środa, 25 listopada 2015

56 rozdział

* Oczami An * 
- Skarbie. - Zaczełam tak a nie inaczej, bo naprawde nie wiedziałam jak mu wytłumaczyć, ze to nic nie było. I że TYLKO się z nimi przyjaźnie. - Ja nie chce sie kłócić, ale przesadzasz.
- Ja przesadzam, a kto się przytula z Bieberem, a kto daje buziaki w policzek które trwają wiecznośc. - wściekł się, to miło ze jest zazdrosny, ale mógł by się ogarnąć.
- Zayn, ogarnij się i nie krzycz na mnie. Ja tylko im szczerze podziękowałam. Uwierz mi że tylko ciebie debilu kocham. - podeszłam do niego bliżej, ale on zamiast się przesunąc w moją strone, wstał z łóżka kierując się ku wyjściu. - Nie! Stój, jesli mi nie wierzysz to nie, ale cię naprawde kocham. - Jedna łza popłyneła. Wstałam z łóżka, chciałam go ominąc i wyjśc. Nie musi mi wierzyć, naprawde, ale związek powinien się opierać na zaufaniu, a widac ze z jego strony tego nie ma. Stał przy oknie patrząc na mnie, ja niestety nie wytrzymałam wychodząc trzasłam drzwiami i poszłam do salonu. Siedzieli wszyscy... 
- Co sie stało? - Zainteresował się Horan. 
- Nic. - chciałam siąść, ale Niall wstał i mnie przytulił, następnie tak zrobił Liam i Lou. Marta i Maciek na samym końcu. Widziałam jak Niall wchodzi na góre, napewno porozmawia z nim. Marta włączyła jakąś durną komedię, to choć troche poprawiło mi humor, ale to nie znaczy ze nie przestałam myśleć o tym wszystkim. Przytuliłam się do Tomlinsona i usnełam, co się działo później tego nie wiem.



*Oczami Horana* 
Jak zobaczyłem w oczach dziewczyny łzy, zaniepokoiłem się. Obiecałem sobie ze nigdy nie bedzie przez kogoś płakać, płakała przez mnie, nie chce by płakała przez Malika, widać ze go kocha, a ten... Znowu odgrywa jakieś sceny. Martwie się o nią, nadal ją kocham. NIestety lub stety na moim miejscu jest brunet. Coś we mnie pękło gdy ją przytulałem, musiałem porozmawiać z tym idiotą, bo kurwa no. Nie chodze już z tą dziewczyną.. Nie mogłem, za bardzo moje serce kocha Angelike.. ale teraz moge liczyć jedynie na bliską przyjaźń, co mnie bardzo cieszy. Mogło być gorzej.
Wchodząc na góre w myslach układałem sobie co powiem, od czego zaczne. W końcu to mój przyjaciel, napewno cos go trapi. 
Lekko zapukałem w drzwi, nikt nie odpowiedział, wiec postanowiłem wejśc bez zadnego zaproszenia. 
- Musimy porozmawiać - tak prosto z mostu co ja bedę owijał w bawełnę. Usłyszałem kolejne krótkie NIE ale nie zostawiłem go w spokoju. - Powiedz co się stało. - Siadłe koło niego na łóżku.. Wziął głęboki oddech. 
- Jestem cholernym zazdrośnikiem, i nie potrafie tego kurwa zatrzymać, własnie chyba zepsułem sobie wziązek. Kurwa, ja j tak kocham. Obiecałem sobie ze nie będę taki, ze porawie sie w tej zazdrości.. i kurwa sie nie udało. Mam dość, ja ją za bardzo kocham żeby starcić. Rozumiesz! - Krzyknął, rozumiem go, też byłem nie raz zazdrosny, ale jak tu nie być. Gdy masz dziewczynę tancerkę, na którą spojrzy nie jeden facet. 
- Człowieku, jesli ją kochasz to wymarsz po kwiaty dla niej, ja cię usprawiedliwie i wróć tu i przed nami wszystkimi ją przeproś. Juz ruszaj człowieku. Kochasz ją? - chwila zastanowienia.
- Kurwa bardzo! 
- No własnie wypierdalaj już po te kwiatki, radze ci się postarać z nimi. - Wziął tylko telefon i klucze do samochodu. O tak, udało mi sie. Tyle ze co mam powiedzieć An.. Z szedłem za nim ze schodów. Widziałem jak wychodził, i pół spiącą dziewczynę, która po trzaśnieciu się obudziła. 
- On.. on wyszedł..- Łzy jej leciały strumyczkiem. 
- Nie to nie tak, nie zostawił cię, chciał wszystko przemyśleć.. Nie martw sie. - przytuliła się bardziej do zadowolonego Louisa.. taaa. Niech se nie wyobraza, kazdy z nas wie ze on tak samo jak i ja darzy ją uczuciem. Ale ona tylko otacza nas miłością jak do braci. Teraz tylko czekać na tego debila. Usmiechnołem sie na sam widok tego że przyniesie jej wielki bukiet róż. Bedzie to bardzo słodkie. 
Mineło około 20 minut, dziewczyna siedziała plotkując z Martą. Słyszałem jak co jakiś czas cichutko smiały. Był to widok idealnej przyjaźni dwóch a z Manią trzech dziewcząt. Zgadzają sie z wszystkim.. bez awantur.. no moze czasem. Ja z Liamem, Lou, Maćkiem siedzielismy i oglądaliśmy mecz. Wtedy do domu wszedł wielki miś i róze. Zayn podszedł do dziewczyny.
- Kochanie, przepraszam. Kocham cię jak wariat i nie mógłbym żyć z swiadomością ze przez mnie płaczesz. Wybaczysz takiemu słodkiemu misiowi? - Dziewczyna wzieła misia, przytuliła się do niego następnie słodko pocałowała Malika. Marta i reszta robili śmieszne odgłosy i miny.. czasem nawet Lou rzekł GORZKO. Łzy leciały z jej powiek jak rzeka, ale to były łzy szczęścia. Po tych wszystkich zajściach, każdy z nas się pozegnał i poszlismy spać... An wzieła misia i poleciała do góry, dwa razy przy tym o mało nie zabijając się. Poszedłem za nią razem z Zaynem, brunetka otworzyła swój pokój po czym na łózko rzuciła misia, i wskoczyła na niego. Rozmawialismy w wejściu chwile patrząc jak dziewczyna usypia. Brunet mnie przytulił i pożegnał, wszedł pocałowac swojego skarba, ale ta już spała. Bardzo słodko spała. Nic nam nie pozostało jak iść w swoje strony. Zayn delikatnie przyknął drzwi do pokoju dziewczyny. Ja tak samo kiwiąc mu zabawnie poszedłem się ogarnąć.
To jest prawdziwa An ( znalazła) 

*Rano* *Oczami An* 
Przebudziłam się około jedenastej rano.. a raczej przed południem. Wyspana, sprawdziłam czy Zayna nie ma obok, ale z wielkim rozczarowaniem go nie było. Poskładana na misiu.. misiu moim misiu którego dostałam wczoraj od Zayna na przeprosiny. Jejku.. jak ja go kocham. 
Wstałam, załozyłam kapciochy które dostałam na urodziny od Pasiastego, spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i sie przestraszyłam. Lewy kucyk, podkrązone lekko oczy. Przemyłam sobie szybciutko twarz gdyż mój żąłądek domagał się jedzenia. Na korytarzu pachniało pieknie naleśnikami.. Harry! O tak i kakaoko by się przydało. 
- Styles witaj skarbie... - przytuliłam się do niego na przywitanie. Wiedział o co chodzi. 
- Teraz skarbie a wczoraj idioto, sama sobie zrób. Już masz naleśniki. 
- Nie to nie, foch! - Spojrzałam przez śmiech na niego z udawaną obrażoną miną. 
- Kochanie? - patrzyłam na Zayna.. znowu zły.. - Kochanie. - Nie odzywa sie. - Zayn no! - podniosłam głos. 
- Nie denerwuj się, ale to ja jestem twoim skarbem, a nie on. - Pokazał palcem na lokatego. Pocałowałam go i już ucichł. 
- Nie pokazuje się palcem debilu. - naskoczył na niego Styles.. - Za to ci nie zrobie dzisiaj na obiad kurczaka hahaha. 
- Nie to nie. Moja księzniczka robi lepsze. - pocałował mnie jeszcze raz. Mmmm...
- O nieee, przesadziłeś.. FOCH. - wystawiłam Stylesowi język, za to on chciał rzucić we mnie mąką, ale mu sie nie udało i trafił z twarz Malika. Ups, zaczeła się wojna. Harry biegał brudny po całym pokoju uciekajac przed Zaynem. A ja uciekałam przed Harrym. Zabawa świetna aż do pewnego momentu. Wyjebałam się na dywanie, walnełam głową o stolik. Mysłałam ze mi nic sie nie stało wiec wstałam.
- An... co tu się dzieje.. co ci się.. - Do salonu weszła Mania ze Stevem i Justinem, coś mówiła, ale nie dałam jej dokończyć. Dotknełam ręką bolącego miejsca, okazało sie że z niego płynie krew. Jak to zauwazylismy... Zayn nie martwił sie że jest brudny czy ma włosy nie ustawione wziął mnie na ręce w stylu "panna młoda", Harry uświniony z jajka wziął kluczyki, a reszta wsiadła razem z nami do auta. Nim się obejrzałam bylismy pod szpitalem. Doktor mnie, nas zobaczył to zaczął się śmiać, ale gdy się odwróciłam zamilkł. Wezwał lekarki i coś mi robili, następnie okazało sie że mam odłamek stolika, czy tam szafki w czaszce, który jak nie zostanie operacyjnie usunięty to może to się skończyć źle. Zayn wydał zgode na operacje ja nie miałam nic do gadania. Uśpili mnie i tyle. Sniło mi sie przyjemny, ale smutny sen. Nie wiedziałam co sie ze mną dzieje, nie czułam nic.. spałam? Mam się bać... a jak cos mi się stanie.. ? 
---------------------------------------------------
JESTEŚCIE CIEKAWI CZY BEDZIE DOBRZE? 
OCENKA OD 1 - 10 JAK FAJNY ROZDZIAŁ 
NASTEPNY NIE WIE KIEDY BEDZIE ALE BĘDZIE ^^ 
PROSZE DUŻO KOMENTARZY TO POJAWI SIE WCZENIEJ NIZ DO 6 GRUDNIA, TO OSTATECZNY TERMIN MISIE

niedziela, 8 listopada 2015

Rozdział55

*Oczami Zayn* Nadal Bar 
- Harry! - Wołaliśmy równocześnie z Mackiem. On narobi sobie kłopotów. Pozałuje tego. Ma tak fajną dziewczynę przy sobie i nagle mu cos odwala, jest troche popierdolony. I pijany jak zawsze. 
- Kochanie, musimy porozmawiać! - Krzyczał, ale Mania nawet nie zwróciła na niego uwagi, nadal kontynuowała to co robiła. Gdy się skonczył występ, Styles poleciał od razu za scenę, widzieliśmy tylko jak siłuje z jakimś typkiem w skórze.. ale dał mu rade i pobiegł. Oj bedzie się działo. Zaciekawieni sytuacją, pobiegliśmy za nim. Po drodze widziałem jak An i Marta szły do przebieralni, wiec posłałem znak mojej dziewczynie żeby się szybko przebrała i do mnie przyszła.. To samo zrobił Maciek. Nawet się nie obejrzeliśmy a one juz były koło nas. Przywitałem się z nią namiętnym buziakiem i złapałem za ręke. Widzieliśmy jak Harry przytula Manie, i zaczyna mówić..
- Mania.. ja ja.. kurwa no. 


*Oczami Mani*
- Mania.. ja ja.. kurwa no.- zaczął tak dziwnie. 
-Harry co się stało? - zaniepokoiłam się.
- No bo ja.. musimy zerwać, to znaczy ja musze z Tobą, bo w kłamstwie nie ma co żyć. - łzy zbierały mi sie w kącikach oczu. Wiedziałam, że bez niego sobie nie poradze. On był moim jedynym poparciem, oprócz przyjaciół. Choć się kłóciliśmy zawsze mu wybaczałam, zbytnio go kochałam zeby go zranic, czy zostawić. Nie jestem taka.. A on mi wyskakuje z tekstem ze musimy zerwać.. nie wytrzymam tego psychicznie.. jeszcze spotykamy się z nimi codziennie, nie będe tak mogła żyć. 
- Harry, nie mówisz tego poważnie.. nie możesz przeciez ja nic nie zrobiłam. Harry..- łzy leciały mi już strumykiem jak woda w wodospadzie. Dziewczyny obejmowały mnie... Wszyscy się patrzeli na tą sytuacje spod byka, tylko ja płakałam, a Harry.. ja nie wiem jak on się z tym czuje?
- Ja... ja znalazłem dziewczynę, która ma myśli samobójcze. Na początku tylko jej pomagałem, ale gdy to się działo.. powoli się w tej kruszynce zakochiwałem.. Ja cie kocham, ale nie tak jak rok temu. Przepraszam! - Jebaniec jak on mógł. Przeprosił, przytulił przynajmniej próbował. Ale ja mu strzeliłam w twarz i uciekłam z płaczem. Słyszałam jak wołają, ale teraz chce zostać sama. Widziałam jak dziewczyny po kolei cos mówiły do niego, ale sama nie wiem co. NIe obchodziło mnie już nic. Wszystko co zbudowaliśmy on zrujnował, dla jakiejś dziwki, która ma myśli samobójcze.. A ja.. ja kurwa na bok, nic nie wiedziałam.. Nie mam, kurwa dosyć, jebie mnie już miłość, czas wyjechać stąd i zmienić swoje życie, i otoczenie. Wiem ze niektórym moze sie to nie spodobać, ale dostałam prace w Brazylii,nikt o tym nie wiedział, nie chciałam nic mówić dopóki nie zdecydowałam czy wyjeżdzam, a teraz już wiem. Nie przepierdolę takiej szansy.. wczesniej byłam nie zdecydowana. Ale sie spakuje i zaczne nowe zycie. Niech wie co dla niego kiedyś znaczyłam. 

*Oczami Angeliki* *W domu* 
Wróciłam do domu cała w nerwach.. Tak jak i reszta.. jak on mógł.. Rozgrzeszenia jako ksiądz bym mu nie dała.. Jebany.. kurwa skurwiel.. Wszyscy byli zdenerwowani, dzwoniliśmy do brunetki, ale nie odbiera. Dzownilismy do Steva..żeby jak cos nas informował. Jest u niego Justin, wiec wszyscy są gotowi do szukania. 
Strasznie się o nią martwie, jest moją przyjaciółką, która pomogła mi się pozbierać po kłotni z Lisą i resztą osób. Wszyscy się martwią, wiem ze sobie nic nie zrobi, nie jest w stanie tego zrobić, ale jest jej przykro i chce zostać sama. Ja wiem, ale nie ma jej juz około godziny, a ja dostaje paranoi. Kiedy wywodziłam na tym czy nie wyjść i iśc ją poszukać, zadzwonił telefon. Wielka nadzieja ze to ona.. Spojrzałam na telefon, nie była to Stirson, ale Stev 
- Co się stało? 
- Znalazłem ją, siedzi juz bezpieczna w moim domu. Justin się nią zajął. - W duchu podziękowałam światu ze nic się jej nie stało. 
- Dziekuję, zachwile tam przyjade.. - powiedziałam...Po chwili zastanowienia,  zorientowałam sie że nie mam samochodu.. nawet nie mam prawa jazdy. Rozłączyłam się, i pobiegłam oznajmić ludziom że ona żyje.
- Liam.. znalazłam ją.. ! - skierowałam to oznajmienie bardziej do wszystkich niż do Liama, ale na niego popatrzyłam na samym początku. 
- Gdzie jest? - zapytał Zayn. 
- U Steva, chce tam jechać, ale.. nie mam samochodu.. - przyznałam sie. 
- Ja pojade z Tobą. - odezwała się. 
- Ja też. - Ożywił się Malik. Ubrałam buty, tak samo jak pozostała dwójka. Pożegnaliśmy się jedyn CZEŚĆ i wyszliśmy. Marta prowadziła. Bo ja nie umiem, a Zayn widziałam pił piwo na naszym występie. Gdy dojechalismy na miejsce pobiegłam od razu do miejsca docelowego. Nie pukając weszła do mieszkania i przytuliłam dziewczynę. Siedział przy niej Bieber, uśmiechała się widziałam to. Ale jej oczy były przepełnione łzami. 
- Mania ty wiariatko. Jak ja i reszta się martwilismy, nigdy takiego czegoś nie rób.
- Przepraszam Misia, teraz jest okey, ale nie wracam do domu, nie dzisiaj. Jutro przyjde, i muszę z wami porozmawiać. - Wstała zeby przytulić się do Malika i Marty, ja przytuliłam Justina i podziękowałam mu ze ją pocieszył, ten mnie ścisną jeszcze bardziej.
- Tak wiem mała, jestem niezły w pocieszaniu ludzi. 
- I skromny z ciebie pocieszyciel. - Uśmiechnęłam się. Był uroczy, jego włoski, taki uroczy dziewietnostalatek wyglądający jak szesnastolatek. Staliśmy przytuleni przez dłuższą chwile, póki mój chłopak nie odchrząknął. - Jeszcze raz dziekuje. - tym razem podeszłam do Steva i pocałowałam go w policzek. Przecież to nic nie znaczący gest, a Zayn w momencie odwrócił sie i wyszedł, trzaskając drzwiami. Jest zbyt zazdrosny, to moja opinia o nim w tym momencie. Stev i Jus nic dla mnie nie znaczą.. no chyba ze przyjaciele.. jejku
- Okeya, to ja was zostawiam.. Marta mozemy juz iśc.. ? - Usmiechneła się i potrząsła głową. Pożegnalismy jeszcze raz wszystkich. 
- Co sie mu stało ? - Zapytala Marta. 
- Foch za małe gesty w strone chłopaków.. za podziękowanie. - zasmiałam sie. 
- Hahahahah, zazdrosny.. jak by Maciek to widział to też by taki był, ale zobaczysz przejdzie mu. - Zapewniała mnie. Ja o tym wiem, ale to nie znaczy ze bede musiała z nim porozmawiać. Tak nie moze być, no nie może. 
Wsiedlismy do auta, ja sprzodu koło Marty, a Malik z tyłu, wielce obrażony. W szybkim tępie podjechalismy pod dom, brunet wysiadł z auta i jako pierwszy wszedł do domu, gdy ja weszłam d domu ogłosiłam ze nic Mani sie nie stało. Jest bezpieczna. Wszyscy byli ucieszeni. Tylko Stylesa nie było w domu.. napewno sie kreci ze swoją dziunią.. jebaną dziwką. 

*Oczami Zayna* 
Wszedłem do domu wkurzony. Tak jestem zazdrosny, ale kurwa ona go pocałowała w policzek, a z Bieberem przytulała się z około 15 minut. No szlak mnie trafił jak to widziałem.Zły poszedłem od razu na góre, nie za bardzo mi sie chciało wszystkim tłumaczyć co sie stało.. bo co mam kurwa powiedziec.. ' a wiesz An pocałowała Steva w policzek, wkurwiłem się'? Nie powiem tak.. Położyłem sie na łóżku, i chciałem zasnąc, ale ktos cicho pukając mi to nieumożliwił.
- Skarbie. - zaczeła.. teraz bedzie rozmowa.. eh.. Nie chce sie z nia kłócić, ale jeśli tak to bedzie wyglądało.. to ja nie wiem czy sobie z tym poradze.

--------------------
Troche krótki, ale z powodu braku czasu.. nie moge dużo pisac.. ale ważne zeby był co niE?
Zaskoczyłyście mnie dziewczyny naprawde.. Mam nadzieje ze przy tym bedzie jeszcze wiecej komentarzy..Dlatego nie daje wam zadania co do komów bo ja nie zawsze się z tego też wywiązuje. Kocham was <3 
Część rozdziału pisała ze mną Marta :* 
Możecie do niej napisać na asku.....
http://ask.fm/pracus_288
A tu macie moj ask 
http://ask.fm/czekoladka277