- Kurwa jesteś jakaś nie normalna. - to był pierwsze zdanie które przez te krzyki usłyszeliśmy, Niall tam poleciał wraz z Davim. Było serio za późno, kiedy wszyscy tam doszlismy na ziemii leżała Mela z rozwalonymi kostakami na palcach, An nie widziałam. Davi oczywiscie podszedł do swojej dziewczyny, przytuli się do niej i coś tam gadał. Ja z Martą szukałyuśmy wzrokiem An i... Nialla, on też zniknął.
- Ej, tam są ona płacze. - Marta wskazała palcem na nich. Podeszłam do nich sama. Niall przytulał Angi. Słodko wyglądali... Ale teraz nie o tym mowa.
-Niall, co się stało? - zapytałam bardzo przerazona dziwnym zajściem. Angelika nigdy nie była taka agresywna dla kogoś. No może kiedyś, ale to bardzo dawno temu. Prawi nikt o tym nie wie. Czy ona jest o kogos zazdrosna, przecież napewno nie o Daviego. Musze się szybko dowiedzieć.
- Mela zaczeła ją szarpać jak do nich podszedłem, i An chciała sie obronic rzuciła przeciwniczke na ściane ta zamiast się poddać podbiegła do nas z szkłem w ręku, którego nie wiem jakim cudem wzieła i skąd? Rzuciła w nią. - co ta pizda zrobiłą. Od razu zaczełam się robić czerwona i wkurwiona. Oczywiście nie pozwole by ktoś robił krzywde mojej 'siostrze'. - Ale spokojnie trafiła tylko w uda na szczęście w nic innego i nie wbilo się mocno.- Ehhh jak dobrze. Przykucnełam do przyjaciółki ona sie we mnie wtuliła, razem miałyśmy ochote wstać, ale dziewczyna nie ma siły. Na dzisiaj za dużo. Jestem zła na Daviego że słucha swojej pindzi. Harry ciągle słuchał i ona wszystko na odwrót, a to że szkło to też wina Angeliki, trzebabyło jej nie rzucać o ściane. Kurde mam iśnienie zapewno podniesone o dużo i jeszcze wiecej.
- Dobra ludzie ja z Angi idziemy do domu, jest jedna chętna osoba, która zaniesie ją do samochodu. - Nikt sie nie odezwał, tylko wszyscy chłopcy bez DAVIEGO oczywiście podeszli, ale to własnie An wybrała sobie Nialla. Nawet dobrze.
W przeciągu 20 minut byliśmy w domu. Nasza kochana Strow została położona na sofie, szybko usneła w tym czasie Marta jako że ukończyła,a raczej kończy kierunek lekarza opatrzyła jej rane. Zadzwoniłyśmy też po jej ojca, bo to on jest specjalistą. Bardzo szybko przyjechał. Dał jej jakieś leki na uspokojenie. Wszyscy zmęczeni dzisiejszym dniem odpłyneliśmy. Ja przytulona do Harreha, a Niall do An nie wiedzącej co się dzieje.
*Oczami Angeliki*
Obudziłam się z mocnym bólem prawego uda, chciałam sie podnieśc lecz niestety udo mi nie dało, po za tym troche bolała mnie głowa. Przeglądnełam cały mój salon, mojego domu ( wiecie że chodzi też o dziewczyny) koło mnie, znaczy prawie na mnie leżał Niall, a po drugiej stronie Mania z Hazzą, potem ktoś dalej. Brakowało mi tylko Daviego i... tej słynnej kochanej dziewczyny jego. Przytuliłam się do Nialla i ponownie miałam zamiar usnąć, ale to na nic. Podciągnełam się o brzuchy moich przyjaciół i wstałam. Potem bez problemy poszłam sie ogarnąć, bo zważając na wszytko mam dalej ciuchy z wczorajszego spotkania. Wspinałam sie powoli o schodach, dotarłam do pokoju, zrobiłam poranną toaletę wraz z prysznicem. Umyłam dokładnie makijaż. Nie potrzebny mi jest. Ubrałam wygodne ciuchy. Między innymi spodnie treningowe, moim zdaniem najlepsze na uszkodzone udo, krótki top, ponieważ na termometrze już jest 25stopni, i jest to bardzo odczuwalne nawet w domu, i kremowe skarpetki stopki. Nie brałam żadnej bluzy, ani papci czy butów. Wyszykowana na dzisiejsze leniuchowanie popędziłam pędzikiem do kuchni, jak wstaną to będa bardzo głodni tym bardziej Niall. Z powodu ze moja lodówka od 6 dni nie była zaopatrywania w żadne wieksze zakupy mogłam im zrobić jak najprostsze śniadanie czyli naleśniki z sosem czekoladowym na to składniki sie zawsze znajdą, a dla mnie poniewaz sie ograniczam zrobie sobie jedną kromkę ciemnego chłebka z sałatą. Bo po cóż wiecej?
Zabrałam się za gotowanie, puściłam sobie piosenkę żeby się nie nudzić. Po cichutku śpiewałam sobie pod nosem, wtedy do kuchni kroczyli Mania z Harrym.
- Dzień Dobry zakochańce. Siadajcie zachwile podam wam śnaidanie. - pokazałam im moje śnieżne żąbki i wrócilam do kuchni, widziałam przez małe okienku w barku że siedli do stołu. No i tak ma być. Usmiechnełam się jeszcze raz na sam widok uśmiechniętej przyjaciółki. Dokonczyłam pierwsze 6 naleśników dla dwójki. Zaniosłam im z jednym utrudnieniem moja noga gotowy posiłek. - Smacznego kochani.- Znowu się usmiechnełam i powróciłam do wcześniejszego zajęcia. W ciągu kilku minut do kuchni wkroczyła kolejna para. No super.
- Cześć, a ty co tu robisz jesteś w nieodpowiednim stanie a przechadzasz się po kuchni. - zarechotał Maciek, przytuliłam najpierw dziewczyne, potem go.
- A widzisz jestem twarda, dam rade. Siadajcie zachwile jecie. - posłali mi dwa te same uśmieszki i odeszli. Zrobiłam kolejne 6 naleśników, już chciałam zanieść ale zaskoczył mnie Lou z Zaynem.
- My ci to weźniemy. - pokiwałam głową i zrobiłam kolejne tym razem dziesięć. Położyłam je na talerze, a do kuchni jak na zawołanie przyszedł mulat. - Daj ide zanieść, bardzo głodni jesteśmy. - znów sie uśmiechnął. Został nam tylko Niall. Spioch nad śpiochami. Dochodzi 11.00, śniadanie mu zjedzą. Podczes mojego myślenia o tym przystojniaku, aż sie trudno przyznać zapomniałam o moim śniadaniu. Zrobiłam sobie 3 kromeczki i postawilam na talerz. Udekorowałam. Zostawiłam je na blacie i poszłam obudzić Niallera.
- Blondynko kochana obudź się. - zaśmiałam się po cichu, ten nawet nie drgnął. - Kochanie ty moje śniadanie ci zjedzą. - coś tam pomamrotał. Złożyłam mu buziaka na ustach to otworzył swoje błekitne oczy, na dzień dobry obdarował mnie uśmiechem. - Śniadanie na stole wstawaj.
- Już wstaje, ale chce buziaka jeszcze jednego. - Go chyba cos jebło. Niestety lub stety sie zgodziłam. Jako przyjaciele tak można, nie? Złożyłam jeszcze jednego buziaka na jego ustach. Wstał nareszcie. FINISH !!!! - Teraz moge iść. Co dobrego?
- Nalesniki. Powiedz wszystkim że ide do siebie, tam zjem śniadanie. - Przytulił mnie i kiwnął głową. Jakoś smutniej, ale jednak. Chyba wszystko musze sobie przemyśleć. Wszystko od początku. Zamknełam pokój na klucz, położyłam się na łóżku, śniadanie połozyłam na stoliku obok. Wyjełam spod łóżka mój pamiętnik. Dawno w nim nie pisałam. Otworzyłam na nowej czystej stronie i zaczełam pisać tym razem innym kolorem zawsze tak robie.
27 lipca
Drogi Pamietniku!
Dawno mnie u Ciebie nie było. Mam ci tyle do opowiedzenia. Od ostatniego pisania mojego tutaj mineło ile? Zachwile zobacze. O aż 3 tygodnie, no to teraz będziesz musiał sie wysilić i poczytać. Mama by była ze mnie dumna że daje rade, JEGO jak nie widziałam tak nie widze. Dużo sie zdarzyło. A dokładnie byłam w szpitalu i dowiedziałam się że to co było niby to wszystko SEN. Najgorsze było to że miałam tam chłopaka, był nim Zayn. Jeden z pięciu moich przyjaciół. Jest ich już wiecej, no i Maćka też znasz i Daviego. Własnie jeśli o niego chodzi to jego dziewczyna jest podłą żmiją. Davi nie wierzy mi że ona jest nie dla niego, że zrobiła mi krzywde, a dokładniej ci nie napisze. Wszystko mnie boli, ale to nic jestem twarda. Nie tne się już, jestem inną osobą. Czasami zapale, ale jak jestem bardzo zdenrwowana. Nikt o tym nie wie.
A mam ci jeszcze do opowiedzenia o Niallu, własnie on mi się podoba, ale nie jestem gotowa na jaki kolwiek związek. Boje się odrzucenia i zranienia. DLACZEGO? Pytają to ta krzywda która mam po NIM, która mam po moim byłym z polski. Wszyscy gadają że Niall też coś czuje do mnie,ostatnio też to zauważyłam.
Jeszcze jest Lou którego unikam. Ale to na inny raz, pozdrów mame. Bardzo cię kocham, i wiedz że jak byś żyła napewno nie pisałabym tego tylko wszystko ci opowiedziała.
Kocham Twoja Angelika <3
Przy ostatnim zdaniu w moim pamietniku, po moim policzku popłyneła słona ciecz. Tak tęsknie za kimś komu mogłam powiedzieć wszystko, wiem że mam przyjaciółki, ale mama to mama. Ja już jej nie mam.