Rozdział 2
*Oczami Angeliki*
-Kochanie. - Mówiła do mnie kobieta. Chciałam jej odpowiedzieć. Chciałam i to bardzo.
*Oczami Lisy*
Wstając analizowałam jak spędzę pierwszy dzień wakacji.. Otworzyłam oczy i zauważyłam naszykowany strój. Z przyjemnością się ubrałam, nałożyłam trochę makijażu. Idąc na dół sprawdziłam powiadomienia z Facebook'a.. niestety nie dano mi dokończyć, ponieważ na wyświetlaczu pojawił się nie znany numer. Bez żadnych obaw zignorowałam go. Cóż, numer zaczął jeszcze raz zadzwonił. Lekko poirytowana odebrałam. Odezwał się mężczyzna z niskim głosem.
-Hey piękna. - Wiedziałam kto to był.
-Nie gadaj do mnie tak.
-Ej ostrożnie powiesz coś za dużo, a ty i ta twoja Andzia będziecie w niebezpieczeństwie. Rozumiesz!!!!?-Na początku mówił spokojnie i szeptem, potem zaczął krzyczeć. Jestem bezradna nie wiem co odpowiadać. Nienawidzę go za to, że się mną zabawił, a ja sie w nim zakochałam. Przez tego gnoja boje się komukolwiek zaufać.
Rozmowa trwała krótko, zaraz po tym jak się dowiedziałam że Jack zna ojca od Angeli byłam wkurwiona.
Stwierdził też że jestem dziwką, wtedy nie wytrzymałam. Co tylko miałam pod ręką wzięłam i rzuciłam. W tym momencie do pokoju weszła Angi ,nie chciałam żeby mnie widziała w takim stanie. Po za tym wiem dobrze co by się stało gdyby, gdyby dowiedziała się o jej ojcu. Wiem jak było 6 miesięcy temu.
Stwierdził też że jestem dziwką, wtedy nie wytrzymałam. Co tylko miałam pod ręką wzięłam i rzuciłam. W tym momencie do pokoju weszła Angi ,nie chciałam żeby mnie widziała w takim stanie. Po za tym wiem dobrze co by się stało gdyby, gdyby dowiedziała się o jej ojcu. Wiem jak było 6 miesięcy temu.
Moja mama rozmawiała z jakąś nauczycielką bo ja i moja przyjaciółka zniszczyłyśmy szafkę wiec potrzebowaliśmy osobę dorosłą, nauczycielka się zapytała czy Angi ma rodziców, a moja mama zapomniała ze my tu siedzimy wiec zaczęła opowiadać o wszystkim. Dziewczyna upadła na ziemię i straciła przytomność, tak jak i taraz. Boże co ja jej to powiedziałam..
-Mamo. Mamo!
Moja rodzicielka przybiegła do mnie w trybie natychmiastowym. Zadzwoniłyśmy po pogotowie.
*2o minut później*
Angi się obudziła, wiedziałam że nie jest w stanie cokolwiek powiedzieć, ale była wstanie złapać mnie za rękę i popatrzeć swoimi pięknymi oczami na mnie. Ten wzrok koił wszystkie moje zmartwienia. Jej oczy zdradzają jej humor, zawsze.
Miałam nadzieje że sie tak nie stanie. Miałam już na prawdę wszystkiego dosyć, chciałam aby ona była szczęśliwa, żeby zapomniała o tym dupku, ale nie Jack musiał zadzwonić, a ja że nie umiem kłamać wszystko jej powiedziałam. Ja nie potrafię kłamać, a ona zna mnie na wylot. Wie co dokładnie mi kiedy jest.
Mama przyniosła mi kawę. Dziewczyna wciąż spała, ale ja nie mogłam jej zostawić tak po prostu. Jest to pierwszy i ostatni mam nadzieje dzień w którym usłyszała o tym ciulu. No właśnie mam nadzieje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz