*Oczami Zayn* Nadal Bar
- Harry! - Wołaliśmy równocześnie z Mackiem. On narobi sobie kłopotów. Pozałuje tego. Ma tak fajną dziewczynę przy sobie i nagle mu cos odwala, jest troche popierdolony. I pijany jak zawsze.
- Kochanie, musimy porozmawiać! - Krzyczał, ale Mania nawet nie zwróciła na niego uwagi, nadal kontynuowała to co robiła. Gdy się skonczył występ, Styles poleciał od razu za scenę, widzieliśmy tylko jak siłuje z jakimś typkiem w skórze.. ale dał mu rade i pobiegł. Oj bedzie się działo. Zaciekawieni sytuacją, pobiegliśmy za nim. Po drodze widziałem jak An i Marta szły do przebieralni, wiec posłałem znak mojej dziewczynie żeby się szybko przebrała i do mnie przyszła.. To samo zrobił Maciek. Nawet się nie obejrzeliśmy a one juz były koło nas. Przywitałem się z nią namiętnym buziakiem i złapałem za ręke. Widzieliśmy jak Harry przytula Manie, i zaczyna mówić..
- Mania.. ja ja.. kurwa no.
*Oczami Mani*
- Mania.. ja ja.. kurwa no.- zaczął tak dziwnie.
-Harry co się stało? - zaniepokoiłam się.
- No bo ja.. musimy zerwać, to znaczy ja musze z Tobą, bo w kłamstwie nie ma co żyć. - łzy zbierały mi sie w kącikach oczu. Wiedziałam, że bez niego sobie nie poradze. On był moim jedynym poparciem, oprócz przyjaciół. Choć się kłóciliśmy zawsze mu wybaczałam, zbytnio go kochałam zeby go zranic, czy zostawić. Nie jestem taka.. A on mi wyskakuje z tekstem ze musimy zerwać.. nie wytrzymam tego psychicznie.. jeszcze spotykamy się z nimi codziennie, nie będe tak mogła żyć.
- Harry, nie mówisz tego poważnie.. nie możesz przeciez ja nic nie zrobiłam. Harry..- łzy leciały mi już strumykiem jak woda w wodospadzie. Dziewczyny obejmowały mnie... Wszyscy się patrzeli na tą sytuacje spod byka, tylko ja płakałam, a Harry.. ja nie wiem jak on się z tym czuje?
- Ja... ja znalazłem dziewczynę, która ma myśli samobójcze. Na początku tylko jej pomagałem, ale gdy to się działo.. powoli się w tej kruszynce zakochiwałem.. Ja cie kocham, ale nie tak jak rok temu. Przepraszam! - Jebaniec jak on mógł. Przeprosił, przytulił przynajmniej próbował. Ale ja mu strzeliłam w twarz i uciekłam z płaczem. Słyszałam jak wołają, ale teraz chce zostać sama. Widziałam jak dziewczyny po kolei cos mówiły do niego, ale sama nie wiem co. NIe obchodziło mnie już nic. Wszystko co zbudowaliśmy on zrujnował, dla jakiejś dziwki, która ma myśli samobójcze.. A ja.. ja kurwa na bok, nic nie wiedziałam.. Nie mam, kurwa dosyć, jebie mnie już miłość, czas wyjechać stąd i zmienić swoje życie, i otoczenie. Wiem ze niektórym moze sie to nie spodobać, ale dostałam prace w Brazylii,nikt o tym nie wiedział, nie chciałam nic mówić dopóki nie zdecydowałam czy wyjeżdzam, a teraz już wiem. Nie przepierdolę takiej szansy.. wczesniej byłam nie zdecydowana. Ale sie spakuje i zaczne nowe zycie. Niech wie co dla niego kiedyś znaczyłam.
*Oczami Angeliki* *W domu*
Wróciłam do domu cała w nerwach.. Tak jak i reszta.. jak on mógł.. Rozgrzeszenia jako ksiądz bym mu nie dała.. Jebany.. kurwa skurwiel.. Wszyscy byli zdenerwowani, dzwoniliśmy do brunetki, ale nie odbiera. Dzownilismy do Steva..żeby jak cos nas informował. Jest u niego Justin, wiec wszyscy są gotowi do szukania.
Strasznie się o nią martwie, jest moją przyjaciółką, która pomogła mi się pozbierać po kłotni z Lisą i resztą osób. Wszyscy się martwią, wiem ze sobie nic nie zrobi, nie jest w stanie tego zrobić, ale jest jej przykro i chce zostać sama. Ja wiem, ale nie ma jej juz około godziny, a ja dostaje paranoi. Kiedy wywodziłam na tym czy nie wyjść i iśc ją poszukać, zadzwonił telefon. Wielka nadzieja ze to ona.. Spojrzałam na telefon, nie była to Stirson, ale Stev
- Co się stało?
- Znalazłem ją, siedzi juz bezpieczna w moim domu. Justin się nią zajął. - W duchu podziękowałam światu ze nic się jej nie stało.
- Dziekuję, zachwile tam przyjade.. - powiedziałam...Po chwili zastanowienia, zorientowałam sie że nie mam samochodu.. nawet nie mam prawa jazdy. Rozłączyłam się, i pobiegłam oznajmić ludziom że ona żyje.
- Liam.. znalazłam ją.. ! - skierowałam to oznajmienie bardziej do wszystkich niż do Liama, ale na niego popatrzyłam na samym początku.
- Gdzie jest? - zapytał Zayn.
- U Steva, chce tam jechać, ale.. nie mam samochodu.. - przyznałam sie.
- Ja pojade z Tobą. - odezwała się.
- Ja też. - Ożywił się Malik. Ubrałam buty, tak samo jak pozostała dwójka. Pożegnaliśmy się jedyn CZEŚĆ i wyszliśmy. Marta prowadziła. Bo ja nie umiem, a Zayn widziałam pił piwo na naszym występie. Gdy dojechalismy na miejsce pobiegłam od razu do miejsca docelowego. Nie pukając weszła do mieszkania i przytuliłam dziewczynę. Siedział przy niej Bieber, uśmiechała się widziałam to. Ale jej oczy były przepełnione łzami.
- Mania ty wiariatko. Jak ja i reszta się martwilismy, nigdy takiego czegoś nie rób.
- Przepraszam Misia, teraz jest okey, ale nie wracam do domu, nie dzisiaj. Jutro przyjde, i muszę z wami porozmawiać. - Wstała zeby przytulić się do Malika i Marty, ja przytuliłam Justina i podziękowałam mu ze ją pocieszył, ten mnie ścisną jeszcze bardziej.
- Tak wiem mała, jestem niezły w pocieszaniu ludzi.
- I skromny z ciebie pocieszyciel. - Uśmiechnęłam się. Był uroczy, jego włoski, taki uroczy dziewietnostalatek wyglądający jak szesnastolatek. Staliśmy przytuleni przez dłuższą chwile, póki mój chłopak nie odchrząknął. - Jeszcze raz dziekuje. - tym razem podeszłam do Steva i pocałowałam go w policzek. Przecież to nic nie znaczący gest, a Zayn w momencie odwrócił sie i wyszedł, trzaskając drzwiami. Jest zbyt zazdrosny, to moja opinia o nim w tym momencie. Stev i Jus nic dla mnie nie znaczą.. no chyba ze przyjaciele.. jejku
- Okeya, to ja was zostawiam.. Marta mozemy juz iśc.. ? - Usmiechneła się i potrząsła głową. Pożegnalismy jeszcze raz wszystkich.
- Co sie mu stało ? - Zapytala Marta.
- Foch za małe gesty w strone chłopaków.. za podziękowanie. - zasmiałam sie.
- Hahahahah, zazdrosny.. jak by Maciek to widział to też by taki był, ale zobaczysz przejdzie mu. - Zapewniała mnie. Ja o tym wiem, ale to nie znaczy ze bede musiała z nim porozmawiać. Tak nie moze być, no nie może.
Wsiedlismy do auta, ja sprzodu koło Marty, a Malik z tyłu, wielce obrażony. W szybkim tępie podjechalismy pod dom, brunet wysiadł z auta i jako pierwszy wszedł do domu, gdy ja weszłam d domu ogłosiłam ze nic Mani sie nie stało. Jest bezpieczna. Wszyscy byli ucieszeni. Tylko Stylesa nie było w domu.. napewno sie kreci ze swoją dziunią.. jebaną dziwką.
*Oczami Zayna*
Wszedłem do domu wkurzony. Tak jestem zazdrosny, ale kurwa ona go pocałowała w policzek, a z Bieberem przytulała się z około 15 minut. No szlak mnie trafił jak to widziałem.Zły poszedłem od razu na góre, nie za bardzo mi sie chciało wszystkim tłumaczyć co sie stało.. bo co mam kurwa powiedziec.. ' a wiesz An pocałowała Steva w policzek, wkurwiłem się'? Nie powiem tak.. Położyłem sie na łóżku, i chciałem zasnąc, ale ktos cicho pukając mi to nieumożliwił.
- Skarbie. - zaczeła.. teraz bedzie rozmowa.. eh.. Nie chce sie z nia kłócić, ale jeśli tak to bedzie wyglądało.. to ja nie wiem czy sobie z tym poradze.
--------------------
Troche krótki, ale z powodu braku czasu.. nie moge dużo pisac.. ale ważne zeby był co niE?
Zaskoczyłyście mnie dziewczyny naprawde.. Mam nadzieje ze przy tym bedzie jeszcze wiecej komentarzy..Dlatego nie daje wam zadania co do komów bo ja nie zawsze się z tego też wywiązuje. Kocham was <3
Część rozdziału pisała ze mną Marta :*
Możecie do niej napisać na asku.....
http://ask.fm/pracus_288
A tu macie moj ask
http://ask.fm/czekoladka277
Super :*
OdpowiedzUsuńZa ile bdzie next ? Najlepszy blog na całym świecie 👄Niedawno cie odkryłam , i nie żałuje ...😏 A ask również świetny ! Pozdrawiam gorąco ciebie i Marte 😚😁 Twój Anonimek 💋👄👄👄❤😊
OdpowiedzUsuńOjejku, dziękuje :*
UsuńJezeli chcesz zebym cię informowała o rozdziałach to napisz na asku tylko się podpisz lub zaproś na facebooka, w opisie na asku pisze :*
Bardzo bardzo dziękuje ze jesteś :*