Wstałam z łóżka z wielkim kacem. Nie pamiętam z wieczoru nic. Tylko że podrywali mnie jakiś przystojniak, który był ochydny bo proponował mi seks. Na szczęscie był koło mnie Maciek. Dobrze że mnie pilnował, bo byłam tak urządzona że gdyby coś się stało. Zapewne bym była w ciąży z tym kimś. Zeszłam na dół i zastałam Harrego z Mańką, od razu do mnie podbiegli.
- Angelika, nawet nie wiesz jak się martwilismy. Nie rób tak wiecej. - gdyby wiedzieli że bedę s=tak robić. Musze się na czym odereagować. Niestety wracają stare nawyki picia alkoholu, ale to nie moja wina że mam nie szczęście do życia. Dzisiaj nie ide do klubu, kupiłam sobie zapas i pójde na most. Jest nie daleko czarne wioski.
- Dzisiaj wychodze, nie dzwońcie. NIe szukajcie mnie. - Harry spojrzał na mnie.
- Gdzie idziesz? On nie chciał. Eli to ona jest winna sama się przyznała. Gdybyś widziała Zayna. On cię kocha. - jak by mnie kochał to by nie wybierał Eli, i Marty. Tylko Mańki. Chyba że bał się o Harrego i jego związek. Nie wiem co sobie o tym myśleć. Dlatego w samotności, nie poprawka z alkoholem przemyśle sobie to.
- Ide gdzieś. Wszystko to musze sobie przemyśleć. W ogóle gdzie on jest?- zapytalam bo duchem sie o niego boje.
- Poszedł spać do domku Maćka. - oboże oby się nie pozabijali.
Nie odpowiedziałam. Wziełam sobie zrobione podczas rozmowy kanapki i z smutkiem na twarzy pobiegłam na góre. W pokoju weszłam pod prysznic, a potem ubrałam jeansowy strój, zrobiłam lekki makijaż i powróciłam do zjedzenia kanapek. Po wmuceniu, do małej torebki wziełam dwie 07 i wyszłam z pokoju. Na szczeście na dole nikogo nie było. Zosatwiłam kartke na stole, wylączylam telefon. I wyszłam.
Szłam z około 20 minut, dotarłam na opuszczony most, rozsiadłam się na wczesniej rozłożonym kocu, wyciągnełam czekolade i napoje wszelkiego rodzaju. Wypiłam jedną szklankę i zaczełam płakać i popijać jakimś spirytusem. Potem z nerwów puściłam sobie muzyke, rózne piosenki leciały. Pierwsza Part of Me. Taczyłam to co chciałam. Nie zważałam ze to nie pasowało do tej piosenki. Następnie puściłam sobie Toca Toca, zaczełam podśpiewywać sobie, nudy nudami, ale musiałam sie na czymś wyżyć. A to najlepsze co mogło być. No oprócz żyletki, ale obiecałam sobie że przestane. Potem puszczałam sobie nagłupsze piosenki. No cóz, ale udało mi się. Zapomniałam o wszystkim. Gdy wróciłam na koc, zobaczyłam 8 nie odebranych połączeń od Nialla. 3 od Mani, 5 od Harrego. 11 od Zayna. I 5 sms.
1 sms.
Od Mania:
Mam nadzieje że nic się nie stało. Bardzo cię kochamy wracaj do domu. Zayn poszedł cie szukać wraz z Nialle i Maćkiem. Bardzo się o Ciebie boją. Nigdy nie wiadomo co zrobiłaś. Prosze cię wróć, albo daj znak zycia.
Szybko odpisałam, nie chciałam aby mnie szukali, ale tez nie miałam pojecia że wszyscy się tak zamartwiają o mnie. Dla świetego spokoju odpisałam
Do Mania:
Nic mi nie jest, mieliście mnie nie szukać. Za szybko nie wróce, bo nie mam czym to 20 min drogi od domków. jestem pod wpywem wielkiego alkoholu, Ja was też kocham. Powiedz Zaynowi, ze bardzo mocno go kocham, ale zabolało mnie to co się zdarzyło. Nie chce żebyście przez ze mnie cierpieli. On powrócił.
Tak on wrócił, wczoraj na imprezie go spotkałam. Powiedział że łatwo od niego nie odejde. Boje się, ale groził mi że jak znajdzie mnie to zabije, a jeśli nie mnie to moich przyjaciół. Może lepiej gdybym z sobą skonczyła? Nie mógł by mnie zabić, i nikogo za mnie.
2 sms
Od Nialla:
Mała bardzo sie o Ciebie martwimy. Wracaj szybko. Twój braciszek Niall. <3
Jesku co ja z ludźmi robie że się tak o mnie troszczą, a ja byłam taka nie miła dla nich. Szybko odpisałam, choć wiedziałam że Mańka pokaże wszystkim sms mojego do niej.
Do Niall:
Żyje, niestety i na szczescie. Kocham was mocno.
Odpisałam na sms po czym otwarłam nową butelkę. Po godzinie byłam już nieświadoma tego co robie. Wstałam z koca. I zostawiając wszystkie śmeici wziełam torebke i poszłam w chyba strone domu. Szłam i szłam i szłam. Ktos mnie zaczepił. Wziął na ręce i tyle pamiętam
Obudziłam się w jakiejś piwnicy?! O żal. Z wczoraj nic nie pamiętam, jestem osłabiona i na wielkim kacu. Krzycze pomocy nikt mnie nie słyszy. Telefon w torebce, torebka za daleko mnie żebym była wstanie się ruszyć. Sprawcy nie ma. Siedze w zimne, trzesę się jak osika, jest zimno. Nic nie jadłam od wczorajszej czekolady. Znaczy dla mnie to nawet lepiej nie zgrubne, ale nie mam wody. Może jest, ale kapiąca z ściany. Aż tak mnie nie powaliło żebym to wypiła. W jednym mencie wstałam a zachwile znów lezałam. Poszedł do mnie jakiś meżczyzna. Głos mi bardzo dobrze znany. To on, to moj były ojciec. Znów zaczynam krzczeć, ale nikt mnie nie słyszy. Po chwili podchodzi do mnie i obmacuje, wszystko mi się przypomina. Zaczynam krzyczeć. Dławie się własnymi łzami. On nie reaguje. Próbuje sie do mnie dobierac. Nie daje się. On dalej próbuje ale na marne. Jest w stanie mnie przelecieć jak śpie. zostawił mnie, odszedł. Nareszcie spokój, Lecz po chwili przychodzi z nożem i pasem. Przeszywa mnie wewnetrzny ból. Fizyczny i psychiczny. Nikt mnie nie szuka. Bo nakazałam im mnie nie szukac, teraz żałuje.
Leże na ziemi z przeciętą wargą. Z odciskami jego rąk na nagarstach. Z odbitym pasem na plecach. W swojej własnej krwi. Nie mam siły krzyczec. Nie mam czym płakać. Nie jestem w stanie się ruszyć.
Odnajduje swój telefon. Dzwonie do Zayna. Odbiera. Mówie bardzo cicho. Ale nie udaje się mi nic powiedziec gdyż on znow się pojawia. Krzyknełam szybko do telefonu pomocy. Zayn usyszał. Mężczyzna próbuje mi wziąść telefon. Znów sie nie daje. Znów mnie uderza. Boli tak bardzo mocno. Telefonu juz nie mam. Został rzucony gdzieś w kąt. Na szczeście włączony i żywy.
-Zayn jak ja cię kocham. - mówie sobie po cichutku aby ten gnój nie usłyszał. Chce się obudzić. Chce byc przy nim. Przy Maliku, nie przy Tomie. Tak bardzo się go boje. Boje się mu co kolwiek powiedzieć. Nie mam sił na nic. Mdleje. Słysze...
- No teraz mam ciebie dla siebie już się nie wydostaniesz kochana. - jedna łza wypływa z powieki. Przeszywa mnie ból wewnetrzny fizyczny. Zostałam zgwałcona po raz kolejny. Nic nie słysze. Jestem w ciemnym pomieszczeniu. Ktos mnie dotyka, a po chwili już nic nie czuje.
*Oczami Zayna*
- Coś jej jest. Słyszałem tylko wołanie o pomoc. Potem krzyk i juz nic. Musimy ją poszukać. - Krzyczałem na nich, wiedziałem że nie mam szans. Musiałem im o tym powiedzieć, Mania płakała Harry ją przytulał. Niall chodził z pokoju do pokoju. Maciek i ja a szkoda gadac. Liam i Lou obdzwaniają wszystkie najbliższe okolice. Dzwonilismy na policje. Stwierdzili że ją poszukają. Liam wysłał im jej zdjecie. Wiem ze była w jakiejś piwnicy było to słychac. Ja sie o nią tak bardzo boje. Kocham ją. Nie poddam się. Tak na prawde to przez mnie ona teraz cierpi, to przez tą pizde Eli. Nigdy jej nie wybacze. Nigdy.
- Dobra,musimy sie oponowac. Bardzo ją wszyscy kochamy. A wiec no idziemy ją szukać. A Harry i Mańka zosatjecie gdyby wróciła. Trzymajcie się. - Powiedział Lou po czym razem wyszlismy. Podzieliliśmy sie na ulice. Wydzwaniałem do niej ciągle, miałem nadzieje że żyje. Nadzieje umiera ostatnia.
--------------------------------------------------------
KOcham was. Specjalnie dla Poli napisałam dzisiaj... Nie wiem czy wam się podoba. Wszystkie piosenki które są w rozdziale. własnie ich dzisiaj słuchała. Ale też :
I wiele innych. Miłęgo spanka. Jutro na kolorowo do szkoły :)))
Troche za dużo się dzieje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz