środa, 29 kwietnia 2015

Rozdział 39

[..] Było za późno usłyszeliśmy krzyki z korytarza. 
- Kurwa jesteś jakaś nie normalna. - to był pierwsze zdanie które przez te krzyki usłyszeliśmy, Niall tam poleciał wraz z Davim. Było serio za późno, kiedy wszyscy tam doszlismy na ziemii leżała Mela z rozwalonymi kostakami na palcach, An nie widziałam. Davi oczywiscie podszedł do swojej dziewczyny, przytuli się do niej i coś tam gadał. Ja z Martą szukałyuśmy wzrokiem An i... Nialla, on też zniknął. 
- Ej, tam są ona płacze. - Marta wskazała palcem na nich. Podeszłam do nich sama. Niall przytulał Angi. Słodko wyglądali... Ale teraz nie o tym mowa.
-Niall, co się stało? - zapytałam bardzo przerazona dziwnym zajściem. Angelika nigdy nie była taka agresywna dla kogoś. No może kiedyś, ale to bardzo dawno temu. Prawi nikt o tym nie wie. Czy ona jest o kogos zazdrosna, przecież napewno nie o Daviego. Musze się szybko dowiedzieć.
- Mela zaczeła ją szarpać jak do nich podszedłem, i An chciała sie obronic rzuciła przeciwniczke na ściane ta zamiast się poddać podbiegła do nas z szkłem w ręku, którego nie wiem jakim cudem wzieła i skąd? Rzuciła w nią. - co ta pizda zrobiłą. Od razu zaczełam się robić czerwona i wkurwiona. Oczywiście nie pozwole by ktoś robił krzywde mojej 'siostrze'. - Ale spokojnie trafiła tylko w uda na szczęście w nic innego i nie wbilo się mocno.- Ehhh jak dobrze. Przykucnełam do przyjaciółki ona sie we mnie wtuliła, razem miałyśmy ochote wstać, ale dziewczyna nie ma siły. Na dzisiaj za dużo. Jestem zła na Daviego że słucha swojej pindzi. Harry ciągle słuchał i ona wszystko na odwrót, a to że szkło to też  wina Angeliki, trzebabyło jej nie rzucać o ściane. Kurde mam iśnienie zapewno podniesone o dużo i jeszcze wiecej. 
- Dobra ludzie ja z Angi idziemy do domu, jest jedna chętna osoba, która zaniesie ją do samochodu. - Nikt sie nie odezwał, tylko wszyscy chłopcy bez DAVIEGO oczywiście podeszli, ale to własnie An wybrała sobie Nialla. Nawet dobrze. 
W przeciągu 20 minut byliśmy w domu. Nasza kochana Strow została położona na sofie, szybko usneła w tym czasie Marta jako że ukończyła,a raczej kończy kierunek lekarza opatrzyła jej rane. Zadzwoniłyśmy też po jej ojca, bo to on jest specjalistą. Bardzo szybko przyjechał. Dał jej jakieś leki na uspokojenie. Wszyscy zmęczeni dzisiejszym dniem odpłyneliśmy. Ja przytulona do Harreha, a Niall do An nie wiedzącej co się dzieje. 

*Oczami Angeliki*
Obudziłam się z mocnym bólem prawego uda, chciałam sie podnieśc lecz niestety udo mi nie dało, po za tym troche bolała mnie głowa. Przeglądnełam cały mój salon, mojego domu ( wiecie że chodzi też o dziewczyny) koło mnie, znaczy prawie na mnie leżał Niall, a po drugiej stronie Mania z Hazzą, potem ktoś dalej. Brakowało mi tylko Daviego i... tej słynnej kochanej dziewczyny jego. Przytuliłam się do Nialla i ponownie miałam zamiar usnąć, ale to na nic. Podciągnełam się o brzuchy moich przyjaciół i wstałam. Potem bez problemy poszłam sie ogarnąć, bo zważając na wszytko mam dalej ciuchy z wczorajszego spotkania. Wspinałam sie powoli o schodach, dotarłam do pokoju, zrobiłam poranną toaletę wraz z prysznicem. Umyłam dokładnie makijaż. Nie potrzebny mi jest. Ubrałam wygodne ciuchy. Między innymi spodnie treningowe, moim zdaniem najlepsze na uszkodzone udo, krótki top, ponieważ na termometrze już jest 25stopni, i jest to bardzo odczuwalne nawet w domu, i kremowe skarpetki stopki. Nie brałam żadnej bluzy, ani papci czy butów. Wyszykowana na dzisiejsze leniuchowanie popędziłam pędzikiem do kuchni, jak wstaną to będa bardzo głodni tym bardziej Niall. Z powodu ze moja lodówka od 6 dni nie była zaopatrywania w żadne wieksze zakupy mogłam im zrobić jak najprostsze śniadanie czyli naleśniki z sosem czekoladowym na to składniki sie zawsze znajdą, a dla mnie poniewaz sie ograniczam zrobie sobie jedną kromkę ciemnego chłebka z sałatą. Bo po cóż wiecej? 
Zabrałam się za gotowanie, puściłam sobie piosenkę żeby się nie nudzić. Po cichutku śpiewałam sobie pod nosem, wtedy do kuchni kroczyli Mania z Harrym. 
- Dzień Dobry zakochańce. Siadajcie zachwile podam wam śnaidanie. - pokazałam im moje śnieżne żąbki i wrócilam do kuchni, widziałam przez małe okienku w barku że siedli do stołu. No i tak ma być. Usmiechnełam się jeszcze raz na sam widok uśmiechniętej przyjaciółki. Dokonczyłam pierwsze 6 naleśników dla dwójki. Zaniosłam im z jednym utrudnieniem moja noga gotowy posiłek. - Smacznego kochani.- Znowu się usmiechnełam i powróciłam do wcześniejszego zajęcia. W ciągu kilku minut do kuchni wkroczyła kolejna para. No super. 
- Cześć, a ty co tu robisz jesteś w nieodpowiednim stanie a przechadzasz się po kuchni. - zarechotał Maciek, przytuliłam najpierw dziewczyne, potem go. 
- A widzisz jestem twarda, dam rade. Siadajcie zachwile jecie. - posłali mi dwa te same uśmieszki i odeszli. Zrobiłam kolejne 6 naleśników, już chciałam zanieść ale zaskoczył mnie Lou z Zaynem. 
- My ci to weźniemy. - pokiwałam głową i zrobiłam kolejne tym razem dziesięć. Położyłam je na talerze, a do kuchni jak na zawołanie przyszedł mulat. - Daj ide zanieść, bardzo głodni jesteśmy. - znów sie uśmiechnął. Został nam tylko Niall. Spioch nad śpiochami. Dochodzi 11.00, śniadanie mu zjedzą. Podczes mojego myślenia o tym przystojniaku, aż sie trudno przyznać zapomniałam o moim śniadaniu. Zrobiłam sobie 3 kromeczki i postawilam na talerz. Udekorowałam. Zostawiłam je na blacie i poszłam obudzić Niallera. 
- Blondynko kochana obudź się. - zaśmiałam się po cichu, ten nawet nie drgnął. - Kochanie ty moje śniadanie ci zjedzą. - coś tam pomamrotał.  Złożyłam mu buziaka na ustach to otworzył swoje błekitne oczy, na dzień dobry obdarował mnie uśmiechem. - Śniadanie na stole wstawaj. 
- Już wstaje, ale chce buziaka jeszcze jednego. - Go chyba cos jebło. Niestety lub stety sie zgodziłam. Jako przyjaciele tak można, nie? Złożyłam jeszcze jednego buziaka na jego ustach. Wstał nareszcie. FINISH !!!! - Teraz moge iść. Co dobrego?
- Nalesniki. Powiedz wszystkim że ide do siebie, tam zjem śniadanie. - Przytulił mnie i kiwnął głową. Jakoś smutniej, ale jednak. Chyba wszystko musze sobie przemyśleć. Wszystko od początku. Zamknełam pokój na klucz, położyłam się na łóżku, śniadanie połozyłam na stoliku obok. Wyjełam spod łóżka mój pamiętnik. Dawno w nim nie pisałam. Otworzyłam na nowej czystej stronie i zaczełam pisać tym razem innym kolorem zawsze tak robie. 
27 lipca 
Drogi Pamietniku!   
Dawno mnie u Ciebie nie było. Mam ci tyle do opowiedzenia. Od ostatniego pisania mojego tutaj mineło ile? Zachwile zobacze. O aż 3 tygodnie, no to teraz będziesz musiał sie wysilić i poczytać. Mama by była ze mnie dumna że daje rade, JEGO jak nie widziałam tak nie widze. Dużo sie zdarzyło. A dokładnie byłam w szpitalu i dowiedziałam się że to co było niby to wszystko SEN. Najgorsze było to że miałam tam chłopaka, był nim Zayn. Jeden z pięciu moich przyjaciół. Jest ich już wiecej, no i Maćka też znasz i Daviego. Własnie jeśli o niego chodzi to jego dziewczyna jest podłą żmiją. Davi nie wierzy mi że ona jest nie dla niego, że zrobiła mi krzywde, a dokładniej ci nie napisze. Wszystko mnie boli, ale to nic jestem twarda. Nie tne się już, jestem inną osobą. Czasami zapale, ale jak jestem bardzo zdenrwowana. Nikt o tym nie wie.
A mam ci jeszcze do opowiedzenia o Niallu, własnie on  mi się podoba, ale nie jestem gotowa na jaki kolwiek związek. Boje się odrzucenia i zranienia. DLACZEGO? Pytają to ta krzywda która mam po NIM, która mam po moim byłym z polski. Wszyscy gadają że Niall też coś czuje do mnie,ostatnio też to zauważyłam. 
Jeszcze jest Lou którego unikam. Ale to na inny raz, pozdrów mame. Bardzo cię kocham, i wiedz że jak byś żyła napewno nie pisałabym tego tylko wszystko ci opowiedziała. 
Kocham Twoja Angelika <3 

Przy ostatnim zdaniu w moim pamietniku, po moim policzku popłyneła słona ciecz. Tak tęsknie za kimś komu mogłam powiedzieć wszystko, wiem że mam przyjaciółki, ale mama to mama. Ja już jej nie mam.

niedziela, 26 kwietnia 2015

Rozdział 38

Siemieczka, chciałam was przeprosić za jakiekolwiek błedy, ale nie każdy jest idealny i nie pisze tak jak sobie ktoś wymarzy. Uwielbiam popełniać głupie błedy np lajkuf ale i tak każdy wie o co chodzi. A wiec, ostatnio przemyślałam rózne rzeczy i sprawy i stwierdziłam że co jakiś czas bd się pojawiac kolorowe rozdziały np na czerwony czy coś. To nie znaczy że on bedzie inny. Kocham was mocno :3
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczami Daviego*
Podszedłem do pokuju Nialla, żeby się zapytać co się stało ze sie nie pożegnał z dziweczynami. Szczerze nie znam go dlugo, ale uważam go za przyjaciela. Już nie raz miałem jakiś problem i poprostu się do niego wzróciłem. A teraz to on ma jakiś problem. Napewno powie chłopakom, a ja sie dowiem ale ostatni. Nie chce tak. Za nie długo się od nich wyprowadzam, ponieważ znalazłem sobie dziewczyne i chce zamieszkać z nią. A An jest tylko przyjaciółką i chciałem się umówić na kolacje czy do kina albo na kręgle jako przyjaciele. Nawet zaproponowałem to mojej dziewczynie żeby z nami poszła, oczywiście się zgodziła. Bo jak uslyszała o Angelice, a podobno ją zna z konkursów to troche się posprzeczaliśmy, ale potem było okey. Nawet gdyby chłopcy chcieli to mogą iść. I Maciek z Martą i reszta. I Mania z Harrym. 
Podszedłem do drzwi pokoju, zobaczyłem że są otwarte, stanąłem po cichu obok, w pokoju znajdował się Niall z Zaynem. Wiedziałem że napewno mu się już zwierza, stanąłem na przeciwko nich, ale oni dalej konwersowali. 
-Niall, posłuchaj. Nie możesz być taki. - usłysząłem głos i zobaczyłem mówiącego Zayna. blondyn chwile na niego się patrzył po czym odpowiedział.
- Myślisz że to takie łatwe.Ona się już umówiła, brunet mnie wyprzedził. Proste? Proste, nie ma o czym gadać. Podoba mi się, ale nic i nikt tego nie zmieni...- nie usłyszałem dalej, bo spojrzał na mnie Malik. Bez żadnych konsekwecji odwróciłem się w odwrotną strone i z słowami przeprosin wyszedłem. Już wiem co się stało. Mogłem im wszystkim zaproponować kręgle, a teraz on myśli że mu ukradłem ja sprzed nosa. Super. 
Znalazłem się w salonie, siadłem na sofie. Zmęczony całą sytuacją usnąłem. Widziałem tylko że jest 3 w nocy. 

Obudziły mnie krzyki. Otworzyłem oczy i zobaczyłem szóstke stojących chłopaków przed mną. 
- Wstawaj za godzine sie umówiłeś. - Lol co, ej kurwa jest 16.00. Ale nie ide na kolacje, napisze jej żeby powiedziała dziewczynom e idziemy wszyscy na kręgle. 
- Ej wiecie co. Nie ide z nia na kolacje, moja dziewczyna wybrała sobie kręgle, dlatego wy też idziecie, a jak by Mela sie dowiedziała że na kolecje z inną dziewczyną to jej nie widze. Zbierajcie się, ubierzcie się jakoś bo Harry ty nie masz zamiaru iść w bokserkach?- Wszyscy się nagle zaśmiali, nawet Niall się rozpromienił. W tym czasie przeprosiłem dziewczyne, ale spokojnie się zgodziły na kręgle. Jak dobrze. 

*Oczami An*
Wstałam około 14mp, nie przebierając się chodziłam w mieszkaniu w samej koszulce, wybrałam sie do kuchni. Zrobiłam przyjaciółką moim naleśniki, a sama nic nie zjadłam tylko wypiłam sok z pomarańczy. Po mnie zeszły obydwie dziewczyny. Tak samo nie ogarnięte jak ja. W tym samym momecie dostałam sms od Daviego ze idziemy wszyscy na kregle, i oświadczył mi że jego dziewczyna też idzie. Szczerze ulzyło mi że ma dziewczyne, bo kurde ja... on jest fajny, ale jak przyjaciel. Nic wiecej. 
- Laski idziemy dzisiaj na kręgle. - popatrzyły na zegarek jest 16;15 lol.
- Ile mamy czasu?- zapytała Stirson.
- 45 minut. Wiec ja spadam sie ubierać. Widzimy się o 16;55 tu na dole. Kocham was- przytuliłyśmy sie razem i każda się rozeszła do swojego pokoju. Dzisiaj pogoda nie dopisywała. Zachmurzone niebo, i 15 stopni. Jak na lato to jest chore, słońce świeci, ale jest zimno. Otworzyłam szafe teraz będzie 30 minut wybierania co się ubrać. ]
Zamiast szukać co sie ubrać popędziłam do łazienki wziąść krótki prysznic. Po skononej kąpieli, chodziłam w samym ręczniku po pokoju, po kilku minutach zrobiłam troche mocny makijaż, już miałam naszykowane ciucy. Ubrałam jeansową koszule zawiązywaną do tego podziurawione jeansy jasnego koloru i Nike Wmns. Na to ubrałam czarną skóre. Gotowa zeszłam na dół. Tam czekała na mnie już Mania. 

*Oczami Mani*
Weszłam do pokoju, poczatkowo pobiegłam do łazienki tam wziełam dwudziesto minutową kąpiel, zrobiłam lekki makijaż i uczesałam sie w niedbałego koka. Wyszłam z pomieszczenia i założyłam na siebie już wcześniej naszykowany zestaw czarny seksowny top, z powodu zimnego klimatu dzisiejszego dnia wziełam sobie kardigan z ćwiekamiDo tego jakieś ciemne jeansy. Teraz wystarczy dobrać sobie buty, musze je mieć wygodne, i cieplutkie, ale nie na obcasie bo nie wyrobie. O już mam. Wyciągnełam z dna szafy moje stare, ale nie noszone Spike glittery. Dawno ich nie nosiłam. Wziełam jeszcze małą torbkę, wsadziałam tam telefon i husteczki. Wspobodnie wyszłam do pokoju, po mnie przyszła ubrana Angelika. Zaraz po niej dziko ubrana Marta. Zauważyłam ze znowu ma coś kociego na sobie. Kolczyki dobre. Razem gotowe wyszłyśmy przed dom, tam czekali na nas chłopcy. 
- No myslelismy ze tam umarłyście. Pięknie wyglądasz. - Podszedł do mnie Harry i pocałował soczyście. Był ubrany w ciemny, ale przyzwoity zestaw
- Nie kochanie, przytowywałyśmy sie dla Was. - oddałam mu buziaka. 
- Fuj, oni chodzą ze sobą jeden dzień a już przesadzają. - odezwał się Lou. Powitał mnie przytulasem tak jak i Marte, Angelika nie pozwoliła mu, nie dziwie się jej, nawte nie raczył powiedziec przepraszam. A ona tak łatwo nie popuści. Następnie podszedł do nas nasz kochany Daddy :). Przytulił mnie a reszcie dał buziaka. No tak zajęta jestem, ale Marta też. Jedynie kto był równy to Zayn, oczywiscie ubrał sie jak by było 30 stopni, ale jemu zawsze ciepło. I oczywiscie Horanek,  był przecudnie ubrany. Mi Angi podobała sie bluza "J A K mama pozwoli". Jedynie kogo nie było przy nas to Maćka i Daviego czyli najwazniejszych. poczekaliśmy na nich chwile i nie mineło sporo czasu a z domu wyszła piękna dziewczyna. - Hey jestem Mela Juknik. - podałyśmy sobie ręce. Juz jej nie lubie, tyle makijażu i napewno jest starsza. 
-Hey, jestem Mania, to jest Angelika - skazałam ręką na moją pierwsża przyjaciółkę. 
- A ja jestem Marta. - ona się sama przedstawiła. Zaraz za nia stał Davi. Zmieszany tą sytacją, wspierał go przez chwile ciekawie i zabawnie ubrany Maciek. Wszyscy wsiedliśmy do 2 auto. Angelika się stawiała ze nie chce z Nią siedzieć w jednym aucie, znów stawała sie ostra i wredna, nigdy nie lubiała takich lansowanych, puderkowatych dam. Dlatego do jednego auta wsiadłam ja i Harry, Liam czyli nasz kierowca. Lou i taki Pindzia wraz z Davim. A do drugiego reszt,gdyby nie Niall, który 5 minut gadał Angi zeby jechała z nimi pojechałaby pewnie suzukim. No cóż. Taka ona jest uparta. 
Wysiedlismy pod kręgielnią. Zaczeliśmy sie bawić. Podczas zabawy doszło do małej sprzeczki po mniędzy Melą a An, o mało sie nie pobiły. A o co? No własnie. O to że Angelika staneła koło Daviego, a on ją objął ramieniem. Mela to zauwazyła i zaczeła grozić Angelice że jak się zbliży do niego to zostanie posłana do psychiatryka, dlatego teraz sie trzymają daleko od siebie. 
- Ide do łazienki, rzuć za mnie Niall. - odezwała się Angelika. No Niall masz zadanie. Hahah ktoś głośno sie zaczął smiać po czym usłyszeliśmy to samo zdanie z ust Meli. 
Obie dziewczyny wyszły. Oboże po fakcie że nie mogą iśc tam razem, zerwał się z miejsca Niall. Było za późno, bo usłyszeliśmy krzyki z korytarza. 

sobota, 25 kwietnia 2015

Rozdział 37

Po zabawie dotarlismy do domu w aucie jedyn :/ i moim motocyklem. Nie piłam, bo nie chciałam. Reszta oprócz Payno schlała się. A Lou już nie gadam. Oświadczył się Zaynowi. To było bardzo dziwne. Ale ipra się udała. Dalej czuje uraze do Tomilsona, dlatego nie odzywam się i unikam go. 

*Oczami Zayna*
W czasie drogi do domu Tomilson bardzo dziwnie się czuł. Ciągle się przytulał, najbardziej do mnie. Nawet spróbował mi się oświadczyć, ale jak mu odmówiłem to powiedział że nie mam serca. Po jakimś czasie jego głupot usnąłem przytulony do Harrego, on był przyciśniety do Mani, ale jej się to podobało no i mu też.  Maciek z Martą pojechali osobnymi motorami, nie byli schlani na szczęście, ale to że znowu jakaś kolejna dziewczyna jeździ na tych cckach to jest szok. Niall siedzi smutny, bo An nie dała sie namówić na to by z nim pojechała, raczej z nami. Tylko jej uparta osoba pojechała swoim suzuki. Wszyscy oprócz Liama i An byliśmy lekko schlani, ale nie tak by jutro nic nie pamiętać. Dojechaliśmy na miejsce, to Nialler dalej smutał, ale nie odbyło by sie od wołania o jeść. An nie było jeszcze więc wszyscy zasiedliśmy w salonie, po kilku odzywań się Nialla, w końcu do domu dojechała zguba. Weszła do mieszkania a my? My rzucilismy sie na nią. 
- Angi gdzie cię wcieło?- dziewczyna patrzyła na nas jak by zobaczyła ducha. 
- Yyy uyyy. Ugh... Byłam u mnie w domu, się przebrać i zastałam Marte bo jak widac jej też tu nie ma, siedzącą z Manią. Powiedziay że one są zmęczone i sie położyły. A ja, nie chce tam siedzieć i gadać że życie jest do kitu i w ogóle. 
- O to dobrze, bo głodni jesteśmy. A Harry i Tomo gdzieś znikneli. - jak z transu powiedział Niall. No tak dziewczyna się pojawiła i on jest już zadowolony z życia. 
- Okey, ktoś sobie coś życzy? - zapytała. Wszyscy próbowaliśmy w jednym momencie odpowiedzieć, ale się nie udało, ponieważ brunetka mnie wybrała do odpowiedzi, inni się oburzyli. Ma się to coś. 
- Mam ochotę na... szczerze nie wiem, zrób coś co ty zjesz, bo ty serio mało jesz, a ja i reszta sie dostosujemy. - naprawde nie wiedziałem na co mam ochote, po za tym ona świetnie gotuje i czego my nie powiemy i tak zrobi to zajebiście dobrze i smacznie. 
- Okey, ale to wy idziecie się ogarnąć, ubrac w piżdżamke umyć się i za 30 min na dole. A i jeszcze poszukajcie tych debili. - przytaknąłem i chciałem odejśc, ale ona mnie wyprzedziła i szybkim krokiem dotarła do salonu, przekazała jeszcze raz tą samą wiadomość co mi im. Wszyscy zgodnie z jej "rozkazem" poszlismy się ogarnąć. Wchodząć na schody zauważyłem że nasza pięknisia dzwoni do dziewczyn, Harry się ucieszy bo buja się w Mani, a Maciek tym bardziej. Właściwie nie wspominaliśmy że Maciek i Davi mieszkają z nami, mielismy wolne pokoje. Więc Marta, An i Mańka też mieszkają razem w domku obok. 

*Oczami An*
Chłopcy poszli za moim rozkazem, ja zadzwoniłam do dziewczyn. Nie może być kolacje bez nich. Powiedziałam im że mają ubrac się w piżdżamkę, czyli tak jak moim męskim towarzyszom dnia. Miałam wiele pomysłów na ugotowanie im czegoś, ale nasz znaczy ich ale też moja. To jest pokręcone. Jestem tu codziennie hahahha. A wiec lodówka jest zaopatrzona tylko w filety z kurczaka, mleko, sałata lodowa, i jeszcze tam takie podobne i nie podobne rzeczy. Po kilku przemyśleniach już byłam w gotowaniu pochonięta. Już u góry słyszałam dzwięki typu "Uhm jak pieknie pachnie" albo "Mam kurwa kaca" ale tego nie skomentuje, nawet nie  mineło 45 minut po naszej iprezie. Po 30 minutach wszyscy siedzieli grzecznie przy stole, dziewczyny które przyszły rozłożyły talerze, a ja powoli nakładałam każdemu po 1 tortilli z kurczakiem, tak na sam początek. Zrobiłam ich ponad 20, nie wiem ile może Niall zjeść, po za tym to też jest zdrowe wiec ja i dziewczyny też możemy się tym najeść. Nie jestem jakąś anorektyczką, nie uważam też że musze sprawdzać każde kalorie, ale musze się pilnować. Ponieważ tańcze i jak zgrubne nie zrobi już żadnych gwiazd, a tym bardziej nie będę jeździła na motorze. 
-Smacznego. - powiedziałam ja i Mania w tym samym momencie, przybiłyśmy sobie piątke i zaczełyśmy wcinać. 
- Uhhhhm, ale pychota. - odezwał się pierwszy Zayni, myslałam że Niall, ale ten był zajęty. Jadł już chyba piątego kebaba jak to nazwał wcześniej Hazzuś. 
-Tak dzięki. Jak zjecie ja nie sprzątam. - Posłałam im uroczy usmiech, podziękowałam i odeszłam od stołu. - Ide się myć, jak przyjde ma być wszystko posprzątane, może noc filmowa?- zaproponowałam, a oni po prostu sie uśmiechneli i wrócili do wcześniejszej konsubcji mojego dania. 
Weszłam schodkami do góry, odzalazłam mój tymczasowy pokój. Miałam tam pare ubrań. Tak ogólnie to pokój Horana, ale ciii. Te ubrania to tylko bielizna i spodenki. A reszta to jego koszulki. Mam tu też szczoteczke do ząbków i szczotkę do włosów. Tak samo mają pozostałe dziewczyny. Stirson ma ciuchy u Harrego, bo on zdeklarował sie do zatrzymania ich u siebie. Wolly za to ma ciuszki u mojego braciszka. Wszyscy pozostali mają sami. Nawet Davi, który był zdolny zapłacić im z góry za czynsz. Dobrze że mieszkamy drzwi w drzwi, bo jakoś nie wyobrażam sobie spać tu codziennie. I takie tam. Jeszcze nie teraz. Marta ma do tego prawo, ale spędzamy z nimi większość swojego czasu. Szybko się umyłam,a gdy zeszłam wszystko było posprzątane, a oni siedzieli razem w salonie, Tomilson choć ma dużo alkoholu w sobie trzymał się nie źle, a Harry już nic o nim nie gadam. Wszscy się świetnie trzymają, czyli nie było aż tak źle, i każdy z nas będzie pamiętał co się działo. 
-Jesteś już. Chodź gramy w butelkę. - Powiedzia usmiechnięty Niall, trzymał w ręku butelkę. Zasiedliśmy w kółku. Szczerze myslałam że pooglądamy filmy, ale jest okey. Po kolei, wymyślił zabawe Horan więc i on zaczął kręcić. wypadło na Marte, brunetka szeroko sie uśmiechneła. - Gramy na same wyzwania? - ponownie odezwał się blondyn, pokiwaliśmy głowami na znak twierdzący. - A więc Marto Gabrysiu Molly...- nie dokończył bo dziewczyna go walła, faktycznie nikt się do niej nie wzracał drugim imieniem. Nie lubiła go. - A więc pocałuj Maćka, ale tak namiętnie... - podeszła do kochanego mojego brata, ten uradowany wpił się w jej usta. Czekaliśmy chwile, za nim się odczepili, Harry był uradowany że mógł na to patrzeć ale to zboczuch niesamowity. Kolejna runda zaczeła kręcić dziewczyna, niestety lub stety wypadło na mnie. 
- Kochana moja przyjaciółku skoro mi kazano się całować, choć robie to codziennie, to ty daj buziaka każdemu z chopaków i nam też. Może być w policzek, ale każdy by raczej chciał w ustka. - szyderczo się wszyscy uśmiechneli, a ja zaczełam od Mani. Odwróciła sie do mnie policzkiem, na szczęscie. Potem była Marta i zrobiła tak samo,i jej chopak też. Nadeszła pora na Daviego. Podeszła do niego od tyłu chciałam tradic w polik, ale ten się odwrócił i dostał mocnego buziaka w usta. Nie powiem było ok, prawie wszystkim innym trafiłam w policzek. Nawet Niall, wszyscy gadają że się we mnie buja, a ja? Nie wiem, gubie się. Podoba mi się on jest uroczy i wszystko w nim idealne, charakter. Ale no prosze Was on udaje nie dostępnego? Lol. Nastepnie kręciłam ja i wypadło na Hazze, nie miałam pomysłu wiec ktoś tam wymyslił, że mam kazać Harremu dać sobie wyzwanie, brak pomysłów mnie do tego zmusił. Harry za to kazał mi przytulić Nialla, podbiegłam do niego, ale jak chciałam go przytulić on sie tym nie przejął. Gra się powoli konczyła, Nialla już z nami nie było. Chciałam się z wszystkii pożegnać, wiec każdy na dobranoc dostał buziaka, oprócz Hazzy i Maćka. Okazało się że od 2 godzin Mania chodzi z Stylesem. Nawet to dobrze, ale by jej nie zdradził bo nie przeżyje. Z Davim jeszcze chwile pogadałam, zaprosił mnie jutro na kolacje. Nie zastanawiając się zgodziłam. Pobiegłam jeszcze do Nialla, ale mi nie chciał otworzyć. Poprosiłam Zayna żeby z nim pogadał, nie wiem co się stało. Eh... smutna poszłam do domu. 

*Oczami Zayna*
Wyszła już bez słowa. Umówiła się z Brunem jutro na kolacje, on myśli że to coś wiecej, ale ja wiem że Angelika nie czuje nic do niego. Ostatnio gadała z Manią i usłyszałem że Niall jest uroczy i takie tam. A Davi się jej podoba bo też tańczy, i mógł być jej partnerem, ale tylko tyle. Pewnie on myśli że to randka, a ona wyjście na kolacje. Wiem jaka jest Angi, jak się jej coś nie podoba to powie ci to prosto. A Davi jest delikatny, ale porywaczy. Zobaczymy co przyniesie nam czas. Widziałem jak w jej pokoju zaświeca się światło. Wysłała mi sms i chyba pozostałym też że jutro rano jej nie będzie, a wieczorem się umówiła z Davim. Gdzie ją porywa rano, kto to wie? 
Wszedłem bez pukania do pokoju Horana, powoli denerwowało mnie to ze za każdym razem gdy Angelika jest podrywana lub poprostu ktoś się do niej przytula, czy cos. On wychodzi i jest smutny, nie potrafie patrzeć na niego. Ma takie zmartwione oczy, ale nie podejdzie nie powie nic. Siadłem na łóżku i zacząłem. 
- Niall, posłuchaj. Nie możesz być taki.
- Myślisz że to takie łatwe. Ona się już umówiła, brunet mnie wyprzedził. Proste? Proste, nie ma o czym gadać. Podoba mi sie, ale nic i nikt już tego nie zmieni, ani nie pomoże mi jej tego powiedzieć. 
Wtedy w drzwiach pojawił się David. Chciał coś powiedzieć, ale wyszedł mruczał tam jakies przepraszam. Kurwa co sie dzieje...

sobota, 18 kwietnia 2015

Rozdział 36

I nic znaczącego się nie stało, dziewczyna bardzo mocno się we mnie wtuliła i położyła się ze mną na łóżku, po krótkim milczeniu zauważyłem że usneła. Wyglądała bardzo słodko jak śpi, nie jest wtedy taka niebezpieczna. Wszystkim się wydaje że jest wredna, ale wiem ze tak naprawde nie chce być taka. Po poprostu po tym co przeszła ma prawo być źle nastawiona na świat tego nic nie będzie w stanie zmienić. Przemyślałem to i owo i podążyłem w ślady brunetki. Poczułem lekkie obrucenie się, dziewczyna zeszła z mojego barka i przytuliła się w zagłębienie mojej szyi. 

*Rano* *Angelika*
Obudziłam się bardzo wczesnie jak na mnie, zegarek pokazywał 9.00 godzine wtedy skojarzyłam co się stało. A raczej co było, poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę, no tak przecież poprosiłam Niallera żeby został ze mną. Uśmiech sam na jego widok mi się wkradał na uśmiech, nie czuje nic do niego. Ale jako pierwszy chciał mnie do siebie zbliżyć, był bardzo słodki no i choć niestety ja byłam dla niego okropna, on dalej mnie lubi. 
Wyszłam z łóżka, zamiast przebrać się podążyłam do kuchni, szczerze to bardzo zgłodniałam. Nie lubiłam jeść, nigdy do tego się nie zmuszałam, ale że gotowałam jak to zawsze mówiła Mania nie mogłam sobie zrobić czegoś nie pożywnego. Po za tym jak wszyscy się zejdą i Niall to wtedy będą wołali o jeść. 
Byłam w samej koszulce chyba Nialla, ale nie jestem pewna bo Zayni miał taką samą w moim śnie. Załączyłam sobie po cichu radio, i zaczełam gotować. Miałam zamiar zrobić makaron z żółtym serem, ale lodówka nie obejmowała tego. Miałam jedynie bekon, jajka, i kilka ważyw. Zaczełam tańczyć i śpiewać, oczywiście wtedy gotowałam. Pokroiłam koperek, bekon pokroiłam w kwadraciki. Dla mnie zrobiłam sobie sałatke z sałaty i marchewki i jogurtu naturalnego. Po chwili usłyszłam że patelnia gotowa na jajka... 

*Niall*
Wstałem jak oparzony, zauwazyłem że nie ma przy mnie dziewczyny, mina mi posmutniała, ale na szczęście usłyszałem muzykę w kuchni. I przepiękny śpiew An. Ubrałem się w rzeczy pierwsze lepsze z szafy. Zeszłem do kuchni i zobaczyłam brunetkę tańczacą i śpiewającą do piosenki "Love Life" (00;41s). Stałem w drzwiach i słuchałem jej pięknego śpiewu. W pewnym momencie dziewczyna zaczeła śmiesznie wymachiwać tyłkiem, nie mogłem się powtrzymać i podszedłem do niej. Moje ramiona owinąłem w okół jej bioder, dziewczyna na chwilę staneła w miejscu po to by sie obrucić. Pocałowała mnie w policzek na przywitanie, z tego co wywnioskowałem z jej powiedzenia WITAM. Zdjęła moje ręce z niej, i nakazała nakryć do stołu, gdy położyłem na stół talerze i widalece lub łyżeczki. Ona postawiła wielką patelnię jajecznicy z bekonem i koperkiem. Moje oczy się powiększyły. Chwilę stałem jak osłupiały. 
-Niall, tu ziemia...- usłyszałem krzyk, cichy ale krzyk Angi. - Idziemy wszystkich obudzić. - chwyciła moją rękę i poszlismy na piętro. Weszliśmy do ogarniętego pokoju Harrego, spał obok Mani, nie dziwie się jej. 
- Harry jak ty wyglądasz, twoje loczki są... są wyprostooowane!- nagle krzykneła. Harry jak oaprzony wyleciał z łózka budząc także swoją dziewczyne. Wiem że nie chodzą, ale co mi tam. 
- Jesteś jakaś głupia?- zapytał Hazuś... Hahah nie moge. - Przecież wszystko jest na miejscu, a ty co sie ryjesz?- wskazał na mnie. 
- Oj chyba przesadziłam... A nie sory, tak już jest. Jedzenia na stole. Macie 5 minut aby przyjśc na dół, albo Horan wam wszystko zje. 
-Ej, zraniłaś moje  uczcia. - zaśmiałem sie gdy to powiedziała. Nie sory wszyscy zaczeli się śmiać. 
Teraz poszliśmy do Maćka i Marty, tym razem dziewczyna wykorzystała lepszy sposób, wzieła talerz z kuchni którego nikt nie lubiał, bo były tam narysowane łyżki. Wróciła do mnie i rzuciła talerzem w drzwi, z pokoju wyszli obydwoje plus Liam i Zayn, szczerze nie wiem co tam robili. Jakoś się tym nie za bardzo nie przejeliśmy. Brakowało tylko Lou, ale An i żadna dziewczyna po tym co sie stało nie będą rozmawiały z Louisem. Zapewne teraz śpi, bo nic nie pamięta. 
- An ide po Tomilsona, idź do nich. - przytuliłem dziewczyna, a ona sie uśmiechneła. 
- Jak chcesz mi nie zalezy żeby on był. - machneła ręką i tyle ją widziałem. 
Wszedłem do pokoju mojego przyjaciela i zobaczyłem go w samych bokserkach na łóżku, czy miał całe spuchnięte i przekrwione. Jest coś nie tak... 
-Lou co się dzieje, dlaczegoo tak wczoraj zereagowałeś na An? - patrzał na mnie jak by nie wiedział co się dzieje. 
- Niall, co się stało? Przecież ja wczoraj byłem z wami na basenie.- To będzie trudne do wytłumaczenia a ja jestem głodny -.- 
- Em no byłeś, ale naćpany. I pokłóciłeś się z An i... i chciałeś ją uderzyć.- ostatnie słowa wypowiedziałem szeptem. 
- O kurwa, ja naprawde nie chciałem. 
-Lou ja nie wiem czy ty chciałeś czy nie, ale nie ćpaj wiecej. Straciłeś przyjaciółkę, ona sie ciebie boi. Nie pokazuje tego, ale my wszyscy to wiemy. 
- Co ja zrobiłem...... Ugh.- Wstał z łóżka i ubrał się. - Idziemy na śniadanie, przeprosze ją.
Wyszliśm razem z jego pokoju, podążał za mną. Gdy weszliśmy do kuchni na stole leżały 2 wielkie talerze z naleśnikami. 
- Niall, Lou maie gotowe śniadanie, ja wychodze pojeźdźić, a Maciek jedzie ze mną, ponieważ... pokaże mi motorki moje. - wypowiedziała się na temat sniadania An i wyszła, nie żegnając się ze mną nic. Poczułem lekkie ukłócie, wiem że ona możliwe że nic nie czuje, ale brakuje mi jej kiedy nie jest obok mnie. Trzasneła drzwiami, a Louis stanął jak wryty. Siadłem do śniadania i zacząłem jeść, faktycznie było pyszne.

*Angelika* 
Zbliżały się, albo inaczej chcielismy urządzic ipre, ale taką samotną czyli ja, Maciek, Marta, Harry, Liam, Lou, Niall, Zayn, Mania, i David. Wiec pomysleliśmy z Maćkiem że pojedziemy do jego salonu, aby poznac mojego nowego 'tate' i zobaczyć moje skarby. Wsiadłam na swoje suzuki, tak samo jak Maciek na  swojego dwukołowca. Po drodze jeszcze się wygłupialismy jak za dawnych dobrych czasów ja na wyscigach, czyli na przykład *High Chair Circles mój ulubiony i jak do tych czas, wychodził mi perfecto. Raz robiłam do na przednim kole raz na tylnym. Maciek był troszku przerażony jak zobaczył to co robie, dlatego się często zatrzymawał, ale po kilku takich wybrykach zaczął się popisywać. Na poczatku zrobił **Watch Tower, którego nie potrafie, ale będę dąrzyć do tego by się nauczyć. Na sam koniec zrobilismy krzyżowego ***BackFlipa. Wtedy niestety nas zauwazył jakiś mężczyzna, potem pokazało się że to własnie jest tata. 
- Cześc jestem Mark, a ty moją nową, a razcej córką. - popatrzyłam na niego wielkimi oczami. 
- Cześć tato?
- Tak mów mi tak, Mac wspominał że przyjeżdzasz zobaczyć twoje skarby, wiec prosze masz kluczyki do garażu- wręczył mi je- i bawcie się dobrze. Tak mozecie u mnie w domu zrobić ipre, i zamieszkać na pare miesięcy Maciek. - Wzrócił sie do niego. 
- Dzieki Tato. - Rzucił mu się w ramiona. 
- No to tak ja przy przywitałem i ja się żegnam. Dozobaczenia za rok. - co kurde, za rok. Dopiero go poznałam. 
- Ale... co... prze..cież..eh. - przytulił mnie mocno. I pocałował w czoło, gdy wyszedł my zaczeliśmy oglądać wszystko, o upływie kwadransu wzielismy je na przejażdżke. Oczywiście się znów popisywalismy, ale krótko. Po powrocie zadzwonilismy do naszych przyjaciół, zapraszając ich do nas. Przyjechali i zaczeła się zabawa, nie wspominając co sie stało w basenie. 

---------------------
SIEMA szkoda że nikt się nie upomina o rozdziały, mam nadzieje że nie zapomnieliście. Bardzo was kocham, i życze miłego weekendu jak i Soboty <3 Posłuchajcie sobie muzyki Blisko mnie
Things We Lost In The Fire
Macie jeszcze przypisy 
* High Chair Circles to jazda na przednim lub tylnym kole z nogami do przodu 
** Watch Tower to wieża  wieża. Motocykl sunie po asfalcie przycierając stelażem w pozycji
12th , stunter wchodzi na czachę motocykla i staje wyprostowany. 
*** BackFlip to salto w tył. 

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Rozdział 35 Co mu jest ?

Leżałam w łóżku prawie 2 godziny, ludzie zrozumieli żeby mi dac spokój, lecz nie na długo. Do mieszkania wpadła głośno krzycząca Mania, wpadła bez pukania do pokoju. Na chwile się uciszyła, a potem znowu zaczeła krzyczeć.
- Kurwa nie krzycz. - uspokojałam ją, ale to nic nie dawało. Nie wstawałam z łóżka bo byłam w samej bieliźnie.
- Wiesz co będzie dzisiaj?- oboże co ona znowu wymysliła. Eh... -Ognisko nad basem z chłopakami!- tym razem jeszcze głośniej krzykneła.
- Ja nigdzie się nie ruszam. Nie będę kolejny dzień spędzała z tymi debilami. Wyjdź!- dziewczyna posłała mi dziwny uśmiech, nie wychodziła dalej. - Wypieprzaj z pokoju.
- Jezus znowu zaczynasz być chamska. Wszyscy starają się być mili, ale ty ich od siebie oddalasz. Przestań taka być. - miałam poczucie że jestem tu nie potrzebna. Znowu robie się chamska? Czy ja kiedyś przestałam...? Próbuje odnaleźć się w tym świecie. Ten sen wszystko zmienił.
- Za 30 minut masz być na dole. Chłopcy też będą. - przytaknełam, bo nie chciałam się kłócić. Będę się starała być miła, ale nie obiecuje że mi to wyjdzie. - I ubierz strój kąpielowy. Jedziemy na prywatny basen, z bajerami. A i będzie Twój brat i jego dziewczyna. - chwili stop... mój brat. Czy to Maciek? Ten co mi się śnił. O kurwa, nie wierze, że to naprawde sie zdarzyło. 1/4 mojego snu się zgadza. Mada faka to jest magiczne.
- Okey. Ale teraz spierdalaj. - dziewczyna znowu zrobiła to samo, popatrzyła na mnie złowrogim spojrzeniem i wyszła. Usłyszałam tylko  ' boże miała być milsza' hahah ona śni. Szacunek za szacunek. Chamstwo za chamstwo.. Proste i logiczne.
Wziełam ciuchy z szafy i pobiegłam się ogarnąć. Po tym szybko zeszłam do salonu i ujrzałam ósemkę moich przyjaciół w tym brata. Podbiegłam do Maćka, a ten mocno mnie do siebie przytulił.
- Siora, jak ja cię dawno nie widziałem. - nie odpowiadając mu jeszcze raz go przytuliłam.
- Mam dla ciebie prezent. - Wręczył mi kluczyki. - Tam stoi Twój prezent, a raczej twój przeszły skarb. Reszta jest w salonie moim i taty. - wyjrzałam przez okno i zobaczyłam Suzuki GSX-R 750 K4. Myślałam że się popłacze jak zobaczyłam mojego pierwsze skarba, jeszcze w takim nowiutkim stanie. Po wyscigu właśnie to suzuki zostało tak troche pomordowane, ale długo nad nim pracowałam, a teraz to już w ogóle. Wyskoczyłam jak oparzona z domu i wsiadłam na GSX'a kocham.
- Zachwile wracam. - wszyscy posłali mi uśmiechy oprócz Niallera i Malika. Wyjechałam i popęłdziłam. Potem wszystko samo się potoczyło. Oczywiście wróciłam cała i zdrowa pod mieszkanie, gdzie dalej czekali przyjaciele. 
-Nareszcie jesteś. - podszedł do mnie Horan i mocno przytulił, co on wyprawia. 

*Oczami Nialla*
Gdy tylko zobaczyłem bezpieczną i zdrową Angi bardzo się ucieszyłem, szczerze nie wiem co sie ze mną dzieje, przez ostatnie dni gdy spędzała w szpitalu ciągle o niej myślałem. Nie wiem czy to zauroczenie przebiegłe czy może coś wiecej, boje się tego uczucia. 
- Nareszcie jesteś. - podszedłem do niej i mocno przytuliłem widziałem wzrok wszytkich na mnie, ale to było silniejsze od mnie. Dziewczyna zamiast mnie odsunąć od siebie tak jak robiła to ostatnio. Czyli w skrócie była chamska, odwzajemniła to. Chwili to trwa, kiedy dziewczyna się ożywia, i lekko oddpycha. 
Po 10 minutach czasu z auta, wychodzą pokolei Zayn uśmiechający się jakby na przeciż niego stała naga laska, choć tak nie jest. Lou bez koszulkiNastępnie Liam, a zaraz obok niego staje Mania koło niej też pojawia się Marta. Na samym końcu wyszedł niezadowolony nie wiem z czego Harry. A zaraz za nim Ja pomagając wyjść uśmiechniętej od pewnego czasu Angelice. Wszyscy razem idziemy w strone czekającego Maćka, który ustalał od której do której basen ma być nasz. Dziewczyny oczywiście pobiegły najpier zaklepać sobie leżaki, no i z tego co wiem się przebrać, za nim my tam dojdziemy. Niestety Harremu mina jeszcze bardziej się pogorszyła. Jako pierwszy poszedł ogarnąc się do przebieralni, i gdy wyszedł pojawił sie od razu na leżaku. Tak samo jak dziewczyny. Reszta chłopaków w tym ja poszliśmy sie tak samo jak Harry ogarnąć. 
- Uwaga kto chce mi posmarowac plecki? - odezwała sie Mania ubrana w pomarańczowy dwuczeńściowy strój. Oczywiście nikt się nie dzywał bo każdy wiedział że Harremu się podoba, wtedy ten się ożywił i jak napalony poleciał do niej. Po krótkiej chwili wziął ją w brutalny sposób na ręce w wrzucił do basenu, dziewczyna cała mokra chciała utopić biednego Stylesa. Zaczeła się już niezła zabawa, Zayn i nasz kochany Daddy opiekowali sie grillem, a ja i Maciek nudząc się porwaliśmy dziewczyny. An napoczatku się stawiała, ale potem zobaczyła że nic się jej nie stanie. Tak samo robiła Marta. Po liklu sekundach to one zaczeły nas chlapać, niestety do zabawy albo stety dołączył się Lou, tylko że źle wpłynął i zaczął się topić porywając ze sobą Angi. Ona wkurzona zaczeła krzyczeć a ten się tylko śmiał, potem już przegiął. 
- Laska spokój. - to nie był ten sam Lou co godzine wcześniej. 
- Lou ty się uspokój chciałeś mnie utopić. - dziewczyna dalej była nie miła. 
- Jasne, kurwa nie rozkazuj mi. - wtedy podniósł rękę, ale dziewczyna go omineła. Wszscy staneli jak wryci, a Louis tak bez niczego wyszedł z basenu, zabral swoje rzeczy i gdzieś pognał. Woda sięgała mi do bioder dzięki czemu mogłem wspobodnie chodzic. Pdszedłem do dziewczyny i zacząłem ją uspokajać. 
- On mnie chciał uderzyć, przecież był miły. Ja mu coś zrobiłam?- dziewczyna nie dawała za wygraną, przytuliłem ją mocno, i razem wyszliśmy z basenu, na początku wszyscy osłupieli, ale potem podbiegły do An dziewczyny,a do mnie moi przyjaciele. 
- Ej co się stało Tomilsonowi, nigdy nie podnosił ręki na dziewczyny. - Zapytał już uśmiechnięty Harry. 
- On coś brał, bo mial zakrwione oczy. - spojrzeliśmy porozumiewawczo na siebie. 
- Ni.- szepnała dziewczyna. 
- Tak skarbie. - wiem jak do niej mówie, ale jej się należy już tyle przeszła. Kocham ją, i wiem i zdaje sobie sprawe że to nie tylko zwykłe zauroczenie. 
- Przytul mnie, prosze.- dziewczyna siadła mi na kolana a ja ją objąłem ramieniem. Wtedy zawołali nas na ognisko. A Lou jak nie było tak nie ma. Zasiedliśmy w kółku i zaczelismy spiewać, przy mnie była cały czas Angelika przytulona do mojego barka. 
Do domu wróciliśmy z dziewczynami na rękach, spojrzałem na zegarek dochodziła 3 w nocy, miałem zamiar iść spać kiedy zauwazyłem że mam brunetkę na rękach. Podreptałem na góre, położyłem dziewczyne na łóżku i starannie przykryłem moją ulubioną kołdrą. Chciałem już wychodzić kiedy dziewczyna się obudziła.
- Ni zostań ze mną. - nic nie piła, wiec napewno wie co robi. 
- Nie moge, ja będę spał na kanapie. Idź spać skarbie. - usmiechnąłem się lekko
- Prosze cię, nie chce spać sama. - dziewczyna wyciągneła rękę do mnie, gdy za nią złapałem i usiadłem na łózku tak jak siedziała dziewczyna, ona się do mnie przybliżyła i.. 



sobota, 11 kwietnia 2015

Rozdział 34 Sen

*Oczami Angeliki*
Ubudziłam się w jasnym pomieszczeniu, nie wiedziałam dokładnie co sie stało. Z tego co pamietam tylko że była impreza, czy jakieś urodziny. 
Jeszcze raz dokładnie sie rozejrzałam i zauważyłam że jestem przypięta do jakiejś maszyny i słysze ciche "pip". Zamknełam oczy i jeszcze raz otworzyłam dalej nic. Chciałam wstać choć nie za bardzo mi się to udawało. Poczułam lekkie pażenie w okolicy obojczyka. Zostałam w łóżku, po 20 minutach tak bezczynnego leżenia w łóżku, przyszła do mnie lekarka, zamieniła mi to coś wiszącego u góry i bez słowa wyszła. No szlak mnie może trafić, gdzie jest Zayn. Chłopcy, dziewczyny, co ja tu robie do cholery?
Do pokoju weszła jakaś szatynka, spojrzała się na mnie z uśmiechem na ustach. 
- An obudziłaś się wreszcieeee. - przeciągneła ostatnie słowo i mocno chwyciła mnie za rękę. Wtedy przypomniało mi sie że właśnie z nią mieszkam. 
- Tak, możesz mi wyjaśnic co ja tu robie?- dziewczyna dziwnie się na mnie spojrzała, wtedy do sali wszedł znany mi doktor. Przecież to Adam. 
- Cześć laski, o obudziłaś sie nareszcie. - podszedł do mnie i pocałował w czoło. Ej co się dzieje? - Spałas 2 tygodnie po operacji. - Operacji? No kurde czy ktoś mi wiecej powie?
- Ej powiedzcie co sie dzieje, wczoraj była jakaś impreza i ja i Zayni spędziliśmy razem gdzie on jest? Co się dzieje?- niby krzyczałam, ale chciałam być spokojna. 
-Ekhm, ona może jeszcze nie pamietać co się działo. Ja was zostawie same, wyjaśnij jej wszystko. - Adam wyszedł z sali, a Mania popatrzyła znów na mnie. 
- A wiec tak, to co mówisz to SEN...- co kurwa, co ona powiedziała, jaki pierdolony sen? - Wiem że nie ogarniasz, ale twój 'tata' znów cię więził, na szczęscie pani Basia z osiedla usłyszała twoje krzyki, wtedy zadzwoniła na policje i na pogotowie. On nie zdążył uciec, i znów go trzymią. Mam nadzieje że nie ucieknie znowu. - kończyła swój monolog, a ja... ja dalej nie jestem w tym ogarnięta. Dlaczego znowu wszystko co szczęśliwe musi się kurwa okazać jakimś pierdolonym snem? 
- Mania, powiedz mi dlaczego ja? Dlaczego miałam chłopaka w tym pierdolonym śnie, był on Zayn, którego raz widziałam na oczy. Jeszcze w tym snie nie było jak w bajce, ale było róznie, też byłam w szpitalu. Tam własnie poznałam Adama, a teraz? !!!!- Krzyczałam, a moje policzki momentalnie zrobiły się mokre. Jest mi z tym źle. 
- An będzie dobrze, zobaczysz za nie długo wychodzisz. Może polubisz bardziej chłopaków, i nie będziesz dla nich chamska. Skąd co bedzie potem. Teraz się ciesz że żyjesz. - Tak to prawda nie za bardzo tej piątki przydupów lubie, nie jestem dla nich zbyt miła. Nigdy dla nikogo nie byłam miła. Jedynie dla ludzi z którymi tańcze, ale tylko na próbach, jak mnie wkurzają to cóż zmieniam się. 
- Możesz mnie zostawić samą?- zapytałam. Dziewczyna się pożegnała i wyszła. Ja musze zoastać sama, sama z tym wszystkim. 

*Oczami Mani*

Ona mało pamięta, a ten sen. To nie wiem dlaczego myślała że to rzeczywistoś. Nawet dobrze ze się już ubudziła. Po za tym gdy wyjdzie dowie się że zmieniłam mieszkanie, mieszkamy bliżej chłopaków. Dalej od tego psychola. Po za tym chce żeby się zrobiła się milsza. Dzisiaj mija dokładne 3 tygodnie odkąd jest w szpitalu i odkąd kiedy zgarneli tego zjebańca. Teraz tylko jak będzie na siłach, to musimy złożyć zeznania, znaczy ona nie ja. 

*2 dni później, dom* *Oczami An*
Nareszcie w domu, jestem w nowym mieszkaniu. Byłam już się przywitać u tych debili, czywiście się na mnie rzucili, a Ni cały czas gadał o jedzeniu, Harry o tym jaki piękny ma uśmiech, a Zayn o tym jak dobrze mu sie żyje. Jedynie którzy byli normalni w miare to Li i Lou. Dzisiaj zbieram w sobie siły i wraz z Manią jedziemy na komisariat. NIe powiem ale się boje. 
Czekam na Manie aż wróci od chłopaków, poszła tam godzine temu i nie wraca długo. Za godzine mamy być na komisariacie. Siedziałam na huśtawce z tyłu domku, tam miałam dobry widok na dom moich 'przyjaciół', nie wiem czy potym jak byłam chamska chcą mnie tak nazywać. Po tym szpitalu, się zmieniłam. Tak bardzo w małym stopniu, ale Mania uświadomiła mi że oni się starają mnie poznać, a ja ich odpycham. 
Byłam ubrana w bluzke z okularami w kolerze łososiowym i zwykłymi spodniami. Do tego mietowe tenisówki i czuje się spoko, nagle zauwazyłam Manie, weszła do ogrodu i wskazała ręką na moje auto. Wsiadłam z nią i pojechałyśmy, była ubrana w żółtą bluze z białym napisem i czarne getry, do tego żółte vansy , widać że też chciała się czuć swobodnie, ale ładnie. Podczas drogi jechałyśmy w bezręcznej dla mnie ciszy, od samego rana się do siebie nie odzywamy. Szkoda że nie wiem o co chodzi. Gdy weszłyśmy przywitał nas duży mężczyzna uzbrojony. 
-Witajcie dziewczynki.- podał nam ręce i poprowadził nas do pokoju zeznań. 
- Mam pytania do ciebie. Dobrze?
- Tak. 
- Czy mozesz nam w szczególach opowiedzieć co ci się działo?- otworzyłam oczy. Ja ja się boje.
Zaczełam swoją wypowiedz, trawała ona długo. Dwa razy krzyknełam, a oni mnie uspakajali. Oczywiście nie odbyło się bez łez. Mańka też płakała, jak usłyszała że mnie trzymał na smyczy i kazał jeść suchy chleb z wodą, zaszlochała tak że o mało by się nie udusiła. Potem dostałam jeszcze pare pytań. Zdawałam sobie sprawe że on mnie widzi i słyszy, policjant mnie o tym powiadomił, na początku sie przeraziłam, ale reszta przesłuchania odbyła sie bezpiecznie. Po wyjściu Mania wzieła mnie do kawarni, nastepnie powróciłyśmy do domu. Weszłam było ciemno, ale drzwi były otwarte przestraszyłam się. Zaświeciłam światło a na ścianie wisiał wielki transparent  z wielkim napisem ' 18 się zbliża An. Kochamy Cię.' Kiedy przeczytałam to na głos ktoś mi zakrył dłońmi oczy. 
- Nareszcie masz 18 lat. Teraz możemy pić. - powiedział chyba Niall. Odwróćiłam się do niego i zobaczyłam piękne błękitne tęczówki. Kocham je, ale nie że coś. Tylko są piękne. Horan objął mnie ramieniem i mocno do siebie przyciągnął. Co się dzieje? Hah. Następnie podszedł do mnie Harry z Lou i zrobili po kolei to samo co Horan. Ostatni podeszli Zayni z Liamem. Tylko że od Zayna dostałam buziaka, chyba wszyscy się zdziwili. To jest bardzo dziwne, a przez ten sen to jeszcze gorzej. Ja ich wszystkich uwielbiam, ale wątpie żeby któryś z nich coś czuł do mnie. 
Weszłam głebiej do mieszkania i zobaczyłam 7 prezentów. Zobaczyłam też kateczki i każe było podpisane, ostatni prezent dostałam od Adama, lol, nie ma go na uro. Ale się dzieje w tym dniu. 
- Dziękuję bardzo wam wszystkim. Z tego co się działo zapomniałam że mam urodziny. - spojrzeli na mnie wszyscy z słodkim usmiechem na twarzy. Po czym w mgnieniu oka naskoczylii mnie i złożyli wspólnego misiaka na mnie. Hahaha co raz bardzej ich lubie, ale wiem że tak szybko mało chamska sie nie stane. 
No więc zaczliśmy się bawić, naszym DJ był Liam. Puszczał nie złe piosneki. Dla 'potkrecenia' atmosfery puścił nam Things We Lost In The Fire.  To zatańczyliśmy wszyscy w grupie, potem leciała inna piosenka Bastille. Aż o 3 piosenkach szybkich, które prztańczyłam puścił wolną. Beneath Your Beautiful. Może nie była ona bardzo wolna, ale nie była szybka. Podszedł do mnie Liam nasz kochany DJ
- Solenizanko zatańczysz z przyjacielem? - dodał ciche chyba. 
- Jasne kochany DJ. - szczerze się uśmiechnełam, Tańczliśmy rzytuleni do siebie, ale nie że on trzymał mnie za tyłek czy coś, tylko tak. Jak przyjaciele. Gdy piosenka stety/niestety sie skończyła znó puszczali jakies szybkie. Po kolejnych trzech utworach popiiśmy troche, ja się musiałam szczędzać, ale jednak wypiłam z 2 czyste i jednego drinka. Potem Harry jak zawsze zaproponował butelke. Podczas gdy my szukalismy pustej butelki, Liam puscił nam składanke na samym początku leciała Last Friday Night, zażyczył sobie jej Niall. Jak tylko ją puścili to Nialler zaczął dziko taczyć i śpiewać. Kocham ich głosy, są bardzo kojące. Zaczelismy gre. Krecił pierwszy Styles. Wypadło na Liama. Wziął sobie pytanie. 
- A wiec... kogo kochasz?- co jakie dzikie pytanie. 
- Mame, Tate. Was. - puścił oczko do Harolda. - No, a teraz czas przełączyć na inną piosenkę. 
- To ja chce piosenkę... Amnesia. - Chłopcy się sprzeciwiali, ale w końcu po czarującym wzroku Mani, wszyscy się zgodzili. Teraz kręcił Liam. Padło na mnie. A co mi tam wezme te jebane zadanie. 
- Zadanie prosze. - chłopak spojrzał na mnie, i bardzo, ale to bardzo szeroko się uśmiechnął. 
- Rozbierz się do samej bielizny, i obiegnij nasz dom krzycząc " jestem chętna"
-Co? Myślałam że jesteś mniej zboczony...chyba się kurwa pomyliłam. - spojrzałam spod byka na chłopaka. Wiem wróciła stara Angelika. Ale kurwa takie zadanie. Mogłabym im urządzic striptiz. No cóż, nie chce pić wiec nie mam wyjśćia. Rozebrałam się w łazience, a jak wyszłam wszyscy zagwizdali, a Niall i Zayn i Harry wlepiali paczadła w moj tyłek. Nie reagowałam na to bo by dostali po mordach. W tle leciała znów jakaś piosenka, ale niestety nie znam tytułu. Wyszłam przed dom, i zaczełam biegać i krzycczeć jak szalona, obiegłam domek tak jak kazał Liam. Jak chciałam wejść do mieszkania zaczepiło mnie dwóch chłopaków przechodzących obok nas. 
- Ej Mark Laska jest chętna. -mówiąc zbliżali się do mnie, odsunełam się dalej. - No chodź nie bój się. 
- Spróbój mnie dotkąć skurwielcu już nie żyjesz! - warknełam w ich strone. 
- O mała sie stawia, a gdzie piątka tych debili. - kurwa nikt ich oprócz mnie samej nie bedzie ich wyzywał. 
- Wiesz kto jest tu debilem ty. - wtedy przed drzwi wyszedł Lou. 
- Co się dzieje An? - zapytał zdenerwowany. 
- Nic z zadania Liama, wychodzi na to że inni mają mnie ochote brać w obroty i jeszcze was obrażają. - wzróciłam się w strone bruneta. 
- O nasz kochaś wyszedł obronić taką dziwkę. - Kurwa teraz przegiął. Wbiegłam do środka mieszkania, ubrałam moje spodenki a góre zostawiliłam taką jaka jest. Był bardzo podobny do bikini. Wyszłam znowu do nich, 
- Mnie będziesz wyzywał od dziwki? To nie ja podchodze do każdej laski pytać się o seks. - mówiłam mu prosto w twarz, wtedy w drzwiach pojawili się wszyscy wraz z Davim i Manią. 
- O kurwa, myślisz że się ciebie boimy? Nie myśl lepiej. - wyśmiał mi sie w prosto w twarz. O nie. 
Zbliżając się do niego złapała jedną ręką jego ramie, spodobało mu się. Przysunął mnei do siebie, ale ja go uprzedziałam. Podniosłam kolano i jebnełam go w krocze. Ugią się w pół i coś tam gadał. Za to ten Mark chciał go obronić. Podniósł rękę na mnie, wszyscy zaczeli krzyczeć. Wtedy ja złapałam go za tą kurewską ręke i mu ją wykręciłam. Ale chłopak był mocny i podłożył mi noge, Wtedy na pomoc ruszyli chłopcy odciągneli mnie od niego. A  ja wpadłam w ramiona Daviego. To był impuls. Chłopak ze mną wygrał. Nikt mi się jeszcze aż tak nie postawił oprócz tego 'mojego ojca'. Weszłam do środka, a za mną reszta. Widziałam tylko wzrok Mani na mnie i Davida. Nie wiem o co chodzi, tylko się przytuiliśmy. Musze z nią porozmawiać. Ogólenie bardzo się zdziwiła że wiem jak ma na imię on, ale własnie on mi się śnił. To wtedy ja do niego sie tak strasznie kleiłam. A Zayni był cholernie zazdrosny. A teraz jest inaczej. Czuje się lepie wiedząc że zadny nie jest moim chłopakiem tylko zwyczajnym przyjacielem. 
Impreza skończyła się o 4.00 w nocy. Wcześniej przetańczyłam jeszcze pare wolniaków z prawie każdym chłopakiem oprócz Zayna, gdzieś zniknął. Nie chce się mieszać w jego sprawy. Wiec została mi tylko rozmowa z przyjaciółką, ale to już nie dzisiaj. Zanczy dzisiaj, ale potem. Dzisiejszy dzięń i tak już jest dla mnie męczocy. Ogólnie od kąd się wybudziłam i dowiedziałam ze to co się działo to sen. Jest dla mnie okropne. Nie moge dalej w to uwierzyć. Myśle że to zycie co teraz jest, jest snem. Ale to jednak nie to. Przeniosłam się do naszego domku gdzie mieszkałam z Stirson. Zobaczymy co przyniesie dzisiejszy dzień. Mam nadzieje ze lenistwo, bo nie za bardzo mam ochote z kimkolwiek gadać, a tym bardziej zobaczyć. Musze sobie wszystko przemyśleć. 

----------------------------------------------------
Siemeczka, miłego czytania. Napewno was zaskoczyłam, ale no nie  mogłam tak nudnych rozdziałów pisac. W tym chyba się dużo działo :)) Kocham was Laski :))) 

środa, 8 kwietnia 2015

Rozdział 33

Czekaliśmy wszyscy na przyjście dziewczyn, teraz to się zacznie zabawa.

*Oczami Marty*
Na zakupach dobrze sie bawiłyśmy, spotkałyśmy w galerii nasze wczorajsze koleżanki, jestem zadowolona że pamiętam co się działo. Dziewczyny też pamietają, a Angelika mało się odzywa, ale dowiedziałam się że nie powinna brać. Więc się jej nie dziwie. 
Wyszłysmy z sklepów, weszłyśmy do auta i każda z nas pokolei się ubrała w sukiennki. Bardzo długo namawiałysmy An żebyśmy poszły do baru, ale gdy powiedziała ostatecznie NIE zadzwoniłam do Zayna że muszą przełozyć ipre do domu. Na szczęście nie było problemu. Dowiedziałam sie że Davi też bedzie. Chłopcy się chyba nawet bardzo cieszą, ale Zayn pamięta wczoraj jak lepił się do jego dziewczyny. No ale cóz co sie zdarzyło się nie odstanie :). A wiec na poczatku przebrałam się ja  w żółte bikini, ponieważ chłopcy powiedzieli że basen też bedzie czynny, a ja kocham pływać. Do tego jakiś jasne dopasowane: bluzkę waniliową z spodenkami. Nie chciałam sukienki, bo chciałam się wygodnie czuć a nie. To w kończu kogoś urodziny. Nawet nie kogoś tylko mojej najpiękniejszej przyjaciółki. Razem z Manią udajemy że zapomniałyśmy. Może dlatego An chodzi taka smutna? Kto to wie...

*Oczami Angeliki*
Dzisiaj moje urodziny, ale nikt o mnie nie pamieta. Nawet mój własny chłopak zostawił mnie i wyszedł. Przyjaciółki z, którymi jestem na zakupach zapomniały, chciały mnie znów zaprowadzić na impreze, a nie chce takiej iprezy z trawką, chce moje urodziny. Dzisiaj w sklepie mielismy kupić sobie bikini i jakiś strój na najbliższe imprezy. Gdyby wiedzieli że też powinna byc impreza, ale nie bo po co. -.- 
Marta się przebrała, następnie Mania w jakiś różowy bardzo nie podobny do jej stylu, czyżby dobry humor. Napewno lepszy niż mój. Następnie kazały mnie sie przebrać w jakieś ciuchy. Stwierdziły że fajnie by było gdybym ubrała strój do pływania, ale nie tym razem. Ubrałam zestaw w stylu mojego humoru czyli FUCK. Dziewczyny na początku wypytawały mnie co się stało, ale nie chciałam z nimi gadać. Potem pojechałyśmy razem do domu, ale gdy byłyśmy w połowie drogi dziewczyny wręczyły mi kluczyki do samochodu, i wsiadły do jakiegoś innego. Po prostu mnie zostawiły, dobrze że z czymś. Takim cudem musiałam sama dotrzeć do domu. Próbowałam się dodzwonić do nich, ale to nic nie dawało. Przesiadłam się na siedzenie kierowcy odpaliłam wóz i pojechałam. 
Po kwadransie dotarłam do domu, było ciemno i cicho. Weszłam do mieszkania i zostawiłam ciuchy w sypialni. Weszłam do kuchni i zobaczyłam karteczke. 
"Kochanie przyjdź do Maćka, jesteśmy tam z chłopakami."
Szczerze nie chce mi się iśc, ale co mi szkodzi. 
W domku było bardzo cicho, weszłam bez pukania. A tam... tam wszyscy zaczeli krzyczec moje imię. Tak strasznie się ucieszyłam. Na samym środku pokoju zobaczyłam Zayna. podbiegłam do niego. Rzuciłam mu się na szyje. Bardzo wszystkim podziękowałam. Zauważyłam że gości jest mało, ale są ci najważniejsi. Nawet David przyszedł. Bardzo mnie to cieszy. 
Po kojei zaczeli do mnie podchodzic z prezentami. Najpierw doszedł do mnie Harold z Manią. 
- Wszystkiego dobrego, seksu ale bez dzieci. - odezwał się Hazzuś. No tak zboczuch...- Otwórz teraz. - zaprowadził mnie na sofe,a wszyscy w około sie zebrali, zasiedli na ziemi i krzyczeli coś w stylu "Otwórz" chyba. 
Otwarłam pudełko i zobaczyłam zajebisty telefon
- O boże,Harry Mania. Kocham was. - złożyłam na ich policzkach buziaki. Siadłam na sofie a  do mnie podszedł Niall. Z Z wielkim misiem. Był taki słodki.
-Skarbeńsku żebyś miała sie do kogo przytulać jak mnie nie będzie. - popatrzył na mnie z uśmiechem na twarzy. Utuliłam go mocno i dostałam od niego buziaka w usta. Spoglądnełam na Zayna, uśmiechał się, ale to nic. W jego oczach była złość. No tak dalej jest zazdrosny o własnego przyjaciela. Gdy Horanek od mnie odszedł Zayn do niego coś powiedział. Nie powiem ale sie boje. Porozmawiam z nimi potem. 
Nastepnie podszedł do mnie Maciek z Martą. 
- To jest prezent od nas.- wręczył mi pudełko, znajdował się w nim taki sam naszyjnik jaki miała moja mama. Gdy umierała miała go na szyi. Po policzku spłyneła mi jedna łza, ale gdy przytuliłam się do Maćka  on ją otarł. - Angi zobacz co jest w środku, ale nie teraz nie chce żebyś płakała, a wiem że to zrobisz. Bardzo cię kochamy wszyscy pamiętaj. - Przytuliłam sie jeszcze raz do niego mocno. 
Potem przyszedł do mnie Li z Lou. 
Masz kolczyki, takie słodkie jak ty
- Dziekuję wam. -Przytuliłam ich. Na samym końcu nie licząc Malika podszedł do mnie Davi. 
- Masz tu kluczyki do nowego motocyklu. A i twoje skarby są u Maćka w warsztacie. Możemy pojechać jutro je zobaczyć. - wyszeptał mi do ucha. O boże tak się ucieszyłam.
- O kurwa, kocham cię. Kocham was. - podbiegłam jak jakaś szalona do Macka, a potem Daviego jeszcze raz. 
No teraz czas na Malika jestem ciekawa co on wymyślił. 
- Kochanie nie będę ci składał życzeń, ale dam ci to wręczył mi pudełko.Gdy go otworzyłam zobaczyłam piękny pierścionek. 
- Tak żebyś o mnie nie zapomniała, - pocałował mnie namietnie, po czym zaczelismy zabawe. Wódka się lała, jedzenie sypało. I basen. Było super, Mania gdzieś obściskiwała sie z Harrym Davi tańczył z jakąs laską która nie wiadomych powodów znalazła się u nas. Marta migdaliła sie nareszcie na poważnie z Maćkiem, a ja bawiłam się zajebiście dobrze z Zaynem.

wtorek, 7 kwietnia 2015

Rozdział 32

W klubie byłysmy już po 15 minutach, tam poznałyśmy 3 inne dziewczyny. Każda z nas chciała się zabawić, ale tak jakby bez alkoholu. Niestety Mania wybuchła płaczem gdy dostała kolejnego sms od Harrego że bardzo ją kocha i przeprasza. Dziewczyny żeby ją pocieszyć na sam poczatek postawiły jej 5 kolejek. Ja nie piłam, obiecałam że nie znajdą mnie nie żywą. Po godzinie czasu Mania i Marta były w okropnym stanie, nie powiem ale moje 3 drinki też dały mi kopa. Jestem w stanie dojść do domu, ale siła parkietu i 2 przyjaciółek jest wieksza. Poszłyśmy szaleć. Mania zaciągneła się na parkiet z jakimś gościem, Marta szalała razem z naszymi nowymi koleżankami, a ja samotna piłam przy barze. Po 5 drinku, podeszły do mnie dziewczyny. Brutalnie pociągneły mnie za ciuchy i wylądowałam tyłkiem na parkiecie, potem tańczyłysmy dzikie tańce na stole. Nastepnie znów zaczełyśmy pić, czułam się znów tak samo jak przed kilku lat. Gdy Marta sie upiła zapytała jakiego gościa czy da nam troche trawki, niestety nie dał jej tego za darmo, troche poczekałyśmy, ale po 10 minutach czekania ją dostałyśmy. Marta wróciła już najarana, no nie źle. Zapomniałysmy o cały świecie. Nic się już nie liczyło po kazdym nowym czymś co dawali nam jacyś kolesie, a my bralismy jak cukierki. 

*Oczami Harrego* 
Po małej akcji dziewczyny wyszły na impreze, niestety nie mieliśmy pojecia gdzie. Próbowałem dzwonić, pisać. Przepraszałem, ale wiedziałem że takie coś nic nie da. Mania jest super laską i nie wybaczy przez sms, boje sie też o Angelike. Wszyscy się o nie boimy, wiemy że gdy jest tam Angelika może to wszystko się źle skończyć, z jej przyszłością z narkotykami, iprezami i alkoholem. Eh... Zayn z Maćkiem dzwonią do nich po kolei, mi już niestety padła komórka. Mineło już ponad 5 godzin jak ich nie ma. Obiecała Angi ze nie znajdziemy jej nie żywej i że mamy nie czekać, ale jak tu nie czekać. 
- Jedziemy ich poszukać.- odezwał się Zayn. 
- Nie, same powiedziały że mamy ich nie szukac. A po tym co zrobiła ta Maćka dziewczyna, to Mania będzie chciała się odreagować. A Angelika i Marta są jej przyjaciółkami. Napewno dziewczyna twoja wie że Milka zarywała też do Ciebie. Wszystkie mają na to prawo, szkoda tylko że Angelika miała na siebie uważać. - Skończył swój monolog nasz kochany opiekuńczy Li. 
- Eh... dobra obejrzyjmy coś. Może wrócą. Okey?- zapytał Niall. A czy on nie jest już czasem głodny. Nie ma kto mu zrobić dobrej kolacji. 
Wszyscy pokolei machneli rękami, Niall poszedł do kuchni zapewne po popcorn, Zayn wybierał filmy, a my.. my zasiedliśmy wygodnie na kanapie. Zaczeliśmy oglądać Szybcy i Wściekli 7.
Gdy film sie skończył zostałem wśród żywych z Zaynem i Maćkiem reszta spała. Nie mieliśmy ochoty ich przenosić, dlatego pozbieralimy się do swoich domków, znaczy wszyscy poszliśmy do mojego i Zayna. Maciek się nie pokoił o dziewczyny. Weszliśmy do mieszkania. Juz mieliśmy siąść na kanapie kiedy usłyszeliśmy pod drzwimi głośne śmienie się i samochódu światła. Wyszlismy przed dom i zobaczyliśmy dziewczyny siedzące na masce samochodu, przy Marcie stał jakiś brunet. dziewczyna strasznie się do niego lepiła, ale on na to nie odpowiadał. Koło Angeliki stał kolejny brunet, któreo twarz mi przypominała kogoś znajomego. Na szczęscie moja dziewczyna stała sama, i się ciągle śmiała. 
- Cześć Harry. Przywieźlismy wasze dziewczyny, bo są w stanie okropnym. - odezwal się...
- Y hey. Skąd mnie znasz?- zapytałem niepewnie. 
- No Haroldzie własnego przyjaciela nie pamietasz Davida. Wszyscy w piątke mnie znacie, wyjechałem rok temu z Londynu. - A no tak. Davi nasz kochany. Zayn podbiegł do niego i bratersko go przytulił. Po czym zrobiłem to sam.
-Siema Davi. Dzięki za podwózkę dziewczyn, my z nimi zrobimy pożądek. - pokazałem rządek ząbków po czym podeszłem do Mani. - A ty kochanie idziesz ze mną. - zwróciłem sie do poł nie przytomnej dziewczyny. Mojej dziewczyny.
- Nigdzie nie idę z Tobą, idz do swojej nowej. Dobrze się z nią bawiłeś. - miałem nadzieje że zapomniała. - Zostaje tu z dziewczynami. Mamy jeszcze zamiar troche popalic i popić. A  ty  się nie mieszaj, skarbie. - uśmiechneła się podobnie do mnie i odeszła chwiejnym krokiem. Siadła na leżaku naprzeciwko basenu. 
Marta za to pocałowała w policzek swojego nowego towarzysza, który się nią nie przejmwał. I odeszła w strone basenu. Widziałem jak w oczach Maćkach się gotuje. Na początku myślełem że chodzą, ale gdy Milka przyszła się zdziwiłem. 
Za to dziewczyna Zayna podziękowała Daviemu i poszła za Martą, ten posłał jej piękny szereg ząbków i wzrócił się do nas. Zayn tez nie był zadowolony. Po tym wszystkich usłyszelismy wielki plusk. Dziewczyny nadal sie dobrze bawią. Tym razem ale Marta z Manią były w basenie, a Angelika podawała im jakieś gówno. 
- Idźcie ich pilnowac, bo już jarały trawkę. I są dość naćpane. A z alkoholem to nie powiem, ale przesadziły. Widziałem że twoja dziewczyna Zayn nie piła, na poćżatku, ale gdy Marta załatwiła trawkę zaczeły sie kolejki. Nie mogłem na to patrzeć. Potem przypomniałem sobie że widziałem cie z Angeliką na mieście chyba skapłem się że to twoja dziewczyna. - chłopak opowiedział nam o tych zdarzeniach. Angelika znów poczuła co to lata wstecz. Oby nie zaczeła znowu wracać do tego. 
-Dzięki Davi, my musimy im już to zabrać i iść je pilnowac. Wielkie dzięki wpadnij znowu kiedyś na piwko. - Davi pomachał nam i wsiadł z swoim kolegą do Jaguara. Po pożegnaniu poszliśmy w 3 po dziewczyny. 
- No laski idziemy już. - złapałem wychodzącą Mańke z basenu. Przełożyłem ją przez ramię. 
- Zayni chodz do mnie, kociaku mój. - usłyszałem słodkie wołanie Zayna, potem minąłem się z Maćkiem w ogródku. Chyba poszedł do domu. 

*Oczami Zayna* 
Dziewczyna bawiła się jak tylko mogła, gdy zabrałem jej to zielone gówno troche po krzyczała, ale potem znowu zrobiła się miła. Jutro jej urodziny a ona na kacyku. Mam nadzieje że nie zacznie się piekło z narkotykami. Ona jest silna i mam nadzieje że do tego nie wróci. Wziąłem dziewczyne na ręce. I zaniosłęm do pokoju. Tam się przebrała w jakiś stanik bardzo dziwnie skonsruowany, na to załozyła koszulke z napisem Hate You nr 2 siegającą prawie do samych ud i jakieś czarne bardzo podobające mi się majtki. Potem przyszła do mnie i łasiła się jak jakaś kotka. Byłem zły zę się upiła, że miała na sieie uważać a za pewne tańczyła na stole. Ale z drugiej strony też się denerwuje gdy ją ktoś podrywa. Mam ochote wyjść i jebnąc wszystkim, ale tego nie robie. 
Wszedłem do łazienki zostawiając dziewczynę samą na łóżku zeby się odświerzyć. Już po kwadransie byłem gotowy do spania, gdy podszedłem do dziewczyny ona już spała. To już coś myślałem że nie uśnie szybko. 

*Rano* *Oczami Maćka*
Obudziłem się koło Marty, wyglądała tak słodko. Ale wiedziałem że mi nie wybaczy tego co robiłem przez ten cały czas, gdy wczoraj rozmawiała z Angeliką wszystko słyszałem. Ona sie zakochała we mnie, a ja to tak jakby wykorzystałem. Tak opiekuje się nią, ale ie dlatego że musze, tylko że chce, wiem że mam, znaczy miałem dziewczyne i raniłem ją tym. Nie chciałem. Nie znałem prawdy. Właśnie nie znałem, ale wczoraj gdy wyszły tak cholernie się martwiłem o 2 dziewczyny które sa i będ dla mnie ważne. Mania też jest ważna, ale nie tak jak Angelika i Marta. 
Wstałem i szybko się odświerzyłem. Zrobiłem jej śniadanie i zaniosłem do pokoju, zostawiłem kartkę że ide do Zayna, że bardzo ją przepraszam. Przypominając ze mają iść dziasiaj na zakupy przed urodzinami. 
Zszedłem po raz kolejny dzisiaj na dół. Ubrałem jeszcze wszystko i wyszedłem. Zapukałem w drzwi mojego chyba przyjaciela i usłyszałem któtkie "wejść" wszedłem, a tam czekali na mnie wszyscy. Omówilismy plan i razem wyjachaliśmy do klubu. Wszystko zaczyna się dobrze mam nadzieje że dziewczyny nie prześpią całego dnia. Mania sie już obudziła i pogodziła z Harrym, przeprosiłem też ją za Milkę. Powiedziała ze nie ma o co, pokłocili się pierwszy raz trudno. Potem Styles pożegnał sie z nią czule, a Zayn poszedł pożegnać Angelikę. Podobno się obudziła i ma mocnego kaca, starsznie nas przepraszałą za swoje zachowanie, podobno wszystko pamięta, czyli najmniej wypiła to dobrze. Wszystkie dziewczyny mają bardzo czerwone oczy czyli ćpały. Nie ukrawają tego. Trudno stało się. 
Dochodziła godzina 14. Wszystko mieliśmy gotowe, dziewczyny są na mieście. Zadzwoniły nam że będą za godzinę. Trudno im było namówić An do klubu, wiec plany się przeniosły do domku. Przed basen, nawet lepiej. Zaprosiliśmy też Daviego. Jego koleżka nie przyszedł, nawet lepiej. Nie za bardzo go polubiłem. 
Czekalismy wszyscy na przyjście dziewczyn, teraz to się zacznie zabawa...

-----------------------------------------------------------------
Siemeczka. i znów kolejny rozdział. Davi kto to bedzie dla przyjaciół, może będzie zły. Zajrzyjcie potem do bohaterów, napewno go dzisiaj dam  tam. Sory za błędy, ale no pisze na tablecie dzieki wam że jesteście kocham was

piątek, 3 kwietnia 2015

31 rozdział

-Angelika co sie stało? - podbieglśmy z Harrym do niej. Zastalismy śmiejąca się na sobie Manie, wraz z leżacą i trzymającą się za tyłek Angelike. No nie dalej się śmieją. Przecież ona wyrżneła orła i nic jej nie boli? O kurwa, mocna dziewczyna.
- Zayn... Zayn. - Wołała moje imię jak by miała orgazm podczas Sexu. - Zayn... pomóż. Hahahaha. - Podszedłem do niej i złapałem za jej delikatną dłoń. Wstała i złapała się za tyłek.- Ała kurwa nie będe mogła siąść przez najbliższy tydzień. - Dalej sie śmiała. Podeszla do mnie jak jakies niewiniątku i wtuliła się w goły tors. No tak przypomniałem sobie ze jestem w samych bokserkach. 
- Harry przytulisz mnie?- Co kurwa czy ona się dobrze czuje. Chyba nie, - Zayn nie chce mnie objąc a ja wiem że ty mnie bardzo kochasz. - popatrzyłem zderorientowany wraz z dziewczyną obok na swje połówki. Mania zaczeła się znowu śmiać. A ja dalej stałem jak słup. 
- Tak oczywiście książniczko przytule. - rozłozył ręce a ona się do niego przytuliła. Gdy się oderwali, ona złozyła lekkiego buziaka na jego policzku i odszeła na kanape, z której przed chwilą chyba spadła. 
- W ogóle co się stało ze cię dupa boli? - dociekliwy Harry dodał. 
- O dywan się zaczepiłam, a Mania była za mną i miała wiecej szczęscia i wylądowala na sofie. - tak słodko sie uśmiechneła. - Dobra Zayni i ja idziemy do sypialni, z oglądania filmów nic nie wyjdzie. Pa. - Podeszła do Mani i mocno się w nią wtliła i Harrego znów pocałowała. Nie powiem gotowało się we mnie. Ale nie chciałem pokazac że jestem zazdrosny. Nie chce kłótni. Weszliśmy razem do sypialni i dziewczyna jak na zawołanie wsuneła sie do łóżka i zasneła. Nie miałem co robić wiec pognałem w jej ślady. 

*Rano* *Oczami Angeliki*
Obudziłam sie bez osoby obok. Myślałam że będe miała kogo pocałowac na przywitanie, no ale cóż. Wstałam z łoża choć bardzo nie chciałam. Byłam w samej bieliźnie? To dziwne wiem że się kładłam w bluzce od Zayna, no dobra potem się dowiem co jest. Podeszłam do szafy i ogarnełam się lekko. Wziełam ubrania i popędziłam do łazienki. Nie spoglądając w lustro weszłam pod prysznic, nie miałam ochoty na ciepłą kapiel. Po za tym dostałam okresu w szpitalu to jest 4 dzien wiec już spokojnie mi się kóńczy, ale co z tego nie moge. 
Wychodząc spojrzałam na swoje odbicie. Nie wyglądałam źle, ale nie było też dobrze. Oczy podkrązone, czyli dzisiaj przyda się troche tapety założyć na ryj. Ubrałam na siebie różową koszulkę bez rękawów, do tego białe rurki. Nie zakładałam skarpetek, bo nie za bardzo wiedziałam czy trzeba na taką pogode. Wiedziałam też że ryzykuje tymi spodniami w miesiączkę, wiec po wielu przemysleniach, wyszła z łazienki po inną pare spodni, a mianowicie prezent na moją 15 od cioci i wujka.  Niestety już mi nie kupią takiego fajnego prezentu z powodu ich zniknięcia z mojego życia. Poczułam jak łza której tam nie powinno byc pojawiła się. Wyszłam z łazienki już całekiem gotowa, i nie zastanawiąc się zeszłam na dół. Nikogo nie zastała, tak jak myślałam. A wiec co mam robić. Ubrałam moje prze śliczne air maxy. Powietrze bardzo mnie ożeźwiło. Zakluczyłam drzwi, a kluczyk wrzuciłam do kieszeni, telefon miałam w innej kieszeni. Nagle zauwazyłam Harrego i reszte przy basenie w domku Maćka. Nie pytając ani nie ostrzegając czy moge wejśc, weszłam. Bardzo ciepło przywitała mnie Marta. Rozsiadłam sie obok niej i zaczełyśmy gadac. Niezła z niej laska, i bardzo się ciesze że Maciek na nią trafił :)
- No wiec Marta gadaj mi tu teraz jak sie ci układa z moim bratem? - oczy wyszły jej z orbit, o co chdzi?
- NIe jestem z nim. Jesteśmy pod układem przyjaciół. Czasami nam się zdarzy pocałowac, ale tylko tak. On ma dziewczyne. - posmutniała, nie wiem dlaczego mi o tym nie powiedział. Ogólnie dużo do mnie nie gadał. 
- Oj przepraszam. Ale nie wiedziałam że tak trzymają się sprawy miedzy Tobą a nim. Czujesz coś do niego?- zapytałam była moją chyba przyjaciółką chciałam sie o niej czego dowiedzieć. Może nawet pomóc im. Ciężko bedzie. 
- Wiesz czuje do niego bardzo duzo. Od kąd mieszkamy razem zauroczyłam sie nim. Opiekuje się mną, bo mu jego tata kazał. Troche nabroiłam i moi rodzice zgadali się z waszym tatom no i jestem tutaj. - przysuneła się do mnie a ja bez obaw objęłam ją ramieniem. Po jej policzku spływały łzy. - Kocham Go, ale on mnie nie. Te pocałunki to tylko tak. Nawet tego nie wiem. Za każdym razem to on to zaczyna, wiedząc że ma dziewczyne. A ona? 
-Co ona/?
- Ona go zdaradza na każdym kroku, jest tu dzisiaj. I widać jak flirtuje  z każdym pokolei. Jak tylko Maciek wychodzi. Nie mogłam na to patrzeć, dlatego gdy on pojechał do sklepu a ona zaczeła przystawiać się do Harrego wyszłam. Tak też zrobiła Mania. Nie wiem gdzie jest, ale powiedziała że mam zadzwonić jak przyjdziesz. 
- Co? A Harry? Boże chodź podziemy do mnie tylko zobacze czy jest Zayn.- dziewczyna chwyciła mnie za rękę i jednym ruchem mojego pociągnięcia wstała z kanapy. Razem poszłyśmy do ogrodu. Gdy weszłam zobaczyłam siedzącą dziewczyne na kolanach Harrego, który ją omijał wzrokiem. Ale jednak nie odpychał jej, Zayn siedział po drugiej stronie. Dzięki czemu mogłam go zaskoczyć. Podeszłam do niego i ręce moje znalazły się na jego oczach. 
- Kochanie mohe się obudziło. Myślałem że nie wstaniesz. - wstał i obrucił mnie w jego strone, namiętnie pocałował w usta. Odkleiłam sie od niego po czym podeszłam do każdego pokolei oprócz Harrego. On oburzonym wzrokiem spojrzał na mnie. 
- My chłopacy wychodzimy, nie wiem kiedy bedziemy nie szukajcie nas. - spojrzał na mnie Zayn po czym na Marte. Usmiechnełyśmy się razem i słysząc tylko cisze wołanie mojego imienia wyszliśmy. Orzy drzwiach podbiegł do mnie Liam. 
- To nie jest tak jak myślisz z Harrym. - skąd on wie o chodzi, o czym myślimy. Kurwa jasnowidz jakiś. 
- Nie tłumacz się mnie, ale jeśli znajde zapłakaną Manie, to on dostanie w morde od mnie. Jak bedzie podrywać mi Zayna daj znać...- chciałam powiedzieć że obije jej tą buźkę, ale wole sie powtrzymać. 
- Angelika. Prosze cię. Nie rób nic złego. Dam wam znać jak coś. - tłumaczył się. Nawet nie wiem dlaczego. 
- Nie tłumacz się. Wolicie siedzieć z nią prosze bardzo. My chyba idziemy razem w trójkę na impreze powiedz Zaynowi. Dam mu znac jak coś. - Li głupia się na mnie popatrzył. 
- Miałaś na siebie uważać. Jeszcze nie mineło 3 tygodnie. - Prawda miałam, ale jedna mała impreza na polepszenie humoru nic nie zrobi. 
- Tak wiem, ale to nie jest sport, a ni seks. Wiec z łaski twojej puść nas. Obiecuje że nie znajdziecie mnie nie żywą pod barem z jakimś chłopakiem. Zęgnam.- Bez zastanowienia złapałam brunetkę za rękę. Usłyszałam tylko moje słowa w ustach Daddiego i juz nas nie było. Otwarłam drzwi sąsiedniego domku, Marta się rozgościłam a ja poszła do pokoju mojej przyjaciółki, tak jak myślałam. Nie płacze ale śpiewa. Bardzo dobrze jej to wychodziło. Znowu napisała piosenkę. 
Dlaczego życie jest takie podłe, dlaczego nie moge być szczęsliwa. 
On mnie kocha, a ja jego. Dlaczego mnie zdradza. 
Czy ja śnie, czy jestem w koszmarze. 
Prosze pomóż MI 
Piekne to jest choć mało składowe, ale ja sie nie znam. Ja uwielbiam taniec. 
Bez pukania weszłam do pokoju. 
- Chodź idziemy na impreze. Powiedziałam Liamowi, on zaczął sie tłumaczyć że to nie Harry podrywa tylko ona, a Maćkowi trzeba wytłumaczuć jaką ma dziewczyne. Masz 30 min by zejść na dół.- Wyszłam z pokoju i podążyłam do Marty,
-Chodź wybierzesz sobie cos na impreze. Ja z resztą też musze się ogarnąć. - skineła głową i 5 minut po zastanowieniu znalazłysmy się przed szafą. Marta szperała w ubraniach, a ja stwierdziłam że ide na dłuższą kąpiel. Potem wyszłam w samej bieliźnie. Zamieniła się ze mną brunetka i teraz ja wybierałam sobie strój. Po dłuższym czasie wyciągnełam najpotrzebniesze ubrania. Z łazienki wyszła Marta ubrana w Koci zestaw. Nie powiem wyglądała zajebiście, a gdyby Harry ją zobaczył umarł by zachwytu. Miała dośc mocny makijaż. Doszłyśmy do salonu, a tam czekała na nas gotowa Mania, była ubrana w jasne kolory. Czyli nie jest z nią wcale tak źle. Zawsze z nią tak było. Gdy miała zły humor ubierała sie na czarno, granatowo i brązowo. Gdy była smutna podobnie, ale gdy cos sie stało, ale nie jest wcale źle na bardzo jasne kolory, czyli żółty, biały, kremowy. Ja za to miałam na sobie biały top z czarnym napisem i łososiową spódniczką. która zakrywała mi tyłek i 5 cm moich ud. Do tego bardzo niewygodne/wygodne obcasy. One były wygodniejsze z wysztkich innych szpilek. 
Gotowe, podeszłyśmy pod domek Marty. Obkrązyłyśmy go i wyszłyśmy do ogrodu. Tam zastałam smutnego ZAYNA, ale gdy mnie ujrzał znó uśmiech powrócił. Pobiegłam do niego tak jak i zrobila Mania do Harrego. 
- Zayni wychodze z dziewczynami na impreze. Nie flirtuj mi z tą zdzirą bo i tak się dowiem. Harry jeszcze musi dostać od mnie w morde i juz znikamy. Nie czekaj. 
- Kochanie, będę grzeczny nie chce cię stracić Ty też nie podrywaj tam nikogo. Baw się dobrze, a z Harrym to sobie porozmawiamy. Maciek też się wszytskiego dowie. 
Widziałam jak Mania nie winnie patrzy na dziewczyne i na Harrego, na szczęście już zeszła z jego kolan. Pocałował Manie ale ona go odepchneła. 
- Nie mam chumoru na ciebie, ani czasU. Wychodze, nie czekaj. Mam nadzieje że sie bedziesz dobrze bawił z swoją towarzyszką. - podeszła bliżej i szczeliła mu siarczystego liścia. Tak samo zrobiłam ja, i w trójkę się pożegnałyśmy i wyszłyśmy 

--------------------------------------
Wesoły i dozobaczenia we wtorek przy nastepnym <3