14
*Oczami Angeliki*
-Jeśli wszystko słyszałeś. Czy to jest prawda. Jestem tylko na chwile, żebyś się pobawił!!!?- krzyczałam, bo nie potrafiłam już być spokojna. Łzy ciekły mi hektolitrami. Byłam wściekła, myślałam ze mnie kocha. Że to co powiedział wtedy u niego prawda, ale nie. Własnie widze jaka ja jestem szczęśliwa, że wszyscy koło mnie latają, jasne. -Nie odpowiesz tak, dobra mam dość. Koniec z nami. Zaufałam Ci, a ty to wykorzystałeś. Wszystko co mówiłeś wtedy u Ciebie to nie była prawda, tak? Bądź z siebie dumny, udało Ci się mnie jeszcze bardziej zgnojić niż zrobił to moj ojciec. Pojechałeś po bandzie Ben. - Gdy wspomniałam o, o moim ojcu ( teraz już moge powiedzieć że nie) to łzy zaczeły mi jeszcze szybciej spływać po policzkach niż przed chwilą. Nie odzywał się dalej, odepchnełam Go od siebie, sprzedałam mu mocnego liścia. I wyszłam. On jak dupek został tam. Zeszłam na dół by zobaczyc czy Mania nie wyszła, miałam racje siedziała na kanapie z kubkiem czekolady. Podeszłam po niej, i przytuliłam się. Potrzebne mi było przewietrzenie się, ale byam tak wykończona. Nogi miałam z waty, Mania wstała i poszła do góry, usłyszałam tylko ciche jęknięcie i krzyk. Ten krzyk mnie obudził, wstałam i poszłam w ślady współlokatorki, jedynie co widziałam to czerwony policzek Bena, a jedynie co słyszałam to:
-Wyjdź z tąt, albo skończysz w szpitalu. Ona cię nienawidzi. Jeśli chciałeś sobie szukac ofiare trzeba było iść do klubu dla prostytutek tam masz ich wiele. Po za tym myślisz że ja cię nie znam. Znam i to dobrze. Gdy cię zobaczyłam pierwszy raz w barze gdzie pracowałam, sądziłam że jesteś boski. Ale potem lizałeś sie z jakąs laską w kącie i tak było codziennie, ale za każdym razem miałeś inną. Odeszłąm z klubu bo nie mogłam na to patrzeć zapomniałam o Tobie, a teraz gdy sie pojawiasz niszczysz zycie mojej przyjaciółce.- dziewczyna była coraz bardziej wkurzona, chłopak stał jak słup z łzami w oczach. Te oczy... one czarują. Uświadamiam sobie że go kocham, ale mnie skrzywdził i to mocno. Mam zamiar się dzisiaj uchlać i zaszaleć. Podbiegłam do Mani, wziełam jej rękę i wesżłam do jej sypialni zatrzasnełam drzwi mu przed twarzą. Chłopak odetchnął głosno i chyba sobie odpuścił. Dalej mysle sobie dlaczego się nie odzywa. Miał szanse się wytłumaczyć, ale nie bo po co?
Dziewczyna sie do mnie odwróciła, po czym...:
-Idziemy dzisiaj na impre, nie ma żadnych, ale pożycze Ci kiecke. Jutro pódziemy do Lisy po rzeczy. W następnych dniach zobaczy się jeszcze. - kończąc swój monolog podeszła do szafy wyciągając panterkowy zestaw, podała lakier, szminke i wszystko co było do tego zestawu. Ona sama wybrała sobie spódniczkę z bluzką (oczywiście bez tego popcornu). Szybkim krokiem weszłam do sypialni na przeciw i przebrałam się w zestaw. Zrobiłam włosy, pomalowałam paznokcie i starannie je wysuszyłam. Na sam koniec został mi makijaż, postanowiłam że lekko sobie pomaluje oczy, ale za to dośc mocno czerwoną szminką usta. Gotowa do wyjścia, załozyłam buty, wziełam torebke, i zeszłam na dół. Zastałam tam moją koleżankę i razem wyszłyśmy z mieszkania. Zakluczyłam drzwi i po chwili znalazłam sie w taksówce.
Na miejsce podwiózł nas starszy mężczyzna w wieku około 50. Mania zapłaciła i razem weszłyśmy do klubu. Przy wejściu pokazałyśmy dokumenty i ochroniarze nas spokojnie wpuścili. Na pierwszy rzut oka, klub wydawał się bardzo mocny było czuć papierosy, jak i alkohol. Było widać spoconych facetów obmacujących jakieś laski. Ale gdy doszłyśmy do baru i do strefy tych lepszych gdzie dziewczyna nam załatwiła miejsce było supi. Zamówiłyśmy po kieliszku czystej i do tego cola. Pierwsza wypiła Mania. Potem ja, szło mi to opornie, ale po 4 kolejce się rozkręciłam. Gdy miałam ochote na 5 kolejkę. Mania wyleciała na parkiet i zaczeła trząść tyłkiem, wyglądało to komicznie. Nie sorry prze komicznie. PO kilkunastu minutach wpatrywania się w kochaną wariatkę, zauwazyłam że dziewczyna znajdowała się na stole i... i jakiś zboczeniec klepał ją po tyłku. Nie miałam nic przeciwko, ale to nie wyglądało zbyt fajnie. Podeszłam po 5 kolejkę i zaniosłam 2 kieliszki na stół. Rozsiadłam się wygodnie i wyjełam telefon, miałam 10 nieodebranych połaczeń. 5 od Bena i 2 od Andiego i 3 Lisy. Wisi mi to niech sobie dzwonią. Na poczatku mnie olała t o teraz ja ją będę olewała. Zostawiła torebkę na siedzeniu i poprosiłam koleżankę obok by jej popilnowała. Ja sama poszłam szalce na parkiet. Zanim zaczęłam tańczyć sama podszedł do mnie jakis facet i objął w talii. Przetańczyliśmy z 3 tańczy po czym zrobiłam sie zmęczona. Nie byłam nachlana, nie to co Mania. Ona gdzieś tam jest i zapewne się z kimś liże. Ale to tak na marginesie...
Była 2 w nocy jak Mania pierwszy raz od wieków siadła i się napiła, wtedy ja znowu wkroczyłam do akcji, niestety nie potańczyłam sobie z jakimś facetem i przyszedł Ben wpieprzając mu za obmacywanie mnie. Złapał za nadgarstek wyprowadzając na tył klubu.
-Ty jesteś... -nie dokończył bo przywarłam mu do ust by już nic nie gadał. Odwzajemnił pocałunek, ale zaraz sie otrząsnął. - Ja nie chce, bo ty jesteś pijana i jutro tego nie będziesz pamiętać. A ja Cię kocham. I wcale nie jesteś na jedną noc. Inaczej bym po ciebie tu nie przyszedł, siedziałem w domu. Kiedy Lisa mi zadzwoniła że jesteś w tym klubie z jakimś zboczeńcem... Nie wytrzymałem musiałem przyjechać. Wybacz mi skarbie, wybacz.- W oku zakręciła mu się jedna łza, zrobił sie blady. Bardzo posmutniał.
-Nie jestem pijana, aż tak bardzo. Ja sie wtedy wściekłam bo dowiedziałam się. Nie chciałeś mi powiedziec, dlaczego? Wierze że sie zmieniłeś. Naprawde, ale musisz mi powiedziec wszystko. - Wszytsko co miałam do powodzenia powiedziałam. Oczy mu sie jeszcze barziej zeszkliły, otulił mnie swoimi umięsnionymi ramionami. Jak ja Go kocham, ale musi mi powiedzieć prawde, zresztą ja... ja też go okłamuje...
Chłopak chwycił mnie za ręke i razem poszlismy w stronę domu. Wysłałam szybkiego sms Mani że jestem bezpieczna i dozobaczenia jutro rano. Dziewczyna bardzo szybko odpisała, i chyba wróciła do dalszej zabawy. Podeszliśmy do mojego domu ( + Mani), na pożegnanie mnie czule pocałował i odszedł. Otworzyłam drzwi i w spokoju poszłam spać, nie miałam siły na jakiekolwiek odswieżenie.
--------------------------------------------------------------------------
Siemeczka ludziska nowy dzisiaj bardzo nudny, ale zbliżamy się do koncertu,którego zapewne ten dzień nie ma.
Na miejsce podwiózł nas starszy mężczyzna w wieku około 50. Mania zapłaciła i razem weszłyśmy do klubu. Przy wejściu pokazałyśmy dokumenty i ochroniarze nas spokojnie wpuścili. Na pierwszy rzut oka, klub wydawał się bardzo mocny było czuć papierosy, jak i alkohol. Było widać spoconych facetów obmacujących jakieś laski. Ale gdy doszłyśmy do baru i do strefy tych lepszych gdzie dziewczyna nam załatwiła miejsce było supi. Zamówiłyśmy po kieliszku czystej i do tego cola. Pierwsza wypiła Mania. Potem ja, szło mi to opornie, ale po 4 kolejce się rozkręciłam. Gdy miałam ochote na 5 kolejkę. Mania wyleciała na parkiet i zaczeła trząść tyłkiem, wyglądało to komicznie. Nie sorry prze komicznie. PO kilkunastu minutach wpatrywania się w kochaną wariatkę, zauwazyłam że dziewczyna znajdowała się na stole i... i jakiś zboczeniec klepał ją po tyłku. Nie miałam nic przeciwko, ale to nie wyglądało zbyt fajnie. Podeszłam po 5 kolejkę i zaniosłam 2 kieliszki na stół. Rozsiadłam się wygodnie i wyjełam telefon, miałam 10 nieodebranych połaczeń. 5 od Bena i 2 od Andiego i 3 Lisy. Wisi mi to niech sobie dzwonią. Na poczatku mnie olała t o teraz ja ją będę olewała. Zostawiła torebkę na siedzeniu i poprosiłam koleżankę obok by jej popilnowała. Ja sama poszłam szalce na parkiet. Zanim zaczęłam tańczyć sama podszedł do mnie jakis facet i objął w talii. Przetańczyliśmy z 3 tańczy po czym zrobiłam sie zmęczona. Nie byłam nachlana, nie to co Mania. Ona gdzieś tam jest i zapewne się z kimś liże. Ale to tak na marginesie...
Była 2 w nocy jak Mania pierwszy raz od wieków siadła i się napiła, wtedy ja znowu wkroczyłam do akcji, niestety nie potańczyłam sobie z jakimś facetem i przyszedł Ben wpieprzając mu za obmacywanie mnie. Złapał za nadgarstek wyprowadzając na tył klubu.
-Ty jesteś... -nie dokończył bo przywarłam mu do ust by już nic nie gadał. Odwzajemnił pocałunek, ale zaraz sie otrząsnął. - Ja nie chce, bo ty jesteś pijana i jutro tego nie będziesz pamiętać. A ja Cię kocham. I wcale nie jesteś na jedną noc. Inaczej bym po ciebie tu nie przyszedł, siedziałem w domu. Kiedy Lisa mi zadzwoniła że jesteś w tym klubie z jakimś zboczeńcem... Nie wytrzymałem musiałem przyjechać. Wybacz mi skarbie, wybacz.- W oku zakręciła mu się jedna łza, zrobił sie blady. Bardzo posmutniał.
-Nie jestem pijana, aż tak bardzo. Ja sie wtedy wściekłam bo dowiedziałam się. Nie chciałeś mi powiedziec, dlaczego? Wierze że sie zmieniłeś. Naprawde, ale musisz mi powiedziec wszystko. - Wszytsko co miałam do powodzenia powiedziałam. Oczy mu sie jeszcze barziej zeszkliły, otulił mnie swoimi umięsnionymi ramionami. Jak ja Go kocham, ale musi mi powiedzieć prawde, zresztą ja... ja też go okłamuje...
Chłopak chwycił mnie za ręke i razem poszlismy w stronę domu. Wysłałam szybkiego sms Mani że jestem bezpieczna i dozobaczenia jutro rano. Dziewczyna bardzo szybko odpisała, i chyba wróciła do dalszej zabawy. Podeszliśmy do mojego domu ( + Mani), na pożegnanie mnie czule pocałował i odszedł. Otworzyłam drzwi i w spokoju poszłam spać, nie miałam siły na jakiekolwiek odswieżenie.
--------------------------------------------------------------------------
Siemeczka ludziska nowy dzisiaj bardzo nudny, ale zbliżamy się do koncertu,którego zapewne ten dzień nie ma.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz