- Skarbie. - Zaczełam tak a nie inaczej, bo naprawde nie wiedziałam jak mu wytłumaczyć, ze to nic nie było. I że TYLKO się z nimi przyjaźnie. - Ja nie chce sie kłócić, ale przesadzasz.
- Ja przesadzam, a kto się przytula z Bieberem, a kto daje buziaki w policzek które trwają wiecznośc. - wściekł się, to miło ze jest zazdrosny, ale mógł by się ogarnąć.
- Zayn, ogarnij się i nie krzycz na mnie. Ja tylko im szczerze podziękowałam. Uwierz mi że tylko ciebie debilu kocham. - podeszłam do niego bliżej, ale on zamiast się przesunąc w moją strone, wstał z łóżka kierując się ku wyjściu. - Nie! Stój, jesli mi nie wierzysz to nie, ale cię naprawde kocham. - Jedna łza popłyneła. Wstałam z łóżka, chciałam go ominąc i wyjśc. Nie musi mi wierzyć, naprawde, ale związek powinien się opierać na zaufaniu, a widac ze z jego strony tego nie ma. Stał przy oknie patrząc na mnie, ja niestety nie wytrzymałam wychodząc trzasłam drzwiami i poszłam do salonu. Siedzieli wszyscy...
- Co sie stało? - Zainteresował się Horan.
- Nic. - chciałam siąść, ale Niall wstał i mnie przytulił, następnie tak zrobił Liam i Lou. Marta i Maciek na samym końcu. Widziałam jak Niall wchodzi na góre, napewno porozmawia z nim. Marta włączyła jakąś durną komedię, to choć troche poprawiło mi humor, ale to nie znaczy ze nie przestałam myśleć o tym wszystkim. Przytuliłam się do Tomlinsona i usnełam, co się działo później tego nie wiem.
*Oczami Horana*
Jak zobaczyłem w oczach dziewczyny łzy, zaniepokoiłem się. Obiecałem sobie ze nigdy nie bedzie przez kogoś płakać, płakała przez mnie, nie chce by płakała przez Malika, widać ze go kocha, a ten... Znowu odgrywa jakieś sceny. Martwie się o nią, nadal ją kocham. NIestety lub stety na moim miejscu jest brunet. Coś we mnie pękło gdy ją przytulałem, musiałem porozmawiać z tym idiotą, bo kurwa no. Nie chodze już z tą dziewczyną.. Nie mogłem, za bardzo moje serce kocha Angelike.. ale teraz moge liczyć jedynie na bliską przyjaźń, co mnie bardzo cieszy. Mogło być gorzej.
Wchodząc na góre w myslach układałem sobie co powiem, od czego zaczne. W końcu to mój przyjaciel, napewno cos go trapi.
Lekko zapukałem w drzwi, nikt nie odpowiedział, wiec postanowiłem wejśc bez zadnego zaproszenia.
- Musimy porozmawiać - tak prosto z mostu co ja bedę owijał w bawełnę. Usłyszałem kolejne krótkie NIE ale nie zostawiłem go w spokoju. - Powiedz co się stało. - Siadłe koło niego na łóżku.. Wziął głęboki oddech.
- Jestem cholernym zazdrośnikiem, i nie potrafie tego kurwa zatrzymać, własnie chyba zepsułem sobie wziązek. Kurwa, ja j tak kocham. Obiecałem sobie ze nie będę taki, ze porawie sie w tej zazdrości.. i kurwa sie nie udało. Mam dość, ja ją za bardzo kocham żeby starcić. Rozumiesz! - Krzyknął, rozumiem go, też byłem nie raz zazdrosny, ale jak tu nie być. Gdy masz dziewczynę tancerkę, na którą spojrzy nie jeden facet.
- Człowieku, jesli ją kochasz to wymarsz po kwiaty dla niej, ja cię usprawiedliwie i wróć tu i przed nami wszystkimi ją przeproś. Juz ruszaj człowieku. Kochasz ją? - chwila zastanowienia.
- Kurwa bardzo!
- No własnie wypierdalaj już po te kwiatki, radze ci się postarać z nimi. - Wziął tylko telefon i klucze do samochodu. O tak, udało mi sie. Tyle ze co mam powiedzieć An.. Z szedłem za nim ze schodów. Widziałem jak wychodził, i pół spiącą dziewczynę, która po trzaśnieciu się obudziła.
- On.. on wyszedł..- Łzy jej leciały strumyczkiem.
- Nie to nie tak, nie zostawił cię, chciał wszystko przemyśleć.. Nie martw sie. - przytuliła się bardziej do zadowolonego Louisa.. taaa. Niech se nie wyobraza, kazdy z nas wie ze on tak samo jak i ja darzy ją uczuciem. Ale ona tylko otacza nas miłością jak do braci. Teraz tylko czekać na tego debila. Usmiechnołem sie na sam widok tego że przyniesie jej wielki bukiet róż. Bedzie to bardzo słodkie.
Mineło około 20 minut, dziewczyna siedziała plotkując z Martą. Słyszałem jak co jakiś czas cichutko smiały. Był to widok idealnej przyjaźni dwóch a z Manią trzech dziewcząt. Zgadzają sie z wszystkim.. bez awantur.. no moze czasem. Ja z Liamem, Lou, Maćkiem siedzielismy i oglądaliśmy mecz. Wtedy do domu wszedł wielki miś i róze. Zayn podszedł do dziewczyny.
- Kochanie, przepraszam. Kocham cię jak wariat i nie mógłbym żyć z swiadomością ze przez mnie płaczesz. Wybaczysz takiemu słodkiemu misiowi? - Dziewczyna wzieła misia, przytuliła się do niego następnie słodko pocałowała Malika. Marta i reszta robili śmieszne odgłosy i miny.. czasem nawet Lou rzekł GORZKO. Łzy leciały z jej powiek jak rzeka, ale to były łzy szczęścia. Po tych wszystkich zajściach, każdy z nas się pozegnał i poszlismy spać... An wzieła misia i poleciała do góry, dwa razy przy tym o mało nie zabijając się. Poszedłem za nią razem z Zaynem, brunetka otworzyła swój pokój po czym na łózko rzuciła misia, i wskoczyła na niego. Rozmawialismy w wejściu chwile patrząc jak dziewczyna usypia. Brunet mnie przytulił i pożegnał, wszedł pocałowac swojego skarba, ale ta już spała. Bardzo słodko spała. Nic nam nie pozostało jak iść w swoje strony. Zayn delikatnie przyknął drzwi do pokoju dziewczyny. Ja tak samo kiwiąc mu zabawnie poszedłem się ogarnąć.
![]() |
| To jest prawdziwa An ( znalazła) |
*Rano* *Oczami An*
Przebudziłam się około jedenastej rano.. a raczej przed południem. Wyspana, sprawdziłam czy Zayna nie ma obok, ale z wielkim rozczarowaniem go nie było. Poskładana na misiu.. misiu moim misiu którego dostałam wczoraj od Zayna na przeprosiny. Jejku.. jak ja go kocham.
Wstałam, załozyłam kapciochy które dostałam na urodziny od Pasiastego, spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i sie przestraszyłam. Lewy kucyk, podkrązone lekko oczy. Przemyłam sobie szybciutko twarz gdyż mój żąłądek domagał się jedzenia. Na korytarzu pachniało pieknie naleśnikami.. Harry! O tak i kakaoko by się przydało.
- Styles witaj skarbie... - przytuliłam się do niego na przywitanie. Wiedział o co chodzi.
- Teraz skarbie a wczoraj idioto, sama sobie zrób. Już masz naleśniki.
- Nie to nie, foch! - Spojrzałam przez śmiech na niego z udawaną obrażoną miną.
- Kochanie? - patrzyłam na Zayna.. znowu zły.. - Kochanie. - Nie odzywa sie. - Zayn no! - podniosłam głos.
- Nie denerwuj się, ale to ja jestem twoim skarbem, a nie on. - Pokazał palcem na lokatego. Pocałowałam go i już ucichł.
- Nie pokazuje się palcem debilu. - naskoczył na niego Styles.. - Za to ci nie zrobie dzisiaj na obiad kurczaka hahaha.
- Nie to nie. Moja księzniczka robi lepsze. - pocałował mnie jeszcze raz. Mmmm...
- O nieee, przesadziłeś.. FOCH. - wystawiłam Stylesowi język, za to on chciał rzucić we mnie mąką, ale mu sie nie udało i trafił z twarz Malika. Ups, zaczeła się wojna. Harry biegał brudny po całym pokoju uciekajac przed Zaynem. A ja uciekałam przed Harrym. Zabawa świetna aż do pewnego momentu. Wyjebałam się na dywanie, walnełam głową o stolik. Mysłałam ze mi nic sie nie stało wiec wstałam.
- An... co tu się dzieje.. co ci się.. - Do salonu weszła Mania ze Stevem i Justinem, coś mówiła, ale nie dałam jej dokończyć. Dotknełam ręką bolącego miejsca, okazało sie że z niego płynie krew. Jak to zauwazylismy... Zayn nie martwił sie że jest brudny czy ma włosy nie ustawione wziął mnie na ręce w stylu "panna młoda", Harry uświniony z jajka wziął kluczyki, a reszta wsiadła razem z nami do auta. Nim się obejrzałam bylismy pod szpitalem. Doktor mnie, nas zobaczył to zaczął się śmiać, ale gdy się odwróciłam zamilkł. Wezwał lekarki i coś mi robili, następnie okazało sie że mam odłamek stolika, czy tam szafki w czaszce, który jak nie zostanie operacyjnie usunięty to może to się skończyć źle. Zayn wydał zgode na operacje ja nie miałam nic do gadania. Uśpili mnie i tyle. Sniło mi sie przyjemny, ale smutny sen. Nie wiedziałam co sie ze mną dzieje, nie czułam nic.. spałam? Mam się bać... a jak cos mi się stanie.. ?
---------------------------------------------------
JESTEŚCIE CIEKAWI CZY BEDZIE DOBRZE?
OCENKA OD 1 - 10 JAK FAJNY ROZDZIAŁ
NASTEPNY NIE WIE KIEDY BEDZIE ALE BĘDZIE ^^
PROSZE DUŻO KOMENTARZY TO POJAWI SIE WCZENIEJ NIZ DO 6 GRUDNIA, TO OSTATECZNY TERMIN MISIE
