niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział 9 
-Nie ma już, sama nie umiesz sobie niczego innego zrobić? Dasz przecież sama rade... A nie sorka masz jeszcze do pomocy Andiego.- Ominęłam ją i małymi podskokami poleciałam do sypialni.Włączyłam telewizor i zaczęłam przeglądać kanały. Jeżeli ona jest dla mnie okrutna to ja tez będę. Niech sobie nie myśli. 
*Oczami Lisy*
-Co się jej stało?- zapytał mój chłopak. "Jej jak to dziwnie brzmi mój chłopak" . -Chyba nie przyszedłem nie w porę. Mogłaś iść z nią na te zakupy.- powiedział spuszczając głowe i wzrok na panele. 
-Nie wiem co się stało. Przecież nic się nie stało, mnie się podoba że tu przyszedłeś. Ona ma humorki...-Przytulając się do Andiego kontynuowałam dalej.- Po za tym jest już duża. Potrafi sama dojść do sklepu i wrócić. Nie jestem jej przewodniczką, zaczyna mnie wkurwiać. Ciągle z nią muszę łazić, narzeka na mnie że siedzę cały czas na laptopie, a sama wieczorami albo ogląda coś na plazmie, albo siedzi ciągle na laptopie. Są wakacje w dodatku 4 dzień. Nie będę czytała książek albo uczyła się. Wymądrza się, myśli że jest odważna, ale nie radzi sobie z swoimi problemami...- chciałam dokończyć, ale Andi zwrócił uwagę na kogoś stojącego za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam moją przyjaciółkę, czyli wszystko słyszała. Ugh... nie miałam zamiaru tego wszystkiego powiedzieć, ale no trochę prawda zapewne w tym było. 
*Oczami Andiego* *Rozmowa* 
- [...]Nie będę czytała książek albo uczyła się. Wymądrza się, myśli że jest odważna, ale nie radzi sobie z swoimi problemami...-przytuliłem dziewczynę do siebie i miałem zamiar odwróci, nie zdąrzyłem bo sama się dowiedziała o co chodzi. Po policzku Angeliki, spływały po kolei łzy. Wlepiała swoje oczy w dziewczynę przytulającą się do mnie ze zdziwieniem. Miałem nadzieje że nie stało się nic złego... Kurwa co ja gadam. Gdybym ja się dowiedział i widział i słyszał na własne uszy o jakimś czymś to by było okropnie. Lisa źle zrobiła. Wiedziałem co czuła Angi jak przyszedłem od zawsze za mną nie przesadzała, a ona tylko chciała iść na zakupy do sklepu i porozmawiać z moim kochaniem. Nie miałem wpływu na zdanie Lisy, ale wiedziałem że nic z tego nie wyniknie dobrze.
Dziewczyna przetarła oczy, choć nic  jej to nie dało bo słona ciecz dalej wypływała z powiek. I szybko wyszła z mieszkania. Lisa moim zdaniem miała za nią iść, ale tylko mocniej mnie przytuliła i powiedziała:
-Przejdzie jej, przecież to tylko słowa.- Nie sądziłem że blondynka to powie, wcześniej pobiegła by za nią z płaczem. Nie poznaje jej, i stwierdzam tego za dobre rozwiązanie, ale jako jej chłopak jest za. Zbyt mocno ją kocham by byc przeciw. Miałem wielką nadzieje że nic się jej nie stanie. I wybaczy Lisie wszytko za parę godzin. 
-Lisa nie sądzisz że powinnaś za nią iść?-zapytałem bo dalej ta sytuacja mnie męczyła.
-Nie nie powinnam. Nie mam zamiaru, może trochę zmądrzeje. Mam jej dosyć, myśli że takim zachowaniem wzbudzi coś wemnie. Nie jestem już taka sama jak przed wakacjami. Nie będę ulegała jej na każde zachowanie. Po za tym, zawsze wszystko miała. Mama latała koło niej, bo była grzeczna, potrafi gotować bardzo dobrze. A ja nie. Tak czuje się zazdrosna. - szczerze mówiąc gdyby nie to że Lisa ma takie złe zdanie pobiegłbym za nią, ale nie miałem zamiaru kłócić się o nią z Lisą, stwierdziłem że zabiorę dziewczynę na spacer. 
*Oczami Angeliki* 
Miałam już wybiec z domu, ale zapomniałam całej torebki z telefonem, chciałam się wrócić, ale rozmowa miedzy chłopakiem a dziewczyną się nie skończyła. Płacząc pod słuchałam ich rozmowę.
"-Lisa nie sądzisz że powinnaś za nią iść?"-fajnie że się mną przejmuje :) Na samą myśl lekko się uśmiechnęłam. Nie zęby coś, ale po nim serio się nie spodziewałam.
"Nie nie powinnam. Nie mam zamiaru, może trochę zmądrzeje. Mam jej dosyć, myśli że takim zachowaniem wzbudzi coś wemnie. Nie jestem już taka sama jak przed wakacjami. Nie będę ulegała jej na każde zachowanie. Po za tym, zawsze wszystko miała. Mama latała koło niej, bo była grzeczna, potrafi gotować bardzo dobrze. A ja nie. Tak czuje się zazdrosna."-Byłam na nią wściekła. Pierwszy raz to usłyszałam. Nie dowierzałam że moja przyjaciółka ( już po tym nie) mogła to powiedzieć. Brakowało by tego by się mu wyżaliła że się tnę i o wszystkim co przeszłam. Kurwa... dlaczego ona mi to zrobiła.
Odważyłam się i weszłam do pomieszczenia jeszcze raz. Cichutko otworzyłam drzwi i weszłam. Para siedziała na sobie migdaląc się. Zabrałam torebkę i specjalnie trzęsłam drzwiami wychodząc. Poszłam przed siebie, w torebce miałam najpotrzebniejsze rzeczy, była ona dość duża, wiec dzięki temu mogłam się wcześniej spakować. Wsadzałam do niej telefon, chusteczki. I rzeczy do makijażu. Z ubrań wzięłam parę bluzek, do spania i na odzień. Sukienki, Buty z 2 pary. Ręczniki i przybory do mycia się. I wiele rzeczy które będą mi potrzebne przez ten czas. 
Miałam zamiar pójść do Bena, ale nie wiedziałam dokładnie gdzie mieszka, stwierdziłam że się przejdę. Nie byłam zbyt ładnie ubrana, bo miałam rzeczy po domu, wiec nie szłam w stronę środka miasta. Miałam jeszcze godzinę by spotkać się z Bene. Nie miałam do kogo iść. Krambl mieszkał za daleko, chłopak z impry... nawet go nie znam. Nic. 
Przechodziłam koło parkingu taksówek, miałam nadzieje że spotkam tam bruneta. Miałam racje, był oparty o swój samochód służbowy, miał na sobie szaro-białe spodniei podkreślający jego muskularny tors bluzka. Wyglądał zajebiście przystojnie. Mogłabym patrzeć na niego przez wieczność, ale niestety. Zobaczył mnie, taką zapłakaną z rozmazanym makijaże, boże co on sobie pomyślał. Podbiegł do mnie i nic nie mówiąc przytulił. Właśnie tego w tym momencie potrzebowałam. Chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę chyba jego auto. Otworzył mi drzwi, wsiadłam zamknął i odszedł od mnie. Widziałam tylko przez szybę że zamyka tamten samochód i wraca do mnie. Wsiadł po stronie kierowcy, włączył silnik i odjechał z parkingu. Siedzieliśmy w ciszy, nie potrafiłam tak.
-Ben gdzie jedziemy?- niepewnie zapytałam chłopaka. Wyglądał na zdenerwowanego, ale nie miałam zamiaru się pytać co się stało. Nie chciałam słyszeć że znów coś przez mnie. 
-Do mnie.- opowiedział, a raczej burknął. Nie pytałam o nic więcej. Dalej jechaliśmy w ciszy. Miałam wielka nadzieje że Ben odpuści nasze wyjście i zostaniemy u niego.
___________________________________________
Hey wszystkim. Jak sie podoba rozdział? Mnie średnio, ale trudno. Dzisiaj daleje dedyka dla Polci!!!!! Dziękuję za czytanie i za 293 wyświetlenia. Prosze o komentarze. I jeżeli macie osoby które się nudzą, możecie polecić mój blog, może nie pisze idealnie ale dla mnie wystarczy. KOcham was i jeszcze raz dziękuję. Komentarze, komy !!!!!!!!1

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz