środa, 27 maja 2015

Rozdział 44

Notatka!!
A wiec dzisiaj daje dedyka. Dla:
Shinaia :D 
I dla kochanego anonimka. (Wiadomo o kogo chodzi) 
 Następny rodział = 2 komy
Tak na poczatek. 
Bo widze że wam się nie chce. A wiec teraz zapraszam na rozdział. :*** 

*Oczami Nialla* 
- Zacznijmy od początku. Kocham Cię i chce żebyś spróbowała. Jesli coś nie będzie nie tak, powiesz mi ok? - dziewczyna nie odpowiedziała tylko złozyła na moich ustach pocałunek. Odwzajemniłem, choć na chwile nie wiedziałem co mam robić. Wreszcie byłem szczęśliwy. Wreszcie ONA jest moja. Razem przytuleni usneliśmy. 

Rano obudziły nas powizdywania naszych przyjaciół. 
- Już razem? Szcześcia. - powiedziała jedna z dziewczyn. Nie otwierałem oczu, MOJA dziewczyna wstała, ubrana była w moją koszulke przeszła koło dziewczyn. Mocno ją przytuliły. Chwile później znikły za framugą drzwi. Po chwili przyszli do mnie 5 moich przyjaciół. 
- Widać Horan szczęśliwy. Szczęścia stary. - Gadalismy chwile, po czym oni zostawili  mnie żebym sie mógł przygotować. Ubrałem czarny top i czarne rurki. Czysty i pachnący zszedłem na dół. Zastałem chłopaków na sofie. 
- Gdzie dziewczyny? - przejrzałem cały salon, przed pokój i  kuchnie. 
- Poszły na zakupy idziemy dzisiaj na urodziny do koleżanki Marty. Prezenty poszły kupić, bo my nie mamy gustu. - powiedział obrazony Lou. Reszta cicho się zaśmiała w tym i ja. Tomlinson odwrócił się do nas tyłem. Harry z Liamem odstawiali przed nim dzikie przedstawienia, było smieszne. Potem graliśmy na PS. Jak za starych dobrych czasów. W ogóle ciągle spedzamy z dziewczynami u nas w domu. Ich dom jest tak jakby nie potrzebny.. ale laski nie chcą go sprzedać.An i Mania gadały że chcą mieszkać w domu. U nas tylko mieszka Marta. 
Po dwóch godzinach zgłodnieliśmy, ale kiedy Harry miał wstać do domu weszły dziewczyny. Odłożyły rzeczy i każda się z nami przywitała. Pierwsza przywitała mnie An, mocno ją przytuliłem i pocałowałem w czoło potem przyszła sie przywitać reszta. Usiadłem na sofie i czekałem aż ktoś do mnie dojdzie. Niestety się nie doczekałem. Usłyszałem tylko głośne śpiewanie. Zayn i Angelika? Wszedłem do kuchni i zauważyłem śpiewających razem przyjaciół. Malik, który nie przekonywał się do dziewczyna, a teraz z nią spiewa. WOW!

*Oczami Zayna*
Gdy dziewczyny przyszły byłem straszliwie głodny, nie to co Niall, ale byłem. Wszedłem d kuchni,a dziewczyny puściły na głośnikach jakąs muzyke. An zaczeła śpiewac chetnie do niej dołączyłem. Śpiewaliśmy na poczatku jakąś pisoenke od Biebera, potem od Sii. Następnie Harry włączył naszą płyte ulubionych piosenek. Pierwszą z nich była Part Of Me
Spiewali wszyscy oprócz Maćka i Marty którzy już byli u solenizantki, i Nialla. Reszta cos gotowała. Kiedy podszedłem do gotującej kucharki ona trzepneła mnie w ręke. 
- Za co to? - zapytałem obrażony. Dziewczyna śmiejąc się przytuliła mnie. 
- Za to Ciebie. Idź po Nialla. - wyszeptała mi do ucha. Objąłem ją i lekko podniosłem. Jaka ona lekka. Wtedy do kuchni wszedł Horan, jego uśmiech zniknął kiedy mnie i Angi zobaczył. Szybko ją puściłem. Dziewczyna odbiegła od garów jeszcze uśmiechając się do mnie i kręcąc głową. No tak Niall Horan stał się własnie zazdrosny. Mocno go objeła, po czym on złozył buziaka na jej policzku. Usmiechnął się kiedy dziewczyna mu cos powiedziała. Chciałbym być na jego miejscu. Ale nie potrafie, nawet gdyby ona była wolna nie mógłbym być z nią. Kocham ją, ale jak siostre. Świetnie się z nią dogaduje, myśle że ona ze mną też. Chcę być jak Maciek. Jest super dziewczyną, a farbowany pasuje do niej idealnie. Wiem ze sie boi. Wiem co przeszła. Rozmawiałem z nią. Mam nadzieje że się nie tnie, i nie odchudza. Jestem pewien że blondyn na nią dobrze działa. A ona na niego. Bo po tym jak ta zdzira go zraniła, nie potrafił sobie znaleźć odpowiedniej księżniczki. Tak gadał Niall. A teraz jest szczęśliwy, i za bardzo zazdrosny. Gdy wszystko wróciło do normy, zaczelismy dalej cos pichcić. Juz po 30 minutach siedzieliśmy przy stołach. Każdy zrobił coś co dobrze mu wychodziło. Ja zrobiłem Sałatke z rukolą i kurczakiem. Każdy pewnie z naszego towarzystwa wie, że uwielbiam kurczaka. 
An oczywiście zrobiła cos wykwitnego czyli Fettuccine carbonara z tuńczykiem. Spróbowałem tego co zrobiła. Tak jak NIall. Zauwazyłem ze własnie jej danie poszło na pierwszy ogień. 
- I jak? - skierowała pytanie do wszystkich. 
- Przepyszne. - odpowiedział Harry z Tomlinsonem. Reszta tylko pokiwała głową na znak że smakuje, i zajadali dalej. Na drugi ogień poszło moje żarcie, wszyscy oprócz An jedli. A ona znowu co? 
- Angelika jedz, bo nie będzie potem. - dziewczyna wzieła łyżeczkę i nałozyła sobie. No własnie, wzieła tyle choćby miała umrzeć. NIe wiem może nie lubie czegoś z mojej sałatki. No cóż, potem z nią pogadam. Na 3 ogień natomiast poszły Muffinki z kremem porzeczkowym od Harrego i Mani. Lou i Liam nic nie robili, tak samo jak Niall. Wszystkim chyba smakowało. Po obiedzie posprzątala reszta.
- Dobra ja ide na 3h do pokoju, i w przeciągu wychodze na sale poćwiczyć. Pa - pożegnała się z nami Angelika, potem też tak zrobiły laski. Mamy jeszcze 8h do urodzin. Chłopcy tez się zebrali wiec znudzony położyłem się na kanapie. 


sobota, 23 maja 2015

Rozdział 43

Znów notatka. 


*Oczami Nialla*
Dziewczyna weszła do mieszkania, szybko do niej podbiegłem i przytuliłem. Postawiłem na to że dziewczyna odwzajemni, ale zamiast tego powiedziała coś czego się spodziewałem. Naprawde nie chciałem jej ranić. Sam siebie zraniłę tymi słowami.  Dziewczyna skończyła mówic do mnie po czym szybko poleciała do swojego pokoju, usłyszałem tylko głośne trzaśniecie drzwiami. 
- Kurwa, co ja zrobiłem? -  powiedziałem sam do siebie, własnie co ja zrobiłem. Musze coś wykombinować. 
Poszedłem na góre, mam nadzieje że reszta za niedługo wróci, bo od wczorajszego parku i impry ich jeszcze nie ma. No cóż, sa mi potrzebni, ale nie a ich. Siadłem pod drzwimi i zacząłem swoje przeprosiny. 
- An posłuchaj, jesli nie chcesz otworzyć drzwi. - dziewczyna krzykła przez płacz tak mi się zdaje przynajmniej, krótkie NIE. To nie znaczy że nie będę konczył mojej wypowiedzi. - Przepraszam Cię bardzo. Naprawde nie miałem w planach tego powiedziec. Poszedłem z nią, bo ty wychodziłaś z kimś. Byłem cholernie zazdrosny, prosze Cię. Ty nie wiesz co do Ciebie czuje, otwórz porozmawiamy. - wiem ze nie jestem dobry w przeprosinach. Może dlatego że chłopaków nie przepraszam. A nawet jeśli to inaczej. A dziewczyny nie miałem długo i po za tym ostatnio to ona mnie zdradziła. Ale to przeszłość. - Przepraszam Cię. Naprawde. Wpuść mnie. - krzyczę dalej, nie poddam się. W tym momencie na piętro wchodza zdyszani przyjaciele. Głośno oddychali. 
- A wam co? - popatrzyli na mnie. 
- Głupi jesteś, czy głupi. Słyszeliśmy pod domem jak ktoś krzaczał. Na szczęscie okazało się że to tylko ty. - uśmiechnąłem się, ale jak tylko przypomniałem sobie o tym że An może sobie cos zrobić w dodatku przez mnie to sie obudziłem. 
- Pliska pomóżcie, ona tam jest. Nie chce otworzyć. Boje się o nią. Prosze... 

*Oczami Liama*
Bylismy na wiekim otwarciu wesołego miasteczka w parku. Była niezła zabawa, szkoda że nie było z nami Niallera i An. Ale nikt nie chciał z nich przyjść. An z wiadomego powodu, ale Horan nie miał nic na swoje wytłumaczenie. Gdy wracalismy do domu, zatrzymała nas mała impreza u Stefana. To jego przezwisko, nie wiem czemu tak go nazywają, i nie wiem jak ma nawet na imię. Tam zostaliśmy na noc, a i nie mieliśmy pojazdu żeby wrócić. Było dość daleko. Dziewczyny się troche za mocno upiły. Nie były w stanie nawet stanąć na nogi. Rano znaczy około 12 popołudnia przyjechaliśmy autobusem do mieszkania. Pod drzwiami usłyszeliśmy krzyki. Postanowilismy sie wchodzić jeszcze, niestety gdy usyszeliśmy trzaśniecie drzwiami i krzyki Nialla, zeby An otworzyła. Mania nie wytrzymała. Zdyszani biegem po schodach podbieglismy do naszego przyjaciela. W oczach pokazywały mu się łzy, ale my wiedzieliśmy dlaczego ona się obraziła. Ja bym tak nie mógł obrazić dziewczyny. Przez te krzyki usłyszeliśmy wszystko. Nie dziwie sie jej szczerze. 
- Pliska pomóżcie, ona tam jest. Nie chce otworzyć. Boje się o nią. Prosze..- poprosił farbowany. Tym razem łzy opuściły jego powieki. Podszedł do niego Zayn i mocno go przytulił. Zachwile wszyscy z papugowali Malika. Niebieskooki był smutny, widac było że żałuje. 
- Stary... Chodź porozmawiamy, dziewczyny z nią a my z Tobą. - lekko się uśmiechnął, ale wątpie żeby to był prawdziwy uśmiech. Podniósł się. Poszliśmy do mojego pokoju, gdy odchodziliśmy. Marta i Mania zostały wpuszczone do niej. Zobaczymy co będzie. 
- Ja wiem, że... źle zrobiłem. Jestem tego świadomy, ale ja ją kocham, naprawde chciałem jej to powiedzieć, ale ona się na mnie wydarła...
- Słyszeliśmy, ale nie dziwie się jej. Wy do siebie pasujecie. Serio... - chłopak nagle sie rozpromienił. - zobaczysz będzie dobrze. - Usmiechneliśmy się do niego. Następnie skierowaliśmy się do salonu, wzieliśmy pady i gralismy. Blondyn nie chętnie zaczął grać, ale nastęnie były już coraz lepiej. Po godzinie do pokoju przyszły dziewczyny wszystkie 3. Angelika przytuliła się do Horana. On ją przeprosił i wszystko było dobrze. Oby na dłużej. Odeszlismy z Manią na chwile na bok. 
- Co zrobiłyście że tak szybko? - byłem serio bardzo ciekawy. 
- Powiedziałyśmy jej że był zazdrosny o Steva i że wkurzył się jak dowiedział sie o randce z nim. I powiedziałyśmy jeszcze... że on ją kocha. Stwierdziła ze też coś czuje, ale sie boi zakochać. A Stev to przyjaciel. - dobrze że to powiedziay, choć miało to być tajemnicą. 
- Dobra Niall będzie napewno wdzięczny. - Gdy powróciliśmy do salonu po krótkiej rozmowie. Inni oglądali jakiś horror. Harry zaprosił Manie na swoje kolana, i głosno do tego krzyczał. Nasz kochany głodomor jadł popcorn i przytulał się do An. Ona była szczęśliwa. Marta z Maćkiem gdzies odpłyneli. Lou znów nie obecny, a Zayn... Zayn znalazł sobie dziewczyne w parku i zapewne teraz z nią gada przez Skype. Wszyscy coś robili. Nagle brunetka stwierdziła że idzie do siebie, Niall też poszedł. Napewno chce z nią pogadać. Ja znudzony wszystkim siadłem miedzy Lou a Harrym z dziewczyną. Już po kilku chwilach nie wiem co się działo. Kraina Morfeusza się zbliża. 

*Oczami Angeliki*
Jest mi ciężko. Cała kłotnia jest ciężka. Przyły do mnie dziewczyny powiedziały że Niall serio cos do mnie czuje, ale ja nie wiem co ja czuje. Podoba mi się, ale sie boje. Boje się zakochać. Jestem głupia wiem. On był zazdrosny o Steva, a jest tylko moim przyjacielem, ta wypowiedz Steva nie zasmuciła. Czy ja czegoś oczekiwałam? Chyba nie, poprostu on mi się najbardziej spodobał. Jest taki uroczy, a nic o nim nie wiem. To wszystko mnie przerasta. Za miesiąc mam konkurs z tańca. Zgosiłam się dzisiaj jak Horan krzyczał zebym go wpuściła. Wezmę udział. Mam już choreografie. Wszystko mam, teraz tylko musze o siebie zadbać i cicuhy sobie kupić. Niestety przez moje lenistwo zgrubłam. Prawie 10 kilo przez 5 miesiecy. Teraz znów zaczynam się odchudzać. Nie powiem tego nikomu nie moge, zapiszą mnie do psychiatryka, ale ty razem się nie doprowadze do stanu anorektyka spokojnie. Tylko te 10 kg zrzuce. Wązyłam 49 kilo, a mam 19 lat. A teraz waże 59. Masakra zapusciłam się. Cóż głodówka nie wchodzi w gre. Będę jeść, ale mniej. I ćwiczyć codziennie. Nikt o tym nie musi wiedzieć. A i miałam pisać też tu... tak znów to zrobiła. Mam żyletke, ale to mnie przerosło. Nie mogłam już wytrzymać. Przepraszam, ale tego nie widać. Naprawde, mam to na udach. PRZEPRASZAM. 
Napisałam wszystko co miałam. Tak zrobiłam to. Nikt się nie dowie przecież. 
Cichutko sobie zaczełam śpiewać, wtedy ktoś zapukał. 
- Prosze. - do pokoju wszedł Nialla. 
- Hey, moge? - zapytał. 
-Jasne, chodź. 
- Chciałem pogadac, ale prosze cię nie przerywaj mi. A więc powiem to krótko. Zakochałem się w Tobie. Byłem cholernie zazdrosny o Steva i zrobiłem głupote. Pewnie nigdy mi tego nie wybaczysz, ale każdy popełnia błędy. Naprawde nie miałem tego na myśli. Nie jestem żadną TA ONA czy jak ja to tam powiedziałem. Znaczysz dla mnie wiecej niż myślisz... - chciał dokończyć, ale mu na to nie pozwoliłam. Przywarłam do jego słodkich ust. Całuje tak.. delikatnie. Z pasją. - Przepraszam. - dokonczył. 
- Niall jest ok. Ja ciebie też. - nie powiedziałam tak dokładnie tego. - Ale ja się boje, ze znów się strace w związku. Boje się że mnie zniszczysz, że będzie tak jak z moim byłym. - z moich powiek wyłoniły się łzy. Horan mocno mnie przytulił. 
- Zacznijmy od początku. Kocham Cię. I chce żebyś spróbowała. Jeśli coś nie będzie tak, powiesz mi ok? - pocałowałam go na znak że tak. Wiedział. Odwzajemnił. Potem usnełam. Usnełam szczęśliwa. Ale to nie znaczy że moje problemy wszystkie zniszczą. Chetnie bym mu powiedziała że zrobiłam to. Ale nie moge. Nie moge mu wszystkiego powiedzieć. Będzie zły... 
-------------------------------------------------------------------------------
To znów ja, wasza nie utalentowana pisarka tego bloga. 
Chce podziękować i dedykowac ten rozdział moim TRZEM  czytelniczką, które wczoraj skomentowały mój rozdział.
Mam nadzieje że wam się będzie podobał. Przepraszam ze taki krótki, ale noga nie daje mi żyć. I miałam jeszcze dzisiaj gości. :) 
A wiec żeby się pojawił kolejny rozdział to:
2 komentarze = 44 rozdział

Kocham WAS mocno. Do następnego. Może ktos inny dostanie dedyka. 

czwartek, 21 maja 2015

Rozdział 42


Przeczytajcie notke pod rozdziałem. 

*Perspektywa Steva*
Wyszliśmy razem, no poczatek przykłada się jako dobry, ale boje się że coś nie wyjdzie. Dziewczyna jakoś jest bardzo cicho. Ale to nie znaczy że nie dowiem się co jest.
-Piękna, co się dzieje? - zatrzymalismy się przy reustauracji. Dziewczyna podniosła głowę, ale nic nie powiedziała - Możesz mi powiedzieć, musimy się poznać lepiej. Wiesz? - pokiwała głową na znak że wie o co chodzi. 
- Bo Niall... Najpierw gadają że coś do mnie czuje, potem nagle wychodzi z kimś na randkę, i jeszcze gada że nie idzie ze mną w taki nie grzeczny sposób, ja poczulam jakby mówił TA ONA a ja nie wiem dlaczego tak gada, skoro ja mu nic nie zrobiłam. - mocno mnie przytuliła i zaczeła płakać. Nasz randka nie wypali, co nie znaczy, ze nie możemy iśc pooglądać filmy do mnie. Zapytam. 
- Skarbie, nie płacz, napewno nie chciał cię obrazić. Skoro do Ciebie coś czuje to.. - zastanowiłem się po co to robie, skoro ja chce ją zdobyć z ciągne ja do tego Horana czy jak mu tam. Jestem głupi. - powiedział to z zazdrości że wychodzisz ze mną. - skonczyłem. Dziewczyna krzywo na mnie wejrzała, po czym mocno się wtuliła. 
- Dziękuje, kochany jesteś. Ale ja do Nialla chyba nic nie czuje... czuje cos do kogoś innego. - wiedziałe że kłamała. Ten Blask w oku kiedy o nim gada. 
Teraz to juz się troche pogubiłem. Ja ją uwielbiam.  Wiem że znam ją nie całe 2 dni, ale ta dziewczyna jest. Ugh... nie da sie opisać.  Mam nadzieje ze zostaniemy dobrymi przyjaciółmi, nie kocham jej aż tak bardzo żeby z nią chodzić.
- Idziemy do mnie? Po oglądamy filmy może herbata. Kusisz się? - pokiwała głową, i razem pojechaliśmy do mnie. Przez droge była niezreczna cisza. Gdy dojechaliśmy An szybko się rozgościła, zrobiła sama herbate i na szybko frytki, które jak pryszedłem do salonu leżały na stole, czy ja się tak długo ogarniałem? Lol. Usiadłem wygodnie na sofie, a brunetce jeśli można  jej włosach tak powiedzieć. Pozwoliłem wybrać film. Miałem tylko same horrory i bajke Dineya. Oczywiscie tak jak myślałem własnie wybrała bajke. Z miną zachwyconej ksiązniczki siadła po drugiej stronie sofy. Zaczął się film.
Strasznie go przezywała, jak pieski zostały porwane. Tak oglądalismy 101 dalmatyńczyków. 
- Skarbie już nie płacz skonczyło się. - zaśmiałem się, ale nie długo dostałem za to poduszką w łeb. Odrzuciłem oczywiście. Potem Angi zabrała mi telefon i wstawiła głupiego karniaka, który po niekąd był / jest prawdą, ale jako przyjaciel. Coś tam że ja ją kocham. I wstawiła swoje zajebiście piękne zdjecie. 

Zauważyłem też że się przebrała na jakąs zwyczajną bluzke, i nie wnikam kiedy i skąd ja wzieła i te spodnie. Ale to i ta lepiej, niż by miała miec tą napewno nie wygodną sukienkę. (na włosy nie patrzcie, one powinny być brązowe)
Próbowałem ją dogonić, ale ona zamkneła się w łazience. 
- Otwórz. !!!- krzyczałem, dziewczyna za kazdym razem odpowiadała NIE albo w ogóle.W koncu wyszła. Chciałem jej odebrać telefon, ale potkneła sie o dywan, a ja razem z nią. Moj i  jej telefon które trzymała w ręce wyleciały. Niestety jej telefon tego nie przezył. 
- Kufaaa!!! Pierdolony Srajfon kufaa. - ona nie przeklina czy co.Napewno przeklina. Hahahha mam beke z moich rozkmin  - Japierdole. Mania mnie zabije, dostałam od niej na uro. 
- Kupie ci nowy. Skarbie. - posłałem jej uśmiech nr 1. 
- Masz przesrane chyba we łbie. - zaśmiała się. Podnieśliśmy sie z podłogi na której wciąż siędzieliśmy. Dochodziła 24.00. 
- Odwieźć Cię do domu, bo twoi przyjaciele będą sie martwić?- dziewczyna nie odpowiedziała tylko wpakowała mi się do pokoju. MOJEGO podkreślam. Dalej miała mój telefon. Bawiłas się nim. Będe miał wiecej zdjęć na nim jej. Położyłem się koło niej. Ona wstała, i podeszła do mojego zbioru fulcapów. Ubrała jednego i znów zrobiła Selfie. Odłożyła telefon na półke. Siadła na łóżko. 
- Opowiedz mi coś o sobie. Nie znamy się, a już po raz drugi jestem u Ciebie w domu. - puściła mi oczko. 
- Jestem Steve, wiek mój znasz. Lubie kolor niebieski. Nalesniki i gofry górą. Taniec czyli Hip Hop i takie tam. Piłka nożna. - posłałem jej mój uroczy uśmiech. Japierdole co się z Tobą dzieje Steve. Skarciłem się w myślach, ale serio nigdy nikogo nie kochałem. Znaczy była ONA ale jej już nie ma. Zdzira i suka z niej, i tak jak wszystkie które pieprzyłem. A szczerze przyznam się było ich dość sporo. Ale już z tym skończyłem. Nie mam zamiaru być taki jak kiedyś. Teraz Angelika mnie zmieni. Boje się że ją skrzywdze w jakiś sposób. Ale spróbowac być lepszym zawsze można, gdyby tylko mój szef się dowiedział co ja odpierdalam... Tak nie jestem zwyczajnym chłopakiem, bez problemów. Jestem dragowcem. Sprzedaje je, a jeśli nie dostaje hajsu robie wielką krzywde, potocznie mówiąc jestem gangsterem. Boje się powiedzieć jej prawde. Boje się że w tak szybki sposób, przez moją głupote kiedyś. Gdyby nie te 5 tysiaków, które kiedyś byłem winien szefowi, przez te jebane dragi które brałem. Dalej biore, znaczy staram się nie brać. Bo po nich jestem niebezpieczny. Ale An mnie zmienia. Codziennie o niej myśle, nie byłem na imprezie od czasu gdy ją poznałem. A to sa prawie 2 lub 3 dni, a to serio dużo. - Teraz ty o sobie, księżniczko. - popatrzyła na mnie ukradkiem po czym zaczeła. 
-  A wiec. Jestem Angelika. Wiek i wage ci nie podam. Nie pyta się o to. - uśmiech. -  Taniec życiem, choć nie byłam dawno na żadnym konkursie nie mam czasu. Kocham rysować, ale nie przy ludziach, tylko dla siebie. Jestem... yhm nie mam pojecia co jeszcze moge o sobie powiedzieć. - znów ten urodziwy uśmiech. 
- A jak tam twoi rodzice? - niepewnie na nią popatrzyłem. Zamiast uśmiechu zastałem na jej twarzy smutek. Opuściła głowe. Próbowała chyba zatrzymac łzy, bo przykneła troche mocniej łzy. Po co tak szybko o to pytałeś ośle. Moje myśli często się ze mną nie zgadzają. - Przepraszam, nie musisz odpowiadać. - Przybliżyłem sie do niej i mocno otuliłem.
Potem jeszcze chwile rozmawialismy, ale nie tak jak przed tym moim zajebisto głupim pytaniem. 

*Oczami Nialla* 
-Gdzie An, bardzo szybko musze ją znaleźć. ? - zapytałem siedzących bez słowa przyjaciół. Kurwa zachwile mnie rozwali. 
- Nie ma jej, wyszła z Stevem i nie wróci na noc. Są u niego. - wsłuchałem się dokładnie w kazde wypowiedziane słowo Harrego. - Masz zamiar znowu ją obrazić? - Nie obraziłem jej, tylko... Dobra faktycznie obraziłem. Ale za to ja chce przeprosić, i chyba już nie mam po co. Bo skoro ona z nim wyszła. I... Kurde i po co znowu się zakochałem, no kurwa po co? Sam się pytam. Przecież ja czekam na moją ksieżniczkę. I zawsze będę czekał. A najgorsze jest to że moja księzniczka nie wie o tym że nią jest. I jest z kimś innym. 
- Nie chciałem, chce ją przeprosić, ale nie mam już po co. - wyszedłem z pomieszczenia i osiągnąłem cel mój pokój. Nie poddam się, powiem jak wróci jej co do niej czuje, jeśli tego nie zrobie jutro to chyba już nigdy. Nawet gdyby mnie odrzuciła i powiedziała że kocha tego Steva. Było by to dla mnie wielki cios, a dla niej zaskoczenie. Ale się nie poddam. 
Założyłem słuchawki na uszy i usłyszałem pierwsze dzwięki Bastille - Laura Palmer. Uwielbiam ich słuchać. Czasem nawet zdarza mi się podspiewywać. Ale czasem tylko czasem. Po 2h siedzenia samemu, gdy oczy mi sie zamykały zgodniałem. No tak zawsze i wszedzie godny Niall. Zszedłem na dół, nikogo nie zastałem. Zobaczyłem tylko kartke. 
Wyszliśmy się przejśc, jesteśmy w parku na jednej z ławek. Możesz dołączyć. Park i niezła impra :) Pozdro Twoi przyjaciele. :3
Szczerze za bardzo mi się nie chciało. Dlatego też zrobiłem sobie szybkie jedzonko. Nie mam pojecia co o godzinie 20 wieczorem mozna robić w Parku i jaka impra, no cóż nie chce mi się ruszyć tyłka. Po kilku godzinach słuchania muzyki i jedzenia usnąłem. 

*Oczami Angeliki*
Przebudziłam sie koło 12 rano, wczoraj nieźle pogadalismy. Wstałam z wielkimi trudnościami tzn. ramie Steva na mojej talii. Gdy wyszłam z łożka pognałam do łazienki tam miałam torebke gdzie oczywiście były ciuchy CZYSTE ubezpiecznona i bezpieczna. Przebrałam się w biały top z czarnym napiszem I'D LIKE nie wiem co dokładnie to ma do czegoś tam, ale podoba mi sie ona. Z tyłu ma 2 duże wycięcia. Takie diamenty na plecach. Do tego czarne rurki z czerownym paskiem. Szybko przemalowałam oczy maskarą i podkresliłam powieki kreskami czarnym eyelinerem. Wyszłam pośpiesznie z łazienki. Marlow jeszcze spał. Zeszłam z piętra do kuchni wyciagnełam mleko, mąkę i inne potrzebne składniki do naleśników. Wiem że je uwielbia. Szybko usmażyłam je i dałam do mikrofalówki żeby nie wstygły kiedy ja pójde budzić bruneta. Weszłam na schody i nawet nie zauwazyłam kiedy znalazłam się w jego sypialni. Podeszłam cichutko do niego, i uklekłam. Poszmerałam go palcami po małym zaroście nic. Spróbowałam jescze raz, ale tym razem po ramieniu, NIC. Postanowiałam ze pacałuje go w polik. Podziałało. 
- Jak będziesz mnie tak budzić,  to mozesz zostać tu na zawsze. - pokazał szereg swoich białych ząbków. Wyszłam z pokoju, a na odchodne powiedziałam krótkie "NALEŚNIKI". Nie mineła chwila a chłopak już znalazł sie przy stole, podałam mu jeszcze ciepły posiłek. - A ty nie jesz? - No faktycznie nie jem, nie lubie jeść. Niby się odchudzam, tak wiem ze znowu. Ale obiady jem. To mi naprawde wystarczy. Nie mam pojecia co mu powiedzieć. Może prawde.? Głupia jesteś. - obraziłam siebie w myślach. 
- Wiesz, ja...- zatrzymałam się na chwili, teraz to napewno bedzie wiedział że kłamie. - już jadłam. - szeroko sie uśmiechnełam. Brunet chwile sie na mnie patrzył, po czym znów powrócił do konsumowania. - Smacznego Stev. - podziękował, a ja udałam sie do salonu, włączyłam telewizor. Akurat pusciłam 4Fun, leciała jakas piosenka.. Próbowałam jej nie śpiewać, ani sie tez nie poruszać. Żeby się nie osmieszać, wyłączyła telewizor. I tak nic ciekawego nie leciało. Gdy ciemnooki skończył jeść zawiósł nie do domu. Stwierdziliśmy że zostaniemy dobrymi przyjaciółmi pod koniec. Bo ja do niego nic nie czuje, i on mi wyznał że mu sie podobam, ale nie jeszcze na tyle żeby chodzić. To jest cięzkie. Znamy się 4 dni, może 3? No właśnie prawie nic o sobie nie wiemy. Weszłam do mieszkania, a w salonie był Niall, gdy tylko mnie zobaczył mocno przytulił szczerze nie chciałam go widziec na oczy, pinda jego mu sie znudziła? 
- Sorry Nialler, ale nie mam ochoty cie widzieć na oczy po swoim.Przeciez jestem TA ONA. Twoja pinda ci się znudziła? - znowu otworzyłam swoją ciemną stronę. Chciałam żeby poczuł się tak jak ja wtedy. Czy byłam zazdrosna? Jesli chodzi o to, to nie mam pojecia. Bo podoba mi sie, i w ogóle go bardziej lubie niż Steva. Ale czy on na to zasługuje? 
Niall miał już coś powiedzieć kiedy jeszcze raz zaczełam. - Myslisz że mozesz mnie teraz tak poprostu przytulić? Nie wiesz co poczułam jak to powiedziałeś, zraniłeś mnie jako przyjaciel. Przecież jestem TA ONA nic nie wazna dla ciebie osoba. - wszytko powiedziałam mu w twarz. Po czym szybko pobiegłam do swojego pokoju. Potrzebuje dziewczyn, rozmowy z nimi. Potrzebuje. Zamknełam drzwi na klucz, i szybko się o nie oparłam. Zjechalam z płaczem po nich. Musiałam mu to powiedzieć w taki sposób, żeby wiedział że mnie zranił. Żeby poczuł coś. Ale co to on sam musi sie dowiedzieć. 

---------------------------------------
Prosze o komentarze, ponieważ bez nich nic nie osiągne. Bardzo mi one pomagają, poniewaz wiem co mam poprawić, a co nie. Potrzebne są mi WASZE OPINIE. Pliska. Mam nadzieje że dostasujecie się do nowej zasady na moim blogu, a dokładniej....
2 komentarze = następny rozdział. 
Zaczne od małych ilości, bo i tak nie komentujecie. Ale jeśli wa zalezy może się postaracie!!! Kocham was miśki do następnego :3

środa, 6 maja 2015

Rozdział 41 Tyle tych kłótni.

*Oczami Angeliki* 

Szybko odpisałam na sms, nowo poznanego chłopaka. No nie powiem, ale był przystojny. I ogólnie miły. Nie znając mnie pozwolił krzątac się mi po kuchni, zawióźł mnie do domu na szczęście nikogo nie było, bo pamiętam co się stało. Nie skończyło by się to tak gdyby nie ta pizda od Davida. Ale też zaden z moim 'przyjaciół' jeśli mozna ich tak nazwac nie zaprzeczył. Czyli znowu wszyscy tak myślą. Super! Wyczuwacie ten sarkazm xd Mam nadzieje że znajomość z Stevem nie skończy się szybko, miło mi się z nim rozmawia. Po za tym zaprosił mnie jutro na przyjacielskie wyjście. 
Ubrałam się w świerze ciuchy,  bo jak wróćiłam miałam na sobie dalej ciuchy z auta. Nie były wygodne. Ubrałam granatowe leginsy do tego bluzke na ramiączkach z napisem 'what'. Zeszłam na dół i zastałam wszystkich, bez żadnych zastanowień rzuciłam im szybkie cześć lecz nie odpowiedzieli, czyli są na mnie fochnięci, chociaż to ja powinnam. Jestem. Ubrałam moje czarne tenisówki do biegania. Poranne biegi na kacu dobrze mi zrobią. Uśmiechnełam się sama do siebie jak pomyslałam co przezyłam. Po powrocie, po 2 godzinach czasu, wszyscy dalej siedzeli na kanapie. Tym razem bez słowa, bo szczerze myślałam że ktoś z nich się do mnie odezwie, ale nie przeszłam do swojego pokoju. Tam wziełam mój telefon i pusciłam sobie na głos dość głośno muzyke, na laptopie pusciłam sobie filmik jak musze tańczyć jakie kroki. Wiggle (Tak jakby tańczyla ta dziewczyna czyli niby An) . uwielbiam tą piosenkę, no i kocham taniec. Jest dośc trudny jak niektórzy uważają, ale nie ja.  ( ten filmik ma nam pokazać wersje tego tańca). Podłączyłam sobie głosniki, i ustawiałam podaną piosenkę, a raczej jej skrawek. Przetańczyłam ponad godzine, po przestaniu położyłam sie zmęczona na łóżku. Nagle usłyszałam pukania - o nie. - pomyślałam. 
- To ja Niall. - niby sie usmiechnełam, ale z drugiej strony jestem dalej zła na nich. Bez odpowiedzi wszedł do pokoju. Usiadł na łóżku, chciałam coś powiedzieć, ale mnie uciszył. - Chciałem Cię przeprosić w moim imieniu i innych, za wczoraj. Nie chcieliśmy zebyś zrozumiała że my tak myślimy, bo tak nie jest. 
- No właśnie, to że Mela powiedziała to nie znaczy że my też. - wszedł do pokoju Lou. 
- Jesteśmy dumni że już tego nie robisz, masz nas. A my wtedy źle zrobiliśmy że nie zatrzymaliśmy ciebie. - po Tomilsonie wszedł Harry z Manią. 
- Choć dzwoniłam do ciebie, baliśmy się w chuj. - popatrzyłam na Marte i Manie z łzami w oczach. 
- Nigdy z nas nie pomyślał że chcesz wzrócić na siebie uwage. Ona to zwykła żmija, a Davi to samo. Po Twoim wyjściu ją pocieszał i się zgodził z nią. Mysleliśmy ze to nasz przyjaciel. - wypowiedział się Liam, a do jego wypowiedzi wtrącili się Maciek i Liam. Zayn nic nie powiedzial, tylko poprostu mnie przytulił. Po nim zrobili to samo. 
-Przepraszamy! -- wykrzyczeli chórem. Wtedy nie wytrzymałam, a łzy popłyneły same. Odwzajemniłam każdy przytulas. 
- A teraz opowiadaj gdzie byłas? - zapytała ciekawska Mania. Ona musi wszystko wiedzieć. 
Zaczelam im opowiadać dokładnie z szczegółami. 
- Potem obudziłam się u kogoś w domu, na szczęście sama... Zeszłam zrobiłam śniadanie. I wszystko co się stało sobie przypomniałam. I o moim przystojnym bohaterem jest Steve. Odwiózł mnie. I zaprosił jutro na przyjacielskie spotkanie :). - Skończyłam moją wypowiedz. Niall, średnio na to patrzył, ale co ja poradze. Kiedy kończyłam opowiadać co się działo kiedy dostałam sms. 
Od Steve:
Przyjade po Cb. Pójdziemy na kolacje, jeśli sie zgodzisz? 
Zapytał, niż stwierdził. Jasne że chce, ale co ja się ubiurę. To będzie najtrudniejsze. Pokazałam sms dziewczynom, one wyrwały mi telefon i odpisały. Zapewne że się zgadzam. No ale nie będę patrzec bo i tak napewno to usuneły. Coś do siebie gadały szeptem i pisały. Jezus jaki będzie obciach, potrafią mi dowalić Hahahha. 
- Dawać to. - spojrzałam na nie spod byka, ale niby fajnie. Dziewczyny pędem oddały telefon jak zobaczyłam te głupie sms, myślałam że padne. Na szczęście się podpisały. - Macie kurwa szczęście że się podpisałyście.  - Wszystkie nagle sie zaczełysmy smiać. 
- A pomyslałaś o Niallu? - co ? znowu to drążą, przecież to tylko przyjaciel. A nawet jeśli by on we mnie, to jeszcze tego nie okazał. Nie powiem że kocham jego sliczne oczy, czy jego słodki usmiech, i charakter ma zajebisty. Ale skoro nie okazuje, a ja nie będę walczyć. 
- Myślałam, ale nie robi kroku w przód, nie okazuje tego. A narazie mam Steva. I on narazie mi okazuje wiecej uczuć. Przepraszam. - na szczęście nie było nigdzie blisko Nialla. 

*Oczami Horana*
Gdy tylko usłyszałem o tym 'przystojnym Stevem' zagotowało się we mnie, ale no nie powiedziałem jej co czuje, wiec ma prawo robić co chce. Szkoda jednak. Śliczna dziewczyna, ale chyba sobie odpuszcze. Ostatnio pytała się mnei jedna laska z mojej szkoły czy ma u mnie szanse, po przemyśleniach jest ładna. Wiec chyba się z nią umówię. 


Do Diany:
Hey, możemy się dzisiaj za godzine umówić na kolacje, czy obiad? :* 
Wysłałem. Nie odpowiadała czyli albo sobie kogoś znalazła, albo nie ma czasu. Miałem juz siąść na sofe i zacząć oglądac z chłopakami jakieś filmy. Jednak chyba odpowiedziała. 
Od Diany;
Jasne o której? Może za godzine przyjedziesz po mnie? Nie odpowiadaj, wystarczy że będziesz. :) <3
Poszedłem na góre by się jakoś ubrać. Wcześniej już znalazłem taką ładną restauracje chyba nazywała się Paula Ridszona czy jakoś podobnie. Ubrałem czarną elegancką koszule, czarne rurki. Do tego pierwsze lepsze buty, dopasowałem jeszcze zegarek. Wziąłem także ciemną bluzę na zamek blyskawiczny, ponieważ może być zimno. Wszedłem tylko jeszcze do łazienki, bo tylko tam miałem lustro, zobaczyłem jaki piekny jestem. Gotowy spojrzałem na zegarek, mam 20 minut, postanowiłem że pojadę wczesneij jeszcze po róże czy inny kwiat dla niej. W salonie wszyscy patrzeli sie na mnie jak na ducha. 
- A nasz Nialler się wystroił, dla kogo tak, czyzby An jeszcze nie gotowa? - posłałem jej dziwny wzrok, a ona mi. Razem spojrzeliśmy na zmieszanego Harrego. 
- Nie ide z... Tą. SORY Z NIĄ - Powiedziałem troche za oschle. Nie powinienem, dziewczyna spuściła wzrok, i odeszła. 
- Mogłeś troche łagodniej. Idź się bawić. Szcześcia dla nowej dziewczyny. Wreszcie jakąś znalazłeś. - odezwał się Zayn. Tak ten to się zna. Rzucilem szybkie cześć i wyszedłem po auto do garażu, po drodze po dziewczyne wskoczyłem do zamykającej się kwiaciarni. Sprzedawczyni sprzedała mi 3 piekne róże. Szybko dotarłem pod jej dom. Zapukałem, otworzył mi rorosły mężczyzna. Pewnie ojciec, grzecznie się przywitałem. Jedną róże dałem mamie od Diany. Drugą dostała mała siostrzyczka mojej towarzyszki Liza. Pocałowała mnie w poli i odeszła. Wtedy na schodach pojawiła mi sie wcześniej widziana postać. Z tego co moge określi miała na sobie bluzke z czarnymi obrazkami, do tego jakieś leginsy i zwykłe niebieskie vansy, szczerze myślałem że ubierze czerwoną sukienkę i czarne szpilki, ale chyba się przeliczyłem. Wiem ze miała na twarzy pół tony makijażu, kolejna tapeta. Dawno jej nie widziałem, bo jest 28 lipca, czyli jeszcze miesiąc. Tylko że wtedy wszyscy tak jakby możemy robić co chcemy i nie idziemy do szkoły. Ale się zmieniła z kujona stała się tapetą, wolałem tamtą wersje. 
Przez całą kolecje przyklejała sie do mnie jak nie wiem. Zachowywala sie jak małpa, gdy skończylismy zawiozłem ją do domu, pozegnałe dziewczyne, ale ta uparta chciała żeby z nią został. NIestety nie przypadło na to. Mam dość nie mam szczęścia, musze się pogodzić. Wsiadłem do auta zostawiając dziewczyne samą pod drzwiami, musze przeprosić An za moje zachowanie. 

*Oczami Marty*
Niall bez żadnego przepraszam wyszedł z mieszkania, nie fajnie sie zachował w stosunku dziewczyny która mu się podobała, teraz nagle nie. To ze ona się z kimś umówiła to nie znaczy że Niall i my jesteśmy na innym miejscu. Przecież ona taka nie jest. A Horan przesadza. Po tej krótkiej wypowiedzi Nialla, dziewczyna stwierdziła że idzie sie przejść, ale w tym samym momencie zadzwonił jej ten 'przystojny Stev' i spotkała sie z nim. Nie dziwie się jej, szkoda że tak mało już z nami gada. Chyba coś ją dręczy. Będziemy z Mańką musiały zainterweniować. 
Ja za ten czas położyłam się z Maćkiem u niego w pokoju. Bylismy sami, bo wszyscy byli u nas. Maciek puścił jakąś komendie i cały dzień spędziliśmy razem. Brakowało mi tego. Zeszłam z jego łózka, i bez słowa wyszłam. A wróciłam po 5 minutach z gorącymi kubkami kakaa.
-Wiesz kochanie jak ja cię kocham. - powiedział Maciek kiedy obchodziłam łóżka. Wstał za mną i przyciągnął mnie do siebie. 
- Wiem kochanie, wiem. Ale.. - nie pozwolił mi dokończyć, ponieważ zamknął nasze usta w pocałunku, jego ręce w szybkim czasie znalazły się pod moją bluzka, za to moje na jego włosach, zamknelismy jescze drzwi, bo oni nigdy nie pukają i się zaczeło. Połozylismy się na łóżku, ale nie wchodził w gre seks, bo ja nie chce, a on o tym wie. Zaczeliśmy sie bawić samym sobą, czyli ja nim a on mną. Zrobił mi 2 widoczne malinki i 3 koło żebr, na szczęście ich nie widac.
- Jesteś głupi, nie zakryje tego. - przytulił mnie od tyłu gdy stałam przy lustrze. 
- Nie chce żebyś zakrywała, niech wszyscy wiedza kto tu jest kim. - pocałował mnie w kark, i odszedł. O nie tak łatwo. kochanie.  Poszłam z nim, popchnełam go na łózko, zaczełam od szyi, lecz nie wyszło mi tak jak mu, ja nie umiem. Na tym skończylismy. Zasneliśmy przytuleni w siebie. 
Rano wstałam cała obolała, ale po wczorajszym ( bez skojarzeń) turlaniu się po ziemi łózku itp. Zeszłam w piżdżamie do kuchni, gdzie czekała na mnie sterta czekoladowych naleśników. Obudziłam Maćka, stwierdził że jeśli będę go budziła codziennie wodą to nie będzie ze mną spał, ale od razu dostałam od niego buziaka. Przebrał sie i zeszliśmy, gdy ja byłam były same naleśniki, a gdy pojawiłam sie z Mackiem były jeszcze gofry, i wszyscy chłopcy siedzeli przy stole, Niall wyglądał na smutnego, a An która pewnie to wszystko zrobiła nawet na niego nie spojrzała. Wszyscy siedzieli jakoś tak cicho. Mania z Harrym siedzieli daleko od siebie, czyli kolejni się pokłócili. Przysiedlismy się do stołu. 
- Smaczenego. - odezwała sie An. Ona nie je? 
-Dziękujemy, a ty? - zapytałam zaciekawiona. Dziewczyna tylko krzywo na mnie spojrzała, pokreciła przecząco głową. Wzieła telefon z blatu i się pożegnała. Tyle ją widzieliśmy. Za 2 godziny jest umówiona mam nadzieje że ją jeszcze złapie. Podczes spożywania nikt sie nie odzywał nawet nasz wieczny śmieszek Lou. Gdy skonczyliśmy sniadanie wszyscy poszlismy do salonu, na chwile zostałam ja i Mania. Posprzatłysmy i do nich dołączyłyśmy. 
- Ej ludzie co się stało? - zapytał zaciekawiony oraz zmartwiony Maciek. - Po kolei. Wszyscy najpier Harry. - skazał na lokatego. 
- A no wiec, pokłociłem się z Manią i od razu z Lou, o to że... eh. Posądziłem ja o zdradzanie z Tomilnsonem. Przytulali sie i..  kurwa no i tyle. - wszyscy spojrzeli oprócz Mani i Lou na niego. 
- Ty jestes głupi, nie zauważyłeś że wszyscy przytulają nie swoje dziewczyny? - Chłopak podszedł do dziewczyny, ona staneła. 
- Przepraszam Cie kotku. - ona nie odpowiedziała tyllko lekko sie uśmiechneła. 
- Kocham Cię, ale no przeproś teraz Lou że go uderzyłeś. - chłopak także podszedł do przyjaciela i go pocałował w policzek. Wszyscy zaczeli rechotać. Komicznie to wyglądało. Wszyscy w trójkę sie przytulili. Harry przemieścił sie na fotel, a Manka na jego kolana. Wtedy Louis nie siedział na ziemi. - No to teraz Niall. - wskazała Stirson na blondyna. Ten nie odpowiadał. Patrzał w prost przed siebie. - Niall powiedz.
- Byłem nie miły dla niej, bo jestem zazdrosny o nią. Podoba mi sie, ale teraz już mi nie wybaczy za moje zachowanie. Jesteście szczęśliwi? - Wstał z swojego miejsca i poszedł chyba do siebie, reszta wpatrywała sie w miejsce wcześniejsze od Horana. Usłyszelismy jak trzasnął drzwiami, potem wszyscy w spólnie się pogodzilismy choć nie było o co, i zaczeliśmy grać na Play'u. 
- Nie dasz rady Liam ze mna wygrać. - Odezwał się Lou. Tyle było zabawy. 

*Oczami Harrego*
Faktycznie troche za szybko oceniłem zdarzenie, ale mnie to wkurwiło. Ja też nie jestem świety, ale jak zobaczyłem że moj najlepszy przyjaciel przytula inaczej niż kiedyś moją, podkreślam MOJĄ dziewczynę, to.. A nie ważne. 
Gdy tylko do nich podszedłem Tomilnson dostał za swoje, ale myslałem że ona się od niego odsunie, ale chyba się przeliczyłem. Dziewczyna mu jeszcze pomogła. Potem próbowałem sie dostac do niej, ale dlatego też rano przy śniadaniu nikt sie nie odzywał. A Lou nie miał nic na twarzy. Na szczęście pojawili sie ci którzy się nie kłócą i nas pogodzili, jedynie z kim jest źle to z Niallem. Pierwszy raz powiedział to też przy dziewczynach. Był wredny, i jeszccze to powiedział w taki sposób, czy chciał zapomniec? Nie wiem, na to zna tylko odpowiedz sam ON. 
Na przeprosiny zaplanowałem kolacje na dachu pewnego budynku. 
- Hey, kochanie. - Przywitała mnie szczerym uśmiechem. Przytuliłem ją. 
- Wychodzimy dzisiaj na kolacje, daje ci 3 godziny. Bay. - pocałowałem ją i odszedłem. NIe dałem dziewczynie sie zgodzić.
Po drodze w salonie dziewczyn spotkałem ubraną w srebną sukienkę, białe lub szare buty i pare drobiazgów. Była smutna, ale nie odezwałem się do niej, nie chciałem by zaczeła mi sie tłumaczyć. Oni sami musza to przeanalizowac. 
Wyszedłem załatwić wszystko by było idealnie. Wtedy do ich domu wchodził wysoki chłopak, bardzo przystojny. Dziewczyna przywitała się z nim przytuleniem, i wyszli. Jestem ciekaw jak minie im randka. 

sobota, 2 maja 2015

Rozdział 40

Siedziałam sobie w ciszy czytając jakiś skrawe ksiązki. Potem weszłam na fajsa, oczywiście wszyscy moi znajomi wcześniesi komentują że mam zdjęcia z taki przystojniakami. I jak pięknie śpiewają, dodalam filmik jak Niall i Harry śpiewają. Cos jest nie tak bo żaden z nich tego nie widział. Ale zostawie to w spokoju. Po chwili po mojej twarzy popłyneły słone łzy, tak z dupy. Przypomniałam dobie jak zakładałam fb z mamą, mieliśmy dużo beki, ale jednak spędziłam ten czas z mamą. Wyciągnełam album ze zdjęciami z mamą i także NIM do póki był normalny. Oglądam zdjęcia. Łzy lecą jak szalone, przecież moge. Ktoś dostaje sie do pokoju. Mam dosyć nie chce mi się otwierać humor mi się zjebał. Wiadomo że nie moge być szczęśliwa. Mamy nie mam. NIe mam do kogo powiedzieć jak się zakochałam w Niallu, nie ma kto mi doradzić jak mu to powiedzieć i nie zostać odrzucona. Mam pamiętnik, jedynie czego on nie zrobi to nie odpowie... 
- An otwórz to ja Niall. - zawołał wiadomo kto. Czy chciałam otwierać? Nie. - Jesteś tam?- nie kurwa nie żyje. Podjełam się że się odezwe. 
-Jestem, czego chcesz? - jestem zbyt wredna? Tak, nie chce dopuścić nikogo do mojego życia. Nie chce się ponownie zakochac i zostać odrzucona za nic. 
- Nie bądz taka dla niego. - o odezwała sie ta broniąca. Otworzyłam im drzwi, wpatrywali sie we mnie z dziwnym wyrazie twarzy. No tak nie spoglądałam w lustro, popuchnięte oczy, rozwalone włosy. Ominełam ich sprawnie jeszcze biorąc telefon, ubrałam buty wychodząc usłyszałam. - Znów sie nad sobą użalałaś, bravo An. Znów płakałaś, pewnie się pociełaś. Chcesz wzrócić uwage na siebie udało ci się. Wszyscy teraz będą się o ciebie martwić, ale nie ja. - teraz to mnie wkurwiła. Mela mnie nie zna, a ocenia. 
Wyszłam z domu i trzasłam drzwiami. Po drodze słuchałam muzyki, po jakimś czasie wróciłam pod dom by odpalić samochód. Tak miałam przy sobie kluczyki. Najbardziej przykro mi jest z powodu tego że żaden z nich nie zaprzeczył. NIkt. Widac że chyba sie z nią pogodzili, gdy ja byłam w pokoju. Wgl kto ją tu wpuścił. Lol. 
Wyjechałam z tego zadupia. Miałam ochote na impre. Na szczęście zawsze w samochodzie mam jakiś sukienki czy coś imrezowego. Zatrzymałam sie z tyłu jakiegoś magazynu. Otworzyłam bagażnik, wyjełam ciuchy i ułozyłam na ławke obok. Ostatnio zakuoiłam sobie niezłe ciuchy. Spojrzałam w drugi zestaw. Zapakowałam reszte spowrotem do bagażnika. Zestaw wziełam sobie do środka. Ubrałam na początku top z dżetami, do tego spódniczke odkrywającą prawie tyłek z koronkową halką. Na ręke prawą założyłam takie jakieś badziewną bransoletke z ćwiekami. Znalazłam ją w schowku. Dziwne, ale nie będe tego badać. Na nogi wziełam czarne lity. Gotowa znaczy ubrana, zrobiłam sobie mocny makijaż na szybko. Coś podobnego do tego. Włosy przeczesałam szczotką, odpaliłam auto. Skierowałam mój GPS do najfajniejszego klubu. Wybrał on sobie Fabric nightclub, wysiadłam z niego i skierowałam swój tyłek do klubu. Ostatni raz przeglądając sie w szybie mojego cacka. Weszłam i poczułam nagły zapach tytoniu i alkoholu. Bez zastanowienia zamówiłam sobie 3 kieliszki czystej. Wypiłam je od razu i poleciałam na parkiet. Telefon włożyłam do topu, wraz z cienkim portfelem. Tańczyłam znaczy on się lepił z jakiś typkiiem. Potem poznałam 3 dziewczyny. Tańczyłyśmy dziko na stole. 
- Hey skarby. Co takie ślicznotki robia tu same? - zapytał. Wyglądał miej wiecej dobrze, czyli można od niego liczyć że to nie zboczeniec. 
- Pijemy sobie. - odpowiedziała Aly. Wtedy do stolika podszedł jej chłopak. 
- Możesz je Bill zostawić, one nie chcą seksu. - czyli zboczeniec. Eh... normalnego chłopaka nie ma. Poprosiłam żeby ktoś przyniósł mi 5 kieliszków czystej. 
Około godziny chyba 4 zaczełam już mieć dość, ale robiłam rzeczy których nie powinnam. Alkohol na mnie działa. Na telefonie mam 5 nie odebranych połączeń od każdego oprócz Meli i Daviego, nawet lepiej, niech nie mysli że zapomniałam. I 3 sms od Nialla. Coś w stylu chyba gdzie jesteś. I takie tam. Potem poznałam chłopaka, bardzo przystojnego, ale nie lepszego od Nialla. Kurwa co ja gadam. Bawiliśmy się razem!!!!

*Oczami Steviego* (poznany chopak ) 
Świetna dziewczyna. Laska z niej, i charakter nawet nawet, ale teraz tego nie stwierdze, bo chyba przesadziła z alkoholem. Ja przyszedłem kogoś poznać nie pic. Nie jestem samochodem, ale nie dzisiaj. Nie moge. Tańczylismy dużo, opowiadała mi o tym jak kolegi dziewczyna go potraktowała że mama jej umarła, wtedy sie popłakała. 
- Odwioze Cie do domu? - zapytałem. Mam nadzieje że ma samochód. 
- Możemy, ale nie do mnie nie chce tam wracać. Prosze. - Tak ślicznie się na mnie popatrzyła. Zawiozę ją do mnie, mieszkam sam. Mam nadzieje że jutro będzie mnie pametała. Dała mi kluczyki, nie powiem skąd je wyciągneła. 
-Dobra śliczna, idziemy. - Wziąłem ją na ręce, pokazała mi które auto. Po drodze śpiewała, potem jak szła sama to tańczyła. Coś tam majaczyła jak po ćpaniu, i chyba to robiła bo jej oczy nie są w dobrym stanie. 

Położyłem ją u mnie w sypialni, sam sie przeniosłem do pokoju. Zasnąłem od razu. 
Rano usłyszałem jak ktos się krzata po kuchni, ubrałem czyste spodnie, a góre zostawiłem taką jaką jest. Chyba jej nie będzie przeszkadzać. Wszedłem do pomieszcznia, a dziewczyna zgrabnie kręciła tyłkiem i śpiewała. Po chwili chciałem ją przytulić, ale boje sie co pomyśli. Niestety sie odwróciła. 
- O wstałeś, przepraszam że czuje się jak u siebie, ale zrobiłam ci śniadanie. Sama już zjadłam. Siadaj. - już ją kocham, zrobiła mi śniadanie. 
- Nie no spoko, dziekuję. Pamietasz wszystko? - dziewczyna pokiwała głową, ale tak jakby smutniej. 
-Przepraszam za wszystko Stev, i dziękuje za pomoc. - Usmiechneła sie słodko. Podeszła do mnie i wtuliła się w moją klate. Odwzajemniłem. 
- Nic skarbie sie nie stało. Wydajesz sie fajna, mam nadzieje ze to nie było tylko jedno spotkanie. - spytałem lub stwierdziłem. 
- Nie oczywiście że nie. Ty też jesteś fajny, i mam nadzieje ze nie zapomnisz o mnie.-szybko zaprzeczyła. 
Zjadłem śniadanie, dała mi swój numer. Zawiozłem ją do domu. Cos mi sie wydaje ze nie moge o niej zapomnieć. Nie moge. Jest wolna, ładna, charakter super. Czas żeby ją gdzieś zaprosić. 

Do Angi: 
Cześć to ja Steve, nie chciałabyś sie ze mną umówić jutro na 16? 

Schowałem telefon do spodni i rozsiadłem sie przed telewizorem. Juz spokojnie sobie leżałem kiedy dostałem powiadomienie o sms. Szybko odczytałem.

Od Angi:
Jasne że chce. Przyjedź po mnie, a teraz przepraszam ale nie moge pisać. Dozobaczenia jutro. :* 

Ciesze sie jak głupi że jednak się zgadza. Może to troche dziwne że nowo poznana dziewczyna, a już sie z nią umówiłem, ale mam nadzieje ze ją poznam. Własnie nadzieja umiera ostatnia. :)