- An otwórz to ja Niall. - zawołał wiadomo kto. Czy chciałam otwierać? Nie. - Jesteś tam?- nie kurwa nie żyje. Podjełam się że się odezwe.
-Jestem, czego chcesz? - jestem zbyt wredna? Tak, nie chce dopuścić nikogo do mojego życia. Nie chce się ponownie zakochac i zostać odrzucona za nic.
- Nie bądz taka dla niego. - o odezwała sie ta broniąca. Otworzyłam im drzwi, wpatrywali sie we mnie z dziwnym wyrazie twarzy. No tak nie spoglądałam w lustro, popuchnięte oczy, rozwalone włosy. Ominełam ich sprawnie jeszcze biorąc telefon, ubrałam buty wychodząc usłyszałam. - Znów sie nad sobą użalałaś, bravo An. Znów płakałaś, pewnie się pociełaś. Chcesz wzrócić uwage na siebie udało ci się. Wszyscy teraz będą się o ciebie martwić, ale nie ja. - teraz to mnie wkurwiła. Mela mnie nie zna, a ocenia.
Wyszłam z domu i trzasłam drzwiami. Po drodze słuchałam muzyki, po jakimś czasie wróciłam pod dom by odpalić samochód. Tak miałam przy sobie kluczyki. Najbardziej przykro mi jest z powodu tego że żaden z nich nie zaprzeczył. NIkt. Widac że chyba sie z nią pogodzili, gdy ja byłam w pokoju. Wgl kto ją tu wpuścił. Lol.
Wyjechałam z tego zadupia. Miałam ochote na impre. Na szczęście zawsze w samochodzie mam jakiś sukienki czy coś imrezowego. Zatrzymałam sie z tyłu jakiegoś magazynu. Otworzyłam bagażnik, wyjełam ciuchy i ułozyłam na ławke obok. Ostatnio zakuoiłam sobie niezłe ciuchy. Spojrzałam w drugi zestaw. Zapakowałam reszte spowrotem do bagażnika. Zestaw wziełam sobie do środka. Ubrałam na początku top z dżetami, do tego spódniczke odkrywającą prawie tyłek z koronkową halką. Na ręke prawą założyłam takie jakieś badziewną bransoletke z ćwiekami. Znalazłam ją w schowku. Dziwne, ale nie będe tego badać. Na nogi wziełam czarne lity. Gotowa znaczy ubrana, zrobiłam sobie mocny makijaż na szybko. Coś podobnego do tego. Włosy przeczesałam szczotką, odpaliłam auto. Skierowałam mój GPS do najfajniejszego klubu. Wybrał on sobie Fabric nightclub, wysiadłam z niego i skierowałam swój tyłek do klubu. Ostatni raz przeglądając sie w szybie mojego cacka. Weszłam i poczułam nagły zapach tytoniu i alkoholu. Bez zastanowienia zamówiłam sobie 3 kieliszki czystej. Wypiłam je od razu i poleciałam na parkiet. Telefon włożyłam do topu, wraz z cienkim portfelem. Tańczyłam znaczy on się lepił z jakiś typkiiem. Potem poznałam 3 dziewczyny. Tańczyłyśmy dziko na stole.
- Hey skarby. Co takie ślicznotki robia tu same? - zapytał. Wyglądał miej wiecej dobrze, czyli można od niego liczyć że to nie zboczeniec.
- Pijemy sobie. - odpowiedziała Aly. Wtedy do stolika podszedł jej chłopak.
- Możesz je Bill zostawić, one nie chcą seksu. - czyli zboczeniec. Eh... normalnego chłopaka nie ma. Poprosiłam żeby ktoś przyniósł mi 5 kieliszków czystej.
Około godziny chyba 4 zaczełam już mieć dość, ale robiłam rzeczy których nie powinnam. Alkohol na mnie działa. Na telefonie mam 5 nie odebranych połączeń od każdego oprócz Meli i Daviego, nawet lepiej, niech nie mysli że zapomniałam. I 3 sms od Nialla. Coś w stylu chyba gdzie jesteś. I takie tam. Potem poznałam chłopaka, bardzo przystojnego, ale nie lepszego od Nialla. Kurwa co ja gadam. Bawiliśmy się razem!!!!
*Oczami Steviego* (poznany chopak )
Świetna dziewczyna. Laska z niej, i charakter nawet nawet, ale teraz tego nie stwierdze, bo chyba przesadziła z alkoholem. Ja przyszedłem kogoś poznać nie pic. Nie jestem samochodem, ale nie dzisiaj. Nie moge. Tańczylismy dużo, opowiadała mi o tym jak kolegi dziewczyna go potraktowała że mama jej umarła, wtedy sie popłakała.
- Odwioze Cie do domu? - zapytałem. Mam nadzieje że ma samochód.
- Możemy, ale nie do mnie nie chce tam wracać. Prosze. - Tak ślicznie się na mnie popatrzyła. Zawiozę ją do mnie, mieszkam sam. Mam nadzieje że jutro będzie mnie pametała. Dała mi kluczyki, nie powiem skąd je wyciągneła.
-Dobra śliczna, idziemy. - Wziąłem ją na ręce, pokazała mi które auto. Po drodze śpiewała, potem jak szła sama to tańczyła. Coś tam majaczyła jak po ćpaniu, i chyba to robiła bo jej oczy nie są w dobrym stanie.
Położyłem ją u mnie w sypialni, sam sie przeniosłem do pokoju. Zasnąłem od razu.
Rano usłyszałem jak ktos się krzata po kuchni, ubrałem czyste spodnie, a góre zostawiłem taką jaką jest. Chyba jej nie będzie przeszkadzać. Wszedłem do pomieszcznia, a dziewczyna zgrabnie kręciła tyłkiem i śpiewała. Po chwili chciałem ją przytulić, ale boje sie co pomyśli. Niestety sie odwróciła.
- O wstałeś, przepraszam że czuje się jak u siebie, ale zrobiłam ci śniadanie. Sama już zjadłam. Siadaj. - już ją kocham, zrobiła mi śniadanie.
- Nie no spoko, dziekuję. Pamietasz wszystko? - dziewczyna pokiwała głową, ale tak jakby smutniej.
-Przepraszam za wszystko Stev, i dziękuje za pomoc. - Usmiechneła sie słodko. Podeszła do mnie i wtuliła się w moją klate. Odwzajemniłem.
- Nic skarbie sie nie stało. Wydajesz sie fajna, mam nadzieje ze to nie było tylko jedno spotkanie. - spytałem lub stwierdziłem.
- Nie oczywiście że nie. Ty też jesteś fajny, i mam nadzieje ze nie zapomnisz o mnie.-szybko zaprzeczyła.
Zjadłem śniadanie, dała mi swój numer. Zawiozłem ją do domu. Cos mi sie wydaje ze nie moge o niej zapomnieć. Nie moge. Jest wolna, ładna, charakter super. Czas żeby ją gdzieś zaprosić.
Do Angi:
Cześć to ja Steve, nie chciałabyś sie ze mną umówić jutro na 16?
Schowałem telefon do spodni i rozsiadłem sie przed telewizorem. Juz spokojnie sobie leżałem kiedy dostałem powiadomienie o sms. Szybko odczytałem.
Od Angi:
Jasne że chce. Przyjedź po mnie, a teraz przepraszam ale nie moge pisać. Dozobaczenia jutro. :*
Ciesze sie jak głupi że jednak się zgadza. Może to troche dziwne że nowo poznana dziewczyna, a już sie z nią umówiłem, ale mam nadzieje ze ją poznam. Własnie nadzieja umiera ostatnia. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz