13
-Że co ? Nie gadasz serio?- chłopak aż krzyczał do telefonu, zdenerwowany. Postanowiłam dać Angelikę do telefonu. Jeszcze przed tym powiedziałam mu że:
-Żarcik!!!!- Krzyknęłam, na co chłopak głośno odetchnął. Nastała cisza. Nikt się nie odzywał. Agni stała i patrzała na to wszytko z wysepki w salonie. Podbiegając do mnie żeby wziąć telefon, zahaczyła się o dywan i runęła na ziemie. Niestety musiała się odezwać, znaczy krzyknąć głośne "FuCK". Chłopak to usłyszał i przerwał cisze między nami.
-Daj mi ją do telefonu, proszę. Ja nie wiem co takiego zrobiłem, jej mama dzwoni po ludziach i pyta się co się stało, że uciekła. Lisa nie odpowiada na żadne SMS. Ich mama się martwi.- gdy skończył swój monolog, którego tak jakby nie słuchałam. Postanowiłam zawołać tą niezdarę do telefonu. Widac po chłopaku że się zakochał.
Podeszłam do dziewczyny i dałam jej telefon, ona na początku kręciła przecząco głową, ale się przekonała. Przyłożyła telefon do ucha. Usmiechneła się gdy usłyszała jego głos. Widziałam w jej oczach tęsknote. Te iskierki gdy do niej mówił skakały z szczęścia. Ona sama się ciągle szczerzyła. Po skończonej rozmowie, dziewczyna przytuliła do mnie, szepcząc moje ulubione słowo. A mianowicie "dziękuję". Stałyśmy przytulone do siebie ponad 5 minut, aż usłyszałam dźwięk dzwonka od drzwi. Pobiegłam do nich i starannie otwarłam. Zobaczyłam dość przystojnego chłopaka o ciemnej czuprynie. Wpuściłam go do środka by poznał Agni. Ale przypomniałam sobie co mówiła mi brunetka, przecież to Ben. O boże. Spodobał mi się chłopak mojej współlokatorki. Nie możliwe. Dobra, skończę z tym.
Chłopak stał w stroju jak na zimny dzień, a było ponad 25 stopni, ale nie wnikam. Ja wyszukiwałam wzrokiem dziewczynę, lecz nie dostrzegłam jej. Pobiegłam na gore zostawiając chłopaka samego. Weszłam do jej sypialni. Zastałam ją zapłakaną na łóżku. W ręce miała brudnopis i ołówek. Pisała coś, ale nie mogłam dostrzec co. Za daleko stałam. A ona za małymi literkami pisze.
*Ben*
Po skończonej rozmowie. Wsiadłem w auto, spoglądając na kartkę z adresem mieszkania. Nie sądziłem że mi poda. Bałem się że naprawdę się z kimś liże, i że coś się stało dlatego usiekła. Ten list co napisała pokazałem p.Misi, nie tryskała radością, ale też nie była smutna. Zaczęła wydzwaniać gdzieś. Dzwoniła też do Lisy, ale to nic nie dawało. Andi gdzieś ją wziął. Jechałem ponad 10 minut. Gdy zapukałem otworzyła mi ładna dziewczyna ubrana w ładny strój. Nie sugerowałem że mi się nie podoba, ale nie mogę. Dziewczyną mojego zycia jest Angelika. Nikt inny.
Wszedłem do pomieszczenia, staliśmy jak słupy. Podejrzewałem że szatynka (jak dobrze powiedziałem) też szuka mojej dziewczyny. Tak miałem po minucie, dziewczyna zostawiła mnie w salonie, pobiegła do góry. Pewnie do Agni żeby się upewnić że idzie.
Mijały minuty, dziewczyn dalej nie było. Martwiłem się, nie mogłem siedzieć tak bezczynnie. Wszedłem po schodach na pierwsze piętro. Miałem przed oczami piękny szary korytarz z 4 wejściami. Otworzyłem pierwsze, okazało się że to łazienka, szybko je zamknąłem. Odwróciłem się do drzwi za mną i usłyszałem fragment rozmowy.
-Powiem ci tak widać że go kochasz i on ciebie. Wiem że się boisz zaufać, ale nie możesz tak przystojnego, pełnego uczuć chłopaka zostawiać. Ty go kochasz zrozum. - powiedziałam... ścierając łzę z twarzy Angeliki.
-Ale co on może sobie o mnie teraz pomyśleć. Uciekłam tak bez pożegnania, bo widziałam go z "moimi przyjaciółmi". Obojętnie mnie przytulił i poszedł do nich, a ja stałam tam jak jakaś idiotka. Tak prawda boje się zakochać, ale na to już za późno. Już się zakochałam. Zapomniałam choć na chwile o... o ojcu. Co mi robił. Zapomniałam jak miałam ciężko, przy nim czuje się inna. Ale nie wiesz czegoś co ja wiem. Kiedy spacerowałam po parku podeszła do mnie taka dziewczyna. Nie znam jej ale powiedziała czy moze autograf i zdjęcie zemną. Dałam jej to wszystko, po tym podszedł do mnie przytulił i odszedł. Dziewczyna znowu podeszła. Ostrzegała mnie przed Benem. Powiedziała że dla Niego dziewczyna jest na raz. Ona też z nim się przespała. (tego nie było napisane w poprzednich rozdziałach). -W tym momencie do oczu napłynęła słona ciecz. Szczerze nigdy nie posądzałam go o to, ale mówił że mnie kocha. Znów się zawiodłam, czyżby dałam się podpuścić.... Nie to nie możliwe. Mania się już nie odezwała. Wyszła z pokoju, przy drzwiach się zatrzyma tam Bena. Wszystko słyszał.
*BEN*
Boże. I się stało. Dowiedziała się. Chciałem odejść, ale nie zdążyłem, Do drzwi podeszła koleżanka jej, dostałem 2 razy w ryj. Chyba mi się należało. Za to że nie powiedziałem jej i za to jaki jestem. Ona mnie kocha. Ja ją też. Nie dziwie się dlaczego odeszła. A najgorsze jest to że nie chce żeby zemną sobie zniszczyła życie. Wszedłem do pokoju gdy tylko została sama, chciałem za wszytko przeprosić, przytulić i wyjść. Pożegnać...Miałem taki zamiar, ale dziewczyna wstała, przytuliła mnie, po tym mnie pocałowała. Ja nie oddałem. Popatrzyła mi się w oczy i zapytała;
-Jeśli wszystko słyszałeś. Czy to jest prawda. Jestem tylko na chwile, żebyś się pobawił!!!!?-Krzyczała, łzy leciały po jej policzka jak woda z kranu*.
---------------------------------------------------------------------------
Heycia kochani. Nastepny już jest kocham was bardzo. Obczajcie sobie co jakiś czas bochaterów. Bd dodawała nowe osoby.
supi <3
OdpowiedzUsuń