środa, 25 marca 2015

Rozdział 27

*Oczami Angeliki*
Jestem w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Ból sprawia mi wiele nie wygody. Nie potrafie siedzieć na posladkach, bo mam poobijane z pasa. Ręka boli cholernie mocno, bo za dużo byłam nie posłuszna. Boje się.
Na przeciwko mnie są drzwi, po prawej stronie są takie różne rzeczy jak bicz, lub kajdanki. Po lewej stronie drzwi jest krzsło. Wygląda ono jak do torturowania. Powiedział mi wczoraj wieczorem że jak nie będę posłuszna wyląduje tam. W tym małym pomieszczeniu mieszczą się rzeczy o których nikt nie ma w mieszkaniu. To znaczy nikt zdrowy psychicznie. Na jednej z pułek leżą wszystkie odmiany noży. Od noża kuchennego do scyzoryka wielkich wielkości. Zdaje mi się że to piwnica.
Dzisiaj znowu pewnie przyjdzie, da mi zjeść stary chleb jak pies. Wody da mi tyle żebym nie umarła. Bo nie będzie sie miał czym bawić. Chce do Zayna, Mani, Harrego. Do wszystkich.
- Ej malutka, dalej tu jesteś. I zyjesz, myślałem że nie będę miał się czym bawić. - mówił to z taką skromnością. Myśli że jest fajny. - Popatrz się na mnie!- Tym razem krzyknął. Przestarszyłam sie, ale nie pokazywałam nigdy tego. Zresztą zawsze byłam inna, co prawda w środku zawsze się go bałam, ale potrafiłam nie źle dogryśc jeśli trzeba.
- Nie będę patrzyła na taką gównianą twarz, jeszcze oczy mi się popsują od takiego widoku. - zaśmiałam się. Jego wzrok, te oczy. Pamiętam jak byłam mała, jak mama z nim przyszli do domu po rocznicy własnego ślubu. Wtedy tata kupił mamie 50 czerwonych róż. Wtedy patrzył na mnie z litością w oczach, nigdy mnie nie kochał. Zawsze byłam dla niego uciążeniem. Gdy się pytałam czy moge iść do koleżanki, zgadzał się żebym szła na cały weekend. Dlatego gdy osiągnełam wiek kiedy zaczełam ćwiczyć taniec w Polsce. Tata był zadowolony. Nigdy też do niego nie gadałam 'TATO' tylko zwyczajny 'ON' albo 'TOM' mu to nawet pasowało, nie musiał się do mnie przyznawać.
- Ty mała suko, dzisiaj bedzie musiała mieć kare, za dużo usłyszałem o mnie żeby cię to omineło. Rozumiesz?- zapytał, ale nie chciałam odpowiadać. - Rozumiesz? Nie za pytam ponownie.
-Jasne że rozumie.
- A i jeszcze jedno. Każde twoje zddanie ma być grzeczny. I kończyć się moim imieniem. Czyli; 'jasne że rozumie, Tom'.
Dobra teraz to przesada, nie będę się tak do niego wzracać. Chuj mnie to obchodzi, zę on tak chce, a ja chce żeby mnie puścił, ale to nie koncert życzeń. Ups...
-Nie będę tak gadała. - widziałam że się wkurzył. No cóż moge powiedzieć, taka już jestem. Mała na pozór grzeczna, ale wredna jak to gadają. A ja uważam że nie jestem wredna, no ale nie podważam zdania innych osób.
- Co powiedziałaś...? A wiesz nie będę się pieprzył z taką małolatą. Wstawaj, zachwile się policzymy. - Hahaha małolata, odezwał się ten dorosły, ma 40 na karku a mózg jak 15 latek. Wstałam posłusznie, zeby on mnie nie podnosił. Za każdym razem gdy mnie dotykał mnie się wszystko przypominało, nie mogłam płakać. Nie chciałam pokazać że się go boje, on by to wykorzystał.
Podszedł do mnie z jakąś obrożą, że co kurde"?
-Ty chyba nie masz zamiaru mnie zapiąć jak psa? Chyba aż tak psychiczny nie jesteś?- zapytałam. Chciałam się obrócić, ale on pociągnął mnie za włosy i strzelił liścia. - A za co to było, Tom? - chciał to miał swoje imie na końcu zdania.
- Za nic, tak mi sie podoba cie bić. Ze aż to polubiem. - on jest naprawde psychiczny. Kurde. Związał mi ręce i nogi, Na szyje założył mi wielką kolczatke, Dokładnie zapią, żebym sie nie wydostała. Po drugiej stronie pokoju, znaczy jeśli można tak to coś nazwać, zaczepił drugą końcówkę o jakiś hak i mocno związał. -Od teraz bedzie moim pieskiem Tylko nie będę cię wyprowadzał. Masz tam łazienkę.- pokazał na pomieszczenie obok. - Ta smycz jest na tyle długa że tam możesz swobodnie iśc, ale pamiętaj nie masz jak się wydostac stąd.- Japierdziele. Myślałam że jak mnie gwałcił to był nie obliczalny, ale teraz jeszcze bardziej mnie przeraża.
Nie odzywałam się, tylko jak smutny piesek połozyłam się na koc. Powoli zamykały mi się powieki, i już po chwili usnełam. Nawet nie wiem kiedy.

*Oczami Harrego* 
Zayn chodzi po całym pokoju w kółko, od 2 dni nic nie jad. Na całe dnie znika z Liamem i szukaja jej. Mania płacze po kątach. Niall dzwoni do niej i mysli i ma nadzieje że odbierze i powie że jest dobrze. Lou i Maciek siedzą i wpatrują się w ekran telewizora, choć jest wyłączona. Marta cały czas pociesza Maćka i się do niego przytula. Na szczęście nie ma z nami tej... 'przyjaciółki Nialla'. On ją znienawidził choć dalej cierpi po jej zachowaniu. Policja cały czas szuka, powiadamiają nas o  każdym kolejnym czymś co znaleźli lub ktoś coś widział. Okazało się że jest nie daleko tego klubu gdzie spędzila noc Angelika z Maćkiem. Przeszukują wszystkie piwnice.
- Harry dzwonią znowu. Obierzesz nie mam siły już z nimi rozmawiać. - powiedział Niall, serio nie wyglądał dobrze.
- Jasne.

-Dzien Dobry to znowu my, ale tym razem ją namierzylismy. Jest w jednym z opuszczonych domków, własnie pod nim stoimi. - w tym momecie podał adres. Byłem ucieszony.
- Dobrze zachwile będziemy. Dozobaczenia. - wszyscy na mnie sie spojrzeli, ja uśmiechnięty od ucha do ucha, podałem im kartkę. Wziąłem kluczyki i rzuciłem je Liamowi, on posłusznie je wziął i już wszyscy bylismy w drodze. Żaden z nas nie wyglądał dobrze.
Dotarlismy do miejsca, stały tam przy najmniej 3 radiowozy, i my. Policja powoli wchodziła do opuszonego domku, nagle usłyszeliśmy krzyki. Krzyki o pomoc, Potem szybko ucichły, Malik jak oparzony szedł a raczej biegł za policjantem. Drzwi zostały wywarzone a tam ujrzelismy...

*Oczami Angeliki* 
Wołałam o pomoc, modliłam się żeby ktoś przyszedl byle nie on, jednak tak się nie stało. Do piwnicy przyszedł Tom, i zaczął się do mnie dobierać. Był naćpany, za kazdym razem gdy wracał naćpany dobierał sie do mnie. Krzyczałam i wyrywałam się, ale gdy wypowiedziałam ostatnie 'pomocy' meżczyzna się odsunął i wziął z jednej z pułek malutki scyzoryk, zaczełam się wiercić by nic mi sie nie stało. Krzyczałam coraz głośniej, kiedy do pomieszczenia wpadła policja, ale już byo za późno, rzucił we mnie scyzorykiem, który trafił mi w nadgarstek. Nie wbił się zbyt mocno, ale przez wczesniejsze niewygojone rany, cholernie to bolało. Czułam jak opadam na ziemi, widziałam tylko w wejściu rozmazany obraz Malika i Harolda. Zobaczyli mnie w stanie, którym nie powinni, a dokładniej przyczepionej na smyczy jak niebezpieczny pies, w bluzce która zakrywała mi częsci intymne i nic wiecej, cała rozmazana, nie chciałam aby oni mnie zapamiętali tak na zawsze do kresu swoich dni. Słyszałam ciche wołanie żebym nie umierała i mokre krople na moim ramieniu, po czym odpłynełam.

-----------------------------------
Siemka. Jak wam się podoba, szkoda że nikt nie komentuje/? Powodzenia jutro w szkole, i miełego spania. Egzotyczno- erotycznych :))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz