*Oczami Harrego*
Zaczeliśmy oglądac jakąs głupawą komedie, moja kochana dziewczyna była oparta o mnie. Ja natomiast oparłem się o oparcie białej sofy. Niall gdzieś tam siedział nie patrząc na film tylko pisząc sms. Zayn i Liam to samo. A Louis to... szczerze nie wiem. Koleżanka Mani siedziała z drugiej strony pokoju i z smutną miną patrzyła na film, po chwili nie wytzymała i wyszła. Nie wyglądała dobrze, ale nikt nie wzrócił na nią uwagę. Wszyscy byli zajęci. Nie chciałem tego już oglądać wiec wstałem z sofy i zawołałem:
-BUTELKA!!!!-krzyczałem tak długo aż wszyscy się nie zebrali, Mania poszła po butelke, Niall po żelki do kuchni. Inni przyszli i zasiedli w kólku brakowało nam tylko Angeliki. Ale Mania stwierdziła że jak będzie chciała przyjśc to sama do nas dołączy.
-No to co gramy kochani, szkoda że nie ma przy nas Ageliki!- Specialnie powiedziałem jej imię głośniej, ale to nic nie dało. Mina Louisowi się zepsuła, Zayn jako jedyny wstał i poszedł chyba po nią. Wspiął się po schodach i tyle go widziałem. Nie czekając na nich zakręciłem. Wypadło na Louisa,
-Co wybierasz? - zapytałem. - Wiesz może zadanie!?. - nie jestem pewny czy to stwierdził czy zapytał.
-No ok, Podejdz do Nialla weż mu żelki i powiedz że go nie kochasz,- Uśmiechnołem się na samą myśl tego co ma teraz zrobić. Brunet bez zastanowienia wziął sobie zelki, zjadł ich troche po czym powiedział Niallowi że go nie kocha. Mina blondyna była bezcenna. Seriooo... Niby to złość a niby smutek, a do tego jeszcze zabawa. Mania nie czekała długo, zrobiła zdjęcie i wstawiła na Instagrama, z tego co widziałem podpisała "Nasz kochany blondasek jest zmieszany. Gramy w butelkę <3". Odłożyła telefon. Podeszła znów do nas i graliśmy dalej. Jak Zayn poszedł tak go już nie ma 15 min. Eh... oby nic sobie nie zrobiła.
*Oczami Angeliki*
Weszłam do pokoju nie zamykając drzwi, wziełam gitarę i zaczełam coś sobie podspiewywać. Nie wiem dlaczego od nich odeszłam, może dlatego że tam nie pasuje. Że jestem ciagle smutna, a oni... oni usmiechnięci. Nie chce być tam zbędna.
Gdy już serio zaczełam myśleć o najgorszych scenariuszach wziełam moją dawno nie używaną gitare i zaczełam grać moją ulubiona piosenkę ona przypominała mi wszytskie moje szczęsliwe wydarzenia z życia, byłam choć bardzo malutka, ale to zawsze coś. Często gdy oglądałam Kraine Lodu to płakałam, ale cuż jestem bardzo wrażliwa. Choć twarda. Potrafie się tak samo odpyskowac. Nie bawie sie w żadne "ciulu, głupku" czy coś. Wale prosto z mostu jeżeli mi sie cos nie podoba. Nie będę ukrywała ale nie lubie jak nieznana mi osoba sie wpieprza w moje zycie. Tak jak naprzykład osoba stojąca w drzwiach, po jakiego on tu jest? Czy słyszał jak ja grałam i spiewałam? Oboże
-Co tu robisz?-Zapytałam niby smutno, niby przez śmiech. Bo ktoś z nich się zamartwił że odeszłam.
Zmieszany chwile na mnie patrzył.- Przyszedłem, bo ty uciekłas. Byłaś smutna, nie chciałem przeszkadzać, przepraszam już wychodze. A i jeszcze jedno...-zamyślił się? Jestem w stosunku do niego troszke chamska, chłopak chce dobrze, a ja znowu kogoś odtrącam. - Ładnie śpiewasz i grasz.- Przytaknełam, chłopak chciał wychodzić, ale moje sumienie podpowiadało ze trzeba go zatrzymać.
- Nie idź, pofatygowałeś się, chyba zmartwiłeś. Skoro mamy zostac przyjaciółmi nie moge was od siebie odtrącać. -Wszystko co powiedziałam nie było przemyślane, nawet nie wiem czy napewno chce się przyjaźnić. Miałam już naprawde nie byc smutna, chce być szczęśliwa, ale ja już sie zawiodłam na chłopakach, na mojej byłej przyjaciółce. Czy teraz mam im zaufać? Czy to jest możliwe?
-Dobrze zostane, wiesz bardzo bym chciał zebyś sie uśmiechneła. A wszscy na dole by chiceli żebyś przyła. Chodz pobawimy się toche.. No Plis!!!!-Pokazał minkę jak kto z Shreka. Wyglądało to komicznie, nie wytrzymałam i zaczełam się śmiać. Malik zmnieszany usmiechnął się, po czym zaczął mnie gilgotać. O mało się nie zesikałam ze śmiechu, ale serio. -Za co to? - zapytałam miedzy smiechem.
