środa, 24 czerwca 2015

INFORMACJA #1

#1

Ja czekam długo na komentarze
Wy czekacie dlugo na rozdział. 

Powiem Wam że każda notka teraz będzie się pojawiała u góry, ponieważ jak was znam wy tego nie czytacie co bardzo mnie smuci, ale cóż. Ważne że w ogóle jesteście. 
Przepraszam Was za każde błędy, ale czasem jak pisze o godzinie 22 to nic nie widze. Ale dodaje rozdział, chce. 
To nie rozdział.
To krótkie informacje, które na facebook'u są czytane przez wszystkie osoby, ale nie wszystkie odpowiadają.  A szkoda :( 

A więc tak. Chciałam zakomunikować, że jesli wy nie będziecie komentować. Przynajmniej 3 komentarze na rozdział, oczywiście jak by było wiecej też fajnie :) to będę dodawała rozdział. Jesli będzie mnie bedziecie dłuzej czekać. Przykro mi że musze takie coś wprowadzić. 
Wiem że nie każdy jest na tym samym rozdziale, wiec dlatego jeśli ktoś czyta dopiero 30 to komentuje ten 30 a jesli ktoś jest na 46 to poprosze o komentarz. Jesli się nie doda. To spróbuje coś zrobić, ale nie obiecuje. 
Mam też stronkę, w której jestem adminką razem z moją przyjaciółką Klaudią. 
Chciałabym żeby jeśli ktos jest DIRECTIONERS to żeby wszedł i lajknął. 
----> Directioneryesforever Ja się zawsze podpisuje ~ Zayniforever Wiec wpadajcie. 
Jakie by tu informacje dać. 
Ah no tak. Jeśli nie jesteś moim znajomym a czytasz bloga, prosze o zaproszenie i napisanie do mnie na priv. Jesli chcesz, że czytasz. 
No i jeszcze prosze jeśli się wam dobrze czyta, a znacie kogoś kto by chciał czytać to wyślijcie mu linka. 
No wiec to już koniec onformacji. To nie jedyne takie, będzie tego wiecej. Kocham was mocno misiaki. I do następnego rozdziału. 
Pamiętajcie. Ja czekam na kometarze wy czekacie na rozdział następny :) Będę pisała to jeszcze tysiąc razy, ponieważ blog bez komentarza, nawet gdyby była tam kropka to nie blog. NIe ma po co pisać :) 


czwartek, 18 czerwca 2015

Rozdział 46 Pierwsza zdrada, że aż tak szybko?

Teraz odpoczywam wraz z Manią na kanapie Majki. Chłopcy szaleją gdzie razem na parkiecie, nawet nie chce się do nich przyznawać. Wyglądają komicznie. Po jakimś czasie Majka ogłasza gre w butelke, ponieważ połowo tawarzystwa się pozbierała, wiec możemy grać. Zostalismy tylko w 11 bo jest jeszcze ta nowa koleżanka Nialla. Zazdrość moja siega zenitu. Siedliśmy wszyscy w kółku, ja siadłam koło Zayna i Majki, a Niall koło Ally i jeszcze kogoś. Widać że się do niego lepi... 
- Ja zaczynam. - krzyknął Harry. No tak zboczeniec uwielbia tą gre. hahahha
Zakręcił i wypadło na mnie. No szlag.
- Biore wyzwanie. - na mojej twarzy i Harrego pojawił się dziwny uśmiech. Boże boje się. 
- Zatańcz nam krótki striptiz do bielizny na stole. My ci puscimy muzyke. - jego łobuzerski uśmiech nie znikał z twarzy. W tym momencie do pokoju wbiegli dwóch chłopaków. OMG to Stev i.. nie znam gościa. Przytuliłam Steva i poznałam go z całym towarzystwem oprócz Mani i Majki. A drugi kolega to Justin . Bardzo sympatyczny gościu. A wiec wstałam z miejsca. Muzyka zaczeła lecieć. Co miałam robić to zrobiłam. Wszystkim to się podobało. Niall miał już dośc alkoholu, widziałam to bo był napolony. Tak samo jak i Harry wiec Mania musiała panowac nad nim. Skończyła się piosenka podziękowałam i ubrałam się. Dostałam buziaka od nachlanego Nialla. Siadłam koło niego. Strasznie się lepił. Ale lepiej że do mnie niż do niej. Siedzi koło mnie. 
Kreciłam  teraz ja i wyszło na Justina. 
- Wyzwanie. - hmmmm
- Oceń każda dziewczyne pokolei od 0-10. - chciałam się dowiedzieć nie. 
- No to tak. Majka - 6. Ale i tak Cię kocham siora. - Co kurka to jego siora. Lol - Mania no co ja mam powiedzić 7 - uśmiechnął sie i posłał jej oczko. Marta i An wy jesteście na równi chyba 8 - 9 Laski z was. - Maciek się obudził, jego mina nie wyrażała nic. Tak samo jak Nialla. Ale tyle go widziałam. Znaczy Ally i Niall i Maciek gdzieś znikneli. Mam nadzieje że moge grać dalej. 
Krecił Justin i wypadło na Manie . Dostała wyzwanie żeby pocałować jakiegoś chłopaka. Ale on nie wiedział że ma chłopaka. Wiec Harry był w skowronkach. Po jakimś czasie chłopacy się schlali i nie było jak grać. Jedynie wszystkie dziewczyny były w miare ok. No i Niall bo wypił tylko 3 piwa. Teraz mam nadzieje ze śpi. 
- An, chodz tu szybko !! - wołała Majka. Wziełam pod ręke Marte i Manie. Ona zaprowadziła nas do jej sypialni gdzie... gdzie leżał Niall i.. ugh.. nie moge na to patrzeć. Zdradził mnie. 
 - Sory ale musze wyjsć. - powiedziałam przez płacz. Mania na początku za mną biegła. Ale nie wyrobiła na 20 cm szpilkach. Nie dziwie sie jej. Siadłam na przeciwko domu na ławce. Zaczełam płakać. Jak on mógł, tylko leżeli i był tam też Maciek. Też przytulony do Ally, ale Marta nic sobie z tego nie robiła. Leże w trójke na jednym łóżku. Maciek w inną strone niż wszyscy. A Horan obejmował tą zdzire. Znowu płacze, a mówiłam sobie że nie moge. Wyciągnełam z torebki telefon wybrałam numer taksówki. Jak tylko przyjechała wsiadłam do niej, a przez szybe widziałam Zayna i Majke krzyczacych coś, nie słyszłam. Nie chciałam słyszeć. 
Wszystko się pomieszało. Dojechałam do domu, weszłam do pokoju i rzuciłam się na łózko. Po jakimś czasie w mojej sypialni zrobiło się tłoczno. Na łóżku siedział Justin, Zayn, Stev i dziewczyny. Po kolei każdy z nich mnie pocieszał. . Justin i Stev jadą z nami nad jezioro. Bo Bieber nie ma z kim zostac, a Stev to jego kuzyn. Musi się nim opiekowac. Nialla nie ma i chyba nie będzie. Cały czas siedzi ze mną Zayn i Mania. Czasem się zmieniają jak ktoś idzie na siku. Są przy mnie jak na warcie. Przyjaciółka przeczesała mi pokój czy nie mam żyletki. A Zayn pilnuje mnie jak coś robie. Jestem ich oczkiem w głowie. 
Mineło pare godzin. Zdązyłam napisac pamiętnik. Dość długo mi to zajeło, wtedy nie było przy mnie nikogo. Ufff... troche byli uciążliwi. Ale dzięki nich nie płakałam. Oczywisćie nie jestem jakoś szczególnie szczęśliwa. Stało się, przecież ja nie moge być szczęsliwa nawet tygodnia. Justin probował mi to wyjaśniać że Ally to nie to co ja myśle. I że tego nie zrobili. A on ma 16 lat, wie więcej niż Horan i Malik razem wzięci. Też przez te pare godzin zdązyłam otrzeźwiec do końca i sie spakowac. No za 3 dni mam konkurs. Wszyscy przyjadą do niego. Nie biore dużo rzeczy. Dzisiaj.. znaczy no dzisiaj przecież jest niewiele po pólnocy! Mam samolot i na miejscu będzie już mój motocykl. Ciesze się z tego. Mam tam  już wszystko załatwione. Wystarczy tylko tam polecieć. 

* Rano* 
Ubrałam się w pierwsze lepsze ubrania. Nie były kolorowe, nie miałam po co się ubierać wesoło. Skoro mój już BYŁY chłopak mnie zdradził. Jeszcze perfidnie mówiąc że to tylko jakaś poznana dziewczyna. Jak tylko tu przyjdzie.. oby nie. To mu walne z liścia. Chociaż wątpie, bo miał całą noc i ma jeszcze 3h żeby mnie przeprosić. Ale nic nie robi. Zeszłam na dół. Czekało na mnie wielkie śniadanie.. I Malik i Mania, Marta. 
- No hey. Jak sie spało? - zapytała brunetka. 
- Okey. Dzięki, już jestem spakowana, wiec Zayn. - zwróciłam sie do chłopaka. - podwieziesz mnie na lotnisko? 
- Jasne mała. - Ugh... duży. Usmiechnełam się i zabarałam do jedzenie. Około godziny 12 zebrałam rzeczy i z wszystkimi pożegnałam. Wtedy do mieszkania wbiegł nawet można powiedziec że wleciał Niall. Nie przejmowałam sie nim. Pożegnałam się z resztą i wraz z Malikiem wyszłam z mieszkania. On wziął moją walizke. Zauwazyłam że on nie wiedział co robić, podszedł do MArty i Mani, ale te walneły go tylko w twarz i odeszły. Było mi go żal? Co ja gadam. 
Tak, brakuje mi go, ale zniszczył wszystko a chodzilismy 2 dni? Aż jak przypominam sobie tą laske to żygać mi się chce. 
- No to mała dojechaliśmy. - nawet nie zauwazyłam kiedy. Na  lotnisku pożegnałam się z Zaynem. 
- A buziaka nie dostane? - zapytał speszony. To jest głupek. Odwróciłam się, a on podszedł. Dałam mu tego buziaka. Był szczęsliwy. 
- Pa duży. - Cichutko zachichotałam. Ale łez też nie zabrakło. Weszłam na odprawe, potem już bylam w samolocie. 
- WITAMY I ZYCZYMY MILEJ PODRÓŻY. - Tylko tyle usłyszałam. Potem już usnełam. 

*Oczami Nialla*
Obudziłem się, ptrzetarłem zaspane oczy. Poczułem że ktoś leży mi na torsie, przetarłem jeszcze raz oczy i zobaczyłem że to nie jest Angelike. Wyskoczyłem z łozka jak pojebany. Zacząłem krzyczeć co ja z nią robie, naprawde nie pamietam nic. Ta dziewczyna.. ja sie tłumaczyłem An że to tylko poznana dziewczyna, japierdole. Ally? Chyba tak miała na imie. Patrzyła na mnie z zamknietą buzią. 
- Kurwa ja mam chłopaka. - w jej oczach pojawiła się łza. My tego nie zrobilismy jesteśmy razem w ubraniach. 
- A ja mam dziewczyne od paru dni. Już pewnie jej nie mam. - Zakryłem dłonią oczy. Siadłem na łóżku. Dziewczyna nie zastanawiąjąc się rzuciła mi szybkie cześć i wyszła. Nie dziwie się jej. Odpowiedziałem i sam wyszedłem z pokoju. Gdy tylko znalazłem się w domu, moim. Popatrzyłem na wszystkich. Spokojnie siedzieli na kanapie. Jedynie kogo brakowało to An i Zayna. Wiem ze jestem cholernym dupkiem, ale to nie jest tak jak ona myśli. Za dużo wypiłem i się połozyłem. Tak samo jak Ally, tak powiedziała Majka. Ale nie Angelice tylko mi. Niestety. 
- Heyka... - chwile sie na mnie popatrzyli, a potem dalej wzrócili zwrok na telewizor. - Yyy hey. 
- Ty masz czelność się jescze odzywać. Zdrajco, najlepiej się pieprzyć po pokojach z innymi, jak dziewczyne sie ma od paru dni. - nieestety to była prawda. Bolało. 
- Mania, to nie jest tak. Jestem dupkiem. Ale wysłuchajcie Majki. - wtedy do pokoju weszła dziewczyna. Siadła na sofie. - posłuchajcie jej. 
- No wiec tak. Kiedy wy zaczeliście grać w butelka ja przeprosiłam Zayna i wyszłam do łązienki, za mną poszedł Niall. I powiedział zebym An przekazała że idzie sie położyć. Ale nie dotarło to do niej, bo kiedy ja przyszłam wszyscy byli, albo na zawnątrz albo z minami jakby ktos umarł. Ale wracając.. - zatrzymała się. Wzieła głeboki oddech i kontynuowała. - Kiedy Niall się położył, ja weszłam do jego pokoju żeby zamknąć balkon. Wtedy słyszałam krzyki z korytarza. Jako że ja byłam organizatorką imprezy i nie byłam zbytnio nachlana nie to co inni. - Spojrzała na Harrego. On się lekko uśmiechnął. I złapał Manie za rękę. - I zobaczyłam że własnie Ally leżała na ziemi, chyba płakała. Jakiś facet na nią krzyczał. Kiedy przestał wyszedł z obecnego miejsca. Dziewczyna wstała, a ja ją zaprowadziałam do pokoju. Nie myślałam wtedy jakiego. Było ciemno. - Jej wzrok wzrócił sie na ziemię. - Przepraszam to moja wina. - posmutniała. Widziałem jak do jej oczu spływały łzy. 
Wszyscy ją objeli. Napewno nie zrobiła tego specjalnie. 
- Nic nie jest twoją winą, teraz trzeba to wyjasnić, ale problem w tym że Zayn zawiózł An na lotnisko. - popatrzyłem na nią. Co, co, co? Ona.. nie mogła. Ja wiem.. ale kurwa! 
Wstałem z kanapy i wyszedłem. Pojąłem kierunek mój pokój. Zostałem sam, ale ja ją odzyskam. 
Wziąłem telefon z szafki nocnej, który wczoraj został zostawiony na szafce nocnej. 
Wybrałem numer mojej dziewczyny.. nie odbierała spróbowałem jeszcze raz i wtedy.. 


czwartek, 4 czerwca 2015

Rozdział 45

*Oczami Nialla* 
Wszedłem znudzony po schodach. Moja dziewczyna poszła poćwiczyć nawet nie wiem do czego. Mamy 8h a ja mam sam siedzieć. Chyba pójde się zapytać czy moge iść z nią. Wszedłem do pokoju dziewczyny bez pytania siadłem na łózku, dziewczyna aktualnie była w łazience. Na szafce leżało radio, jakaś płyta zatytuowana " Taniec", i jakieś dziwne rzeczy. Była różowa pałeczka i jakieś rękawiczki. Gdy zobaczyłem dziewczyne, popatrzyła sie krzywo na mnie. Troche chyba zaskoczona moją obecnością siadła niepewnie na łóżku. 
- Coś konkretnego? - jest inna. 
- Chciałem się dowiedzieć czy moge iśc z Tobą.? I czy mnie przytulisz bo mi smutno? - na poczatku zabrzmiało pytanie powaznie po czym szeroko się uśmiechnąłem. Rozłożyła ręce, i mocno się w siebie wtuliliśmy. Pocałowałem ją jeszcze w czoło i wstałem. 
- Dobra możesz iść, jak nikomu nic nie powiesz. I czekaj musze się ubrać, i wziąść przebranie. - skinąłem głową. An znów podreptała do łazienki, usłyszałem zgrzyt drzwi u już jej nie było. Po kilku minutach wyszła, miała na sobie czarne rozcinane rurki, czarny top/bluzke i czarne glany.  Do plecaka wpakowała jakiś strój i potrzebne rzeczy, ja tylko wyprzedziłem ją w wzięciu radia. Na dole pożegnała się z Zaynem i zabrała zieloną kurte tak jak by z wojska. MIała ją za dużą, a na plecach pisał wielki napis 'Julgus'*  szczerze nie miałem pojęcia co to znaczy, ale zapytam się później. Podeszliśmy do białego Modeo. Wsiadła za kierownice, a ja na pasarzera miejscu. Plecak rzuciła do tyłu, tak samo ja z radiem. Nie miałem pojecia gdzie jedziemy, o której będziemy w domu i czy będziemy cos jeść.
- A my gdzie jedziemy kochanie? - popatrzyłem na Angelike. Ta tylko sie szeroko uśmiechneła i spojrzała znów na droge. Jest inna. 
- Mamy godzine drogi do konca Londynu do mojej salki. Wynajełam sobie, znaczy tata - zatrzymała się. - Macka tata, wujek mi ją wykupił. Za dwa i pół miesiąca mam mistrzostwa Brazyli. Wiec musze się przygotować. - kiedy miała zamiar mi to powiedzieć kiedy. Czy ona wtedy nie będzie miała szkoly, czy pracy? 
- Miałas zamiar mi to powiedzieć? - zapytałem troche zdenerwowany. Fakt jest taki że chodzimy dopiero 2 dni. Jak nie mniej. Ale no kurwa. 
- Uspokój sie, powiedziałabym ci prędzej czy później. - odpowiedziała mniej śmielszej niż wcześniej. Przez następny czas drogi trwała niezręczna cisza. Mogłem sie nie unosić. Dojechaliśmy na miejsce miej wiecej po 30 minutach. Wysiedliśmy i skierowalismy nasze zacne nogi w kierunku wielkiego białego budynku. Wsiedliśmy do windy i zajechalismy na 4 piętro. Tam Angi pokazała mi miejsce gdzie mam iść. A ona sama poszła w inną strone, chyba do przebieralni. Podała mi plecak. Wyjeła z niego niebieską siatkę i rękawiczki. Tyle ją widziałem. Poszedłem w danym mi kierunku. Wszedłem i zobaczyłem piekną lustraną sale. Z trzech stron były lustra, z czwartej strony niebieska w zielone i białe paski ściana. Na suficie wielkie cztery lampy, po prawej stronie od drzwi było gniazdko i ławka, podpiołem kabel do gniazda. Wyciągnąłem płyte, nie wsadzając ją do otwarzacz odłozyłem na ławę. Nim sie odwrócilem moje oczy zostały zasłonięte. Zgadłem imię mojej ukochanej. Dostałem namietnego całusa. Nie chcą jej puścić. Nakazałem by usiadła mi na kolanach. Przytuliła się w moje zagłebienie szyjne. Wtedy zobaczyłem że ma na sobie jedynie jakiś rózowy stanik czy co to tam było i bardzo krótkie spodenki też różowe. 
- Kotek slicznie wyglądasz. - ona wstała i seksownie kręcoc tyłkiem włozyła płyte do radia. Pierwsza piosenkę jaką usłyszałem to Cheerleader - Omi. Dziewczyna przygotowała sie do tańca. Puściłem Play. Zaczeła tańczyć. ( od O;16 Tańczy jako ta sprzodu srodkowa. ). Wszystko szybko się zmieniła. Poleciała Badinga. ( ( od 0;16- 17 Jako ta w kapturze). Gdy dziewczyna skończyła głosno i mocno uderzałem w dłonie. Oklaski się należą, tańczy wspaniale. 
- Kochanie zajębiście tańczysz. - usmiechneła się. Spojrzałem na zegarek mineły 20 minut od kąd tu jesteśmy. 
Popatrzyłem jeszcze chwile jak tańczyła. Potem się przebrała i powróciliśmy do domu. Po drodze podjechalismy jeszcze do Nando's bo zrobiłem sie głodny. Zamówilismy jedzenie też dla innych. z ciepłym posiłkiem przyjechaliśmy. Przywitał się pierwszy jak zawsze Malik, przytulił MOJĄ dziewczynę i przywitał się ze mną, wziął jedzenie i każdemu po kolei poroznosił. Ja poszedłem od razu do swojego pokoju. Dziewczyna za mną. 
- Oh.. jak ja jestem zmęczona. 
- Kochanie mamy jeszcze 5h i jedziemy na urodziny, jaki prezent kupiłaś? - zapytałem. An wstała i podeszła do siatki której tu nie było wcześniej. Wyjeła z niej białe pudełko. Otworzyła i pokazała naszyjnik z kluczem
- Wiesz Majka uwielbia klucze, no i  jeśli ja znaczy my kupimy jej naszyjnik to będzie się jej podobał. Mania z Harrym kupili bransoletke z kluczem i kłódką. Wiec będzie pasowało. - nachwile się zatrzymała. 
- A co Marta, Maciek i reszta? - zagabnąłem zaciekawiony. 
- Lou nie idzie, powiedział że wychodzi na jakąś randke, kazał złożyć życzenia. Liam z swoją dziewczyną... czekaj jak ona się nazywała? - Co kurde Liam ma dziewczyne, Lou idzie na randke a ja nic nie wiem. O nie tak nie będzie. - O wiem Luida. Kupili Majce bluze z wielkim kluczem i bryczesy. Bo jeździ na koniach. A Maciek z Martą własnie są na zakupach wraz z Zaynem. 
Chwile ją przestałem słuchać bo dalej myślałem nad tym co powiedziała wcześniej. Nie powiedziele mi kto ma dziewczyne a kto nie. A An wie już.  Nie że mam za złe jej, ale.. eh no dobra. 
- Powiedz mi kotek czemu ty wszystko wiesz a ja nic? - powiedziałem bezszczelnie. 
- No widzisz misiek Zayn mi powiedział. I kazał przekazać. A Liam dopiero się z nią pierwszy raz pokaże nikt oprócz mnie, Zayna i już Ciebie nie wie. Tak samo jak o Tomlinsonie. - Pocałowała mnie w usta. Odwzajemniłem, niestety po kilku buziakach musieismy przerwać. - A teraz wio do łazienki idź się umyć za 3h wychodzimy, a ja będę dłużej w łazience niż ty. - krótko zachichotała. 
- Ale ja wole zostać tu, obok Ciebie. - znów złożyłem jej pocałunek na jej truskawkowych ustach. 
- Ja też, ale śmierdzisz. Hahhahahha-  Zaśmiała się. Urażony wstałem z łóżka, wziąłem rzeczy na przebranie i pognałem do łazienki. Umyłem się, założyłem czeste ciuchy, z powodu An musiałem się ładnie, ale wygodnie ubrać. Wiec stwierdziłem że ubiore koszulke z napisem "Batman", jakieś wyciągniete jeansy. Gotowy poperfumowałem się perfum i wyszedłem. Kiedy wkroczyłem do pokoju, An gadała z Zaynem. Moim zdaniem on już przesadza. Cały czas się koło niej kręci. Ale podobno się tylko przyjaźnią, niech im będzie. Dalej niby urażony siadłem na łóżku. 
- Kochanie już? - popatrzyłem na nią, i zaraz odwróciłem wzrok. - No ej przepraszam. Nie chciałam. - uśmiechneła się słodko. Malik patrzał na nas zdorientowany. 
- Co się stało Horan? 
- Powiedziała mi że śmierdze. - An zaczełam się śmiać, ale kiedy na nią sie popatrzałem spowazniała. Wtedy ja zacząłem się smiać. I razem z Zaynem przybiliśmy sobie piątke. Wiedział że wcale nie jestem obrażony, tylko udaje. Angelika najpierw sie słabo usmiechneła potem spoważniała. Siadłem koło Zayna. I zaczeliśmy konwersować. Pytałem gdzie wcześniej był, choć wiedziałem. Zdradził mi co jej kupił. Jak o tym opowiadał że ją zobaczy to był cały w skowronkach. Może cos z tego będzie i sie odczepi od mojej. Powtarzam MOJEJ dziewczyny? 
Siedzieliśmy tak okolo 30 minut, nawet nie zauważyłem albo raczej zauważliśmy że Strow wyszła. I ze tak długo coś tam robi. Zapukałem w drzwi lecz nikt nie odpowiedział. Drzwi były zamknięte wiec jeszcze raz spróbowałem tym razem się udało. Dziewczyna krzykła maluje sie. I już po chwili staneła na przeciwko mnie. Wyglądała pięknie, miała na sobie jasną błękitną spódniczkę, kwiatowy top na cienkich ramiączkach. Do tego niebieskie obcasy z kokartką. Makijaż miała bardzo duży, lecz nie czarny tylko niebieski. Miała też w ręce białą kopertówkę, czy jak to tam się to nazywało. Nie znam się. Złapałem ją za ręke, i za resztą ludzi wyszedłem. 

*Na miejscu*  *Oczami An* 
Wyszliśmy z auta. Puściłam rękę Nialla i pobiegłam do solenizantki. Złożyłem jej życzenia od mnie i Nialla. Potem poszłam przywitać się z resztą. Tego wieczoru byłam bardzo śmiała. NIe bałam się podejść i zapoznac. Widać że Niall mnie zmienil. Z czego się szczególnie ciesze. Podeszłam do Marty która stała sama bez Maćka. 
- Hey. Gdzie Maćka wcieło, chciałam się o coś go zapytać? - dziewczyna już miała mi odpowiedzieć kiedy podszedł do nas. 
- O tutaj jest. - i cmokneła go w policzek. Przeprosiłam Marte i porwałam mojego brata. Musiałam się zapytać o tym czy puści mnie na motocyklu na konkurs, chce tam sama pojechać. Podobno przełozyli go tutaj w Londynie, ale gdzieś na koniec. Wiec... Oczywiście Niall i reszta mogą przyjechac, ale dopiero na sam konkurs. Tak nie dam rady, bo Horan jest strasznie rozpraszający. A tańcze sama.
- A więc mam pytanie, czy byś mi pozwolił jechać na drugi koniec Londynu motorem? - wpatrywałam sie w jego piękne oczy. Chłopak chwile coś szczeptał, czego nie słyszałam. 
- Tak jasne, ale po co? - wiedziałam ze zapyta. 
- A wiesz... Nikomu nie mów. Bo mnie nie puścicie. - zaczełam. - Przysięgnij, na paluszzek. - złączylismy paluszki teraz moge mu powiedzieć. - A wiec dostałam się do konkursu tańca, i ide dalej. Ale musze jechać tam. A nie będę brała auta Nialla, ani mojego. Wiec moje skarby muszą być wykorzystane, po za tym chce tam sama jechać. A wy dojedziecie w dzień konkursu. Oczkki? - znów wpatrywałam się w jego oczęta, które są zbyt tajemnicze jak na mnie. 
- Jasne, a Horan? 
- Będzie wiedział gdzie wyjeżdzam. Troche pobuczy, że go zostawiam. I będzie chciał jechać ze mną, ale złapał prace 2 dni temu jako kelner znaczy barman w jakiejś knajpce i nie może w 1 dzień pracy się opuścić. - chyba zrozumiał. Pokiwał głową. Mocno go przytuliłam i posłałam do swojej dziewczyny która już sama stała przy drinkach jakiś czas. Pożegnałam się z nim, bo nie jestem pewna czy się jeszcze dzisiaj zobaczymy. Ja nie moge pić, z powodu tańca i w ogóle. Obiecałam że specjalnie zatańcze, wiec się musze przebrać. No i za 5 dni wyjeżdzam. Nie chce się schlać. Po za tym tak liczyłam że za okrągły miesiąć technikum. A ja ide do innego. Takiego taneczno-sportowego. Nie jestem pewna czy się tam przyjełam. Wyniki dopiero 20 sierpnia. Nie jestem z tego zadowolona że tak późno, bo mnie wtedy nie ma, bo wraz z moimi przyjaciółmi wyjeżdzamy nad jezioro. Pod namioty na 5 dni. Ale dobra teraz nie o tym czas poszukać Horana. 
Wyjęłam telefon i zadzwoniłam. Nie odbierał, lecz nie dzwoniłam drugi raz, ponieważ zauwazyłam go gadającego z jakąś blondynką. Troszke zazdrosna, podeszłam do niego. Złożyłam buziaka na jego policzku, a on objął mnie w pasie i przedstawił mnie tej tapecie. Na ryju miała dużooooo tapety. Serioooo :). Na samą myśl że Niall wolał by ją od mnie robi mi się smutno i obżydliwie. 
- Kochanie idziemy tańczyć? - zapytał. Scisnełam jego ręke, a ten pociągnał mnie na parkiet. Taniec miałam o 22.00 wiec mam dwie godziny. Przytuliłam się do Nialla. 
- I co ładniejsza i fajniejsza  jest ta twoja nowa koleżanka. - zapytałam bardzo zazdrosna, ale taka prawda. Strasznie wszystkie laski do niego lecą, co ja poradze. 
- Zazdrośnico, to dziewczyna poznana 5 minut temu i wiem tylko że jest tu tylko godzine i ma na imię Ally. - odpowiedział lekko zmieszany. 
- Dobra już się nie tłumacz. - Pocałowałam go w czoło. Przetańczyłam z nim prawie godzine, i godzine przesiedziałam rozmawiając z dziewczynami. Nareszcie był czas na taniec. Czemu się tak cieszyłam? Kto to wie, poprostu lubie to robić. 
Ustawiłam sobie wszystko. I powoli włączałam muzyke. Leciała chwila przerwy kiedy zaczłełam tańczyć. Tańczyłam do fajnej muzyki, ale strasznie okropnie było coś do tego ułożyc, jednak sie przekonałam. 
Po kolei każdy krok szedł mi lepiej niż na próbach. Wszyscy mi bili bravo. Kiedy wykonałam szybkie palce. Widownia wziała głebokie wdechy. Tak jak by się przestraszyli. Na końcowym numerku tanecznych wszyscy gwizdali i wiwatowali moje imię. 


Już wiem że to co dzisiaj pokonałam. To było cos czego nie da sie opisać. Probowałam zrobić szpagat na wysokości póltora metra od roku, a dzisiaj moja śmiałość wróciła i zrobiłam. Pokonałam własny lęk. POKONAŁAM!!!










---------------------------------------------------
* JULGUS - odważny po Estońsku 
Kocham was mocno. I dziękuje za komentarze oby tak dalej, postanawiam że nie będe wam pisała za ile komentarzy kolejny rozdział bo sama się nie wyrabiam. 
Pozdrawiam jeszcze raz i dziekuje ze jesteście. 
Rozdział nie sprawdzany, ale powiedzmy że długi.