie widzisz że dziewczyna jest zdenerwowana tą sytuacją?
Tak byłem zły na niego Tym bardziej że wiedział że mi się podoba.
-Malik, spoko. Ja tylko połozyłem rękę niewogodnie mi. - Niall był troche zdenerowowant i chyba sie nie skapł dlaczego się tak zachowuje.
-Nie gadaj do mnie po nazwisku. Horan.- krzykłem. Dziewczyna popatrzyła na mnie po czym przytuliła sie do blondasa. Co za ciul.
-Zay uspokój się, on nic mi nie zrobi. Jak będziemy przyjdź do mnie do pokoju. Musimy pogadać. - przytaknołem głowa na znak że się zgadzam. Zauwazyłem że własnie się zatrzymaliśmy. Horan wysiadł z auta jako pierwszy i pomógł wydostać sie też Angelice. Ona podziękowała mu za pomoc buziakiem w policzek. Odszedł od niej. Nareszcie.
-Angi, idziemy? Zmarzniesz.- zapytałem nie pewnie. Dziewczyna nic sobie z tego nie zrobiła, tylko swobodnie weszła do mieszkania. Ja szczelnie zakluczyłem samochód i poszedłem w jej ślady.
Dziewczyny nie było w salonie... Wdreptalem po schodach sie i szybko popendzilem do jej pokoju. Nie pukając wszedłem do pomieszczeniu. Brunetko/blondynka siedziała na łóżku z butelką wina, znaczy już pustą. Siedziała i płakała. Po cichu podeszłem do niej i przytuliłem. Nie odsneła się.
- Ej księżniczko co się stało?
-Zayn ja się zakochałam. I boje się że to zniszczy moją przyjaźń z nim. Boje się tak cholernie...- zakochała się, i jeszcze się z nim przyjaźni, jestem ciekaw kto jest na jego miejscu.
-Kto jest tym szczęściarzem. Uwierz mi. Powiedz mu to, jeżeli cię kocha to zrozumi. Przemyslicie tą sytuacje razem i zobaczysz będzie dobrze. - Skończyłem mój bardzo krótki monolog i przytuliłem ja do swojego torsu. Uśmiechneła się znowu. Odstawiła butelkę. Powiedziała, że nie piła. Tylko wylaa wszystko za okno. Nawet dobrze.
- No to jeżeli mam mu wszystko powiedzieć. To paczekaj tu, ale serio zostań. - aha czyli to nie ja. Pewnie teraz pójdzie do niego rzuci mu się w ramiona i powie że go kocha. Chciałem wstać, ale dziewczyna wtedy wróciła z łazienki. Makijaż który przed tem był zniczony teraz był usunięty. Dziewczyna podeszła do mnie i tak bez niczego wpiła się w moje usta. Odwzajemniłem to... ale bałem sie że ten chłopak. Nie to jest dziwne.
-A ten chłopak, to ten. Wątpie żeby był zadowolony że mnie całujesz. - ona się głupawo uśmiechneła. Tylko tyle?
- Malik, czy ty jesteś głupi czy udajesz? - yyyy teraz to już w ogóle jest dziwna sytuacja. Chyba jestem głupi.
- Jestem głupi. Jak najbardziej. Dobra ja się zbieram. Szcześcia z tym chłopakiem.
*Oczami Angeliki*
Czy on jest głupi. Dalej nie wie że to o niego chodzi. Na początku będzie okrutnie. Boje się znowu zakochać. Tym bardziej w nim. On jest inny.
- Malik Zayn, głupek, debil. Ale od dzisiaj moj. Tak to ty jestes tym chłopakiem. Nawet nie wiesz jak bała Ci się to powiedzieć. Kocham Cię tak bardzo. Chodź znamy sie krotko. - wszystko co miałam to powiedzialam. Chłopak był zaskoczony. Jego czekoladowe teczówki sie świecily. Czy mam sie bac? Moze chlopak ma dziewczyne? Moze ta dziewczyna to Lisa? Kurwa... Angelika.
- Ja... ja nie wiem co powiedziec. Zaskoczylaś mnie. - No tak moglam sie tego spodziewac, nich do mnir nie czuje. I to wszystko co robił to byly zwyczajne zaloty by poprawic sobie chumor.
- Nic nie mów. Nic do mnie nie czujesz, pewnie masz inną. A te wszystkie zaloty nic nie znaczyly. Wiedzialam ze tak bedzie, ja nie mam prawa byc szczesliwa. Nie wien po co żyje. Eh...
- Nie nigdy tak nie mow. Znaczysz dla nas wszystkich duzo. Tym bardziej dla mniE. Ja ciebie tez kocham. Ale myslalem ze po tym co zaszzlo to moge zapomniec. Przepraszam jesli czasami jestem dla ciebie nie mily. Ale jak dzis w samochodzie Niall dotknął ciebie, znaczy twoje udo. To chcialem byc na jego miejscu. Wszyscy wiedzieli ze mi sie podobasz.- Zatkało mnie, ale serio... To szok. Chcialam wyjsc na balkon, zapalic. I wszystko sobie przemyśleć, ale chlopak był coraz blizej. Juz mialo sie to zdarzyc, ale ktos tu ma fajne wyczucie czasu.
-Kurwa. Ty to masz wyczuciE- wściekł sie Zayn.
-----------
Siemeczka. Nudny, ale kolejny. Sory za bledy ale pisze na telefonie. Jestem chora wiec postanowilam ze dzisiaj dodam nudny a potem bd lepszy. Jesli kto kolwiek go czyta prosze o komentarze
Wasz AgA
czwartek, 12 marca 2015
Rozdział 20
*Oczami Zayna*
Eee chyba nie powinna tego widzieć. W ogóle nie powinno jej tam być, teraz pomysli że jestem dalej zły na nią za to że się pocałowała z Louisem i teraz się 'pieprze' z jej przyjaciółką. Znaczy byłą. Nie wiem czy ona wie, ale ja Lise znam, a zaprosiła ją tu Mania. Stwierdziała ze potrzebne nam jest jeszcze jakiś towarzystwo. Przyszła tu z swoim chłopakiem/przyjacielem. Wiem jestem debilem, że tak robie. Ale to on zaczeła mnie całować, nawet nie wiem kiedy mnie tu przyprowadziła, chciałem przestać. Ale nie dawała mi nic zrobić. Wtedy niestety weszła ona. Wybiegła z pokoju, chyba nawet nie widziała z kim się całuje. Oj zaczyna robić się źle.
*Oczami Harrego*
Gdy wszystko się miało skończyć, znaczy Horan zrobił się głodny, Angelika poszła robic kanapki. Ja z Mańką przytulałem się na sofie, po czym ona stwierdziła że zadzwoni po Andiego, niestety on mógł przyjść. Potem się dowiedziałem że ma dziewczyne. Gdy przyszli przywitaiśmy się z nimi, znaczy tylko ja, Lou, Niall, Zayn, Liam, Mania. Dziewczyny spojrzały na siebie z pod byka. Mania odwróciła się do niej plecami i poszła na góre, zatrzymałem ją na schodach.
-Ej kochanie,gdzie lecisz? - zapytałem się, bo widziałem wzrok na sobie obu dziewczyn.
-Przebrać się kotek. Daj chwile. Idź rozłóż z Niallem kanapki i coś do picia. Weź szklanki. Horan ci powie gdzie. I pilnuj zeby nie zjadł wszytskiego przed przyjściem mnie i Angeliki.
-Dobra leć, czekam na dole.- uśmiechnąłem sie lekko i pocałowałem ją w kącik ust. Odeszła.
Nie wydaje mi się ta cała Lisa jakaś bardzo miła, ciągle lepi sie do Zayna, temu to sie nie podoba. A Andi pisze z jakąś laską sms, chyba nazywa się Sara, tak pisze. Nie wiem kto to jest, ale ona mu pisze 'kocham cię' a on jej to samo, to się wydaje dziwne.
-Lisa chciałem zapytać, czy wy czasem nie chodzicie?- zaczął Horan. NIe powinien wnikać, ale dobra.
-Nie nie chodzimy, ale nie miałam co robić a Andi zaprponowa wyjście z nudów, wiec co miałam robić. Jedynie nie wiedziałam gdzie. No, ale dobra zgodziłam się. Niestety okazało się że przyszlismy do tej... dobra nieważne.- 'Do tej' o co chodzi? Byle nie obrażała mojej dziewczyny, ani Angeliki. Bo się wsciekne.
*Oczami Mani*
Weszłam do pokoju, pisząc sms do Angi że jest tu jej 'już wróg' nie odpisała, ale krzykła 'fuck', wiadomo było że będzie ciężko. Nie lubie Lisy, ale widać że się zmieniła. Zaczeła sie inaczej ubierać. Czarne ciuchy to do niej nie podobne, to raczej Angelika. No widac jak ten Andi ją zmienił. NIe dojrz ze ćpa, to jeszcze szybko zmienia dziewczyny. Zapewne Lisa też jest na chwile po imprezie na tydzień.
Spoglądnełam na szafe i już wiedziałam jak sie ubrać żeby było wygodnie i miej wiecej ładnie. Wybrałam to i wziełam z sobą telefon. Podeszłam do drzwi sypialni dla gości i usłyszałam rozmowe, a raczej coś innego dwóch ludzi. Gdy weszłam okazało się że Zayn próbuje odciągnąc od siebie Lise, ale ona nie reaguje. Podeszlam bo zauwazyłam że Zayn prosi o pomoc. On nie uderzy dziewczyny, ale ja tak. Podeszłam do niej gdy miała zamknięte oczy, brunet odszedł a na jego mienscu stanełam ja, gdy blondynka otworzyła oczy ja wziełam zamach i ja pierdykłam. Oh jak mi przykro. Należało się jej. Zayn nie wiedział o moich planach. Ona chciała się odsunąc, ale się jej nie udało bo była sciana. Wkurzona dziewczyna oddała, troche zabolało, ale naprawde sie jej należało. Zayn chwile cos bełkotał jak by był pijany. Usłyszłam tylko
- (..) Ona... ona moja kochana brunetka widziała, ale weszła nie w tym momencie. Boże co ja zrobiłem.- wiem chłopak sie zakochał. I wiem że Angelika pewnie tez go kocha. To się źle skończy.
-Zayn będzie dobrze. Idz na dół. Ja sobie z nią- wskazałam na dziewczyne palcem.- porozmawiam. Idz już. Powiedz żeby wszyscy tu przyszli. Boje że ona może mi cos zrobic. Tym bardziej że jest naćpana.
Zayn odszedł. Dziewczyna popatrzyła krzywo na mnie, po czym znów sie zamachneła. Nie zdążyłam odejśc dostałam 2 razy w brzuch i 1 w piszczel. Cholernie bolało.
-Jestes psychiczna, po co to robisz? Niszczysz świat Angeliki, a teraz podrywasz chłopaka którego nie znasz, a on cię nie lubi. Idz się lecz...- miałam dokończyć, ale do pokoju wparowała Angelika.
*Oczami Angeliki*
Gdy dowiedziałam się od Zayna gdzie jest i kto jest w pokoju na przeciwko. Na samą myśl jestem zła i smutna, ale jest mi tez nie dobrze. Pobiegłam tam, gdy weszłam zobaczyłam leżącą Mańke na ziemi. DObra teraz przesadziła, podeszłam do niej i przywaliłam jej mocnego lewego sierpowego. Po chwili jeszcze jeden, gdyby nie jeden z chłopaków pewnie bysmy się pobiła. Nie tylko ja uderzalam, dostałam też pare razy w ryj. Ale lekko.
-Jesteś psychiczna, lecz się... Ale serio!!!- krzyczałam. - Wiesz co zrobiłaś? Pobiłaś ją. Bez powodu. Nic ci nie zrobiła, ale ty jestes damski bokser.- zaklnełam po cichu. Złapałam się za brzuch, troche bolał. Popatrzyłam złymi oczami na Zayna i na Lise, dalej nie ogarnełam dlaczego ją całował. Czuje się źle z tym że przezemnie moja współlokatorka cierpi. To ja powinnam byc. TU jej nie powinno być. W drzwiach stali wszyscy chłopcy. Tylko Harry był przy brunetce, a mnie Horan trzymał.
-Ja jestem psychiczna? Jasna. Obudz sięd dziewczyno, myślisz ze jeżeli coś ci sie stało to teraz to odregowywujesz na innych, uderzając mnie. Ona tez zaczeła, Nic nie zrobiła. Wy jesteście siebie warte. Szkoda mi was chłopaki że musicie z tymi sukami siedzieć. Ja na waszym miejscu dosypałabym im coś do jedzenia. - patrzyła cały czas na mnie i dziewczyne leżacą. Myslałam że jej oczy wydrapie. Nagle odezwała się Mania.
-Jesteś naćpana i się afiszujesz że umiesz powiedzieć wiecej. Wiesz kogo jesteś warta. Bena, on jest tak samo zjebany jak ty. Wszyscy ją kochamy, tylko ty zazdrościsz nam że mamy do kogo się przytulać, komu żalić, a ty? Ty masz swoją mame, która częściej bywa u nas, niż spędza z Tobą czas. WYJDZ PROSZE CIĘ. - wow. Nie mam wiecej do powiedziania nic. Dziewczyna ruszyła w strone drzwi, zatrzymała się przy Zaynie, złozyła soczystego buziaka na jego policzku. On ja od siebie odgonił, po czym podeszła do mnie i wymierzyła pieknego kopa w mój brzuch. Tyle wiem. Potem upadłam i nagle wszystko stało sie inne.
*Sen*
Siedziałam na ławce. Przytulona do jakiegos blondyna, opowiadał mi o jakiej wycieczce. Mówił że mnie bardzo kocha. Wstał z ławki i na chwile odszedł. Gdy wrócił, uklęknął i zapytał.
-Zostaniesz moja księżniczka? Na zawsze?- byłam pewna odpowiedzi. Nie odpowiedziałam tylko mocno i namiętnie go pocałowałam.
Staliśmy przytuleni, gdy ktoś do nas podbiegł z bronią, przestarszona wtuliłam się w ramiona chłopaka i liczyłam do 10. Chłopak też. Nagle usłyszałam strzał i koniec. Niebieskooki leżał na ziemi, ja nad nim zapłakana krzyczałam. Mężczyzna pochylił się nad mną i powiedział
-Nie zyjesz śliczna. -po czym wystrzlił tez we mnie. Nastała ciemność.
środa, 11 marca 2015
Rozdział 19
Idzie do mnie, jestem ciekawa co się stało. W ogóle czy ona miala pytanie czy zadanie, zapewne zadanie żeby mnie przyjśc pocieszyć. Normalnie by pewnie nie zrobiła, moze Lou juz ją odebral mi, a ja nawet nie zaczołem walczyć...? Nie poddam się, ale nie wiem czy zaakceptuje jezeli ona wybierze jednak jego.
-Hey Zayn, co się stało że wyszedłeś?- zapytała jak by nie wiedziała, a nie sorka ona chyba nie wie.
-Przyszłaś tu, bo miałaś takie zadanie?-Warknołem. Wiem jestem nie miły.
-Nie, wybrałam sobie pytanie, no wiec Lou zadał a raczej kazał mi wymienić kazdego z was na ile jesteście fajni, nie wygląd. Więc powiedziałam. Po czym przyszłam do ciebie bo długo nie wracasz. Przepraszam jesli mnie tu nie chce, już wychodze. - powiedziała to wszystko a ja zamarłem, chciałem ją zatrzymac, ale nie zdążyłem. Przysiadła sie koło swojej przyjaciółki, smutno patrzac na mnie. Zrobiło mi się już zimno, wszedłem do srodka, szczelnie zamknąlem balkon i poszedłem dalej grać, usiadłem miedzy Harrym a Louisem, po czym Harry kręcił. Wypadło na nią, znowu. Pewnie kolejne głupie zadanie.
- Chce pytanie, - dziewczyna wyprzedziła Harrego. On jak posłuszny piesek zadał je
- Co sądzisz o Zayna?- dziewczyna zamarła, ale po chwili usmiech widniał na jej twarzy.
*Angelika*
Wyszedł i nie wracał, posmutniałam gdy go nie było przy mnie. Tak podoba mi się, ale on nie widzi pewnie w mnie tego samego. Pewnie ma dziewczyne, nie będę zaczynała. Po za tym wyczuwam że Louis sie do mnie lepi, a mnie to już powoli doprowadza do szału. Powiedziałam juz Mańce i Harremu żeby zreagowali. Ale oni nic, tylko nie dają już zadań ocałowani i przytulaniu i w ogóle nic o Louisie. Gdy on kręcił wypadło na mnie, musiałam wybrać pytanie, bo zadanie by napewno dotyczyło jego. Gdy już odpowiedziałam na nie poszłam do Malika, niestety nie zostałam zaakceptowana przez niego. Ja grzecznie zaczełam on niegrzecznie skończył. Zaraz po powróceniu do kółka brunet wybiegł za mną. Siadł między Harrym, a Louisem. Ja natomiast siedziałam między moją łądną koleżanką i słodkim Horankiem. Gralismy dalej gdy zakręcił Harry, oczywiście na kogo wypadło? Na mnie. Bo jak by inaczej. Poprzedzajac pytanie Harrego, pierwsza zaczełam.
-Chce pytanie. - chłopak na chwile zaniemówił. Wszscy wzrócili na mnei swój wzrok. Chyba się speszyłam.
-Co sądzisz o Zaynie?- osz kurde. Jak by to powiedzieć żeby sie nie skapli że mi się podoba, i jak to powiedzieć żeby nie wyszło zbyt chamsko. Chyba tak nie potrafie. :(( Lekko się uśmiechnełam do Zayna po czym do Harrego, Louisa który chyba nie był zadowolony z tego pytania, słodkiego Horanka, który chyba nie jest szczęśliwy że mnie poznał i Liama, który ciągle patrzy gdzies ondziej niż powinien. Mania spojrzała na mnie pytająco.
- Uważam że jest z niego przystojniak. Podobają mi sie jego tatuaże na rekach. Potrafi być wkurzający, jak chce mu się pomóc. Ma supi uśmiech, opiekuńczy. Jako jedyny przyszedł do mnie.- Harry spojrzał obrażony, bo on krzyczał moje imię abym przyszła (bez skojarzeń).- Bardzo mocno go kocham...przytulać, narazie mu ufam najbardziej, oczywiście oprócz Mani, ale mam nadzieje że reszcie że tak szybko się uda ze mną zakonwersować i poznac mnie bardziej. I wszystko co o nim mysle zostanie takie na zawsze. - podniosłam sie z miejsca by podejść do chłopaka, mocno go przytuliłam. Mój kochany ruwieśnik odwzajemnił uścisk. Chciałam wstać i iśc na swoje miejsce jednak Malik pociągnął mój nadgarstek tak, że wylądowałam mu na nogach. Tak przegraliśmy całą gre, dochodziła godzina 21;00. Horan zawołał o jedzenie, wstałam z nóg bruneta i razem z słodkim farbowanym blondynem zniknelismy w kuchni. Inni patrzeli na jakiś film, a Zayn jęczał że mu zimno bez mnie. Chyba się upił hahahha.
-Horan! Pomóż mi dokończyć kanapki, a ja sie pójdę przebrać w wygodniejszy strój. - powiedziałam spokojnie, chłopak jednak nie odpowiadał. - Niall, nie wiem co ci zrobiłam, ale ty z Liamem mnie omijacie szerokim łukiem. Mógłbyś zrobić to, prosze. - Zrobiłam niby słodkie oczka. Dalej nic nie gadał tylko coś mruczał pod nosem. - Horan do jasnej cholery! Jesteś okropny, staram się być miła. Nie chcesz mi pomóc nie dam ci żelek. Trudno cała wielka paczka dla mnie. Wyciągnełam z szafki żelki i miałam je otwierać. Dobrze wiedziałam że na to blondas zareaguje, odwrócił sie do mnie i objął w pasie, wziął żelki, złozył lekki pocałunek na policzku i zaczął,a raczej dokańczał kromki. Ja swobodnie wyruszyłam w strone schodów.
-Gdzie idziesz? - zapytał Zayn, który nie wiem jakim cudem znalazł się na schodach.
-Przebrać sie Maliczku. Posuń się.- Maliczku hahah, Harry gadał ze nie przepada za tym zdrobnieniem.
-Nie posune sie, chyba że przeprosisz za to "MALICZKU" Ugh.... nie lubie jak tak gadacie. - Oj przepraszam koteczku, misiaczku. Przytuliłam go i musnełam lekko jego policzek, dzieki temu przepuścił mnie na schodach. Szybkim i ostrożnym krokiem doszłam do szafy, wyciągnełam mój ulubiony top, do tego i jakies krótkie spodenki. Gdy się przebrałam wyglądałam jak w piżamie, ale z prawie widocznym tyłkiem. No cóż uwielbiam takie stroje. Wyszłam z sypialni zostawiając mój telefon na szafce nocnej i pognałam do pokoju na przeciw tam zobaczyłam przerywki czegos czego nie powinnam. Postanowiłam szybko wyjśc z pokoju i zapomnieć.
-----------------------------------------------------------------------------
Dziekuję Pola za wene, napewno cos z tego co napisałas będzie się pokazywało w opowiadaniu. Będę cię informować.
Kocham was mocno buziaki dobrej nocy :)))
-Hey Zayn, co się stało że wyszedłeś?- zapytała jak by nie wiedziała, a nie sorka ona chyba nie wie.
-Przyszłaś tu, bo miałaś takie zadanie?-Warknołem. Wiem jestem nie miły.
-Nie, wybrałam sobie pytanie, no wiec Lou zadał a raczej kazał mi wymienić kazdego z was na ile jesteście fajni, nie wygląd. Więc powiedziałam. Po czym przyszłam do ciebie bo długo nie wracasz. Przepraszam jesli mnie tu nie chce, już wychodze. - powiedziała to wszystko a ja zamarłem, chciałem ją zatrzymac, ale nie zdążyłem. Przysiadła sie koło swojej przyjaciółki, smutno patrzac na mnie. Zrobiło mi się już zimno, wszedłem do srodka, szczelnie zamknąlem balkon i poszedłem dalej grać, usiadłem miedzy Harrym a Louisem, po czym Harry kręcił. Wypadło na nią, znowu. Pewnie kolejne głupie zadanie.
- Chce pytanie, - dziewczyna wyprzedziła Harrego. On jak posłuszny piesek zadał je
- Co sądzisz o Zayna?- dziewczyna zamarła, ale po chwili usmiech widniał na jej twarzy.
*Angelika*
Wyszedł i nie wracał, posmutniałam gdy go nie było przy mnie. Tak podoba mi się, ale on nie widzi pewnie w mnie tego samego. Pewnie ma dziewczyne, nie będę zaczynała. Po za tym wyczuwam że Louis sie do mnie lepi, a mnie to już powoli doprowadza do szału. Powiedziałam juz Mańce i Harremu żeby zreagowali. Ale oni nic, tylko nie dają już zadań ocałowani i przytulaniu i w ogóle nic o Louisie. Gdy on kręcił wypadło na mnie, musiałam wybrać pytanie, bo zadanie by napewno dotyczyło jego. Gdy już odpowiedziałam na nie poszłam do Malika, niestety nie zostałam zaakceptowana przez niego. Ja grzecznie zaczełam on niegrzecznie skończył. Zaraz po powróceniu do kółka brunet wybiegł za mną. Siadł między Harrym, a Louisem. Ja natomiast siedziałam między moją łądną koleżanką i słodkim Horankiem. Gralismy dalej gdy zakręcił Harry, oczywiście na kogo wypadło? Na mnie. Bo jak by inaczej. Poprzedzajac pytanie Harrego, pierwsza zaczełam.
-Chce pytanie. - chłopak na chwile zaniemówił. Wszscy wzrócili na mnei swój wzrok. Chyba się speszyłam.
-Co sądzisz o Zaynie?- osz kurde. Jak by to powiedzieć żeby sie nie skapli że mi się podoba, i jak to powiedzieć żeby nie wyszło zbyt chamsko. Chyba tak nie potrafie. :(( Lekko się uśmiechnełam do Zayna po czym do Harrego, Louisa który chyba nie był zadowolony z tego pytania, słodkiego Horanka, który chyba nie jest szczęśliwy że mnie poznał i Liama, który ciągle patrzy gdzies ondziej niż powinien. Mania spojrzała na mnie pytająco.
- Uważam że jest z niego przystojniak. Podobają mi sie jego tatuaże na rekach. Potrafi być wkurzający, jak chce mu się pomóc. Ma supi uśmiech, opiekuńczy. Jako jedyny przyszedł do mnie.- Harry spojrzał obrażony, bo on krzyczał moje imię abym przyszła (bez skojarzeń).- Bardzo mocno go kocham...przytulać, narazie mu ufam najbardziej, oczywiście oprócz Mani, ale mam nadzieje że reszcie że tak szybko się uda ze mną zakonwersować i poznac mnie bardziej. I wszystko co o nim mysle zostanie takie na zawsze. - podniosłam sie z miejsca by podejść do chłopaka, mocno go przytuliłam. Mój kochany ruwieśnik odwzajemnił uścisk. Chciałam wstać i iśc na swoje miejsce jednak Malik pociągnął mój nadgarstek tak, że wylądowałam mu na nogach. Tak przegraliśmy całą gre, dochodziła godzina 21;00. Horan zawołał o jedzenie, wstałam z nóg bruneta i razem z słodkim farbowanym blondynem zniknelismy w kuchni. Inni patrzeli na jakiś film, a Zayn jęczał że mu zimno bez mnie. Chyba się upił hahahha.
-Horan! Pomóż mi dokończyć kanapki, a ja sie pójdę przebrać w wygodniejszy strój. - powiedziałam spokojnie, chłopak jednak nie odpowiadał. - Niall, nie wiem co ci zrobiłam, ale ty z Liamem mnie omijacie szerokim łukiem. Mógłbyś zrobić to, prosze. - Zrobiłam niby słodkie oczka. Dalej nic nie gadał tylko coś mruczał pod nosem. - Horan do jasnej cholery! Jesteś okropny, staram się być miła. Nie chcesz mi pomóc nie dam ci żelek. Trudno cała wielka paczka dla mnie. Wyciągnełam z szafki żelki i miałam je otwierać. Dobrze wiedziałam że na to blondas zareaguje, odwrócił sie do mnie i objął w pasie, wziął żelki, złozył lekki pocałunek na policzku i zaczął,a raczej dokańczał kromki. Ja swobodnie wyruszyłam w strone schodów.
-Gdzie idziesz? - zapytał Zayn, który nie wiem jakim cudem znalazł się na schodach.
-Przebrać sie Maliczku. Posuń się.- Maliczku hahah, Harry gadał ze nie przepada za tym zdrobnieniem.
-Nie posune sie, chyba że przeprosisz za to "MALICZKU" Ugh.... nie lubie jak tak gadacie. - Oj przepraszam koteczku, misiaczku. Przytuliłam go i musnełam lekko jego policzek, dzieki temu przepuścił mnie na schodach. Szybkim i ostrożnym krokiem doszłam do szafy, wyciągnełam mój ulubiony top, do tego i jakies krótkie spodenki. Gdy się przebrałam wyglądałam jak w piżamie, ale z prawie widocznym tyłkiem. No cóż uwielbiam takie stroje. Wyszłam z sypialni zostawiając mój telefon na szafce nocnej i pognałam do pokoju na przeciw tam zobaczyłam przerywki czegos czego nie powinnam. Postanowiłam szybko wyjśc z pokoju i zapomnieć.
-----------------------------------------------------------------------------
Dziekuję Pola za wene, napewno cos z tego co napisałas będzie się pokazywało w opowiadaniu. Będę cię informować.
Kocham was mocno buziaki dobrej nocy :)))
wtorek, 10 marca 2015
Rozdział 18
*Oczami Harrego*
Zaczeliśmy oglądac jakąs głupawą komedie, moja kochana dziewczyna była oparta o mnie. Ja natomiast oparłem się o oparcie białej sofy. Niall gdzieś tam siedział nie patrząc na film tylko pisząc sms. Zayn i Liam to samo. A Louis to... szczerze nie wiem. Koleżanka Mani siedziała z drugiej strony pokoju i z smutną miną patrzyła na film, po chwili nie wytzymała i wyszła. Nie wyglądała dobrze, ale nikt nie wzrócił na nią uwagę. Wszyscy byli zajęci. Nie chciałem tego już oglądać wiec wstałem z sofy i zawołałem:
-BUTELKA!!!!-krzyczałem tak długo aż wszyscy się nie zebrali, Mania poszła po butelke, Niall po żelki do kuchni. Inni przyszli i zasiedli w kólku brakowało nam tylko Angeliki. Ale Mania stwierdziła że jak będzie chciała przyjśc to sama do nas dołączy.
-No to co gramy kochani, szkoda że nie ma przy nas Ageliki!- Specialnie powiedziałem jej imię głośniej, ale to nic nie dało. Mina Louisowi się zepsuła, Zayn jako jedyny wstał i poszedł chyba po nią. Wspiął się po schodach i tyle go widziałem. Nie czekając na nich zakręciłem. Wypadło na Louisa,
-Co wybierasz? - zapytałem. - Wiesz może zadanie!?. - nie jestem pewny czy to stwierdził czy zapytał.
-No ok, Podejdz do Nialla weż mu żelki i powiedz że go nie kochasz,- Uśmiechnołem się na samą myśl tego co ma teraz zrobić. Brunet bez zastanowienia wziął sobie zelki, zjadł ich troche po czym powiedział Niallowi że go nie kocha. Mina blondyna była bezcenna. Seriooo... Niby to złość a niby smutek, a do tego jeszcze zabawa. Mania nie czekała długo, zrobiła zdjęcie i wstawiła na Instagrama, z tego co widziałem podpisała "Nasz kochany blondasek jest zmieszany. Gramy w butelkę <3". Odłożyła telefon. Podeszła znów do nas i graliśmy dalej. Jak Zayn poszedł tak go już nie ma 15 min. Eh... oby nic sobie nie zrobiła.
*Oczami Angeliki*
Weszłam do pokoju nie zamykając drzwi, wziełam gitarę i zaczełam coś sobie podspiewywać. Nie wiem dlaczego od nich odeszłam, może dlatego że tam nie pasuje. Że jestem ciagle smutna, a oni... oni usmiechnięci. Nie chce być tam zbędna.
Gdy już serio zaczełam myśleć o najgorszych scenariuszach wziełam moją dawno nie używaną gitare i zaczełam grać moją ulubiona piosenkę ona przypominała mi wszytskie moje szczęsliwe wydarzenia z życia, byłam choć bardzo malutka, ale to zawsze coś. Często gdy oglądałam Kraine Lodu to płakałam, ale cuż jestem bardzo wrażliwa. Choć twarda. Potrafie się tak samo odpyskowac. Nie bawie sie w żadne "ciulu, głupku" czy coś. Wale prosto z mostu jeżeli mi sie cos nie podoba. Nie będę ukrywała ale nie lubie jak nieznana mi osoba sie wpieprza w moje zycie. Tak jak naprzykład osoba stojąca w drzwiach, po jakiego on tu jest? Czy słyszał jak ja grałam i spiewałam? Oboże
-Co tu robisz?-Zapytałam niby smutno, niby przez śmiech. Bo ktoś z nich się zamartwił że odeszłam.
Zmieszany chwile na mnie patrzył.- Przyszedłem, bo ty uciekłas. Byłaś smutna, nie chciałem przeszkadzać, przepraszam już wychodze. A i jeszcze jedno...-zamyślił się? Jestem w stosunku do niego troszke chamska, chłopak chce dobrze, a ja znowu kogoś odtrącam. - Ładnie śpiewasz i grasz.- Przytaknełam, chłopak chciał wychodzić, ale moje sumienie podpowiadało ze trzeba go zatrzymać.
- Nie idź, pofatygowałeś się, chyba zmartwiłeś. Skoro mamy zostac przyjaciółmi nie moge was od siebie odtrącać. -Wszystko co powiedziałam nie było przemyślane, nawet nie wiem czy napewno chce się przyjaźnić. Miałam już naprawde nie byc smutna, chce być szczęśliwa, ale ja już sie zawiodłam na chłopakach, na mojej byłej przyjaciółce. Czy teraz mam im zaufać? Czy to jest możliwe?
-Dobrze zostane, wiesz bardzo bym chciał zebyś sie uśmiechneła. A wszscy na dole by chiceli żebyś przyła. Chodz pobawimy się toche.. No Plis!!!!-Pokazał minkę jak kto z Shreka. Wyglądało to komicznie, nie wytrzymałam i zaczełam się śmiać. Malik zmnieszany usmiechnął się, po czym zaczął mnie gilgotać. O mało się nie zesikałam ze śmiechu, ale serio. -Za co to? - zapytałam miedzy smiechem.
-Za to że się ze mnie śmiałaś, odwołaj to albo nie dam ci żyć.- Nie poddawałam się, nie chciałam. Byłam usmiechnięta, no, no Zayn potrafi mi poprawić humor.
- Wole umrzeć z śmiechu niż to odwołać, głupku. -Dalej się śmiałam, za tego głupka poczułam że Malik jeszcze mocniej mnie gilgocze.
- Głupku? Serio? Myślałem że mnie lubisz... - Teraz posmutniał i przestał mnie gilgotać, odszedł. Chciałam go przeprosić, ale gdy podeszłam i lekko go złapałam za ramie, złapał mnie za pas przerzucił przez ramie i schodził w dół.
-Sama bym poszła, wiesz? Puść mnie!!!!!-Krzyczałam, niestety głupek mnie nie chciał puścić.
-Nie puszcze Cię za nic. Albo wiesz co pusze cię, ale musisz dzisiaj zapomnieć o wszystkich złych rzeczach. Uśmichnąć się i iść ze mną grać, zgadzasz się?- Co to za propozycje, jaki z niego debil, ale chyba to jeden z chłopaków którem narazie poniękąd ufam.
-No to chodź.-złapałam bruneta za ręka i pociągnełam na dół. Weszliśmy do salonu, gdy cała zgraja głupków pozostałych gilgotała Louisa?! O lol.
-Przyszlismy, gramy w butelkę.- zapytał albo stwierdził Malik, wszyscy nagle sie obudzili, już żaden nie był smutny. Razem uśiedliśmy w kółku.
*Oczami Zayna*
Uśmiecha się, uśmiecha sie do mnie. Polepszyłem jej humor, jestem z siebie zadowolony. Kocham ją jak przyjaciółkę. Chyba tak jak każdy z naszej 5. Może nie znam jej długo, ale no ona i jej współlokatorka to świetne dziewczyny. Dzieki Mani, Harry się zmienił. Mam nadzieje że ona go nie skrzywdzi, wątpie żeby tak było. I żeby jemu cos nie strzeliło do głowy. Bo naprawde na różnych głupich imprezach ma głupie pomysły. Gdy zeszliśmy na dół trzymając sie za rękę oni już nie grali w żadną butelkę, poprostu się gilgali. Znaczy wszyscy się rzucili na Louisa, ale to szczegół. Żeby ich opanować musiałem sie odezwać. Mała nie winna istota która stała koło mnie nic nie zdziałaby wiec i tak nie miałem wyjścia.
-Przyszliśmy, gramy w butelke. -Powiedziałem gdy wszyscy się obudzili, brunetka speszona puściła moją rękę. Usiedliśmy w kółku, pierwsza kręciła Mania. Wypadło na Angi. Dziewczyna zapytała o to samo co zawsze
-Pytanie czy zadanie? - nie wachając się dziewczyna powiedziała
-Oczywiście ze zadanie. Ale jakieś normalne. Pliska- Zaśmiałem się widząc ją proszącą o "łatwe zadanie" Mania zamiast się długo zastanawiać, popatrzyła na mnie i na Louisa a następnie na brunetkę ubraną w ta piekną sukienkę, wyglądała przepięknie, ale mi się wydawało że jest jej nie wygodnie.
-No to prosze masz łatwe...- zawachała się, jesku znów jej wzrok utkwił we mnie i w Louisa. Nie wytrzymałem.- Gadaj no, bo patrzysz na nas chobyś chciała nas zabić. - może troche za ostro, bo Harry mnie spiorunował wzrokiem. Dziewczyna odwróciła się do Harrego, a potem do Angeliki.
-Pocałuj namiętnie Louisa.- zamarłem. Chyba czułem się troszkę zazdrosny. Harry się cicho zaśmiał. Ja nie wiedząc co zrobić potrzyłem na Louisa, no tak mu sie to podobało. Angelika do niego podeszła, usiadła i złączyła usta w namiętnym pocałunku. Myslałem że wybuchne, patrzylismy na nich krótka chwile gdy doszedłem do wniasku że nie moge. Wziąłem papierosy i zapalniczke z stołu i wyszedłem na taras. Zauważyłem jak odczepili się od siebie, a dziewczyna usiadła koło niego.
Zapaliłem papierosa mocno się pociągając. Usiadłem na jednej z huśtawek i jak dziecko zacząłem sie huśtać. Usłyszałem moje imię, ale nie regowałem. Bo przez szybe widziałem jak Lou się klei do dziewczyny w której się... się zakochałem. TAK PRZYZNAJE SIĘ. PODOBA MI SIĘ... Nie podobało mi się to, Harry wiedząc ze ja się zakochałem robił głupie rzeczy. Gdy zobaczyłem że Lou kręci i wypada na Angelike, myślałem ze da jej zadanie "POCAŁUJ MNIE", ale nie. Dziewczyna kiwając głową szła w moją stronę. Co idzie do mnie? Lol
-----------------------------------------------------------------
Dzisiaj jest dzień Directioner jak by kto nie wiedział, znaczy już się kończy. ALE to tak pozdro dla wszystkich DIRECTIONERS <3
Zaczeliśmy oglądac jakąs głupawą komedie, moja kochana dziewczyna była oparta o mnie. Ja natomiast oparłem się o oparcie białej sofy. Niall gdzieś tam siedział nie patrząc na film tylko pisząc sms. Zayn i Liam to samo. A Louis to... szczerze nie wiem. Koleżanka Mani siedziała z drugiej strony pokoju i z smutną miną patrzyła na film, po chwili nie wytzymała i wyszła. Nie wyglądała dobrze, ale nikt nie wzrócił na nią uwagę. Wszyscy byli zajęci. Nie chciałem tego już oglądać wiec wstałem z sofy i zawołałem:
-BUTELKA!!!!-krzyczałem tak długo aż wszyscy się nie zebrali, Mania poszła po butelke, Niall po żelki do kuchni. Inni przyszli i zasiedli w kólku brakowało nam tylko Angeliki. Ale Mania stwierdziła że jak będzie chciała przyjśc to sama do nas dołączy.
-No to co gramy kochani, szkoda że nie ma przy nas Ageliki!- Specialnie powiedziałem jej imię głośniej, ale to nic nie dało. Mina Louisowi się zepsuła, Zayn jako jedyny wstał i poszedł chyba po nią. Wspiął się po schodach i tyle go widziałem. Nie czekając na nich zakręciłem. Wypadło na Louisa,
-Co wybierasz? - zapytałem. - Wiesz może zadanie!?. - nie jestem pewny czy to stwierdził czy zapytał.
-No ok, Podejdz do Nialla weż mu żelki i powiedz że go nie kochasz,- Uśmiechnołem się na samą myśl tego co ma teraz zrobić. Brunet bez zastanowienia wziął sobie zelki, zjadł ich troche po czym powiedział Niallowi że go nie kocha. Mina blondyna była bezcenna. Seriooo... Niby to złość a niby smutek, a do tego jeszcze zabawa. Mania nie czekała długo, zrobiła zdjęcie i wstawiła na Instagrama, z tego co widziałem podpisała "Nasz kochany blondasek jest zmieszany. Gramy w butelkę <3". Odłożyła telefon. Podeszła znów do nas i graliśmy dalej. Jak Zayn poszedł tak go już nie ma 15 min. Eh... oby nic sobie nie zrobiła.
*Oczami Angeliki*
Weszłam do pokoju nie zamykając drzwi, wziełam gitarę i zaczełam coś sobie podspiewywać. Nie wiem dlaczego od nich odeszłam, może dlatego że tam nie pasuje. Że jestem ciagle smutna, a oni... oni usmiechnięci. Nie chce być tam zbędna.
Gdy już serio zaczełam myśleć o najgorszych scenariuszach wziełam moją dawno nie używaną gitare i zaczełam grać moją ulubiona piosenkę ona przypominała mi wszytskie moje szczęsliwe wydarzenia z życia, byłam choć bardzo malutka, ale to zawsze coś. Często gdy oglądałam Kraine Lodu to płakałam, ale cuż jestem bardzo wrażliwa. Choć twarda. Potrafie się tak samo odpyskowac. Nie bawie sie w żadne "ciulu, głupku" czy coś. Wale prosto z mostu jeżeli mi sie cos nie podoba. Nie będę ukrywała ale nie lubie jak nieznana mi osoba sie wpieprza w moje zycie. Tak jak naprzykład osoba stojąca w drzwiach, po jakiego on tu jest? Czy słyszał jak ja grałam i spiewałam? Oboże
-Co tu robisz?-Zapytałam niby smutno, niby przez śmiech. Bo ktoś z nich się zamartwił że odeszłam.
Zmieszany chwile na mnie patrzył.- Przyszedłem, bo ty uciekłas. Byłaś smutna, nie chciałem przeszkadzać, przepraszam już wychodze. A i jeszcze jedno...-zamyślił się? Jestem w stosunku do niego troszke chamska, chłopak chce dobrze, a ja znowu kogoś odtrącam. - Ładnie śpiewasz i grasz.- Przytaknełam, chłopak chciał wychodzić, ale moje sumienie podpowiadało ze trzeba go zatrzymać.
- Nie idź, pofatygowałeś się, chyba zmartwiłeś. Skoro mamy zostac przyjaciółmi nie moge was od siebie odtrącać. -Wszystko co powiedziałam nie było przemyślane, nawet nie wiem czy napewno chce się przyjaźnić. Miałam już naprawde nie byc smutna, chce być szczęśliwa, ale ja już sie zawiodłam na chłopakach, na mojej byłej przyjaciółce. Czy teraz mam im zaufać? Czy to jest możliwe?
-Dobrze zostane, wiesz bardzo bym chciał zebyś sie uśmiechneła. A wszscy na dole by chiceli żebyś przyła. Chodz pobawimy się toche.. No Plis!!!!-Pokazał minkę jak kto z Shreka. Wyglądało to komicznie, nie wytrzymałam i zaczełam się śmiać. Malik zmnieszany usmiechnął się, po czym zaczął mnie gilgotać. O mało się nie zesikałam ze śmiechu, ale serio. -Za co to? - zapytałam miedzy smiechem.
-Za to że się ze mnie śmiałaś, odwołaj to albo nie dam ci żyć.- Nie poddawałam się, nie chciałam. Byłam usmiechnięta, no, no Zayn potrafi mi poprawić humor.
- Wole umrzeć z śmiechu niż to odwołać, głupku. -Dalej się śmiałam, za tego głupka poczułam że Malik jeszcze mocniej mnie gilgocze.
- Głupku? Serio? Myślałem że mnie lubisz... - Teraz posmutniał i przestał mnie gilgotać, odszedł. Chciałam go przeprosić, ale gdy podeszłam i lekko go złapałam za ramie, złapał mnie za pas przerzucił przez ramie i schodził w dół.
-Sama bym poszła, wiesz? Puść mnie!!!!!-Krzyczałam, niestety głupek mnie nie chciał puścić.
-Nie puszcze Cię za nic. Albo wiesz co pusze cię, ale musisz dzisiaj zapomnieć o wszystkich złych rzeczach. Uśmichnąć się i iść ze mną grać, zgadzasz się?- Co to za propozycje, jaki z niego debil, ale chyba to jeden z chłopaków którem narazie poniękąd ufam.
-No to chodź.-złapałam bruneta za ręka i pociągnełam na dół. Weszliśmy do salonu, gdy cała zgraja głupków pozostałych gilgotała Louisa?! O lol.
-Przyszlismy, gramy w butelkę.- zapytał albo stwierdził Malik, wszyscy nagle sie obudzili, już żaden nie był smutny. Razem uśiedliśmy w kółku.
*Oczami Zayna*
Uśmiecha się, uśmiecha sie do mnie. Polepszyłem jej humor, jestem z siebie zadowolony. Kocham ją jak przyjaciółkę. Chyba tak jak każdy z naszej 5. Może nie znam jej długo, ale no ona i jej współlokatorka to świetne dziewczyny. Dzieki Mani, Harry się zmienił. Mam nadzieje że ona go nie skrzywdzi, wątpie żeby tak było. I żeby jemu cos nie strzeliło do głowy. Bo naprawde na różnych głupich imprezach ma głupie pomysły. Gdy zeszliśmy na dół trzymając sie za rękę oni już nie grali w żadną butelkę, poprostu się gilgali. Znaczy wszyscy się rzucili na Louisa, ale to szczegół. Żeby ich opanować musiałem sie odezwać. Mała nie winna istota która stała koło mnie nic nie zdziałaby wiec i tak nie miałem wyjścia.
-Przyszliśmy, gramy w butelke. -Powiedziałem gdy wszyscy się obudzili, brunetka speszona puściła moją rękę. Usiedliśmy w kółku, pierwsza kręciła Mania. Wypadło na Angi. Dziewczyna zapytała o to samo co zawsze
-Pytanie czy zadanie? - nie wachając się dziewczyna powiedziała
-Oczywiście ze zadanie. Ale jakieś normalne. Pliska- Zaśmiałem się widząc ją proszącą o "łatwe zadanie" Mania zamiast się długo zastanawiać, popatrzyła na mnie i na Louisa a następnie na brunetkę ubraną w ta piekną sukienkę, wyglądała przepięknie, ale mi się wydawało że jest jej nie wygodnie.
-No to prosze masz łatwe...- zawachała się, jesku znów jej wzrok utkwił we mnie i w Louisa. Nie wytrzymałem.- Gadaj no, bo patrzysz na nas chobyś chciała nas zabić. - może troche za ostro, bo Harry mnie spiorunował wzrokiem. Dziewczyna odwróciła się do Harrego, a potem do Angeliki.
-Pocałuj namiętnie Louisa.- zamarłem. Chyba czułem się troszkę zazdrosny. Harry się cicho zaśmiał. Ja nie wiedząc co zrobić potrzyłem na Louisa, no tak mu sie to podobało. Angelika do niego podeszła, usiadła i złączyła usta w namiętnym pocałunku. Myslałem że wybuchne, patrzylismy na nich krótka chwile gdy doszedłem do wniasku że nie moge. Wziąłem papierosy i zapalniczke z stołu i wyszedłem na taras. Zauważyłem jak odczepili się od siebie, a dziewczyna usiadła koło niego.
Zapaliłem papierosa mocno się pociągając. Usiadłem na jednej z huśtawek i jak dziecko zacząłem sie huśtać. Usłyszałem moje imię, ale nie regowałem. Bo przez szybe widziałem jak Lou się klei do dziewczyny w której się... się zakochałem. TAK PRZYZNAJE SIĘ. PODOBA MI SIĘ... Nie podobało mi się to, Harry wiedząc ze ja się zakochałem robił głupie rzeczy. Gdy zobaczyłem że Lou kręci i wypada na Angelike, myślałem ze da jej zadanie "POCAŁUJ MNIE", ale nie. Dziewczyna kiwając głową szła w moją stronę. Co idzie do mnie? Lol
-----------------------------------------------------------------
Dzisiaj jest dzień Directioner jak by kto nie wiedział, znaczy już się kończy. ALE to tak pozdro dla wszystkich DIRECTIONERS <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)
