czwartek, 24 września 2015

Rozdział 52

*Oczami Zayna* 
Wtedy gdy graliśmy poczułem że jesli dostane zadanie by ją pocałowac to sie zakocham. Zakocham tak że juz nic mi nie przeszkodzi. 
Własnie gdy o tym myślałem zrobiłem się strasznie spiący i podziekowałem za gre. W tym samym czasie Angelika tez sie zegnala z każdym buziakiem w policzek. Po zwykly buziaku juz zapomniałem ze nie byłem u siebie w domu tylko u dziewczyn. Nie miałem głowy gdzie ide, chyba za duzo wypiłem.. tak chyba tak... gdy połozyłem sie w sypialni tyle ze nie jestem pewnien do kogo ona nalezy.. poczułem woń moich ulubionych damskich perfum. Obróciłem sie i zobaczyłem przed sobą płec piękną. 
- Co ty tu? - zapytała chyba alkohol tez dzialał w jej nerwach bo nie krzyczała. 
- Chyba się pomyliłem z pokojami, przep... - uciszyła mnie ręką. 
- Mozesz tu zostac, jeśli chcesz nie przeszkadzasz mi. - połozyła się koło mnie. - ale jak mnie dotkniesz to dostaniesz. - Taaa chciałem jej opowiedzieć ze jak ją przytule to sama się do mnie przytuli, ale wole się nie odzywac. Dałem jej buziaka na dobranoc i odpłynąłem ona chyba tez. Moja kochana piekna Angelika. Kocham ją. 

***
Wstałem o koło godziny... OMG jest trzynasta. Koło mnie leży piekna postać, w której sie zakochałem. Teraz to wiem. Musze jej to jakoś powiedziec. Wyszedłem z łóżka nie budząc królewny. Zamiast się przebrać bo mialem bokserki z Calvina i nic wiecej poszedłem sie napić i wziąść tabletke. Na dole siedzili, a raczej leżeli wszyscy. Dziwnie to wygladało. Jedyna osoba ktorej nie było to Niall. Pewnie jest u tej swojej nowej. Dalej nie potrafie uwierzyć w to co zrobił. 
Wziąłem tabletke popiłem i zabrałem się za robienie śniadania. Zrobiłem kolorowe kanapeczki, nie jestem utalentowany co do gotowania. Sory! Wziąłem tace, połózyłem na niej śniadanie. Sok pomarańczowy który znalazłem w lodówce, tabletki przeciw kacowe i wode. Wszystko doniosłem do pokoju gdzie spałem. Chciałem żeby ona się poczuła wyjątkowa. Odłożylem tace na szafke nocną i zacząłem delikatnie ją budzić. 
- Skarbie wstawaj! - nie chciała wstawac. Siadłem na nią okrakiem i zacząłem gilgotać. Lecz dalej sie nie ruszała. Miałem szanse poczuć jej usta. Tak bardzo ją pragnąłem, ale nie mogłem przynajmniej nie teraz. - Mam śniadanie! Zaraz Angeliko pójde po wiadro z wodą. - znowu zacząłem krzyczeć. 
- NIEEE misiu jeszcze chwile. 
- Nie misiuj mi tu, tylko wstawaj. - jest wreszcie wstała, jestem najlepszy. 
- Nienawidze cię. - pokazała mi środkowy palec. Spojrzała na zegarek i spowrotem sie położyła no nie.. - kurwa miałam dzisiaj iśc na rozmowe kwalifikacyjną. Ale chyba już nie mam tej pracy, spóźniłam się. - zrobiła smutną minke. Wstała, ale ja ją zatrzymałem.
- Śniadanie najpierw kochana. Nie smutaj, zachwile cos załatwimy z tą rozmową, okey? Chodz przytule cię. - dziewczyna pokiwała główką, a ja rozłożyłem ramiona, wpadła w nie. Potem wziąłem jej telefon, gdy się kąpała i zadzwoniłem do tej firmy. Załatwiłem jej tą rozmowe kwalifikacyjną na godzine 16. Bedzie ostatnia. 
- Dobra mozesz teraz ty iśc, ja ide na dół zobaczyć jak to wszytko wygląda. - patrzyłem na nią jak w aniołka. 
- O 16 zawoze cie pod firme w sprawie pracy. - uśmiechneła sie szeroko. 
- Dziekuje. - przytulilem ją była Ubrana w jakies zwykłe spodnie i bluzke, ale wyglądała i tak pieknie. Japierdole Malik ty osle. 

*Oczami Angeliki* 
Dzięki Malikowi obudziłam się o 13;30, niestety spóźniłam się na rozmowe, ale dzieki brunetowi moge jeszcze raz do niej przystąpić. Chce miec tą prace. Gdy zchodziłam do salonu, po drodze minełam Manie z Harrym.. miziali sie, czyli to znaczy że o kurwa sa razem nadal. Uf to dobrze. Potem Marte z Maćkiem którzy szli do warsztatu. Następnie reszta chłopaków pożegnali sie ze mną, z wymówką że idą gdzie. Ale nie koniecznie im wierzyłam. Zostałam sama z Malikiem, cieszy mnie to bo chyba coś do niego czuje. 
Po godzinie czternastej poszłam wziąść prysznic, wszyscy wyparowali z domu, a Zayn poszedł po jakieś rzeczy do domu. Ja za to spędziłam 30 minut w wannie. Miał być prysznic, ale musiałam sie zrelaksowac. Potem gdy usłyszłam że brunet jest w domu, stwierdziłam ze sie zaczne ubierac. MIałam juz uszykowany strój. To znaczy prawie, ubrałam na siebie czarną sukienkę i dziesieciocentymetrowe szpilki. Weszłam do salonu, a tam idealny mężczyzna stojący do mnie tyłem w czarnych spodniach, dośc eleganckich, ale nie przesadniei białą koszule. Do tego jakieś sportowe buty, dzieki temu strojowi wygląda bardzo dorośle. No nie powiem wyszykował się. 
- Ale przystojniak z Ciebie, panie Maliku. 
- Ale slicznotka, z panny Strow. - posłałam mu usmiech. - To co gotowa? 
- Jasne. - Po wyjściu, zakluczyłam drzwi i ruszylismy do auta. Po drodze trwała cisza, ale nie niezreczna, normalna. Taka bezstresowa. Ale Zayn ją przerwał. 
- Bedziesz pracowała jako kto? - byłam sie mu powiedziec, ze bedę Burleską. Pomysli że zostane dziwką tańczącą na ruze, ale tak nie jest. 
- Emm.. dowiesz się sam. Jak tam wejdziemy. - posmutniałam. Ale mnie się zawsze podobało tańczenie na scenie, zawodowo. W stroju, ale dziwkarskim, tylko krótkich miniówach i w ogóle. To nie jest nic złego. Gdy dojechalismy towarzyszowi zmieniała się mina. Nie odezwałam sie, wziął mnie za ręke i poszliśmy razem. Pod gabinetem Zayn patrzył na scene która była widoczna. Widziałam w jego oczach ze jest zły, ale nie jestem pewna na co. Pusciłam jego rekę i weszłam do gabinetu, usłyszałam coś, ale nie jestem pewna czy miałam to usłyszeć. "Nie powodzenia" 
- Dzień Dobry Angeliko Strow, jak sie pani miewa? 
- Bardzo dobrze, przepraszam za to wielkie spóźnienie. 
- Nic się nie stało, chciałbym usłyszeć twój głos i zobaczyć jak tańczysz, nasz klub ceni sobie naturalnośc w głosie, a nie śpiewanie z Play Beku. Dlatego gdy dostalismy twoje zgłoszenie chcieliśmy ciebie posłuchac. 
- Dobrze gdzie mam sie udać? - bałam sie, bo śpiewac to chyba nie potrafie. 
- Prosze stanąc na scenie, zacząc najpierw tańczyć jakiś własny układ. - tak jak powiedział. Tak zaczełam. Pasował nawet do tanczenia w barze. Gdzie w publiczności widziałam Zayna. Musze z nim porozmawiać. - Teraz prosze zaśpiewać piosenkę - Wziełam jakąs którą kochałam lub lubiłam bo bylo ich pełno. Z tego filmu własnie wzieło mi sie być burleską, ale dbajaca o siebie. Christina Aguilera - Something’s Got A Hold On Me. Szło mi świetnie. Tak przynajmniej myslałam. Mam bardzo podobny głos do tej dziewczyny. 
- Japierdole. Wiem ze nie moge przeklinac w pracy, ale jest pani niesamowita. Prosze ma pani klucz do przebieralni, garderoby własnej. Widziamy sie jutro o 15 tutaj. Dziewczyny pani wszystko wyjaśnia. O i prosze numer do kobiety która pracuje tu już rok i jest tez tak zajebista jak pani. - podał mi rząd cyferek.. gdy pokazało mi się w telefonie numer rozpoznawalny nie uwierzyłam. Marta tez tańczy. 
- Dziekuje, dozobaczenia jutro. - gdy zeszłam ze sceny rzuciłam sie na Malika. - Kocham cię rozumiesz, dzieki Tobie mam ta prace. I Marta tez pracuje tu, ogarniasz? 
- Ta tez się ciesze... - pociągnął mnie w strone auta. Nadal nie rozumie o co chodzi. 
Dojechalismy do domu własnie w niezrecznej ciszy. Musze z nim porozmawiać. Odkluczylam drzwi i Malik sobie poszedł nawet nie żegnając się ze mną, super. Weszłam do mieszkania a tam dziewczyny. 
 - Ej co jest? 
- Nic.. Marta ja cie uwielbiam, jesteś burleską i nim mi nie powiedziałas? - dziewczyna się szeroko uśmiechneła. 
- Tak przepraszam ale nie jestem na czesto bo nie mam tam kolezanek. Kocham to robić, ale nie śpiewam tylko tancze. 
- Ja śpiewam i tancze, ogarniasz.. teraz ty Mania zatrudnij sie. Bede wam wymyślała tańce i bedzie w spólnie pracowac. 
- Musimy to uczcić. A gdzie masz Malika? - już posmutniałam. Włąsnie gdzie ja Go mam. 
- Własnie dziewczyny wróce zachwile musze z nim porozmawiac. 
Wyszłam z domu i zachwile znalazlam sie przy drzwiach moich sąsiadów. Otwarł mi własnie on. Przywitałam sie i poszłam za nim. 
- Malik kurwa zatrzym się. O co chodzi? Przeciez było okey rano. 
Nie odzywa się chyba mnie rozjebie. Zatrzymałam się przed jego drzwiami. Zamknął mi je przed nosem, o nie tak nie bedzie. 
Weszłam trzaskając drzwiami, ujełam w dlonie jego głowe. I zrobiłam to pocałowałam. Ale on tego nie odwzajemnił. 
- Japierdole Malik nie rob nigdy takich fochów. Powiedz że mnie nie chcesz, a odejdę. Nawet z niewiedzą co ci zrobiłam. Kocham Cie i nie potrafie przestac o tobie mysleć, kiedy jesteś na mnie zły. 
- Ja ja jestem zły bo pracujesz w takiej PRACY. Kurwa kocham cię tak samo, ale nie pozwole żeby inni cię dotykali i patrzeli na twój sekswny tyłek w barze. Nie moge sie z tym pogodzić. 
- Kochanie nie martw sie jestem kobietą dbającą o siebie, i razem z dziewczynami bedziemy na siebie uważały, jeśli chcesz mozesz przychodzić na moje zmiany z chłopakami. Z tego co wiem Marta tak robi z Maćkiem. I Harry też tak bedzie chciał. Okey? 
- Okey. Niech bedzie. Teraz moge już powiedzieć że jesteś moja. Tylko moja. - Pocałował mnie zachłannie, ale z nutka delikatności. Zakochałam się i mam nadzieje ze tak już zostanie. Niall to przeszłość, mozemy być przyjaciółmi. 

_--------------------__-------------__________-------
Dobra laski.. jest rozdział :)) 
4 komy = next :) 


4 komentarze: