niedziela, 29 marca 2015

Rozdział 28

*Oczami Zayna*
- Szybko wezwijcie pogotowie, przecież ona umiera. Kurde no!!!- krzyczałem, byłem zdenerwowany. To moja wina że się tu znalazła, że ten skurwysyn ją tak potraktował. Miała zapomnieć o tym wszystkim, mialo być idealnie, ale nie bo Malik kurwa zawsze musi coś zjebać. Gdybym z nią porozwamial, przeprosił. Ugh... chodze z nią 3 albo któryś dzień. Nie wybacze sobie jeśli jej cos się stanie, nawet nie chce tak myśleć.
- Zayn uspokoj się wszystko bedzie dobrze, uwierz w to. Jesteś z Tobą. - Łatwo się to mówi.
- Dziękuję wam- popatrzyłem na Liama.- Dziękuje za wszystko. - wtedy przyjechał ambulans
-Po to jesteśmy. Już są chodzmy, pojedziemy za nimi. - Pocałowałem ją w czółko, wyszedłem z piwnicy. Widziałem tylko jak oni ją odpinają od tej smyczy..bleee. I wnosili ją na noszach. On tego pożaluje, mam nadzieje że go tam w tym wiezięniu dobrze potraktują, tak jak on ją.
Dojechalismy do szpitala równo z karetką, tyllko że ona mi znikła z pola widzenia. Wszedłem z Liamem do wielkiego pomieszczenia. Doktor który ją zawiózł do sali operacyjnej, kazał poczekać, jednak nie powiedział że bedziemy musieli tak długo czekać. W tym czasie do szpitala przyjechali Harold z Manią. Nie powiem dziewczyna wyglądała okropnie, ale nie dziwie sie jej. Harry tez nie był zbyt w dobrym stanie, ale napewno w lepszym niż ona. Godzine później do nas dołączyli Maciek, Niall, Marta i Lou. Wszyscy wyglądali okropnie. Zadziwiało mnie kim jest Marta dla Maćka bo się cząsto przytulają. Ale to dobrze, dalej nie potrafie uwierzyć ze on jest bratem mojej kruszynki. Pojawił się tak z dupy. 
Siedziliśmy w róznych pozycja. W jednym pomieszczeniu, czekając na lekarza, denerwowałem się wiec chodziłem od ściany do ściany. Niall siedział i płakał. Lou i Harry z Manią, trzymali się za ręce, tylko Liam nie pokazywał co odczuwa, jedna łza na jedną minute przetaczała się przez jego policzek. Niby nikt tego nie widział. Maćka i Marty nie było. Pojechali do domku po ciuchy, dla niej i dla nas. Bardzo im za to dziękuje :) 

W końcu po 5 godzinach tej niby operacji, doktor do nas wyszedł. Ja się zastanawiam jak tak młodo wyglądający chłopak może być doktorem, a raczej zwyczajnym lekarzem? Szedł w naszą stronę z podniesioną głową, chciał się pokazać czy jak?
- Dzień Dobry, a może Dobry Wieczór. Jestem Zayn Malik. - podałem mu rękę.- chłopak tej dziewczyny. 
- Cześć. Jestem Adam Toy. Młody prowadzący lekarz, Angeliki. - przedstawił się, tylko nie był jakoś tak smutny, czyli wszystko dobrze. I zna jej imie.  No bravo !- Wyprzedzam twoje pytania. Z nią wszystko wporządku, teraz odpoczywa. Przepraszamy zę tak długo, ale dziewczyna miała dość duże obrażenia ciała, to co się stało starsznie ją połamało, i zrobiło wiele szkód... Ma także uszkodzoną cześć kobiecą, dlatego musieliśmy zawołać ginekologa. Ma 3 tygodnie odpoczywać od sportów i wszelkiego współżycia. - Boże świety, ona żyje... Moja ksiązniczka. Musze do niej iść. Już miałem iść w kierunku sali gdzie się znajdowała, kiedy przyszli brunet z Martą. 
- O jesteście, operacja się już skończyła. Możemy tam chyba wejść?- stwierdziłem i skierowałem pytanie do Adama. 
- Jasne wejdzcie. Ale nie wiem kiedy się obudzi. Dam jej 2 dni, jeśli się nie obudzi... to bedziemy musieli działać dalej. Ale jest silna. - Co? Dlaczego może się nie obudzić. Ja pierdziele.- No i może nie pamiętać niektórych wydarzeń, osób. Wiec mówcie do niej teraz jak śpi. - A to bardzo "dobra" wiadomość, że może mnie nie pamiętać. 

*Oczami Nialla*
Ale się porobiło, nie moge bez niej żyć. Jak nie słysze jej głosu ani jej śmiechu jest mi smutno. Kocham ją jak siostre, i serio Zayn jest szczęściarzem że ją ma. Wiem że wszyscy nie radzimy sobie z tym co się stało, ale nie możemy tracić nadzieji. Przecież nie odeszła jeszcze od nas. Nadzieja umiera ostatnia. No własnie... Nie możemy się poddać. Ja i Zayn napewno tego nie zrobimy. Maciek zapewne też nie, w końcu dopiero co się dowiedzieli że są rodzeństwem. Co prawda przyszywanym ale zawsze coś. Podobnie jak ja i ona. :) Mania i Liam są najbardziej wytrzymali. 
Weszliśmy tam wszyscy razem. Ja z Harrym  i Mackiem poszliśmy się przebrać, bo siedzieliśmy już długo. Po nas poszedł Liam i Zayn i Lou. Ostatnie poszły dziewczyny, nie moglismy jej zosatwić samej. Bedzie cięzko, ale każdy z nas do niej bedzie gadał. 
Zacząłem pierwszy.
- Siemeczka, kochana. Dawno nie gadaliśy. Brakuje nam Ciebie. Nie maam komu się pożalić, komu powiedzieć 'kocham cię siora' nie mam. Obudziła byś się co? Nudzi mi się. 
- Ej a my, nam się nie mozesz wyżalić, mam focha. - odezwał się Lou. Aż się zakrztusiłem. 
-Wam też. Nie fochaj się. - wstałem z krzesła i podszedłem do tego debila. On z niewadomych powodów się odsunął a ja upadłem prosto twarzą na podłoge. Wszyscy zaczeli się śmiać. 
- Widzisz Angelika, co się dzieje bez ciebie. Nie gadaj że chcesz żeby cię to omineło. Bo nie chcesz kochana? - Wszyscy jeszcze raz wybuchneli śmiechem po słowach Marty.  Jednak ona jest świetna. Widać że jest naszą prawdziwą przyjaciółką i że kocha Macka. 
- Ej skarbie, chcesz możę już jutro stąd wyjść. My chetnie cię weźmiemy na jakieś ekstra zakupy. To coś w rodzaju odreagowania. A jak nie to... trudno, ale to nie znaczy że nie pójdziemy. - Z tłumu bez śmiania odezwała się Mania. Jedynie ona była poważna, nawet Daddy się śmiał. 
- A no i nie zapomnij że musimy dokończyć butelke, ale tym razem bez żądnych nowych osób. Zgadzasz się? Nawet sie nie pytam, musisz się zgodzić. - Nie moge, nawet Harry potrafi coś powiedzieć bezsesownego. Każdy z nas coś musiał powiedzieć. 
- No siostra, oczywiście nie wiem czy wiesz, ale za nie długo masz urodziny. Tata chciał nas odwiedzieć. Już wie o tym że tu jesteś, ma zamiar przyjechać przed twoim świetem na 2 dzień. Wszyscy się zgodzili, teraz ty musisz. - Wszyscy staneli jak wryci, w oku Zayna pojawiła się mała iskra. Mania przytulliła się do Harrego, a druga dziewczyna do Maćka. Ja chwyciłem Angi za jedną rekę, a Zayn za drugą. Wszyscy na nią spojrzeliśmy. Nie ruszała się, szkoda. Brakowało tylko wypowiedzi Zayna, on tylko płakał. Ale po jakimś czasie ciszy musiał to przerwać. 
- Kochanie, ja wiem ze źle zrobiłem. Wiem że jesteś tu przez mnie, ale ja cię bardzo przepraszam. Nie potrafie bez Ciebie żyć. Jesteś moim powietrzem. Obudź się powiedz że mnie Kochasz, ze zostaniesz z nami na zawsze. Chce się budzić przy Tobie, chce swietować w Twoim towarzystwie i wy ich towarzystwie wszystkie świeta, choć wiem że to nie za bardzo możliwe. Chce ujrzec twój uśmiech. - Dziewczyna się poruszyła, Zayna łzy powolnie pozwalały na uwalnianie się z powiek. Moje zresztą też. Dziewczyna gładziła ręką rękę Zayna, spokojnie i powoli, wszystkim opadła szczena. Przecież to nie możliwe a jednak. Gdy mulat złapał jej rękę mocniej brunetka była bez radna, ale się odezwała.
- Przepraszam. - spojrzeliśmy na nią, nagle na monitorze pojawiła się zielona kreska, przestała oddychać. Do pomieszczenia weszli lekarze, kazali nam wyjśc. Było źle, za co ona nas przepraszała. Zayn się sprzeciwił wyjściu, wiec wynieśliśmy go razem. Potrącał co się dało, dziewczyna mocniej płakały. Maciek rzucał przekleństwami. To za szybko się zdarzyło. Lecz, za drzwi wyłoniła sie sylwetka Adama. 
- Nie wiem co mam powiedzieć, ona.... ona...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz