poniedziałek, 26 stycznia 2015

Rozdział 4
-Coś ty tam robiła tak długo, myślałam że 30 min spokojnie wystarczy?.-zapytała mnie moja przygotowawczyni śniadania.
-No bo wiesz  szafa nie chciała mi pokazać co mam ubrać. -powiedziałam lekko się uśmiechając.
-Aha, nawet twoja mama wstała, a powiedziała że mam ją obudzić o 11 nie wcześniej, Hhahaha. - zaśmiała się jak jakaś świnia, no. Moja mama jest dziwna, no ale nawet ja jej nie ogarniam
-Dobra siadajcie do jedzenia, ja juz jadłam. Wybierzcie sobie chcecie, gofry albo jajecznica. Ja Idę się przebrać. Lisa nic nie dotykaj wszytko jest ciepłe. Pa kochanie.- Teraz to mnie wkurzyła, ja wiem ze nie potrafię gotować i lepiej gdybym nigdy nie próbowała, ale tym mnie uraziła. Pobiegła szybko na gore unikając mojego wzroku. I tak się jeszcze odegram na niej.
*Oczami Angeliki*
Uciekłam szybko na gore, aby nikt mnie nie chciał zabić. Ja naprawdę ją kocham, ale z niej w jest taka niezdara że jak się cos nie stanie do 5 min od mojego odejścia to będzie święto, naprawdę. 
Dobra narazie się nic nie dzieje, wiec ja szybciutko pójdę się przygotować na nie planowaną Imprezę. Mam zamiar się dobrze bawić dzisiaj. Razem z Lisą. No narazie założę sobie cos na tak, a jak będzie szły i Lis się zgodzi to się coś wybierze. 
Weszłam pod prysznic, umyłam włosy i po 15 minutach byłam gotowa do wyjścia w samej bieliźnie do pokoju. Stwierdzałam że nie będę sobie specjalnie na szybko przed kąpielą przygotowywała ubrań jak mogę spędzić przy szafie po kąpieli z 5 min. Chociaż nie muszę bo ja mam na każdy dzień inny zestaw, podobnie jak Lisa w szafie swojej, ale ja mam wszystko układane na każdy dzień, czyli torebka, buty, ubranie ( koszulka i spodnie albo sukienka). Czyli dzisiaj będę przez pół dnia chodziła w magicznym stroju. Tylko nie mam fryzury. Musze sobie cos szybkiego i ładnego poszukać w necie.
O mam muszę tylko zejść na dół po czarne gumki. Będę miała Lekko spięty kucyk. Chyba wszytko to do siebie pasuje. Taraz Idę sprawdzić czy wszyscy żyją i czy kuchnia jest cała, bo coś za cicho tam jest. Po za tym Idę powiedzieć, a raczej za proponować Lisie imprezkę. 
Zeszłam szybko do kuchni i moim oczom ukazała się Misi w pięknej sukience. Wyglądała o wiele młodziej. 
-Ee pięknie wyglądasz, gdzie się wybierasz?-zapytałam 
-Dziękuję, muszę się gdzieś wybierać żeby ładnie wyglądać?-odpowiedziała pytaniem. Ja  lekko zakłopotana opowiedziałam.- Ależ oczywiście że nie. Lisa! Lisa. -Znowu mój kochany Nolife czyta cos w necie.- Lisa chcesz iść dzisiaj na imprę, odreagujemy wszytko. Chce choć raz się dobrze pobawić?- zapytałam i wykrzyczałam aby mnie usłyszała.
*Oczami Lisy*
Gdy Angi zeszła na dół nawet do mnie nie podeszła, tylko zaczęła paplaninę z matką. Ja za to po tym weszłam na internet i szukałam jakiegoś fajnego prezentu dla niej, co prawda ja mam pierwsza urodziny, ale chce jej kupic piękną gitarę z autografami: Ed'a, One Diretion. Po za tym ta gitara  jest dostępna tylko do 2 sierpnia. A kosztuje nie powiem ile, ale co ja bym nie zrobiła dla niej. Ja wraz z Angi nie jesteśmy takimi fankami co na ich widok pchamy się drzwiami i oknami. Poprostu słuchamy ich piosenek, wiemy o nich wystarczająco dużo i byłyśmy na 4 koncertach od nich. W dzień moich urodzin jest kolejny koncert mam nadzieje że dostaniemy się na niego, ale z wejściówkami VIP. 
Gdy tak bardzo Sie wpatrywałam w mojego kochanego laptopa, Angelika zaczęła krzyczeć coś o jakiejś imprezie, ale nic sobie z tego nie robiłam, bo dziewczyna nigdy nie chciała wychodzić na impry. Stwierdziłam że uniknie  tego. Po pierwszym pytaniu myślałam że Angi się podda, ale nie. Wtedy pomyślałam że jeżeli ona tego chce, to chce zapomnieć o wczoraj. 
NO NARESZCIE PRZYSZEDŁ TEN DZIEŃ.
-Lisa, kurde weź mnie nie wkurwiaj. Idziemy na imprę do klubu Vegas czy nie?
-Jasne że tak. Ale o której.
-Tak za 4 godziny. Na 15;30 abyśmy były gotowe. Ok?
-Dobra, ale ty mi pomożesz zrobić fryzurę Oki.?
-Dobra idziemy w sukienkach?
-No raczej nie inaczej. Hhahaa- Skończyłyśmy jej ulubioną gadką i obydwie się rozłączyłyśmy do sypialni. Tylko Misi patrzyła przez jakiś czas na nas jak w anioły.

----------------------------------------------------------Hahahhahaha, zapewne nikt tego nie czyta, ale i tak was kocham. Każde hejty są dla mnie niczym dziekuje
Rozdział 3 
*Oczami Angeliki*
Obudziłam się z strasznym bólem głowy. Zauważyłam że koło mnie leżała, bardzo piękna postać. Nie potrafiłam określić kto to. Jedynie co mi podpowiadało to piękne perfumy o zapachu lawendy. Używała takich perfumów jedynie Misi ( mama od Lisy). Nie byłam pewna czy to ona, ale kto to by był jak nie ona. Lisa przecież nie jest aż taka wysoka i nie jest brunetką. 
Już miałam zamiar wstać i pójść nalać sobie wody, gdy ta osoba złapała mnie za rękę i szepnęła coś bardzo nie zrozumiałego. Stwierdziłam że jeszcze raz spróbuje wstać, miałam wielką nadzieje że Misi mnie puści. Spróbowałam i znowu się nie udało. Zaczęłam ją budzić, bo trzymała mnie za rękę która była wczoraj przez mnie okaleczana. 
-Misi puść, to boli. Proszę!- Szeptałam, ale to nic nie dawało, a ręka dalej bolała.
- Oj córeczko przepraszam bardzo. A gdzie się panienka wybiera?-Zapytała już normalnym głosem. Zawsze się do mnie wracała córeczko, ja mówiłam do niej Misi, ale czasami żeby było jej miło mówiłam MAMO. Nie chciałam aby się czuła gorsza. 
-Do kuchni, napić się i zrobić Tobie i Lisie coś do jedzenia. Musze się odreagować po wczorajszym dniu. 
-Kochanie kłać się, jest dopiero 9.00, są wakacje. Lisa na pewno jeszcze śpi.-Strasznie nalegała abym została, ale ja się nie poddaje.
-Nie!-O mało nie wykrzyczałam, ostatnio byłam strasznie wkurwiona, a za razem szczęśliwa. - Idę robić śniadanie czy ci się to podoba czy nie. Dowidzenia.
-Dobra idź, ale nie wołaj mnie wcześniej niż o 11;00. -Och jak ona marudzi. Gorzej niż baba w ciąży. -Pa.
Uśmiechnęłam się lekko i zeszłam sprintem do kuchni. Weszłam do jadalni i zobaczyłam NOLIFA no myślałam że mnie szlak trafi, jest 9.00 a ona siedzi na necie. Wiedziałam że Lisa jest uzależniona, ale nigdy tak nie robiła. Jak się Misi dowie to będzie kiepsko. W Końcu mamy 18 lat a mieszkamy z nasza kochaną rodzicielką. Sama stwierdziła że dopóki mieszkamy pod jej dachem, są jakieś zasady. 
Podbiegłam do mojej kochanej przyjaciółki i przytuliłam ją od tyłu, chyba się trochę przestraszyła bo podskoczyła jak kangur.
-Hey, Misiaku. Ty mój Nolif'ie.- Zachichotałam pod nosem gdy zobaczyłam jej wzrok. Nienawidziła jak mówiłam do niej NOLIFE. 
-Ej nie gadaj do mnie tak. Bo powiem mamie.-Zawsze sobie tak żartowałyśmy i gadałyśmy dziecięcym głosem.
-Lisa! Jesteś może głodna?-Zapytałam nalewając sobie wody do szklanki.
-Jasne że tak, właściwie na to czkałam. Bo wiesz ja i kuchnia. Nie dobry związek.
-Dobra nie gadaj tylko leć się umyć przebrać i za 3o spotykamy się tu w kuchni na śniadaniu. -Lisa wybiegła z kuchni jak strzała o mało nie zabijając na schodach.
*Oczami Lisy*
Przyszła do mnie moja kochana "siostra" i od razu zaczęła mnie obrażać. Poczułam się gorsza, choć wiedziałam że robi se zemnie jaja. Kazała mi się szybko umyć, ubrać i zejść na śniadanie. Niestety sama bym se przygotowała, ale ja i kuchnia to nie pasuje do siebie. :( 
A wiec szybko weszłam pod prysznic, zajęło mi to około 10 min, poleciałam szybko w samym ręczniku do szafy i stałam przy niej dość długo. Nie wiedziałam co  wziąśc, mam tyle fajnych ciuchów, a ubieram prawie to samo. Czasami trzeba to zmienic. Przeszukiwałam szafę gdy ujrzałam mój ulubiony komplet. ( w szafie miałam każdy komplet razem poukładany). Taki fajny, na fajnie zaczynający się dzień. Wystarczy tylko poprosić mamę, by mi urzyczyła swoich mocy do zrobienia  fryzury. Od zawsze jestem przyzwyczajona że to właśnie mama albo Angi robi mi fryz. Wystarczy pokazać obrazek i za jakiś 5 min tak samo wyglądam jak na obrazku, ale jestem blondynką. 
Zostało mi jeszcze 5 min. Odłożę ten laptop, bo zapewne mama już jest w kuchni. 
Ostatnio pisze z moją koleżanką z Berlina z koloni. Chciałyśmy się spotkać ostatnio, no ale zawsze się coś niespodziewanego działo. Pomyślałam że za tydzień w piatek byśmy się spotkały bo Angi wtedy jedzie na 3 dni do Polski po kostiumy do tańczenia i swoje radio. Jedzie z nią moja mama wiec wolny domek będę miała. 
Po tych 5 minutach usłyszałam głośny krzyk mojej przyjaciółki.
-Jak nie zobaczę Cię w kuchni do 30 sekund zapomnij abyśmy poszły gdzie kolwiek razem. 
Nie mogłam na to pozwolić, zamknęłam swój pokój i szybko biegam do kuchni, na szczęście zdążyłam. 

niedziela, 25 stycznia 2015

Rozdział 2 
*Oczami Angeliki*
-Kochanie. - Mówiła do mnie kobieta. Chciałam jej odpowiedzieć. Chciałam i to bardzo.

*Oczami Lisy*

Wstając analizowałam jak spędzę pierwszy dzień wakacji.. Otworzyłam oczy i zauważyłam naszykowany strój. Z przyjemnością się ubrałam, nałożyłam trochę makijażu. Idąc na dół sprawdziłam powiadomienia z Facebook'a.. niestety nie dano mi dokończyć, ponieważ na wyświetlaczu pojawił się nie znany numer. Bez żadnych obaw zignorowałam go. Cóż, numer zaczął jeszcze raz zadzwonił. Lekko poirytowana odebrałam. Odezwał się mężczyzna z niskim głosem.
-Hey piękna. - Wiedziałam kto to był.
-Nie gadaj do mnie tak.
-Ej ostrożnie powiesz coś za dużo, a ty i ta twoja Andzia będziecie w niebezpieczeństwie. Rozumiesz!!!!?-Na początku mówił spokojnie i szeptem, potem zaczął krzyczeć. Jestem bezradna nie wiem co odpowiadać. Nienawidzę go za to, że się mną zabawił, a ja sie w nim zakochałam. Przez tego gnoja boje się komukolwiek zaufać.
Rozmowa trwała krótko, zaraz po tym jak się dowiedziałam że Jack zna ojca od Angeli byłam wkurwiona.
Stwierdził też że jestem dziwką, wtedy nie wytrzymałam. Co tylko miałam pod ręką wzięłam i rzuciłam. W tym momencie do pokoju weszła Angi ,nie chciałam żeby mnie widziała w takim stanie. Po za tym wiem dobrze co by się stało gdyby, gdyby dowiedziała się o jej ojcu. Wiem jak było 6 miesięcy temu. 
Moja mama rozmawiała z jakąś nauczycielką bo ja i moja przyjaciółka zniszczyłyśmy szafkę wiec potrzebowaliśmy osobę dorosłą, nauczycielka się zapytała czy Angi ma rodziców, a moja mama zapomniała ze my tu siedzimy wiec zaczęła opowiadać o wszystkim. Dziewczyna upadła na ziemię i straciła przytomność, tak jak i taraz. Boże co ja jej to powiedziałam.
-Mamo. Mamo!
Moja rodzicielka przybiegła do mnie w trybie natychmiastowym. Zadzwoniłyśmy po pogotowie.
*2o minut później*
Angi się obudziła, wiedziałam że nie jest w stanie cokolwiek powiedzieć, ale była wstanie złapać mnie za rękę i popatrzeć swoimi pięknymi oczami na mnie. Ten wzrok koił wszystkie moje zmartwienia. Jej oczy zdradzają jej humor, zawsze.  
Miałam nadzieje że sie tak nie stanie. Miałam już na prawdę wszystkiego dosyć, chciałam aby ona była szczęśliwa, żeby zapomniała o tym dupku, ale nie Jack musiał zadzwonić, a ja że nie umiem kłamać wszystko jej powiedziałam. Ja nie potrafię kłamać, a ona zna mnie na wylot. Wie co dokładnie mi kiedy jest. 
Mama przyniosła mi kawę. Dziewczyna wciąż spała, ale ja nie mogłam jej zostawić tak po prostu. Jest to pierwszy i ostatni mam nadzieje dzień w którym usłyszała o tym ciulu. No właśnie mam nadzieje.



sobota, 24 stycznia 2015

Rozdział 1
To było tak dawno, a ja pamiętam jakby było to wczoraj. Dzień wyprowadzki - najlepszy dzień od śmierci mojej mamy. Mieszkam z moją przyjaciółką.
Najlepiej jak powiem Lisie żeby zemną gdzieś wyszła, bo ja nie chce iśc sama. Po za tym jakieś wyjście jest mi bardzo potrzebne. WAKACJE CZAS ZACZĄC !!!!!
-Lisaaaaaa!!-krzyczę jak najęta, ale nikt się nie odzywa. Chyba będę się musiała wybrać do jej sypialni, oboże jak ja tam nie lubie chodzić. Jest tam bardzo ponuro, ale tylko dlatego że Lisa kiedyś miała depreche i zachowywała się tak jak ja po śmierci mamy.
-Lisa, kurde gdzie jesteś? - Jeju, gdzie ona jest? Idę się zapytać jej mamy.
Wchodząc na górę słyszałam urywki rozmowy z jakimś Jackiem.. czy jakoś tak. Zaniepokoiło mnie to bardzo, dobrze wiedziałam kim był ten typ.
*Retrospekcja*
Wiedziałam że ona kiedyś chodziła z jakimś przystojnym Jackie Hilsonem z szkoły. Laski na niego leciały jak ćma do światła. Lisa się w nim zakochała od pierwszego wejrzenia. Myślałam że to takie chwilowe zauroczenie, ale jednak nie. Jak tylko go poznała zaczęła mnie unikać bo dobrze wiedziała, że mam złe zdanie o nim. Spędzała z nim każdą chwile. Po kilku miesiącach znajomości on się jej zapytał przy mnie czy będzie razem z nim szła przez życie. Myślałam, że padnę ze śmiechu.
Na początku było to samo co przed chodzeniem, czyli przytulasy, słodkie rozmowy, buziaki. Przesiadywali tylko u niego. No i oczywiście chodzili do kina i w inne miejsca rozrywki. Lisa przychodziła do domu o której chciała. Czasami przychodziła po zeszyty i po książki aby wieczorami mogła u niego spać. Wtedy siedziałam, myśląc że o mnie zapomniała, że nie chce mnie znać. Następnie zaczęły się kłótnie, wyzywanie. Aż doszło do momentu zdrady. Dziewczyna się załamała. Pomimo żalu do niej o tą jakby rozłąkę, nie mogłam jej tak zostawić. 
Wchodząc do jej pokoju widziałam wielki bałagan, roztrzaskane szklanki. Kucnęłam obok aby mieć lepsze dojście do przytulenia.
- Idź stąd, nie chce nikogo widzieć!- warknęła, ale ja nie dawałam za wygraną.
- Nie pójdę stąd. Rozumiesz nie wyjdę stąd.
-Wyjdź!- Wstała i popatrzała swymi pięknymi jasno brązowymi paczadłami.- Wyjdź albo ja wyjdę.
- Japierdole, nie wyjdę. Powiedz co się stało!!!!- przytuliłam ją.-Powiedz, czy on znowu coś powiedział nie miłego?
- Nie... znaczy tak, ale nie.- chyba się bała przyznać, ale ja wiedziałam że nie odpuszczę.
- Co powiedział? Gadaj albo sama się do Niego wybiorę, nie skończy się to dobrze.
- Dobra powiem, ale nie jedz, bo on zna Twojego ojca. 
- Co kurwa? Co?
- Powiedział że jestem dziwką tak jak i ty. Cieszy się ze mógł mnie wykorzystać w chodzeniu że mu zaufałam. I że zna Twojego ojca. I przez Ciebie on jest w więzieniu Twój ojciec rozumiesz. 
- Boże- przez chwile straciłam grunt pod nogami i upadłam.
Wybiegłam z pokoju. Poczułam ból w klatce piersiowej. W myślach powtarzałam sobie: "Jesteś silna". Patrzyłam tylko przed siebie, stojąc bez ruchu. Było już było dobrze. Zapomniałam o nim o wszystkim co mi się działo. Chodziłam na terapie, leczyłam się. A kiedy już mysłałam ze się poprawiło okazuje się, że jednak nie..
Nagle nie czułam gruntu pod nogami.. Upadłam.
-Kochanie.- Mówiła do mnie kobieta. Chciałam jej odpowiedzieć. Chciałam tak bardzo.
--------------------------------------------------------------
No i mamy pierwszy rozdział, jak się wam podoba?
Wiem moze nie jest idealny, ale pisze tylko dlatego zę wiem że mam dla kogo.