piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział 30

Wyszliśmy wszyscy z szpitala. Dziewczyna nie tryskała energią, ale uśmiech z jej twarzy nie znikał. Ja z Angeliką i Zaynem pojechaliśmy jedyn autem. Moim. A reszta innymi, bądź innym jednym. Mielismy dalej wakacje, nawet jeszcze ich do porządku nie zaczeliśmy. A pojutrze są jej urodziny. 

*Oczami Angeliki*
Nareszcie w domu, znaczy w domku w mieście innym niż Londyn. Weszła do mieszkania, i od raz pobiegłam do mojej sypialni. Śmierdziałam okropnie szpitalem. Teraz bedę musiała uważać, nie moge uprawiac sportu, ani tego drugiego. Za pare dni mam 18, ale nikomu nie wspominałam że mam urodziny. Wiec zapewne moje urodziny będą tak samo obchodzone co pare lat wstecz. Czyli jeden prezent. A potem książka i pokój. Rutyna każdego nowego roku. 
Każdych wakacji. Cóż takie życie. 
Położyłam się w moim narazie nie własnym łózku. I leżałam jak nie żywa. Jedynie czego mi brakowało to Zayna. Właśnie. Nie poszedł za mną. Nie ma go przy mnie. Coś tu się dzieje. Przecież mu wybaczyłam. Co prawda nie powiedziałam tego, ale to co gadał w szpitalu serio mi poszło na psychike, no i nie moge bez niego żyć. Tak samo co Maciek powiedział. Że będę mogła pojeździć na motocyklach. Tylko że nie wiem czy tego chce. Moje skarby na mnie czekają, tylko że boje się znów wspomnień, boje się że wszystko się powtórzy jak kiedyś jeździłam i wygrywałam. Moja mama przechowywała moje skarbeńka w jakimś zakładzie, a potem przejął je jakiś człowiek. A jak mi sie złączą fakty to tym człowiekiem jest nasz nowy 'tata'. No ale przynajmniej wiem że są bezpieczne. 

*W tym samym czasie Zayn*
Wszyscy weszlismy do domku Liama. Wszscy oprócz jednej osoby, która poonała do naszego mieszkanka. Nie dziwie się jej, jest wykonczona. No i nareszcie ma swoje kochane łóżko. Ja zamiast iść do niej, wszedłem razem z resztą do pomieszczenia, rozsiadłem się wygodnie i zaczeliśmy rozmowe. 
- A wiec pojutrze są Angeliki urodziny. Załatwiłem już bar. I wszystko co z nim związane. Wiec moja robota skonczona. - zaczął Harry. 
- Ja też już wszystko zrobiłem. Zaprosiłem wszystkich ważnych gości dla nas jak i dla niej. - dokończył gadac Niall.
- No to dziewczyny, wy weźmiecie ją na jakiś film, albo co wy tam lubicie. - dziewczyny pokiwały głowami na moją wypowiedz. - Resztę będziecie się dowiadywały stopniowo. 
- A dlaczego ja jej nie moge nigdzie zabrać?- zapytałem.
- Bo ty nie umiesz sie zachowywać tak jak by że zapomniałeś o jej urodzinach, po za tym my mamy dla niej piosenke, i musimy się przygotować. I to my musimy wszystko ułożyć, wszystkie prezenty. Wszystko. Piosenka i inne rzeczy odbędą się w barze. O koło 12 w nocy impre przeniesiemy tutaj. Tylko z tymi waznymi osobami. - dalej nie wierzyłem że to są ci sami chłopcy co poznałem dawniej. Nigdy nie byli takimi pedantami jak dzisiaj. 
Gdy się wszystkiego dowiedziałem, wraz z Harrym i Mańką pożegnalismy wszystkich i wyszliśmy. Miałem już ochote się położyć z moją dziewczyną. Jeszcze chwile porozmawialiśmy w trójke, po czym Harry stwierdził ze idzie się odświerzyć. Miałem na to samo ochote, nie zstanawiając się długo. Zostawiłem Mańke z przepraszającym spojrzeniem w salonie. Podreptałem do góry. Leżała tak słodko na łóżku, gdyby nie to że śpi i nie może. To bym ją teraz przeleciał, ale na serio. Tak bardzo mi jej brakowało. Może już nie którzy mają dosyć tego że tak bardzo dużo o niej gadam, ale kurwa ona jest idealna. Jest moja. Z szafy wyciągnołem czyste bokserki i wymaszerowałem do łazienki. Tego mi było trzeba, letnia woda okajała moje ciało. Czułem się jak w jeziorze. Nie wiem dlaczego akurat tam. Zamkąłem oczy, w ciemności pokazały mi się obrazy Jej w tej piwnicy. Nie mogłem o tym myśleć, i otworzyłem oczy. Zauważyłem że płakałem. Sama myśl przywraca wspomnienia. Po cichu otwarłem drzwi żeby nie skrzypiały, gdy wyniosłem sie z łazienki dziewczyna już nie spała. 
- Dobry Wieczór skarbie. - podszedłem do niej. Moja dziunia wstała. Podchodząc do mnie złożyła soczystego buziaka na policzku i znikła za drzwiami łazienki. Ja zmęczony wszystkim położyłem się na ogrzanym miejscu dziewczyny. Po chwili poczułem jak materaz po drugiej stronie łóżka sie ugina, odwróciłem się. Angi leżała na mnie. Nawet nie wiem kiedy weszła. Ręką kreśliła kułka i krzyżyki na moich tatuażasz. Teraz to nawet nie leżała, tylko siedziała bawiąc się swoim palcami. Patrzyłem na nią, cały czas ją obserwowałem. Miała bardzo piękne oczy. 
- Wiesz to co mówiłeś w szpitalu. To było piękne, nawet nie wiesz jak ja cię kocham. I przepraszam że naraziłam wasze bezpieczeństwo. Przepraszam.- jej twarz w tym momencie nie okazywała niczego. Uśmiech zniknął z jej twarzy. Oczy znowu zapełniły się łzami. 
Nie mówiąc na chwile nic pociągnąłem ją za ręce i mocno objąłem ramionami. 
- Kochanie, nie mów tak. Nic się nie stało, wszyscy żyjemy. I ja Ciebie też kocham. - na jej usta znów się wkradł uśmiech. 
- Dziękuję wam za wszytko. I to co powiedział Maciek bardzo mnie uszczęśliwiła. - stopniowo przypominałem sobie słowa Maćka. A no tak, przecież miałem go złapac i porozmawiać. Już chciałem się odezwać kiedy Strow przywarła do moich ust, zaczeła wielką wojne ze mną, lekko ciągneła swoimi malutkimi rękami moje włosy. Wszystko działo się za szybko, nie moglismy ona dobrze o tym wiedziała. 
- Angelika. - wypowiedziałem jej całe imie. Nie lubiła tego, tak samo jak ja. - Nie możemy. - dziewczyna wstała ze mnie i z obrazoną miną wyszła z pokoju. Pośpiesznie wyszedłem za nią. Nie wiem o co chodzi. 
- Co się stało? - naprawde się zmartwiłem kiedy moja dziewczyna wychodzi z obrażoną miną z pokoju. Tak nie winnie siedziała na blacie. 
- No bo... a nie ważne. 
- Ważne. Powiedz. - rozszerzyłem jej uda i lekko wszedłem miedzy nie. 
- Już nic, zapomnijmy. Powiedziałeś moje pełne imię, i to tak zabrzmiało jak by mowił..- jej oczy zrobiły się szklane, a po chwili z jej powiek wylatywały malutkie kropelki łez. - ON, tego dnia, gdy przywiązał mnie do tej smyczy i kazał robić to. Tak mówił, tak poważnie. 
- Przepraszam kruszynko. Dałem jej namiętnego buziaka w usta. Oplotła swoje nogi w okół moich bioder i zawiesiła swoje ręce na mojej szyi. 
- Zabierz mnie stąd kucyku. - zaśmiałem się na te słowa. 
- Jak sobie życzysz mała. - dostałem w bark.
- Za co to ?- pokazałem na bolawe miejsce. 
- A tak mi się podobało. I nie jestem mała, duży. - Zaczeła się momentalnie śmiać, wyglądało to bardzo zabawnie, i nawet wychodzący z kuchni Harry zaczął chichotać. 
Nagle wszyscy w czwórkę zebralismy sie w kuchni. 
- Ee Zayn, z czego ona się ryje, siedząc na Tobie?- zapytała nie do informowana Mańka. 
- A no nie wiem, gadaliśmy i powiedziała mi coś o kucyku, czy tak mnie nazwała. I potem coś tam jej powiedziałem i zaczeła się śmiać, a teraz śmieje się razem z Harrym. - To było dziwne, czy Harry wiedział z czego ona się śmieje, bo nawet sam ja nie miałem pojęcia To się wydaje podejrzane, hahahahahahhahahahha :)
Gdy się uspokoili. Znaczy prawie, Harold musiał coś dopowiedzieć. 
- Kucyku, mnie też zawieziesz.?- Skierował dzikie pytanie, a Angela zaczeła się śmiać znowu, ale tym razem z Manią. Zeszła ze mnie i podążyła do salonu, tam z wielką nie powagą jebła. Usłyszałem tylko jedno wielkie BUM

---------------------------------------------------
Dobry. Jak tam u was? Jest rozdział troche dziki, ale jest. Kocham was mocno. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz