środa, 18 marca 2015

Rozdział 23 :D

*Oczami Angeliki*
Gdyby nie te spojrzenia wszyscy by byli szczęśliwi. Ale Zayn tego nie rozumi, że ja i Niall znamy się 3 może 4 dni. I jesteśmy jak rodzeństwo. Ale nie on musi postawić na swoim. 
Zeszłam z kolan Liama i podeszła do roześmianego Zayna. Przytuliłm się mocno do niego. Zayn nie reagował. Więc, klepałam go po ramieniu, ale on musiał walczyć z emocjami z Niallem. Nie to przesada. Odeszłam od Zayna, popatrzyłam na nich i wyszłam z pokoju. Podążyłam za loczkiem, który szedł do kuchni. 
- Piękna, gdzie idziesz? - Że co 'piękna' czy on cos brał. Może powie jeszcze chuda, japierdziele ale zjeb. 
- Ej czy ty coś brałeś? Hah Harold zaskakujesz mnie...- uśmiechnął się i nic nie mówiąc wziął mnie za nogi i przerzucił przez ramie. Serio on coś brał. 
-Zayn ratuj, on mnie porywa. Mania!!! Litości... Harry ty głupku..!!!!- krzyczałam, ale nikt nie raczył się odezwać, a choćby obronić. Dzięki. zielonooki odstawił mnie na ziemie, po czym mocno przytulił. 
- Wiesz jak ja cię KOCHAM...?- jeskus maryskus. Co tu sie dziecie, Czemu krzyczy?
-Nie krzycz. 
-Przepraszam, ale chce żeby Zayn i Mania byli wiesz zazdrośni. To dobra zabawa...- tym razem szeptem się odezwał. NIe mam nic do tego, ale no dziwna ta zabawa. Odeszłam od loczka ale nie daleko. Loczek swoje wielkie ramiona przełożył na moją talię... To takie słodkie. Szkoda że to nie Zayn. 
Odwróciłam się do niego twarzą i złożyłam soczystego buziaka na jego policzku, wtedy do kuchni weszli spóźnieni przyjaciele. Zayn oczywiście nie zajarzył zabawy i podszedł do Harrego, złapał go za koszule i chciał uderzyć. Mania w pore zareagowała i złoczyła usta w szczelnym pocałunku. Podeszłam do zdenerowanego chłopaka. On mnie znów zignorował i odszedł. Tak poprostu. Mania wiedziała od samego początku ze to zabawa. I chodziło żeby ich wkurzyć. Mieliśmy zrobić małe przedstawienie. Ale Zayn dzisiaj już za dużo emocji przeszedł. Nie przejmując się nim zasiadłam koło Louisa. Harry z Mańką dosiedli sie do nas tak jak i Liam. Tylko Zayn był zbyt zdenerwowany sytuacją i nie przyszedł. 
Po kilku godzinach oglądając filmy odpłynełam. Nie wiem co potem ze mną się działo. 

*Oczami Zayna*
Dla mnie to nie była zabawa, wszyscy w tym domu podrywają mi dziewczyne, nawet zajęty loczek. Rozpierdoli mnie od środka, a ona go jeszcze pocałowała. To ja miałem byc na jej miejscu. 
Dobra Zayn opanuj się, o mało nie pobiłes swojego przyjaciela, dziewczyne masz dopiero od 2h. Jestem zbyt nerowy, ale to przez nikotyne, którą ograniczam. Ale w takich sytuacjach nie potrafie się odzwyczaić. 
Siedziałem na balkonie chwile, gdy z dołu do góry przyleciał zdyszany Liam. A za nim Niall... zgadnijcie z kim?... z moją dziewczyną na rękach. Gdy ich zobaczyłem, jak ona go obejmowała to sie we mnie grzało, ale gdy Niall złożył ją na  łóżku i pożegnał się zobaczyłem że śpi, czyli nie jest świadoma tego co robi. Tak słodko wyglądała. Na szczeście była już przy mnie. Złożyłem pocałunek na jej czole i podreptałem pod prysznic, gdy przyszedłem dziewczyna nie spała. Fakt że byłem w samych bokserkach się jej podobał... na 100% widziałem to. Hah jaki ja skromny. Dziewczyna wstała z łóżka i podeszła do mnie. Pocałowała mnie w klatke piersiową, po czym lewą rękę połozyła na moim ramieniu. 
- Wiesz żę cię kocham, i nie wiem dlaczego się tak denerwujesz.- dziewczyna dalej drążyła temat. 
- Ale jestem  wkurzony że wszyscy cię podrywają. - przyłożyłem moą rękę na jej policzek i złożyłem na jej ustach lekki pocałunek. Dziewczyna oczywiście oddawała,położyliśmy się na łóżku. 
-Dobra ja ide spać. Dobranoc. - lekko się uśmiechneła. Przytuliła sie do mojego torsu, i odpłyneła.

*Rano*
Obudziłem się gdy dziewczyny nie było obok. Spojrzałem na zegarek. 9;46, serio tak wcześnie. No nic. Poszedłem do lazienki po spodnie. Zostałem bez koszuli nie chciało mi sie szukać. Zszedłem na dół zobaczyem rozmawiającą pare, i Nialla z moją dziewczyną. Gdy mnie zobaczyła uśmiechneła się i wpadła w moje ramiona.
-Dzień Dobry. Obudziłem się bez ciebie...gdzie byłaś?- byłem pewny że wstałam bo nie mogłam spać,ale nie.
- Wstałam bardzo wcześnie. Zeszłam na dół i Harry wstał. No to stwierdziłam że mam z kim gadać, doszła do nas potem Mania i Niall. Zjedliśmy sniadanie. I byliśmy na zakupach. Niall i Harry podjechali do siebie po pare rzeczy. Wzieli wam też, bo jedziemy jutro na wakacje nad jezioro do domku Mańki. Wiec tydzień razem nam dobrze zrobi. Jedziemy tylko ty ja, Mania z Harrym i Niall. Liam i Lou. I jeszcze taka koleżanka dziewczyny..- wskazała na Manie i dalej konczyła swój monolog. - i Krambl z 2 kolegami.- boże kolejny chłopak. Nie kolejni chłopcy.
- A jak my się wszyscy zmieścimy? - byłem zaciekawiony, bo przecież ile taki domek może mieć miejsca? LoL.
-Norma. Są tam domki takie po trzy osobowe, wszystko jest moje. Dostałam w spadku od rodziców...- dziewczyna posmutniała. Nagle na jej policzku pokazała się łza, Harry ją otarł i szczelnym uściskiem przytulił dziewczyne. Tak jak by się bał że mu ucieknie.
Czyli my będziemy mogli mieć własny domek skoro tak jest. Dobre.
-A ja z pokojami? - nikt się nie odezwał. Dziwne.
- No wiesz Angelika już dzisiaj tam jedzie ze mną, a wy tam dojedziecie. Harry wie gdzie. Musimy ogarnąc wszystko. Pooglądac domki. A potem się zasanowimy kto z kim i w jakim domku. - Co? Ja mam ja puścić bez mnie. Nie ma mowy. Bedę tęsknił.
Nie odezwałem się już, moją brunetka złapała moją rękę, pociągneła mnie na piętro. Weszliśmy do pokoju. Rzuciła się na łóżko. Leżała na brzuchu, wyglądała tak słodko. Mógłbym sie na nią rzucic, i te spodenki. Kur*a nie moge, nie wiem czy już to robiła i czy chce ten teges. Nagle wstała, podeszła do szafy, wyciągneła z niej sukienko- spódniczke, nie wiem jak to nazwać. Poszła do łazienki się ubrać. I zachwile już stała koło mnie, jak ja ją kocham ♥
Pożegnalismy się, Harry i Mania żegnali się ponad 20 min. Wszyscy za ten czas pożegnali się z Angeliką. No i robili słodkie 'awww' lub 'ooo'. To było mega śmieszne. Gdy już skończyli się obciskiwać dziewczyna wyszły. Nie miałem pojęcia jak ja wytrzymie bez nich. A tym bardziej bez mojej wariatki...

*Oczami Mani*
Przyjechałyśmy na miejsce.., Gdy dostrzegłyśmy każdy zakątek pola, na którym stały domki.. Dziewczyna szeroko otworzyła jadaczkę, szybko wyjełam komórkę z torebki i zrobiłam zdjęcie. Na szczęście miałam net, fotkę wstawiłam na instagrama i dodatkowo podpisałam ' z @zajęta_kochanie #aż#szczena#opadła#z#wrażenia#kocham'. Gdy zoriętowała sie było już zapóźno.
-Upsi...- wyszczerzyłam się jak szalona. Moja kochana siksa z miną smutnego szczeniaka zaczeła mnie gonić. Po 3 kółku w okół pola, odłozyłam torębkę i zasiadłam wygodnie na krześle. Po chwili i ona zrobiła to samo. Byłam wykończona.
- Kiedyś się zemszczę nie myśl sobie. - bo się jej boje.
Dobra gdy już chwile odpoczełyśmy i zakomunikowałysmy wszystkim że żyjemy, weszłyśmy do jednego z domku. Był w dobrym nawet stanie. Angelika pobiegła na góre pooglądac pokoje, w jednym nawet się ulokowała i postanowiła że to będzie pokój jej i Zayna. Wszystkie domki, ktore oglądnełyśmy była 2 pokojowe z salonem, kuchnią, łazienką. W każdym górnym pokoju było wielkie łóżko, dwie szafki lub wiecej. I balkon. Mieliśmy do wybory 3 'apartamentowce'. Reszta była wynajęta przez innych wczasowiczów. Pewnie nie zdajecie sobie sprawy, ale mam brata, który jest dość starszy od mnie. I jest włascicielem tego czegoś. Mam nadzieje, że inni lokatorzy są tak samo młodzi i szaleńczy jak my.
Mineły 5h od kąd tu jesteśmy. Wyczysciłyśy wszystkie domki. Teraz zostały nam tylko baseny do posprzatania i wypełnienia. Ale to chyba już nie dzisiaj.
- To co noc filmowa, czy miasto?- puściłam jej oczko.
- Raczej miasto, a potem noc filmowa. Nie mamy nic w lodówce. - dziewczyna nie chętnie odpowiedziała na to pytanie. Miasto nie było tak daleko, no i na sto procent to nie było miasto takie jak w Londynie koło Big Bena... Z tym trzeba się liczyć.
Wsiadłyśmy do auta, tym razem prowadziła towarzyszka. Nawet mnie nie zabiła, szczerze mówiąc ona nie jest dobra w te klocki, z tego co wiem zawsze wolała motocykle, i wie o nich wszystko. Po pewnym czasie jazdy byłyśmy na miejscu, pobiegłyśmy do jakiegoś supermarketu i wypełniłyśmy wuzek jedzeniem, oczywiście nie zabrakło alkoholu, bo Angelika musiała włozyć do wózka prawie 2/4 wódki. No tak ona to lubi, przynajmniej jest tak od jakiegoś czasu. Najgorsze jest to że zaczeła palić, ale nie pokazuje tego tak. Od czasu do czasu, widze ją z papierosem w ręku na balkonie, mam dobry zasięg do tego.
A tak wracając szybkim krokiem wyszłyśmy z sklepu, po upływie 20 min byłyśmy już w domku.

*Oczami Zayna*
Bez dziewczyn to nie to samo. Po ich wyjściu, my też się zebraliśmy do własnego domu. Każdy z nas musiał sie spakować. I a i jeszcze musimy podjechać po jakieś zakupy, bo pewnie dziewczyny pomyślą o sobie, ale o nas nie... Eh.
Harry chodzi jakiś smutny, cały czas pisze z Mańką sms, nie odrywa się od komórki. Tak samo jak Lou, on i jego telefon z kimś pisze i podejrzewam że to jakaś dziewczyna. Nigdy go nie widziałem tak usmiechającego się do telefonu. No no zobaczymy. Ja.. ja nie pisze z Angeliką. Nie będę jej przeszkadzać. Napewno teraz czyszczą coś. A telefon lezy gdzieś daleko. Liam, i Niall gdzieś wyparowali. Nie ma ich od samego wyjazdu. Nie wiem.
Ostatnio dowiedziałem sie że jedziemy akórat na taki termin bo 11 lipca moja dziewczyna ma urodziny. A najgorsze jest to że nie wiem co jej kupić. Chyba żaden z nas nie wie. Znamy ją 3 dni może 4. Jest to naprawde wspaniała dziewczyna. Nie wiem co we mnie widzi, ale wiem że ją kocham.

*3h później*
Jesteśmy już wszyscy spakowani. Chcemy zrobić dziewczynom niespodzianke i wyjechać juz dzisiaj. Mieliśmy być na jutro, ale no Harry ciągle zrzędzi że nie ma sie do kogo przytulać, Lou mówi że już mozemy jechac, ale musimy podjechać po Eli, szczerze nie wiem kto to. Ale podobno gorąca laska. Tak gada Lou, ale to jest Tomilson tego nie ogarniesz.
Gdy zszedłem z torbą w korytarzu stali blondasloczekLouLiam wyszedłem pierwszy a za mną cała zgrali małp, Dady zamknął mieszkanie i wszyscy wsiedliśmy do wozu. Kupiłem sobie fajne, nie drogie auto. W ogóle z całej naszej piątki tylko ja Liam mamy pojazd.

*Na miejscu*
Wysiedliśmy z samochodu i zobaczyłyśmy opalające się dziewczyny, gdy wszedłem na posesje wyszła dziewczyna Stylesa ( oczywiście bez butów, tego na telefon same ubranie) o mało nie upuściła tego co miała w rękach. Przybiegła się przywitać. Poinformowała mnie że Angelika, jest w domku nr 3 u Maćka naszego sąsiada. Zaniepokoiłem się. Podeszłem pod drzwi, i usłyszałem śmiech. Chyba dziewczyny. Zapukałem na drzwi, i otworzył mi wysoki blondyn o brązowych oczach.
-Cześć, jest u Ciebie...- nie dokończyłem, znalazła sie moja zguba :*. Przybiegła do mnie w trybie natychmiastowym, pocałowała mnie przy chłopaku, a on tylko zmierzył ją wzrokiem. No faktycznie wyglądała niesamowicie. Ale to ja powinienem się patrzeć na nią tak. Dziewczyna odlepiła sie od mnie, i raczyła nas sobie przedstawić, nie chętnie podałem mu rękę. Po chwili chłopak zaprosił mnie do środka, ale odmówiłem i wyszedłem. Zachwile do mnie przybiegła Angelika.
-Ej coś się stało? - była słodka jak się o mnie martwiła.
- Nie, tylko ja cię zostawiam na jeden dzień,a już są koło ciebie chłopcy. - tak rzeczywiście przyznałem sie że jestem zazdrosny, ale ona jest taka piękna. że oh.
- Skarbie, posłuchaj, przyszłam ja do niego bo chciałam pożyczyć cukier. Wy mieliście jutro przyjechać, wiec stwierdziłam że poznam kogoś też. Nie sądziłam że akórat to będzie chłopak. - teraz to było dzikie, czyli się nie cieszy że przyjechałem. No to fajnie.
- Aha, czyli nie cieszysz się że przyjechałem? - odszedłem od niej. Dziewczyna zatrzymała mnie przy samych drzwiach.
-Nie nie ciesze się...- dobra mam dość. - Bo się bardzo ciesze, a ty się denerwujesz. Prosze cię przestań, robisz się spychicznie zazdrosny. - dała mi soczystego buziaka w usta i pobiegła w głąb domku. Zaprosiła mnie reką, abym szedł za nią. Gdy bylismy na piętrze dziewczyna weszła do wielkiej sypialni, była cudowna... gdy znalazłem się w środku rzuciliśmy się na łóżko. Ona siadła na mnie okrakiem i zaczeła składać lekkie pocałunki na moich ustach. NIe powiem podobało mi sie to. Niestety zawsze ktoś ma dobre wyczucie. Ale tym razem zapukał.
-Co jest kurde?- zapytałem... nawet prywatności nie ma.
- Jedziemy na zakupy, idziecie z nami? - Czyżby Niall?
- Nie my zostajemy.- uśmiechnołem sie szyderczo i spojrzałem na dziewczyne.
- Oki, bawcie się dobrze. Wrócimy za około 2h.- nikt z nas nie odpowiedział.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz