czwartek, 24 września 2015

Rozdział 52

*Oczami Zayna* 
Wtedy gdy graliśmy poczułem że jesli dostane zadanie by ją pocałowac to sie zakocham. Zakocham tak że juz nic mi nie przeszkodzi. 
Własnie gdy o tym myślałem zrobiłem się strasznie spiący i podziekowałem za gre. W tym samym czasie Angelika tez sie zegnala z każdym buziakiem w policzek. Po zwykly buziaku juz zapomniałem ze nie byłem u siebie w domu tylko u dziewczyn. Nie miałem głowy gdzie ide, chyba za duzo wypiłem.. tak chyba tak... gdy połozyłem sie w sypialni tyle ze nie jestem pewnien do kogo ona nalezy.. poczułem woń moich ulubionych damskich perfum. Obróciłem sie i zobaczyłem przed sobą płec piękną. 
- Co ty tu? - zapytała chyba alkohol tez dzialał w jej nerwach bo nie krzyczała. 
- Chyba się pomyliłem z pokojami, przep... - uciszyła mnie ręką. 
- Mozesz tu zostac, jeśli chcesz nie przeszkadzasz mi. - połozyła się koło mnie. - ale jak mnie dotkniesz to dostaniesz. - Taaa chciałem jej opowiedzieć ze jak ją przytule to sama się do mnie przytuli, ale wole się nie odzywac. Dałem jej buziaka na dobranoc i odpłynąłem ona chyba tez. Moja kochana piekna Angelika. Kocham ją. 

***
Wstałem o koło godziny... OMG jest trzynasta. Koło mnie leży piekna postać, w której sie zakochałem. Teraz to wiem. Musze jej to jakoś powiedziec. Wyszedłem z łóżka nie budząc królewny. Zamiast się przebrać bo mialem bokserki z Calvina i nic wiecej poszedłem sie napić i wziąść tabletke. Na dole siedzili, a raczej leżeli wszyscy. Dziwnie to wygladało. Jedyna osoba ktorej nie było to Niall. Pewnie jest u tej swojej nowej. Dalej nie potrafie uwierzyć w to co zrobił. 
Wziąłem tabletke popiłem i zabrałem się za robienie śniadania. Zrobiłem kolorowe kanapeczki, nie jestem utalentowany co do gotowania. Sory! Wziąłem tace, połózyłem na niej śniadanie. Sok pomarańczowy który znalazłem w lodówce, tabletki przeciw kacowe i wode. Wszystko doniosłem do pokoju gdzie spałem. Chciałem żeby ona się poczuła wyjątkowa. Odłożylem tace na szafke nocną i zacząłem delikatnie ją budzić. 
- Skarbie wstawaj! - nie chciała wstawac. Siadłem na nią okrakiem i zacząłem gilgotać. Lecz dalej sie nie ruszała. Miałem szanse poczuć jej usta. Tak bardzo ją pragnąłem, ale nie mogłem przynajmniej nie teraz. - Mam śniadanie! Zaraz Angeliko pójde po wiadro z wodą. - znowu zacząłem krzyczeć. 
- NIEEE misiu jeszcze chwile. 
- Nie misiuj mi tu, tylko wstawaj. - jest wreszcie wstała, jestem najlepszy. 
- Nienawidze cię. - pokazała mi środkowy palec. Spojrzała na zegarek i spowrotem sie położyła no nie.. - kurwa miałam dzisiaj iśc na rozmowe kwalifikacyjną. Ale chyba już nie mam tej pracy, spóźniłam się. - zrobiła smutną minke. Wstała, ale ja ją zatrzymałem.
- Śniadanie najpierw kochana. Nie smutaj, zachwile cos załatwimy z tą rozmową, okey? Chodz przytule cię. - dziewczyna pokiwała główką, a ja rozłożyłem ramiona, wpadła w nie. Potem wziąłem jej telefon, gdy się kąpała i zadzwoniłem do tej firmy. Załatwiłem jej tą rozmowe kwalifikacyjną na godzine 16. Bedzie ostatnia. 
- Dobra mozesz teraz ty iśc, ja ide na dół zobaczyć jak to wszytko wygląda. - patrzyłem na nią jak w aniołka. 
- O 16 zawoze cie pod firme w sprawie pracy. - uśmiechneła sie szeroko. 
- Dziekuje. - przytulilem ją była Ubrana w jakies zwykłe spodnie i bluzke, ale wyglądała i tak pieknie. Japierdole Malik ty osle. 

*Oczami Angeliki* 
Dzięki Malikowi obudziłam się o 13;30, niestety spóźniłam się na rozmowe, ale dzieki brunetowi moge jeszcze raz do niej przystąpić. Chce miec tą prace. Gdy zchodziłam do salonu, po drodze minełam Manie z Harrym.. miziali sie, czyli to znaczy że o kurwa sa razem nadal. Uf to dobrze. Potem Marte z Maćkiem którzy szli do warsztatu. Następnie reszta chłopaków pożegnali sie ze mną, z wymówką że idą gdzie. Ale nie koniecznie im wierzyłam. Zostałam sama z Malikiem, cieszy mnie to bo chyba coś do niego czuje. 
Po godzinie czternastej poszłam wziąść prysznic, wszyscy wyparowali z domu, a Zayn poszedł po jakieś rzeczy do domu. Ja za to spędziłam 30 minut w wannie. Miał być prysznic, ale musiałam sie zrelaksowac. Potem gdy usłyszłam że brunet jest w domu, stwierdziłam ze sie zaczne ubierac. MIałam juz uszykowany strój. To znaczy prawie, ubrałam na siebie czarną sukienkę i dziesieciocentymetrowe szpilki. Weszłam do salonu, a tam idealny mężczyzna stojący do mnie tyłem w czarnych spodniach, dośc eleganckich, ale nie przesadniei białą koszule. Do tego jakieś sportowe buty, dzieki temu strojowi wygląda bardzo dorośle. No nie powiem wyszykował się. 
- Ale przystojniak z Ciebie, panie Maliku. 
- Ale slicznotka, z panny Strow. - posłałam mu usmiech. - To co gotowa? 
- Jasne. - Po wyjściu, zakluczyłam drzwi i ruszylismy do auta. Po drodze trwała cisza, ale nie niezreczna, normalna. Taka bezstresowa. Ale Zayn ją przerwał. 
- Bedziesz pracowała jako kto? - byłam sie mu powiedziec, ze bedę Burleską. Pomysli że zostane dziwką tańczącą na ruze, ale tak nie jest. 
- Emm.. dowiesz się sam. Jak tam wejdziemy. - posmutniałam. Ale mnie się zawsze podobało tańczenie na scenie, zawodowo. W stroju, ale dziwkarskim, tylko krótkich miniówach i w ogóle. To nie jest nic złego. Gdy dojechalismy towarzyszowi zmieniała się mina. Nie odezwałam sie, wziął mnie za ręke i poszliśmy razem. Pod gabinetem Zayn patrzył na scene która była widoczna. Widziałam w jego oczach ze jest zły, ale nie jestem pewna na co. Pusciłam jego rekę i weszłam do gabinetu, usłyszałam coś, ale nie jestem pewna czy miałam to usłyszeć. "Nie powodzenia" 
- Dzień Dobry Angeliko Strow, jak sie pani miewa? 
- Bardzo dobrze, przepraszam za to wielkie spóźnienie. 
- Nic się nie stało, chciałbym usłyszeć twój głos i zobaczyć jak tańczysz, nasz klub ceni sobie naturalnośc w głosie, a nie śpiewanie z Play Beku. Dlatego gdy dostalismy twoje zgłoszenie chcieliśmy ciebie posłuchac. 
- Dobrze gdzie mam sie udać? - bałam sie, bo śpiewac to chyba nie potrafie. 
- Prosze stanąc na scenie, zacząc najpierw tańczyć jakiś własny układ. - tak jak powiedział. Tak zaczełam. Pasował nawet do tanczenia w barze. Gdzie w publiczności widziałam Zayna. Musze z nim porozmawiać. - Teraz prosze zaśpiewać piosenkę - Wziełam jakąs którą kochałam lub lubiłam bo bylo ich pełno. Z tego filmu własnie wzieło mi sie być burleską, ale dbajaca o siebie. Christina Aguilera - Something’s Got A Hold On Me. Szło mi świetnie. Tak przynajmniej myslałam. Mam bardzo podobny głos do tej dziewczyny. 
- Japierdole. Wiem ze nie moge przeklinac w pracy, ale jest pani niesamowita. Prosze ma pani klucz do przebieralni, garderoby własnej. Widziamy sie jutro o 15 tutaj. Dziewczyny pani wszystko wyjaśnia. O i prosze numer do kobiety która pracuje tu już rok i jest tez tak zajebista jak pani. - podał mi rząd cyferek.. gdy pokazało mi się w telefonie numer rozpoznawalny nie uwierzyłam. Marta tez tańczy. 
- Dziekuje, dozobaczenia jutro. - gdy zeszłam ze sceny rzuciłam sie na Malika. - Kocham cię rozumiesz, dzieki Tobie mam ta prace. I Marta tez pracuje tu, ogarniasz? 
- Ta tez się ciesze... - pociągnął mnie w strone auta. Nadal nie rozumie o co chodzi. 
Dojechalismy do domu własnie w niezrecznej ciszy. Musze z nim porozmawiać. Odkluczylam drzwi i Malik sobie poszedł nawet nie żegnając się ze mną, super. Weszłam do mieszkania a tam dziewczyny. 
 - Ej co jest? 
- Nic.. Marta ja cie uwielbiam, jesteś burleską i nim mi nie powiedziałas? - dziewczyna się szeroko uśmiechneła. 
- Tak przepraszam ale nie jestem na czesto bo nie mam tam kolezanek. Kocham to robić, ale nie śpiewam tylko tancze. 
- Ja śpiewam i tancze, ogarniasz.. teraz ty Mania zatrudnij sie. Bede wam wymyślała tańce i bedzie w spólnie pracowac. 
- Musimy to uczcić. A gdzie masz Malika? - już posmutniałam. Włąsnie gdzie ja Go mam. 
- Własnie dziewczyny wróce zachwile musze z nim porozmawiac. 
Wyszłam z domu i zachwile znalazlam sie przy drzwiach moich sąsiadów. Otwarł mi własnie on. Przywitałam sie i poszłam za nim. 
- Malik kurwa zatrzym się. O co chodzi? Przeciez było okey rano. 
Nie odzywa się chyba mnie rozjebie. Zatrzymałam się przed jego drzwiami. Zamknął mi je przed nosem, o nie tak nie bedzie. 
Weszłam trzaskając drzwiami, ujełam w dlonie jego głowe. I zrobiłam to pocałowałam. Ale on tego nie odwzajemnił. 
- Japierdole Malik nie rob nigdy takich fochów. Powiedz że mnie nie chcesz, a odejdę. Nawet z niewiedzą co ci zrobiłam. Kocham Cie i nie potrafie przestac o tobie mysleć, kiedy jesteś na mnie zły. 
- Ja ja jestem zły bo pracujesz w takiej PRACY. Kurwa kocham cię tak samo, ale nie pozwole żeby inni cię dotykali i patrzeli na twój sekswny tyłek w barze. Nie moge sie z tym pogodzić. 
- Kochanie nie martw sie jestem kobietą dbającą o siebie, i razem z dziewczynami bedziemy na siebie uważały, jeśli chcesz mozesz przychodzić na moje zmiany z chłopakami. Z tego co wiem Marta tak robi z Maćkiem. I Harry też tak bedzie chciał. Okey? 
- Okey. Niech bedzie. Teraz moge już powiedzieć że jesteś moja. Tylko moja. - Pocałował mnie zachłannie, ale z nutka delikatności. Zakochałam się i mam nadzieje ze tak już zostanie. Niall to przeszłość, mozemy być przyjaciółmi. 

_--------------------__-------------__________-------
Dobra laski.. jest rozdział :)) 
4 komy = next :) 


sobota, 19 września 2015

Rozdział 51

*Oczami An*
Gdy tylko ich zobaczyłam, łzy zaczęły cieknąć strumyczkiem. Nie panowałam nad tym. Uzbierałam w sobie energie i pobiegłam przed siebie.. To było.. to było okropne. Niall już były mój chłopak mnie zdradził. Znowu.. znaczy wtedy przypadkiem i to nawet nie zdrada. Ale zrobił to i nawet odwzajemnił. Wiem że przesadziłam wtedy z alko, ale nie zrobiłam nic złego. Czasem się ludziom zdarza, a on.. on też raz był pijany i robił głupoty to się nie czepiałam. Ale teraz było za dużo. 
Biegłam ile sił w nogach. Już dzisiaj zbieram walizkę z jego pokoju i wynoszę się z powrotem do mnie. Nie mam sił na nic. Czy go kocham? Po tym co zrobił moje uczucie gaśnie. Prawdopodobnie on już mnie nie kocha. Nawet gdy czytałam przypadkowo jego kartkę z pamiętnika, to pisał że poznał dziewczynę. Zakochał się w niej, ale mnie nadal kocha, ale nie jak dziewczynę tylko jak przyjaciółkę. Łzy na samą myśl przyspieszyły z spływaniem. Co prawda moje uczucie też do niego gaśnie, ale zostanie mi taka rana. Gdybyśmy się pogodzili i zerwali w rozsądku i zgodzie. Może bym mu jeszcze wybaczyła, ale nie powiedział mi tego. 
Siadłam na ławce gdy pierwszy raz przyjechałam do Londynu. Piękne miejsce, niestety zaczął padać deszcz. Gdyż nie miałam siły na dalsze biegnięcie zasiadłam wygodnie, opierając się o drzewo z tyłu. 
- Dlaczego uciekłaś? - usłyszałam znajomy głos. - Wołaliśmy Cię. - Przytulił mnie do siebie. Tak bardzo tego potrzebowałam. 
- Ja ja nie wytrzymałam tego widoku, że mój... były chłopak całuje sie z inną na moich oczach nie przerywając tego. - Mówiłam przez płacz. - Moojjje u-czuuu-cie do nie-gooo gaśnie, ale to nie znaczy ze mielismy się rozstać w taki perfidny sposób. Jaaa w-tt-eee-dddy nie ch--ciałam się tak mocno najebać.. To był  m---ój sł-aaaaby punkt z paru lat. Co jaaa tak-iiieeggo zroo-biłam? - poczułam kolejne ręce na moim ciele. I bardzo znany mi zapach. 
- Ej mała Niall to dupek.. myyyy. - Przeciągnął na chwile. - My wiedzielismy ze on ją poznał. Mówił nam że nie wie jak przerwać wasz związek. I że jak może pójdziecie na imprezę to to minie mu. A stało sie jeszcze gorzej, był na ciebie zły że oprowadziłaś się do takiego stanu. Wtedy na występnie gdy przytuliłaś się z tym chłopakiem Horan był wkurwiony, ale nie chciał robić ci wyrzutów że masz kolegów.. - spojrzałam im w oczy. To co powiedział Malik wkurwiło mnie, nie powiedzieli mi, ale może chcieli dobrze. Nie mam prawa być na nich zła. 
- Przepraszamy cie skarbie. Jesteś dla nas ważna. Tak jak pozostałe dziewczyny. Chodź Marta i twój brat przyjechali. Chcą się dowiedzieć co sie stało. Że byłaś w gazecie. - uśmiechałam się na samą myśl o przyjeździe mojego brata. Potrzebowałam go teraz. Weszliśmy do salonu gdzie gdzie siedzieli już wszyscy. Mocno przywitałam się z przyjaciółką i bratem. 
- Teraz proszę mi to młoda panno zacząć się tłumaczyć.. - odezwał się tym swoim udawanym poważnym głosem Maciek. Cichutku się zaśmiałam. Chciałam coś powiedzieć, ale Harry mnie wyprzedził. 
- Najebała się podobno na imprezie i zaczęła dziko tańczyć na stole, potem Horan chciał o nią zawalczyć z takim gościem, ale mu przydupił. Potem on ją zdradził i koniec tego dobrego. - popatrzyłam mu w oczy nie wierząc w to co powiedział. Maciek i Marta też patrzyli na mnie tym nie dowierzającym wzrokiem. 
- To.. to wszystko niestety prawda.. - mina Marty i Maćka się zmieniła w mgnieniu oka. Dziewczyna do mnie podeszła. Najpierw powiedziała, raczej nakrzyczała, a następnie przytuliła. 
- Ciebie popieprzyło żeby się najebać.. żeby podrywać innych typów, żeby tańczyć na stole? Pojebało? Chyba tak. A co do Nialla.. ja ja też wiedziałam.. i Maciek to już było trochę dawno. Ale ja już sobie z nim porozmawiam. - przytuliła i zakończyła wypowiedz. Wszyscy zrobiliśmy wielkiego HUGA. Lou poszedł zrobić herbatę, a ja puściłam muzykę. Wraz z Martą, Manią i resztą dziewczyn pomogły mi sie spakowac do konca. Chce już mieszkać u siebie. Jest nas teraz tam 3 czyli ja Mania i Marta. A Bella się jeszcze zastanowi czy bedzie chciała przynamniej przez jakiś czas zamieszkać z nami. Mamy jeszcze dwa pokoje wolne. 
Gdy skończyłyśmy do domu wszedł Niall. Zatrzymałam się, ale zaraz gdy na mnie spojrzał wyszłam za drzwi, a Zayn i dziewczyny za mną. Chyba coś miedzy nami będzie.. oczywiście nie że od razu, ale mnie się zdaje ze Zayna do mnie ciągnie. Tak wiem jestem fest skromna. Weszlam do mieszkania i zostawiłam walizki w wejsciu, poleciałam tylko do łazienki siku. 
- Zachwile przyjde. - gdy wrociłam u nas byli wszyscy dokładnie wszycy. Nawet on... sławny przyjaciel i mój były chłopak Niall Horan. Kurwa. Usmiechnełam się do wszystkich i wszyscy odwzajemnili nawet Niall.. Postanowiłam że zrobie coś dobrego. 
- Ktoś idzie mnie pomóc zrobić coś zjeść chyba ze nie chcecie.. ? - wszyscy wzrócili wzroki na mnie. 
- Ja ide. - odzwał się Horan.. i tak musze z nim porozmawiać. 
- Nie bo ja ide. - następnie się odezwał Zayn. 
- Nie bo ja? - zapytal raczej Harry.. - ja ide bo ja umiem gotować, a wy nie. - zaśmiał się krótko. 
- Dobra idzie ze mną... - zastanawiałam się szybko.. - hm.. Lou albo Liam... nie. Mania nie.. o wiem! - wykrzyknęłam... - Maciek kochany braciszku idziemy już. 
On nie chciał za bardzo wiedziałam o tym bo jest łamagą która do kuchni nie powinna wchodzić. Pokrecił przecząco głową i przybił piętke z Malikiem. Ten wstał i pociągnął mnie za ręke. 
- Ja pojde z Toba zawsze. - jego piękny uśmiech.. jego piękne oczy.. on jest taki seksowny. Japierdole Angelika co się z Tobą dzieje. Chyba sie zakochałam i to nie teraz, ale.. tak jak byłam z Horan też już mi się podobał, ale kochałam Niallera. 
- Na co macie ochotę misie?! - Krzyknełam z kuchni, na tyle głośno aby mnie usłyszeli. 
- Coś dobrego! - odkrzyknął chyba blondyn. Postawiłam wszystko co miałam w domu na blat. Wymienilismy się spojrzeniem z Zaynem i razem powiedzialiśmy to samo. 
- Naleśniki!! - obydwoje krótko sie zaśmialiśmy. Gotowaliśmy je o wiele dłużej niż miało się to odbyć, ale Zayn naprawdę się nadaje się do kuchni.
- Dobra idź rozłóż talerze i widelce, zawołaj ich a ja nakładam. – Brunet się uśmiechną i odszedł. Gdy szłam z patelnią przy stole już wszyscy siedzieli. Cieszył mnie widok wszystkich uśmiechniętych buziek kiedy ja bylam smutna. Mam nadzieje że miedzy mną a Niallem będzie dobrze, przynajmniej jako przyjaciele. Nie chciałabym go stracić. Jestem na niego wkurwiona za to że mi nie powiedział że mu przeszło, ale nie mogę winić siebie za to. Moje uczucie też by zgasło jeśli bym się zakochała w kimś innym.
Gdy zjedliśmy stwierdzili chłopcy że idą na impreze. Dostałam od każdego buziaka w policzek tak jak zawsze za podziękowanie. Nikt nie był zazdrosny. I każdy z nas się zebrał do domu. Nie mieszkaliśmy od siebie daleko, nawet aż za blisko, bo z mojego okna u góry da się przejść po drzewie do okna Louisa. A obok okno pięknisia.
- A ty nie idziesz? – zapytała Mania.
- Nie musze sobie odpocząć po ostatnim wybryku. – uśmiechnęłam się do niej ciepło.
- To ktoś z Tobą może zostanie, chcesz?
- Nie na pewno chcecie się zabawić. – jednak fajnie by było gdyby ktoś został. – A ja nie chce wam przeszkadzać. Poczatuje z ludziami z polski, albo coś. – przecież nie musze im tego mówić. I tak nikt nie zostanie.
- Ale będzie Stev i Justin.. chodź. – Nie chce.. ludzie
- Mam pomysł zaprosimy tutaj chłopaków i urządzimy małą posiadówke, przy butelce, PSP i takie tam, co wy na to? – Zaproponował Zayn. Uśmiechając się do mnie słodko.
- A czy Justin nie jest za młody?
- Ma już prawie 18 lat, troszkę minęło. Chyba za 3 miechy będzie pełnoletni, i tak już pali… Znaczy no tak raz na jakiś czas.. – odezwał się zakłopotany. – Nie chciałem go ujawnić. -  odwrócił się.
- Dobra to ja ide zrobić coś do żarcia, albo zamówmy pizze, alko mam w barku u góry na kod znam go tylko ja i Mania wiec nie ma szukania i kombinowania.
Gdy wszyscy się szykowali ja z Manią poszłyśmy po alko. Miałam tam tez trawke i prochy, ale nie chciałam ich brac, nikt oprócz nas dwóch nie musi wiedzieć ze od czasu do czasu dla siebie biore. Nie chce trafić na odwyk.
Wszyscy się zeszli, przywitałam się wielkim Hugiem z Bieberkiem i Stevem. Dawno ich nie widziałam. Na początku pojedliśmy i chwile pogadaliśmy, potem tańczyliśmy aż doszło do bójki miedzy Marlowe a blondynem. Dowiedział się niestety co mi zrobił Niall. Ale wszystko na szczęście skończyło się dobrze. Zaczeliśmy grac w butelke, a skonczylo się na tym że wylądowałam w sypialni z Zaynem. Nic nie zrobiliśmy, tylko mnie pocałował na dobranoc i usnęłam. On chyba tez. 

1452 WYRAZY kocham was laski mocno, przepraszam ze tak późno, ale chora jestem i czuje się jakby po mnie przjechał walec. J CQHOUDYVGWOSFYUV NIE PODOBA MI SIĘ następny rozdział będzie gdy 
4 KOMENTARZE  = ROZDZIAŁ 52


sobota, 5 września 2015

Rozdział 50 :)

*Oczami Zayna* 
Ściągałem Bellę ze stołu kiedy zauważyłem że Niall otrzymał po mordziej, widziałem jak leży na ziemi a nad nim płacząca An. Była pod wpływem alkoholu, dlatego musiałem wziąść żeby nie robić wiekszego zamieszania. Ktoś zadzwonił na pogotowie, ja w tym czasie pilnowałem Angeliki. Bella poszła do Lou. Zapewne pojadą do domu. Zadzwoniłem jeszcze do Liama czy może jechać do szpitala... podałem mu adres gdzie znajduje się Horan. Ja za to zawiozlem dziewczyne do domu. Była roztrzesiona, ale najebana. 
 *Rano*
- Zayn  kurwa zawieź mnie do szpitala.. - chwile sie zastanawiałem o czym mówi brązowooka, kiedy zdalem sobie sprawe że ona wszystko pamięta. Że Horan naprawde jest w szpitalu, wybiegłem z łóżka, ubrałem sie i pierwszy raz nie układałem włosów poprostu wyszedłem za mną Angelika. W drodze dzwoniła jeszcze do pozostałych ze już jedziemy. Jechalismy w ciszy, głupiej ciszy. 
- An oni już tam są? Pamietasz wszysko? 
- Tak są, tak pamiętam, i przepraszam że tak namieszaliśmy z Bellą a ten taniec na stole masakra. Widziałam siebie w gazecie rozumiesz. - podała mi gazete, nie wiedziałem ona jest taka sławna. Wow dali czadu. Najlepszy tekst ever "Najpierw płacz potem tańczenie na stole, co się dzieje z tą młodzieżą. Przyszła tancerka... no nie powiem dała czadu"  Krótko sie zaśmiałem. Dziewczyna pokazała biały usmiech i zmroziła mnie swoim zwrokiem. - Jeszcze raz przepraszam. 
- Przeciez nic się nie stało. No oprócz Horanka, ale da rade. - zatrzymałem samochód. Dziewczyna dała mi buziaka w policzek i pobiegła do środka. Ja przeparkowałem auto i poszedłem do góry. Na korytarzu spotkałem nietrzeźwego do końca Tomlinsona. 
- Hey stary. - zaczął. Przybiłem mu piątke. 
- Siemason Tomlinson, jak kac. - chłopak nie odpowiedział tylko pokręcił głową. Machnął ręką żebym szedł za nim. W sali siedzeli wszyscy. Horan smiał się z czegoś i jadł bułke wyglądało to komicznie. 
- Siemanko Horan. Jak zdrowie? - Przywitał się tak samo jak zawsze, i ukazał kciuk do góry. Na twarzy miał lekkie zadrapanie i plaster. Widziałem jak Angi siedziała gdzieś w rogu. Nie odzywała się, nawet jak wszyscy się śmiali. 
- Ludzie chce ktos kawy ja pójde? - zapytałam dziewczyna. 
- Ja chce. - odezwał się Liam. 
- Ja też cappucino. - powiedziała Bella. An kiwneła głową i juz jej nie było. 
Wszyscy się dziwnie na siebie patrzyli. Fakt Angelika ma poczucie winny, a Niall pewnie się do niej nie odzywa bo stawia fochy. Coś się tu stało niż przyszedłem. Klupnąłem Liama w ramie. 
- Chodz na chwile. Chłopaki, Mania, Bella, Marta  zachwile wrócimy. - usłyszałem ciche OK. 

*Oczami Liama* 
Malik chciał ze mną gadac. Nie wiem o co chodzi. 
- Zayn.. co się dzieje, ty nie rozmawiasz nigdy na osobności?! - to nie było ani pytanie, ani stwierdzenie. Chłopak spojrzał mi w oczy. Dziwnie to wyglądało. 
- Do rzeczy. - powiedział chyba do siebie. - Co się stało, ze An jest taka inna, a blondyn sie do niej nie odzywa? - Aha. no tak. Zacząłem mu opowiadać, że jak tylko An weszła do sali blondyn się uśmiechnął. Zaczeła go przepraszać, ale on jednak nie reagował. Potem powiedziała że naprawde z całego serca nie miała planów się schlać i tańczyć na stole, potem pokazała nam gazete. Wszyscy bylismy zaskoczeni, ale przeciez to jej pierwszy raz. A Horan... stawia fochy, ze mogła pomyśleć co robi. Ona mu na to że trzebabyło jej nie bronić. 
- Wtedy on sie już nie odezwał, a An poprostu siadła w koncie. Wiem ze sie o niego martwi, i nie chciała tego robić, ale wiesz stary jaki jest Horan. - dokonczyłem głupią historie. Wtedy zobaczyłem ze idzie An. Spojrzała na nas... mam nadzieje ze nie usłyszała, znaczy nic takiego nie było. Ale jednak. Nie lubie takiego czegoś, że ją obgaduje czy coś. 
- Dzieki. Nie było mnie tylko 15 minut, a tyle sie dzieje... cóz trzeba z nim porozmawiać jak się lepiej poczuje, chodź wracamy. - Po skończonej rozmowie weszliśmy do sali gdzie leży obecnie Horan wszyscy się znowu śmiali, ale nie An. Japierdole co się dzieje... 

*Oczami Niall* 
Wychodze ze szpitala dzisiaj. Dalej się nie odzywamy do siebie z An. Nie wiem czemu, ale ja... przez tą jedną wpadke tak jakby straciłem do niej zaufanie. Może nie całe.. ale... zawiodła mnie. A ja.. ja tez nie jestem święty, chyba zakochałem się, albo zauroczyłem w innej. Jestem okropny, ze jednego dnia mówie kocham cię An, a nastepnego na ulicy zakochuje się w jakiejś Natali, której pewnie już nie znajde. Najgorsze ze boje sie powiedzieć to Angelice. 
- Idziemy Niall? - kiwnąłem i wyszedłem razem ze wszystkimi, styłu widziałem moją małą Strow.. jestem debilem, ale miłości się nie da zmienić. 
Gdy wyszedłem ze szpitala zobaczyłem  dziewczyne, lekko sie usmiechnąłem, ale ona nie dowzajemniła tylko do nas podeszła. 
- Hey Horanku. - pocałowała mnie w policzek. Ona może wszystko zrujnowac, już to zrobiła...Widziałem jak An spojrzała sie na mnie, a potem złowrogo na nią. 
- Cześć. - powiedziałem niepewnie. Naprawde nie chce krzywdzić Angeliki. Ale ona wydaje mi sie jeszcze dziecinna. Pierwszy raz się tak najebała? Znaczy wiem że nie bo jej przyszłość. 
- Może nas przedstawisz? - zapytała An. Blondynka przejrzała moją chyba już nie dziewczyne. Będę tesknił. 
- To jest.. nie potrafiłem nic powiedzieć. 
- Nazywam się Natalia. Bardzo bliska przyjaciółka Nialla.. Poznalismy się na chodniku 3 dni temu. No nie powiem przystojniak z niego. Może coś z tego wyjdzie, nie Horan? - wtedy dostałem szoku. Przytuliła się do mnie, a ja nawet nie zareagowałem. Kurwa, to nie tak miało byc. - To co Horan jesteś mój. - pociągneła mnie za rękę, a dziewczyna patrzyła w jeden punkt w nią. To wszystko się zjebało. Ale nie potrafie Natalii odmówić, to za dużo. Widziałem jak Harry, Liam i Lou patrzą raz na nas, raz na An. Potem widziałem tylko oczy Milli. Pocałowała mnie przy niej. 

*Oczami Natalii* 
Gdy zobaczyłam Nialla wtedy pierwszy raz w tłumie ludzi w parku, powiedziałam sobie że bedzie mój, podoba mi się. Przecież nie może mi tego nikt zabronic. Co nie? Zawsze jako mała dziewczynka dostawałam wszystko co chce. 
Szłam ulicą myśląc o nim. ZAkochałam się chyba pierwszy raz. Wtedy go zobaczyłam. Szedł z przyjaciółmi i jedną dziewczyną. Mam nadzieje ze nie jest jego dziewczyna.. O kurwa znam ją. To ta z gazety. To ta ona z nim chodziła.. i chyba chodzi, ale po ostatniej iprze może być miedzy nimi coś nie ten teges. Akórat mam haka.. Hihih 
- Hey Horanku. - Przywitalam sie. Pocałowałam go jeszcze w policzek zeby sprawdzić, czy się sprzeciwi, i jak zareaguje ta lalunia z gazet. Jednak nic. Ani on, ani ona. Hahha ma już go  w rękach. Odpowiedział niepewnie. Chwile potem dziewczyna chciała bym sie przedstawiła, wiec posłusznie to zrobiłam dodałam troche swojego. Widziałam łzy w jej oczach, dlatego wziełam Nialla za ręke i odeszlismy troche dalej, ale tak żeby dalej nas widziała. Popatrzyłam mu w oczy, a potem na jego ustach złozyłam delikatny pocałunek. Odwzajemnił!!! Dziewczyna gdzies odbiegła od reszty. OŁ je oto chodzilo. Powodzenia dla laski :* 

--------------------------------------------------
No wiec... coś się szykuje, wiem że głosy była na Horana, ale trzeba cos zrobić w tym blogu. Wiec... zobaczycie co bedzie dalej. Mam nadzieje ze tez bd około 6 komów

WIEC TAK
3 KOMENTARZE ===== 51 ROZDZIAŁ. 
ALE JESTEŚCIE TAKIE SUPER ŻE BEDZIE WIECEJ :**