Leżałam w łóżku prawie 2 godziny, ludzie zrozumieli żeby mi dac spokój, lecz nie na długo. Do mieszkania wpadła głośno krzycząca Mania, wpadła bez pukania do pokoju. Na chwile się uciszyła, a potem znowu zaczeła krzyczeć.
- Kurwa nie krzycz. - uspokojałam ją, ale to nic nie dawało. Nie wstawałam z łóżka bo byłam w samej bieliźnie.
- Wiesz co będzie dzisiaj?- oboże co ona znowu wymysliła. Eh... -Ognisko nad basem z chłopakami!- tym razem jeszcze głośniej krzykneła.
- Ja nigdzie się nie ruszam. Nie będę kolejny dzień spędzała z tymi debilami. Wyjdź!- dziewczyna posłała mi dziwny uśmiech, nie wychodziła dalej. - Wypieprzaj z pokoju.
- Jezus znowu zaczynasz być chamska. Wszyscy starają się być mili, ale ty ich od siebie oddalasz. Przestań taka być. - miałam poczucie że jestem tu nie potrzebna. Znowu robie się chamska? Czy ja kiedyś przestałam...? Próbuje odnaleźć się w tym świecie. Ten sen wszystko zmienił.
- Za 30 minut masz być na dole. Chłopcy też będą. - przytaknełam, bo nie chciałam się kłócić. Będę się starała być miła, ale nie obiecuje że mi to wyjdzie. - I ubierz strój kąpielowy. Jedziemy na prywatny basen, z bajerami. A i będzie Twój brat i jego dziewczyna. - chwili stop... mój brat. Czy to Maciek? Ten co mi się śnił. O kurwa, nie wierze, że to naprawde sie zdarzyło. 1/4 mojego snu się zgadza. Mada faka to jest magiczne.
- Okey. Ale teraz spierdalaj. - dziewczyna znowu zrobiła to samo, popatrzyła na mnie złowrogim spojrzeniem i wyszła. Usłyszałam tylko ' boże miała być milsza' hahah ona śni. Szacunek za szacunek. Chamstwo za chamstwo.. Proste i logiczne.
Wziełam ciuchy z szafy i pobiegłam się ogarnąć. Po tym szybko zeszłam do salonu i ujrzałam ósemkę moich przyjaciół w tym brata. Podbiegłam do Maćka, a ten mocno mnie do siebie przytulił.
- Siora, jak ja cię dawno nie widziałem. - nie odpowiadając mu jeszcze raz go przytuliłam.
- Mam dla ciebie prezent. - Wręczył mi kluczyki. - Tam stoi Twój prezent, a raczej twój przeszły skarb. Reszta jest w salonie moim i taty. - wyjrzałam przez okno i zobaczyłam Suzuki GSX-R 750 K4. Myślałam że się popłacze jak zobaczyłam mojego pierwsze skarba, jeszcze w takim nowiutkim stanie. Po wyscigu właśnie to suzuki zostało tak troche pomordowane, ale długo nad nim pracowałam, a teraz to już w ogóle. Wyskoczyłam jak oparzona z domu i wsiadłam na GSX'a kocham.
- Zachwile wracam. - wszyscy posłali mi uśmiechy oprócz Niallera i Malika. Wyjechałam i popęłdziłam. Potem wszystko samo się potoczyło. Oczywiście wróciłam cała i zdrowa pod mieszkanie, gdzie dalej czekali przyjaciele.
-Nareszcie jesteś. - podszedł do mnie Horan i mocno przytulił, co on wyprawia.
*Oczami Nialla*
Gdy tylko zobaczyłem bezpieczną i zdrową Angi bardzo się ucieszyłem, szczerze nie wiem co sie ze mną dzieje, przez ostatnie dni gdy spędzała w szpitalu ciągle o niej myślałem. Nie wiem czy to zauroczenie przebiegłe czy może coś wiecej, boje się tego uczucia.
- Nareszcie jesteś. - podszedłem do niej i mocno przytuliłem widziałem wzrok wszytkich na mnie, ale to było silniejsze od mnie. Dziewczyna zamiast mnie odsunąć od siebie tak jak robiła to ostatnio. Czyli w skrócie była chamska, odwzajemniła to. Chwili to trwa, kiedy dziewczyna się ożywia, i lekko oddpycha.
Po 10 minutach czasu z auta, wychodzą pokolei Zayn uśmiechający się jakby na przeciż niego stała naga laska, choć tak nie jest. Lou bez koszulki. Następnie Liam, a zaraz obok niego staje Mania koło niej też pojawia się Marta. Na samym końcu wyszedł niezadowolony nie wiem z czego Harry. A zaraz za nim Ja pomagając wyjść uśmiechniętej od pewnego czasu Angelice. Wszyscy razem idziemy w strone czekającego Maćka, który ustalał od której do której basen ma być nasz. Dziewczyny oczywiście pobiegły najpier zaklepać sobie leżaki, no i z tego co wiem się przebrać, za nim my tam dojdziemy. Niestety Harremu mina jeszcze bardziej się pogorszyła. Jako pierwszy poszedł ogarnąc się do przebieralni, i gdy wyszedł pojawił sie od razu na leżaku. Tak samo jak dziewczyny. Reszta chłopaków w tym ja poszliśmy sie tak samo jak Harry ogarnąć.
- Uwaga kto chce mi posmarowac plecki? - odezwała sie Mania ubrana w pomarańczowy dwuczeńściowy strój. Oczywiście nikt się nie dzywał bo każdy wiedział że Harremu się podoba, wtedy ten się ożywił i jak napalony poleciał do niej. Po krótkiej chwili wziął ją w brutalny sposób na ręce w wrzucił do basenu, dziewczyna cała mokra chciała utopić biednego Stylesa. Zaczeła się już niezła zabawa, Zayn i nasz kochany Daddy opiekowali sie grillem, a ja i Maciek nudząc się porwaliśmy dziewczyny. An napoczatku się stawiała, ale potem zobaczyła że nic się jej nie stanie. Tak samo robiła Marta. Po liklu sekundach to one zaczeły nas chlapać, niestety do zabawy albo stety dołączył się Lou, tylko że źle wpłynął i zaczął się topić porywając ze sobą Angi. Ona wkurzona zaczeła krzyczeć a ten się tylko śmiał, potem już przegiął.
- Laska spokój. - to nie był ten sam Lou co godzine wcześniej.
- Lou ty się uspokój chciałeś mnie utopić. - dziewczyna dalej była nie miła.
- Jasne, kurwa nie rozkazuj mi. - wtedy podniósł rękę, ale dziewczyna go omineła. Wszscy staneli jak wryci, a Louis tak bez niczego wyszedł z basenu, zabral swoje rzeczy i gdzieś pognał. Woda sięgała mi do bioder dzięki czemu mogłem wspobodnie chodzic. Pdszedłem do dziewczyny i zacząłem ją uspokajać.
- On mnie chciał uderzyć, przecież był miły. Ja mu coś zrobiłam?- dziewczyna nie dawała za wygraną, przytuliłem ją mocno, i razem wyszliśmy z basenu, na początku wszyscy osłupieli, ale potem podbiegły do An dziewczyny,a do mnie moi przyjaciele.
- Ej co się stało Tomilsonowi, nigdy nie podnosił ręki na dziewczyny. - Zapytał już uśmiechnięty Harry.
- On coś brał, bo mial zakrwione oczy. - spojrzeliśmy porozumiewawczo na siebie.
- Ni.- szepnała dziewczyna.
- Tak skarbie. - wiem jak do niej mówie, ale jej się należy już tyle przeszła. Kocham ją, i wiem i zdaje sobie sprawe że to nie tylko zwykłe zauroczenie.
- Przytul mnie, prosze.- dziewczyna siadła mi na kolana a ja ją objąłem ramieniem. Wtedy zawołali nas na ognisko. A Lou jak nie było tak nie ma. Zasiedliśmy w kółku i zaczelismy spiewać, przy mnie była cały czas Angelika przytulona do mojego barka.
Do domu wróciliśmy z dziewczynami na rękach, spojrzałem na zegarek dochodziła 3 w nocy, miałem zamiar iść spać kiedy zauwazyłem że mam brunetkę na rękach. Podreptałem na góre, położyłem dziewczyne na łóżku i starannie przykryłem moją ulubioną kołdrą. Chciałem już wychodzić kiedy dziewczyna się obudziła.
- Ni zostań ze mną. - nic nie piła, wiec napewno wie co robi.
- Nie moge, ja będę spał na kanapie. Idź spać skarbie. - usmiechnąłem się lekko
- Prosze cię, nie chce spać sama. - dziewczyna wyciągneła rękę do mnie, gdy za nią złapałem i usiadłem na łózku tak jak siedziała dziewczyna, ona się do mnie przybliżyła i..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz