Czytaj notke na dole!!!!
Rozdział 6
Rozdział 6
*Oczami Angi*
A gdy już dojechaliśmy, Ben podał karteczkę z jego numerem Lisie, i podszedł do mnie. Dotknął mnie swoimi opuszkami palców, abym spojrzała na Niego. Nie potrafiłam za bardzo wychwytać o co mu chodzi, ale wyszeptał do mnie coś co nie miało sensu, na początku w aucie wydawał się taki inny.
-Powiem ci coś, ale obiecaj że nikomu nie powiesz, nawet swojej pięknej koleżance.-Szeptał cały czas, a ja stałam jak słup patrząc w jego oczy.
-Dobrze nie powiem, ale mogę jej powiedzieć że uważasz że jest ładna?-Zapytałam szeptem lekko się śmiejąc.
-Dobra, udam że tego nie słyszałem. A wiec przejdę do rzeczy. - On jest serio przystojny jak tak gada poważnie. Boże Angi o czym ty myślisz, ośla pało.
-No dobra gadaj żesz. Chce iśc na ipre dobrze się zabawić nie mam całego dnia. -Zrobiłam się lekko nie miła.
- Może byś się zemną umówiła?-Nie wierze, zabrał mi aż 20 minut tylko po to by sie zemną umówić. Dupek!
-Wiesz co, zastanowię się. Bo zabrałeś mi prawie 1/4 mojego czasu. Nie mogłeś sie od razu zapytać.
-Dobra weź nie rób mi tu wykładu, zgadzasz się czy nie.- Robi się coraz upierdliwszy, nienawidzę takich chłopaków. Po za tym dawno się nie umawiałam z nikim
-Dobra zadzwonię Ci jutro. Ale teraz muszę spadać. Pa.
-Do zobaczenia Piekna !!!!
Boże jaki osioł nawet mnie nie zna. Powiedzmy że chce zaszaleć, podoba mi się to. No ale sorka, trochę jest wkurzający. Teraz muszę poszukać mojej przyjaciółki, bo pewnie znudziła się czekając na mnie. Nie zdziwiłabym się, gdyby juz siedziała z jakimś kolesiem przy barze. Czasami zastanawiam się dlaczego ona ma takie branie, a ja nie?.
Nosz kurde, gdzie ona jest. Nie odbiera ode mnie telefonów ani nic. Oby się nic nie stało :(
Weszłam do klubu pytając się jakiegoś gościa czy nie widział Lisy, ten na to że nie ale chętnie by chciał zobaczyć. Miałam Ochotę mu walnąć. Ale muszę się opanowywać bo boje się że źle skoncze.
Chodzę tak i wołam, wołam. Gdy po raz trzeci zadzwoniłam do niej szybko przerwałam rozmowę, ponieważ zobaczyłam ją przy jakimś stoiku z Benem...Chwilka, co? Kurwa co on tu robi. Nie wierze. Ja sie o nią martwię a ona siedzi z chłopakiem od taksówki i se spokojnie gada. Podbiegłam tam i przywitałam się z nią, krzycząc do jej ucha.
-Jak następnym razem se gdzieś pójdziesz i nie będziesz odbierać telefonów, zapomnij że masz przyjaciółke, wiesz jak ja się o Ciebie martwiłam. A ty se siedzisz z... z. A nie ważne.
-Przepraszam Cię, a teraz się nie denerwuj i chodź potańczyć. Ale czekaj. Opowiedz mi najpierw kto to jest i po jakiego grzyba jest tu Ben.!!!!!!
- No on przyszedł tutaj bo zapomniałaś torebki z samochodu. Potem się okazało że moze zostać no to został. A tutaj do stolika jeszcze dołączą Andi i Krambl, moi koledzy.Chyba się nie gniewasz, ale chciałam mieć koło siebie kogoś co może by nam pilnować torebek gdy my będziemy szaleć i tak na zmianę.
-Aha dzięki że mnie po informowałaś.- Wyburkałam wkurzona, nie miałam zamiaru sobie popsuć dnia.
Gdy już wszyscy sie zebrali, ja jeszcze chwile rozmawiałam z Andi ( dziwne imię jak na chłopaka), gdy nagle chłopak zapytał się czy bym zatańczyła. Nie miałam ochoty siedzieć, bo powiem że tyłek mnie już bolał. Stwierdziłam że nic się nie stanie.
Weszliśmy na parkiet kiedy z głośników wydobyła się wolna piosenka, co prawda moja ulubiona, ale ja się nie nadaje do wolnych tańców. Na dyskotekach czy na innych balach nigdy nie tańczyłam do nich. No tak trzeba jeszcze powiedzieć że nigdy nikt mnie nie zaprosił. No cóż takie życie, przecież nie potne i potnełam sie za to masłem.
A wiec chłopak złapał mnie za biodra, ja za to zaplotłam moje ręce na jego szyi, a głowe polozyłam na jego lewym barku. Kołysaliśmy się trochę, co jakąś sekundę chłopak zniżał dłonie do mojego tyłka. Nie zwracałam na to uwagi, byłam zbyt zajęta "romantycznym tańcem" czułam się jak ksiązniczka tańcząca z księciem na balu. Zapomniałam wtedy o wszystkich zły i przykrych zdarzeniach z mojego życia. Andi miał przewagę nade mną ponieważ był większy i masywniejszy. Taniec się ciągnął. Widziałam tylko jak Lisa i Ben?. Patrzyli na mnie jak w aniołka. Chłopak siedzący koło mojej przyjaciółki w oczach miał iskierke z której nie umiałam odczytać o co chodzi. Wyglądał przy tym tak seksownie, ale nie teraz musiałam się skupic na chłopaku i tańcu. Niestety taniec się skończył. Ja podziękowałam Andiemu lekkim muśnięciem w policzek i poszliśmy do stolika. Chciałam na chwile odpocząć, ale nie bo po co podszedł do mnie Ben i zaprosił do kolejnego tańca, nie chciałam być nie miła i się zgodziłam. Jak na moje życzenia z głośników poleciała moja ulubiona piosenka, znałam każdy do niej ruch. Uczyłam się jej jak startowałam do mistrzostw Polski. Ben tez dobrze to tańczył, wydawało mi się choćby był zawodowym tancerzem. Tańczyliśmy każdy krok po kroku. Wszystko się zgadzało. Nie sądziłam że taksówkarz może tak świetnie tańczyć. Dirty Dancing jeden z trudnych dość układów, a jednak. Po jakiejś minucie tańca wszyscy zeszli z parkietu, choć muzyka leciała dalej. zostaliśmy we dwoje. Wtedy zrobił to co dokładnie mój partner na zawodach. Dał mnie na scenę, a sam zatańczył swój układ (2:17). Gdy podniósł mnie jak ptaka, każdy wstał i zaczął tańczyć coś podobnego. Nawet Lisa chyba z Kramblem. Przyjaciel też kogoś wyrwał. Byłam już zmęczona, choć wiedziałam że pewnie będzie takie samo zakończenia jak w filmie, Ben nie odpuszczał.
Piosenka się skończyła na szczęście i nie szczęście. Fajnie było wrócić do tego tańca, ale czułam się już osłabiona. Chciałam już się czegoś napić. Przy najmniej jakiegoś drinka. zawsze miałam złe skojarzenia z alkoholem, ale byłam na imprezie nie mogłam sobie odpuścić.
Po skończonym już 4 drinku poszłam zamówić sobie czystą. Została nam cała noc. Lisa gdzieś paradowała swoim tyłkiem, a ja jeszcze nie upita siedziałam z Benem opowiadając o sobie. On był trzeźwy ja nie koniecznie, ale nie utrudniało mi to tańca.
Już miałam iśc się bawić do Lisy kiedy za to ona podbiegła do mnie i wyciągnęła na parkiet. Bawiłam się świetnie, wywijałam tyłkiem na wszystkie strony. Odcięłam się od świata. Podszedł do mnie jakiś koleś i zaczął zemną tańczyć. Chwycił mnie za dupę i uniósł do góry, Trzymał mnie tak z 15 minut, tańczyliśmy ja krzyczałam na cały głos, potem nie wiem co we mnie wstąpiło ale pocałowałam jakiegoś chłopaka. Puścił mnie nie chcąco z wrażenia chyba i razem wylądowaliśmy na ziemi. Przytuliłam sie do niego i stwierdziłam:
-Nie ruszam się stąd za nic. -Byłam pod wpływem wielkiego alkoholu. Pamiętam Tylko z tego to, nie wiem jakim cudem znalazłam się w domu z Lisą i w swoim łóżku. z karteczką niebieską na której pisało "DZIĘKUJE CI ZA TANIEC I ZA... ZA POCAŁUNEK. NIE WIEM CZY GO PAMIĘTASZ. ŻEGNAJ ŚLICZNOTKO".
________________________________________________
Dzisiaj daje dedyk Wikusi. Dziękuję że czytasz tego bloga.
Przepraszam ze nie dałam wczoraj go, ale nie chciało mi się.
Daje wam wyzwanie 1 komentarz = następny ?
-Dobrze nie powiem, ale mogę jej powiedzieć że uważasz że jest ładna?-Zapytałam szeptem lekko się śmiejąc.
-Dobra, udam że tego nie słyszałem. A wiec przejdę do rzeczy. - On jest serio przystojny jak tak gada poważnie. Boże Angi o czym ty myślisz, ośla pało.
-No dobra gadaj żesz. Chce iśc na ipre dobrze się zabawić nie mam całego dnia. -Zrobiłam się lekko nie miła.
- Może byś się zemną umówiła?-Nie wierze, zabrał mi aż 20 minut tylko po to by sie zemną umówić. Dupek!
-Wiesz co, zastanowię się. Bo zabrałeś mi prawie 1/4 mojego czasu. Nie mogłeś sie od razu zapytać.
-Dobra weź nie rób mi tu wykładu, zgadzasz się czy nie.- Robi się coraz upierdliwszy, nienawidzę takich chłopaków. Po za tym dawno się nie umawiałam z nikim
-Dobra zadzwonię Ci jutro. Ale teraz muszę spadać. Pa.
-Do zobaczenia Piekna !!!!
Boże jaki osioł nawet mnie nie zna. Powiedzmy że chce zaszaleć, podoba mi się to. No ale sorka, trochę jest wkurzający. Teraz muszę poszukać mojej przyjaciółki, bo pewnie znudziła się czekając na mnie. Nie zdziwiłabym się, gdyby juz siedziała z jakimś kolesiem przy barze. Czasami zastanawiam się dlaczego ona ma takie branie, a ja nie?.
Nosz kurde, gdzie ona jest. Nie odbiera ode mnie telefonów ani nic. Oby się nic nie stało :(
Weszłam do klubu pytając się jakiegoś gościa czy nie widział Lisy, ten na to że nie ale chętnie by chciał zobaczyć. Miałam Ochotę mu walnąć. Ale muszę się opanowywać bo boje się że źle skoncze.
Chodzę tak i wołam, wołam. Gdy po raz trzeci zadzwoniłam do niej szybko przerwałam rozmowę, ponieważ zobaczyłam ją przy jakimś stoiku z Benem...Chwilka, co? Kurwa co on tu robi. Nie wierze. Ja sie o nią martwię a ona siedzi z chłopakiem od taksówki i se spokojnie gada. Podbiegłam tam i przywitałam się z nią, krzycząc do jej ucha.
-Jak następnym razem se gdzieś pójdziesz i nie będziesz odbierać telefonów, zapomnij że masz przyjaciółke, wiesz jak ja się o Ciebie martwiłam. A ty se siedzisz z... z. A nie ważne.
-Przepraszam Cię, a teraz się nie denerwuj i chodź potańczyć. Ale czekaj. Opowiedz mi najpierw kto to jest i po jakiego grzyba jest tu Ben.!!!!!!
- No on przyszedł tutaj bo zapomniałaś torebki z samochodu. Potem się okazało że moze zostać no to został. A tutaj do stolika jeszcze dołączą Andi i Krambl, moi koledzy.Chyba się nie gniewasz, ale chciałam mieć koło siebie kogoś co może by nam pilnować torebek gdy my będziemy szaleć i tak na zmianę.
-Aha dzięki że mnie po informowałaś.- Wyburkałam wkurzona, nie miałam zamiaru sobie popsuć dnia.
Gdy już wszyscy sie zebrali, ja jeszcze chwile rozmawiałam z Andi ( dziwne imię jak na chłopaka), gdy nagle chłopak zapytał się czy bym zatańczyła. Nie miałam ochoty siedzieć, bo powiem że tyłek mnie już bolał. Stwierdziłam że nic się nie stanie.
Weszliśmy na parkiet kiedy z głośników wydobyła się wolna piosenka, co prawda moja ulubiona, ale ja się nie nadaje do wolnych tańców. Na dyskotekach czy na innych balach nigdy nie tańczyłam do nich. No tak trzeba jeszcze powiedzieć że nigdy nikt mnie nie zaprosił. No cóż takie życie, przecież nie potne i potnełam sie za to masłem.
A wiec chłopak złapał mnie za biodra, ja za to zaplotłam moje ręce na jego szyi, a głowe polozyłam na jego lewym barku. Kołysaliśmy się trochę, co jakąś sekundę chłopak zniżał dłonie do mojego tyłka. Nie zwracałam na to uwagi, byłam zbyt zajęta "romantycznym tańcem" czułam się jak ksiązniczka tańcząca z księciem na balu. Zapomniałam wtedy o wszystkich zły i przykrych zdarzeniach z mojego życia. Andi miał przewagę nade mną ponieważ był większy i masywniejszy. Taniec się ciągnął. Widziałam tylko jak Lisa i Ben?. Patrzyli na mnie jak w aniołka. Chłopak siedzący koło mojej przyjaciółki w oczach miał iskierke z której nie umiałam odczytać o co chodzi. Wyglądał przy tym tak seksownie, ale nie teraz musiałam się skupic na chłopaku i tańcu. Niestety taniec się skończył. Ja podziękowałam Andiemu lekkim muśnięciem w policzek i poszliśmy do stolika. Chciałam na chwile odpocząć, ale nie bo po co podszedł do mnie Ben i zaprosił do kolejnego tańca, nie chciałam być nie miła i się zgodziłam. Jak na moje życzenia z głośników poleciała moja ulubiona piosenka, znałam każdy do niej ruch. Uczyłam się jej jak startowałam do mistrzostw Polski. Ben tez dobrze to tańczył, wydawało mi się choćby był zawodowym tancerzem. Tańczyliśmy każdy krok po kroku. Wszystko się zgadzało. Nie sądziłam że taksówkarz może tak świetnie tańczyć. Dirty Dancing jeden z trudnych dość układów, a jednak. Po jakiejś minucie tańca wszyscy zeszli z parkietu, choć muzyka leciała dalej. zostaliśmy we dwoje. Wtedy zrobił to co dokładnie mój partner na zawodach. Dał mnie na scenę, a sam zatańczył swój układ (2:17). Gdy podniósł mnie jak ptaka, każdy wstał i zaczął tańczyć coś podobnego. Nawet Lisa chyba z Kramblem. Przyjaciel też kogoś wyrwał. Byłam już zmęczona, choć wiedziałam że pewnie będzie takie samo zakończenia jak w filmie, Ben nie odpuszczał.
Piosenka się skończyła na szczęście i nie szczęście. Fajnie było wrócić do tego tańca, ale czułam się już osłabiona. Chciałam już się czegoś napić. Przy najmniej jakiegoś drinka. zawsze miałam złe skojarzenia z alkoholem, ale byłam na imprezie nie mogłam sobie odpuścić.
Po skończonym już 4 drinku poszłam zamówić sobie czystą. Została nam cała noc. Lisa gdzieś paradowała swoim tyłkiem, a ja jeszcze nie upita siedziałam z Benem opowiadając o sobie. On był trzeźwy ja nie koniecznie, ale nie utrudniało mi to tańca.
Już miałam iśc się bawić do Lisy kiedy za to ona podbiegła do mnie i wyciągnęła na parkiet. Bawiłam się świetnie, wywijałam tyłkiem na wszystkie strony. Odcięłam się od świata. Podszedł do mnie jakiś koleś i zaczął zemną tańczyć. Chwycił mnie za dupę i uniósł do góry, Trzymał mnie tak z 15 minut, tańczyliśmy ja krzyczałam na cały głos, potem nie wiem co we mnie wstąpiło ale pocałowałam jakiegoś chłopaka. Puścił mnie nie chcąco z wrażenia chyba i razem wylądowaliśmy na ziemi. Przytuliłam sie do niego i stwierdziłam:
-Nie ruszam się stąd za nic. -Byłam pod wpływem wielkiego alkoholu. Pamiętam Tylko z tego to, nie wiem jakim cudem znalazłam się w domu z Lisą i w swoim łóżku. z karteczką niebieską na której pisało "DZIĘKUJE CI ZA TANIEC I ZA... ZA POCAŁUNEK. NIE WIEM CZY GO PAMIĘTASZ. ŻEGNAJ ŚLICZNOTKO".
________________________________________________
Dzisiaj daje dedyk Wikusi. Dziękuję że czytasz tego bloga.
Przepraszam ze nie dałam wczoraj go, ale nie chciało mi się.
Daje wam wyzwanie 1 komentarz = następny ?
Kolejny :*
OdpowiedzUsuńKolejny :*
OdpowiedzUsuń