NOTATKA NA DOLE. WAZNE :)
*Oczami An* Świetnie się bawimy, grając w butelkę cały czas sie przytulam do Zayna, procenty nieźle dają popalić.. Harry zakrecił i wypadło na mnie, no trudno raz kozie śmierć.
- Zadanie! - jego uśmiech mnie powalił, taki zobaczony.. Omg!!
- No dobra. Pocałuj każdego chłopaka w tym pomieszczeniu.- popatrzyłam na Zayna, na pewno tego nie zrobię. - Oprócz swojego chłopaka. - No chyba nie.
- No... idź- wstał i odszedł. - Nie chce tego widzieć. - Wstałam i zatrzymałam Malika. Wpiłam się w jego usta jak najmocniej się dało. Przerwałam na chwile żeby zaczerpnąć powietrza.
- Hazusiu jesteś pokurwiony. - Ściągnęłam buty odkładając je na stół. Złapałam bruneta za rękę, znowu siedliśmy na ziemię.
Potem zaczęliśmy tańczyć.
W każdej szkole tego uczą.. Pokazałam całej grupie i reszcie żeby szli za mną, ubrałam kurtkę i weszłam na sale, znajdowała się w moim domu w garażu jest ona na tyle duża, aby zmieściło się tam co najmniej 10 osób, sama w niej ćwiczę. Włączyłam muzykę ( Od O;06 do 0;55). Ustawiliśmy się w piątkę, gdyż reszta tego nie znała. Zatańczyliśmy, a "widownia" prosiła sie o więcej. Niestety moje siły osiągnęły zenitu, gdy wróciliśmy do domu poczuliśmy dym.. zobaczyliśmy ze w salonie pali się wszystko.
- Dzwoń po straż Styles, a nie się zjebie patrzysz. -
- Nareszcie przyjechała. straż i policja.. - Przytuliłam się do Zayna.. bałam się.
- Ej mała, jedziemy. Nie płacz już. - dostałam buziaka w policzek i zabraliśmy się.. Gdy dojechaliśmy na miejsce wybiegłam z samochodu jak najszybciej. Od razu mnie poinformowano, że z Niallem jest w porządku, a Blayd... ratują go. Rozdzieliśmy się i każdy poszedł pod inna sale.
- Niall! - siedział na krześle nie odzywając się, w oczach miał łzy. - Nic ci się nie stało ? - miał tylko bandaż na ręce.
- Panie Horanie, ma pan wypis, nic panu nie jest na szczęście, ale nie może pan się przemęczać. Proszę o odpoczynek. - skończył wypowiedz i wyszedł..
- An on tego nie przeżyje, - Jedna łezka wyleciała a za nią reszta jak wodospad, przytuliłam go mocno, i wstaliśmy. Obydwoje podeszliśmy jeszcze pod sale gdzie ratowali bruneta.
*Trzy godziny później*
Zadzwoniliśmy do najbliższej rodziny chłopaka. Rozmawiał z nimi Zayn, ponieważ ja nie umiałam. Nie jest łatwo przekazać, że czyjś syn.. nie żyje. Cały czas płakałam. Jak nie Zayn to Niall był przy mnie czy przy Marcie.
* 2 dni później*
Dzisiaj pogrzeb. Skromny, ale bardzo ważny. Jutro są mistrzostwa, ale nie jedziemy. Z powodu na chłopaka nie umielibyśmy, nie teraz.
- Kochanie chodź już... musimy przygotować się na wakacje. - Tak Zayn nam wykupił dwutygodniowy urlop na jakiejś wyspie. Reszta tez gdzie wyjeżdza. Wszyscy musimy się ogarnąć i zacząć żyć dalej.
*14 lipca 2026*
- A pamiętasz te wakacje.. Jak ci się oświadczyłem, to było okropne nie zgodziłaś się przynajmniej ja tak myślałem, a ty się dusiłaś bananem... - zaśmiał się brunet
- Bardzo śmieszne panie Maliku. - Szósta rocznica naszego małżeństwa.
- Pani Malik idziemy na spacer z Leyem. - to nasz piesek. Ma dwa miesiące... niestety dzieci nie możemy mieć z powodu naszych prac, ja jestem stylistką mody, a Zayn piosenkarzem wraz z Horanem. Ale na szczęście jestem ich stylistką, wiec razem wyjeżdzamy w trasy.
A reszcie się tak samo powodzi. Mieszkamy wszyscy w Londynie. Harry ma własną firmę. Lou prowadzi sieć reustauracji. A Liam.. to on. Wyjeżdza dziennie z inną dziewczyną w podróże.
Mieszkamy niby w Londynie, ale tak na prawdę większość czasu spędzamy w podróży.
- Tak idziemy. - Pocałowałam namiętnie Zaya i pogłaskałam pieska. Gotowi wyszliśmy trzymając się za ręce.. Jest dobrze, chce żeby tak było. Ja i On. Kocham Go!!
TO JEST KONIEC... JEZELI CHCECIE II CZEŚĆ NAPISZCIE W KOMENTARZU "2" WTEDY BEDĘ WIEDZIAŁA ZE JESTEŚCIE I CHCECIE DALEJ. PRZEPRASZAM ZE WAS OPUŚCIŁAM NA TAK DŁUGI CZAS, ALE MIAŁAM OBOWIĄZKI I BRAK WENY :(
POZDRAWIAM WAS CIEPLUTKO, I MAM NADZIEJE ZE JEDNAK KTOŚ TU JESZCZE ZAGLĄDA. FAJNIE JAK BY BYŁO TAK NA POZEGNANIE DUZO KOMENTARZY :)
DZIĘKUJE WSZYSTKIM OSOBĄ KTÓRE ZE MNĄ BYŁY I MNIE WSPIERAŁY. KOCHAM WAS :* :) :* :) :(