-Za to że się ze mnie śmiałaś, odwołaj to albo nie dam ci żyć.- Nie poddawałam się, nie chciałam. Byłam usmiechnięta, no, no Zayn potrafi mi poprawić humor.
- Wole umrzeć z śmiechu niż to odwołać, głupku. -Dalej się śmiałam, za tego głupka poczułam że Malik jeszcze mocniej mnie gilgocze.
- Głupku? Serio? Myślałem że mnie lubisz... - Teraz posmutniał i przestał mnie gilgotać, odszedł. Chciałam go przeprosić, ale gdy podeszłam i lekko go złapałam za ramie, złapał mnie za pas przerzucił przez ramie i schodził w dół.
-Sama bym poszła, wiesz? Puść mnie!!!!!-Krzyczałam, niestety głupek mnie nie chciał puścić.
-Nie puszcze Cię za nic. Albo wiesz co pusze cię, ale musisz dzisiaj zapomnieć o wszystkich złych rzeczach. Uśmichnąć się i iść ze mną grać, zgadzasz się?- Co to za propozycje, jaki z niego debil, ale chyba to jeden z chłopaków którem narazie poniękąd ufam.
-No to chodź.-złapałam bruneta za ręka i pociągnełam na dół. Weszliśmy do salonu, gdy cała zgraja głupków pozostałych gilgotała Louisa?! O lol.
-Przyszlismy, gramy w butelkę.- zapytał albo stwierdził Malik, wszyscy nagle sie obudzili, już żaden nie był smutny. Razem uśiedliśmy w kółku.
*Oczami Zayna*
Uśmiecha się, uśmiecha sie do mnie. Polepszyłem jej humor, jestem z siebie zadowolony. Kocham ją jak przyjaciółkę. Chyba tak jak każdy z naszej 5. Może nie znam jej długo, ale no ona i jej współlokatorka to świetne dziewczyny. Dzieki Mani, Harry się zmienił. Mam nadzieje że ona go nie skrzywdzi, wątpie żeby tak było. I żeby jemu cos nie strzeliło do głowy. Bo naprawde na różnych głupich imprezach ma głupie pomysły. Gdy zeszliśmy na dół trzymając sie za rękę oni już nie grali w żadną butelkę, poprostu się gilgali. Znaczy wszyscy się rzucili na Louisa, ale to szczegół. Żeby ich opanować musiałem sie odezwać. Mała nie winna istota która stała koło mnie nic nie zdziałaby wiec i tak nie miałem wyjścia.
-Przyszliśmy, gramy w butelke. -Powiedziałem gdy wszyscy się obudzili, brunetka speszona puściła moją rękę. Usiedliśmy w kółku, pierwsza kręciła Mania. Wypadło na Angi. Dziewczyna zapytała o to samo co zawsze
-Pytanie czy zadanie? - nie wachając się dziewczyna powiedziała
-Oczywiście ze zadanie. Ale jakieś normalne. Pliska- Zaśmiałem się widząc ją proszącą o "łatwe zadanie" Mania zamiast się długo zastanawiać, popatrzyła na mnie i na Louisa a następnie na brunetkę ubraną w ta piekną sukienkę, wyglądała przepięknie, ale mi się wydawało że jest jej nie wygodnie.
-No to prosze masz łatwe...- zawachała się, jesku znów jej wzrok utkwił we mnie i w Louisa. Nie wytrzymałem.- Gadaj no, bo patrzysz na nas chobyś chciała nas zabić. - może troche za ostro, bo Harry mnie spiorunował wzrokiem. Dziewczyna odwróciła się do Harrego, a potem do Angeliki.
-Pocałuj namiętnie Louisa.- zamarłem. Chyba czułem się troszkę zazdrosny. Harry się cicho zaśmiał. Ja nie wiedząc co zrobić potrzyłem na Louisa, no tak mu sie to podobało. Angelika do niego podeszła, usiadła i złączyła usta w namiętnym pocałunku. Myslałem że wybuchne, patrzylismy na nich krótka chwile gdy doszedłem do wniasku że nie moge. Wziąłem papierosy i zapalniczke z stołu i wyszedłem na taras. Zauważyłem jak odczepili się od siebie, a dziewczyna usiadła koło niego.
Zapaliłem papierosa mocno się pociągając. Usiadłem na jednej z huśtawek i jak dziecko zacząłem sie huśtać. Usłyszałem moje imię, ale nie regowałem. Bo przez szybe widziałem jak Lou się klei do dziewczyny w której się... się zakochałem. TAK PRZYZNAJE SIĘ. PODOBA MI SIĘ... Nie podobało mi się to, Harry wiedząc ze ja się zakochałem robił głupie rzeczy. Gdy zobaczyłem że Lou kręci i wypada na Angelike, myślałem ze da jej zadanie "POCAŁUJ MNIE", ale nie. Dziewczyna kiwając głową szła w moją stronę. Co idzie do mnie? Lol
-----------------------------------------------------------------
Dzisiaj jest dzień Directioner jak by kto nie wiedział, znaczy już się kończy. ALE to tak pozdro dla wszystkich DIRECTIONERS <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz